Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

17/09/2008, 10:12. Kategorie: wazne

Już wiadomo! I Ty dołożysz się do ITI

Dariusz Kos »

Decyduje się przyszłość jednego z interesów koncernu ITI, właściciela m.in. telewizji TVN, TVN24 i portalu onet.pl. Rada Warszawy ma zdecydować, czy wyłoży z miejskiego budżetu blisko pół miliarda złotych na budowę stadionu służącego temu koncernowi.

Uwaga, aktualizacja!: Dziś (18.09.08) radni Warszawy zatwierdzili poprawkę do budżetu miasta, na mocy której na przebudowę obiektu przeznaczone będzie ok. 460 mln zł.

Firma ta jest bowiem właścicielem piłkarskiego klubu Legia Warszawa… a nowy stadion ma właśnie temu klubowi służyć. Radni są podzieleni, a kibice Legii tak skłóceni z ITI, iż namawiają radnych do… zaniechania inwestycji! Medialny koncern pp. Jana Wejcherta i Mariusza Waltera kilka lat temu kupił znany warszawski klub piłkarski – Legię Warszawa. Smaczkiem jest to, że klub ten był klubem wojskowym.

Nabywca obiecywał wzmocnienia i walkę o europejskie puchary. Razem z klubem koncern przejął atrakcyjne tereny w stolicy. Przejął 6 ha w dzierżawę, za którą płaci miastu symboliczną stawkę – 42 grosze za metr kwadratowy. Z obiecanych wzmocnień i meczy na europejskim poziomie pozostały jedynie obietnice.

Najwytrwalsi kibice zaczęli coraz częściej sceptycznie wyrażać się o nowych właścicielach warszawskiego klubu. Tymczasem koncern ITI przejawiał od początku inicjatywę. Jednak nie w dziedzinie sportowej przyszłości Legii, a w zagospodarowaniu dzierżawionych hektarów.

ITI wchodzi w układ z Kaczyńskim

Gdy prezydentem Warszawy jesienią 2002 roku został Lech Kaczyński, właściciele medialnego koncernu i piłkarskiego klubu wymyślili sobie, iż powstanie spółka ITI i miasta, która będzie właścicielem terenów Legii. Oczywiście koncepcja była taka:

władze miasta do spółki wnoszą aportem grunty – około 6 ha – a koncern ITI pieniądze i oczywiście know-how, czyli pomysł, jak je wykorzystać, by przynosiło to wszystko dochody. Kosztami budowy nowego stadionu udziałowcy mieli się podzielić, lecz zyskami już nie koniecznie. Wstępne założenia mówiły, iż udziały miasta w spółce byłyby mniejszościowe. Jan Wejchert i Mariusz Walter do tej koncepcji przekonali ówczesnego wiceprezydenta Warszawy – Andrzeja Urbańskiego, dziś szefa TVP.

Wśród radnych PiS podniosły się nieśmiałe głosy niezadowolenia z takiego rozwiązania. Koalicyjna PO była za, a SLD przeciwny z racji tego, że był opozycją. Mimo to władze miasta kierowane przez Lecha Kaczyńskiego postanowiły forsować tak korzystną dla ITI umowę. Umowę, która de facto oddawała na własność medialnemu koncernowi tereny w centrum stolicy.

Gdy prezydent Lech Kaczyński wyjechał w zagraniczną podróż, na sesji Rady Warszawy stanął punkt o wyrażeniu zgody na powołanie spółki ITI i miasta. Prezentował go wiceprezydent Andrzej Urbański. Klub radnych PiS po raz pierwszy wypowiedział posłuszeństwo… Kaczyńskiemu! Na wewnętrznym zebraniu z udziałem wiceprezydentów padły ostre słowa. Radni mówili o korupcji w urzędzie. Urbański wyszedł wściekły. Jeszcze kilka razy PiS-owskie władze miasta bezskutecznie sondowały u swoich radnych różne warianty umowy z ITI. Nic już nie wskórano. Dlaczego ekipa Lecha Kaczyńskiego była tak pozytywnie nastawiona do ITI?

HGW stadionu

Wszystko to działo się w latach 2003-2004, gdy ITI pokłóciło się z ekipą ówczesnego premiera Leszka Millera, a nadchodziły ważne dla PiS wybory parlamentarne i prezydenckie. Medialny koncern gwarantował jeśli nie wprost poparcie dla PiS, to przynajmniej brak ataków. Podobny manewr Kaczyńscy przeprowadzili przed wyborami samorządowymi w Warszawie, kiedy to dogadali się z Agorą.

Stołeczny dodatek do „GW” bardziej atakował PO jako zdrajców sprawy Unii Wolności i wyciągał coraz to nowe afery „ekipy Piskorskiego”, a o partii braci Kaczyńskich pisał w miarę rzetelnie. Być może więc ci ostatni doszli do wniosku, że lepiej oddać Walterowi i Wejchertowi 6 ha miejskich gruntów, niźli iść z nimi na wojnę przed wyborami.

