Najwyższy CZAS! Pismo konserwatywno - liberalne. Serwis internetowy.

E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia

Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!

05/11/2008, 1:45. Kategorie: wazne

Unijne marnotrawstwo

Marek Langalis »

Wydawanie przez Państwo pieniędzy na prywatne inicjatywy zawsze musi budzić podejrzenia. Nie inaczej rzecz ma się z państwowymi dotacjami. Jedni dostają, a inni nie. Pieniędzy nie starczy dla wszystkich chętnych. Od kiedy Polska „weszła do Europy” mamiono nas obietnicami ogromnych pieniędzy dla polskich przedsiębiorców.

Pieniądze z kapelusza

Fundusze, jakie Polska ma otrzymać z budżetu „unii”, były jednym z głównych argumentów jakimi posługiwali się euroentuzjaści w przededniu dwudniowego referendum w Polsce w czerwcu 2003. Argumentowano, że przyznane nam, w ramach solidarności europejskiej, fundusze rozwiną nasz kraj (m. in. Prezydent Kwaśniewski rozesłał do wszystkich Polaków broszurkę, z której można się dowiedzieć, że dzięki wstąpieniu do unii „zmniejszy się w Polsce bezrobocie, będziemy więcej zarabiali, żyli zdrowiej, a nasze dzieci będą miały lepszą przyszłość”).

Mocno akcentowano ile otrzymamy, trochę jakby mniejszy nacisk kładziono na to ile wydamy. A niektórzy politycy tak jakby zapomnieli, że w Brukseli nie ma wielkiej drukarni pieniędzy, która 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu dodrukowuje euro na przeróżne urzędnicze pomysły dotacji.

Wszelkie pieniądze, jakie ma „unia”, głównie pochodzą z 3 źródeł: cła na towary wwożone do krajów Wspólnoty Europejskiej (ok. 10% unijnego budżetu), część wpływów z tytułu pobierania podatku VAT (ok. 15% budżetu), składki członkowskie państw należących do Wspólnoty (ok. 75% budżetu). Na ile urzędnik jest w stanie trafić z inwestycją niech ocenią Państwo sami na podstawie kilku przykładów.

Urzędnicy do boju

Najczęściej beneficjentem dotacji unijnych są urzędy państwowe. To one wnioskują o pieniądze na przeróżne lokalne i ogólnokrajowe inicjatywy. Część pieniędzy trafi również do prywatnych firm. Otrzymanie tych pieniędzy jest jednak obwarowane wieloma zależnościami, przez co i w tym przypadku urzędnik staje się Panem i Władcą funduszy strukturalnych. Urzędnik nigdy nie jest rozliczany z trafności decyzji, z merytorycznej oceny samej potrzeby inwestycji – on obecnie jest oceniany poprzez pryzmat wykorzystania wszystkich dostępnych pieniędzy.

Prowadzi to do tego, że urzędnicy idąc na łatwiznę, by się wykazać skutecznością, będą przymykać oko na zawyżone koszty. Ocena każdego prezydenta, burmistrza, starosty, czy marszałka województwa odbywa się pod presją – czy udało mu się wykorzystać unijne pieniądze. W kampanii samorządowej większość kandydatów na włodarzy miast obiecywała większą skuteczność w pozyskiwaniu funduszy unijnych. Na ile działanie pod presją wykorzystania funduszy unijnych wpłynie na racjonalność wydatków w ramach tychże funduszy? Już raz w latach 70. Polacy odczuli skutki boomu inwestycyjnego, który do dzisiaj odbija im się czkawką w postaci ogromnego długu publicznego (przede wszystkim wobec obecnych emerytów). Niestety, obecny drugi boom inwestycyjny, który przeżyją polskie urzędy, skończy się nie lepiej.

Promocja przede wszystkim

Bardzo wiele dotacji unijnych przeznaczane jest na… same dotacje unijne. Największe pieniądze przeznacza się na uczenie ludzi jak pozyskiwać pieniądze unijne i na samą obsługę wdrażanych programów. Dla przykładu Plan Działań Pomocy Technicznej na Lata 2007-2008 w Ramach Regionalnego Programu Operacyjnego 2007-2013. Część B Plan Działań Pomocy Technicznej RPO na 2008 r., którego wdrażaniem zajmuje się Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych kosztował 29 mln 780 tys., a mówimy tylko o planie działania na lata 2007-2008 dla jednego województwa w Polsce. Na tzw. promocję programów unijnych w Polsce w latach 2007-2013 przeznaczy się ponad 5 mld złotych.

Tylko na promocję wyżej wymienionego Planu Działań… przeznaczy się zawrotną sumę 6,27 mln złotych. A ciągle mówimy o promocji samego planu. „Unia” jednak dba o to, by promować samą siebie. Państwo członkowskie oraz instytucja zarządzająca programem operacyjnym są zobowiązane do promocji i informacji skierowanej do beneficjentów oraz obywateli państw członkowskich.

Dlatego też tak wiele pieniędzy przeznacza się na informowanie obywateli o dobrodziejstwach dotacji unijnych. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, koordynujące w Polsce wydawanie pieniędzy z funduszy unijnych, na Kampanię promocyjną i edukacyjną Funduszy Europejskich w Polsce, przeznaczy w tym roku równo 40 mln. złotych. Pieniądze te pójdą m.in. na zgrabne reklamówki w telewizji, z których możemy się dowiedzieć od młodych aktorów, że za unijne pieniądze: „zbudujemy dojazd na uczelnię” lub „założę własną firmę”. Reklamy te umacniają w młodym człowieku przeświadczenia, że nie trzeba ciężko pracować na sukces zawodowy, bo przecież „unia da za darmo”.

Wydawać jak najwięcej

Medialna nagonka na jak największe wykorzystanie unijnych dotacji powoduje, że dla większości urzędników najłatwiej jest by konkursy wygrywały programy drogie z odpowiednio dobranymi słowami kluczami. To często prowadzi do tego, że usługi, które na rynku firmy oferują za określoną kwotę, po otrzymaniu dotacji na realizację tych samych usług mogą zdrożeć kilkukrotnie. Przykładowo program „St@ndardy europejskie w informatyce – edycja 2”, który uczy podstawowych umiejętności posługiwania się programami z rodziny MS Office oraz MS Windows (od Worda poprzez Excela, Accessa, Outlooka aż do PowerPointa i Internet Explorera), w ramach funduszy europejskich kosztuje w przeliczeniu na jednego szkolącego się ok. 14 tys. złotych.

Tyle pieniędzy europejski podatnik dokłada do wyszkolenia jednego użytkownika programów oferowanych przez jednego z najbogatszych ludzi świata – Billa Gatesa. Szkolenie jak każde inne – można sobie pomyśleć. Tylko, że te same szkolenia na wolnym rynku, bez unijnych dotacji, można odbyć za ok. 2 tysiące złotych. Zatem wkroczenia państwowych urzędników i przydzielenie dotacji może przyczynić się do siedmiokrotnego podniesienia ceny.

Im głupiej tym lepiej

Jednym z takich bezsensownych pomysłów (a spośród całej listy jest z czego wybierać) jest projekt Mentoring poprzez IT. Realizowany przez prywatną firmę polega na: „wypracowaniu skutecznego modelu wzajemnego przekazywania wiedzy pomiędzy grupą powyżej 50 -ego roku życia a osobami wchodzącymi na rynek pracy.” Projekt jest jak najbardziej potrzebny dla obecnego rynku pracy, a autorzy nie boją się nawet pisać: „Podstawowym problemem grupy osób 50+ jest brak wiedzy z zakresu posługiwania się narzędziami teleinformatycznymi.”. Jest to jawna dyskryminacja (również bardzo popularne unijne słowo) ludzi ze względu na wiek i operowanie stereotypami.

Po pierwsze to może się wydawać, że ludzie z zakresu osób 50+ borykają z wieloma bardziej poważnymi problemami niż posługiwanie się narzędziami teleinformatycznymi, a po drugie skąd taki wniosek, że osoby po pięćdziesiątce nie umieją obsługi komputera?

„Beneficjentami ostatecznymi projektu są dwie grupy osób: powyżej 50-ego roku życia i osoby młode, wchodzące na rynek pracy, razem 20 osób z Polski i zagranicy, które pracując w parach przekazują sobie wzajemnie wiedzę: osoba wchodząca na rynek pracy przekazuje wiedzę z zakresu wykorzystania narzędzi IT, osoba 50+ dzieli się natomiast swoim doświadczeniem zawodowym.”