Mimo że nie udało się przeforsować korzystnej dla ITI umowy, media należące do tego koncernu nie atakowały PiS w czasie kampanii roku 2005. Cały czas bowiem miały nadzieję, że po wyborach sprawa terenów Legii rozwiązana zostanie pozytywnie dla ITI. Tak się jednak nie stało.

Dziś, pod rządami PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz, w stolicy mamy powtórkę z sytuacji z czasów rządów Kaczyńskiego. Koncern ITI znów dogadał się z aktualną ekipą i chce wyciągnąć pieniądze od miasta. Znów zbliżają się wybory – tym razem do Parlamentu Europejskiego, a w perspektywie są wybory prezydenckie, tak ważne dla PO. Tym razem jednak sposób wyciągania miejskiej kasy jest inny. Tereny Legii pozostaną własnością miasta, a ITI będzie płaciło za nie niską dzierżawę. Miasto jednak w całości ze swoich funduszy, czyli z pieniędzy warszawskich podatników, wybuduje stadion piłkarski i odda go w użytkowanie medialnemu koncernowi na 25 lat.

Stadion zaprojektowano wraz z miejscami do wynajmu na różnego rodzaju działalność usługą – restauracyjną, biurową, rozrywkową. Dochody z wynajmu wszystkiego, co się znajdzie na stadionie i obok niego, zabiera w całości ITI. Także pieniądze z wynajmu samego stadionu na inne cele niż mecze Legii Warszawa mają iść do kasy właścicieli piłkarskiego klubu.

Koszty rosną i rosną – jak miejskie podatki

Przeciwko takiej umowie znów protestują radni PiS. Jednak taką koncepcję na „zagospodarowanie terenów Legii” wynegocjowała z ITI ekipa Kazimierza Marcinkiewicza, gdy był on komisarzem Warszawy i startował w wyborach na prezydenta stolicy. Tylko koszty budowy stadionu były znacznie mniejsze. I to jest  zastanawiające!

Koszty budowy stadionu dla Legii w ciągu dwóch lat, tj. od kiedy komisarz Marcinkiewicz na jesieni 2006 roku zaprezentował nową umowę z ITI, podskoczyły z trochę ponad 100 mln złotych do prawie pół miliarda. Na początku tego roku, gdy Rada Warszawy zgodziła się wydatkować z miejskiej kasy pieniądze na budowę, planowane wydatki wynosiły 346 mln zł. Gdy pod koniec czerwca otworzono koperty w przetargu na budowę stadionu dla Legii, najtańsza oferta opiewała już na blisko pół miliarda.

Od tego też czasu ekipa pani prezydent Gronkiewicz-Waltz szuka poparcia wśród radnych, by zgodzili się na wyłożenie z kieszeni podatników dodatkowych pieniędzy na budowę kompleksu dla prywatnego koncernu. W tym samym czasie władze miasta odłożyły w czasie budowę drugiej linii metra i ograniczają inwestycje w miejską infrastrukturę, szczególnie w drogi. Podnoszą przy tym wszelkie miejskie podatki i opłaty.

Podczas gdy ITI będzie płaciło symboliczne pieniądze za dzierżawę terenów Legii, prezydent Warszawy podniosła zwykłym mieszkańcom opłaty za użytkowanie gruntów o blisko 2000% (słownie: dwa tysiące procent). Ponadto prze wszelkimi środkami do dofinansowania budowy prywatnej infrastruktury. Tymczasem stadion Legii ma pomieścić trochę ponad 30 tys. widzów. Gdzie indziej w Europie takie „małe” stadiony buduje się za mniej niż 40 mln euro.

Wojna ITI z kibicami

Tymczasem koncern ITI, jako właściciel Legii, zdążył zrazić do siebie kibiców tego piłkarskiego klubu. Doszło eraz do kuriozalnej sytuacji. Kibice Legii nie chcą budowy dla swojego klubu nowego stadionu. Dokładniej: nie chcą, by budowę finansowało miasto. Przychodzą na kluczowe sesje Rady Warszawy i protestują przeciwko wydatkowaniu na stadion pieniędzy z podatków. Nowego stadionu żądają jedynie od właścicieli klubu, czyli od ITI. Chyba żadnemu właścicielowi klubu piłkarskiego na świecie nie udało się tak szybko mieć przeciwko sobie jego zagorzałych sympatyków. Gdy nowy właściciel Manchesteru United podniósł ceny biletów i postanowił ograniczyć ilość pieniędzy na transfery piłkarzy, na ulice w protestacyjnych marszach wyszli kibice. Klub jednak w końcu porozumiał się z fanami, a ci wybaczyli już wszystko, gdy piłkarze zdobyli Puchar Europy. Piłkarze Legii grają jednak kiepsko, nawet do Pucharu UEFA się nie zakwalifikowali, a właściciele klubu żądali za bilety cen na poziomie klubów, które grają regularnie w Lidze Mistrzów.