Firmie wdrażającej ten projekt marzy się stworzenie oprogramowania (modułu), które będzie platformą pośredniczącą pomiędzy dwoma grupami wiekowymi. Przy użyciu specjalnie wygenerowanego kodu (w sferze lingwistycznej jak i ikonograficznej) zmniejszy się dysonans poznawczy pomiędzy tymi grupami, co doprowadzi do tego, że nastąpi transfer wiedzy. Wszystkich Szanownych Czytelników z góry przepraszam za dwa ostatnie zdania przepełnione unijną nowomową, ale to są właśnie te słowa klucze, które gwarantują uzyskanie dotacji unijnej w wysokości 7 milionów złotych. Wdrażając ten projekt (od 2006 r.) nie mogło odbyć się bez specjalnych konsultacji. Od początku 2006 r. przedstawiciele firmy wdrażającej musieli (na koszt podatnika europejskiego) odbyć spotkania w: „pięknie położonym ośrodku nad jednym z warmińsko-mazurskich jezior”, Walii, Brukseli, Neapolu, Setubalu (Portugalia), Berlinie, Łańsku, Słowacji, drugi raz w Brukseli, Szwecji, drugi raz na Słowacji, drugi raz w Neapolu, trzeci raz na Słowacji. Po 2 latach spotkań w całej Europie firmie wreszcie udało się opracować system IT Transfer.

Szkolenie prostytutek?

Jednym z głównych celów unijnych jest walka z dyskryminacją, a jak powszechnie w Brukseli wiadomo nikt nie jest bardziej dyskryminowany niż kobiety. Do nich kierowane jest gros szkoleń i projektów, który za główny motyw przyjmują zapracowywanie się kobiet na kilku etatach (i oczywiście płacenie podatków za dostąpienie tego zaszczytu). Wystarczy przejrzeć kilka tytułów projektów i pieniądze, jakie się w nie ładuje:

Nowe kwalifikacje, praca, przedsiębiorczość dla bezrobotnych kobiet z wyższym wykształceniem (46,36 mln), Jak dobrze być przedsiębiorczą kobietą! (12,94 mln – czy przedsiębiorcze kobiety to są te, które biorą dotacje?), Stereotyp, a równe szanse kobiet i mężczyzn w środowiskach wiejskich (6,23 mln), Kobieta – rodzina – praca. Kampania medialna (4,92 mln), Poszukiwana 45+: rzetelność, zaangażowanie, doświadczenie (5,97 mln), Między rodziną a praca – godzenie ról społecznych i zawodowych kobiet (4,29 mln), Szkolenie językowe szansą dla podkarpackich pielęgniarek (3,98 mln – szkolenie powinno nazywać się Szkolenie językowe szansą dla podkarpackich pielęgniarek na wyjazd z kraju), Mama wraca do pracy (3,62 mln).

Projekt doskonały

Dla wszystkich Czytelników, którzy z chęcią podjęliby się urzeczywistniania „unijnych” pomysłów, proponuję wystąpić o dotację na projekt: Walka z wiejskim wykluczeniem kobiet po sześćdziesiątce, wychodzących z żeńskich zakładów penitencjarnych, do których trafiły w wyniku nierówności płci (zabójstwo męża) sposobem na e-mentoring biernych zawodowo matek niepełnosprawnych dzieci. Prawa autorskie na ten projekt nie obowiązują.

Inne artykuły z działu “ważne”:

● Janusz Korwin Mikke: Konstytucja to świstek papieru. Jak nie powinno wyglądać Prawo?
● Janusz Korwin Mikke: Jeśli już demokracja to jaka?
● Janusz Korwin Mikke: Prehistoryczna bajka o globalnym ociepleniu
● Robert Wit Wyrostkiewicz: Korupcja w rządzie? Jak zarabiają kadry Tuska
● Robert Wit Wyrostkiewicz: Jako pierwsi i jedyni publikujemy scenariusz „Tajemnicy Westerplatte”
● Robert Gwiazdowski: Wielki Krach oszustów! Profil prawdziwego kapitalisty
● Dariusz Kos: Już wiadomo! I Ty dołożysz się do ITI
● Tomasz Teluk: Polska we władzy urzędników
● Magdalena Żuraw: Opiekuńcze państwo i ministerialni kidnaperzy
● Nigel Farage: Polska i Wielka Brytania powinny opuścić Unię
● Radoslaw Pyffel: Chiny wygrały igrzyska. Polityczna klęska Zachodu?
● Tomasz Sommer: Socjohistoria. Kto stworzył Hitlera?
● Rafal Ziemkiewicz: Socjalizm jako wypaczenie chrześcijaństwa

UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy JEDYNIE: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie, itp.; źródło zdjęcia: http://www.frazpc.pl/fun/565

Skomentuj

Użyteczne tagi:

<a href="adres strony www"> link </a>
<blockquote> "cytat" </blockquote>
<code> kod </code>
<i> italic </i>
<strong> pogrubienie </strong>