Do tego koncern ITI wydał wojnę biedniejszym fanom klubu, chcąc ich wyrugować ze stadionów. W tym celu napuścił na nich policję. Ostatnia, głośna akcja policji przeciw kibicom Legii nie miała na celu walki z chuliganami, tylko właśnie z tymi kibicami, których portfele nie odpowiadają Wejchertowi i Walterowi. Policja zupełnie bezpodstawnie otoczyła ponad 700 kibiców, nie pozwalając im się rozejść,  a następnie oskarżyła ich o nielegalne zgromadzenie! Dziennikarze „Gazety Polskiej” byli świadkami, jak policjanci zgarniali zwykłych ludzi z przystanków autobusowych, zapędzali ich do otoczonej grupy, a następnie traktowali ich gazem łzawiącym, bili pałkami i kopali. Pretekstem do takiej akcji było rzucenie kilku rac świetlnych w stronę policji. Każdy, kto miał w ręku race, wie, że nie zrobi się nią krzywdy opancerzonym policjantom. Następnie telewizje TVN i TVN24 oraz portal onet.pl rozpoczęły wielką kampanię przeciw chuliganom, nagłaśniając akcję policji, a koronnym argumentem, że to pseudokibice atakowali stróżów prawa, był… widelec.

Do tego znaleziony na trawie, w miejscu, w którym często różne firmy organizują latem pikniki. Niektórzy fani Legii podejrzewają, że to władze klubu z ITI przekupują kliki chuliganów, by ci organizowali zadymy.

Następnie policja zgarnia wszystkich jak popadnie, a sądy orzekają tzw. zakaz stadionowy. W ten sposób właściciele Legii pozbywają się biedniejszej części kibiców, robiąc miejsce dla „białych kołnierzyków” z grubszymi portfelami. No dobrze, ale dlaczego ITI tak zależy na trzymaniu niedochodowej Legii Warszawa? Prawdopodobnie 6 ha gruntów w centrum miasta to na sport za dużo. Na połowie zapewne postawi się stadion i kilka innych obiektów sportowych, a resztę można w inny sposób wykorzystać – bardziej komercyjny, przynoszący ogromny zysk. Utrzymanie Legii to po prostu trzymanie w ręku atrakcyjnych gruntów, które można będzie w przejąć przyszłości, gdy „układ”
się zmieni.

Autor tekstu: Dariusz Kos. Od zawsze związany z „Najwyższym CZAS!-em”. Również dziennikarz „Gazety Krakowskiej”, „Życia” z kropką, „Super Expressu”. Kontakt: redakcja@nczas.com.pl Tekst pochodzi z bieżącego ewydania “Najwyższego Czasu!”

Tomasz Sommer rozmawia z Januszem Korwin Mikke na temat kibiców i stadionowego problemu

Inne artykuły z działu “ważne”:
● Tomasz Teluk: Polska we władzy urzędników
● Janusz Korwin Mikke: Ubezpieczenia. O oszukiwaniu prywaciarzy
● Magdalena Żuraw: Opiekuńcze państwo i ministerialni kidnaperzy
● Nigel Farage: Polska i Wielka Brytania powinny opuścić Unię
● Radoslaw Pyffel: Chiny wygrały igrzyska. Polityczna klęska Zachodu?
● Tomasz Sommer: Socjohistoria. Kto stworzył Hitlera?
● Rafal Ziemkiewicz: Socjalizm jako wypaczenie chrześcijaństwa

Nowe książki w księgarnii NCZ!:

● “Fakty i Mity W Ekonomii” (Thomas Sowell): Autor udowadnia, ze ani bieda, ani bogactwo nie sa skutkiem wyzysku; pracodawcy rzadko kiedy dyskryminuja kobiety, a powodem wysokiego czesnego jest na wiekszosci uniwerkow zwykle marnotrawstwo. Czyta sie z wypiekami na twarzy!

● “Wykonczyc bogatych!” (Patrick Jake): Autor uczy ekonomii przez… zabawe! Ci, ktorzy na codzien nie zajmuja sie funkcjonowaniem bankow, akcjami, gielda, wskaznikami wzrostu i innymi “nudnymi” rzeczami nie beda sie mogli oderwac od tego barwnego wykladu….

● “Ortodoksja” (Gilbert Keith Chesterton): Ksiaza jest uznawana za kamien milowy w rozwoju mysli chrzescijanskiej, arcydzielo retoryki i jedna z najwazniejszych ksiazek XX w.!

● “Heretycy” (Gilbert Keith Chesterton): Ksiazka od dziesiatków lat jest wznawiana na Zachodzie i cieszy sie niezmienna popularnoscia. Autor poddaje krytycznej analizie rozmaite opinie, postawy i swiatopoglady, szeroko rozpowszechnione w literaturze literaturze prasie. Lektura dla ludzi inteligentnych, lekka, ale dajaca wiele do myslenia.

● “Wiekuisty czlowiek” (Gilbert Keith Chesterton): Ksiazka napisana przez Chestertona trzy lata po nawroceniu na katolicyzm. Pelna rozmachu, erudycji i slownej wirtuozerii proba ukazania chrzescijanskiej wizji dziejow od czasow prehistorycznych az po wspolczesnosc.

Zachęcamy do złożenia zamówienia!

UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>