E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
100% prawicy! Wiosenne nowości w księgarni sklep-niezalezna.pl (tutaj)
Platforma JKM znika, a na jej miejsce pojawia się partia pn. Wolność i Praworządność. O ile oczywiście sąd rejestrowy zaakceptuje poprawki do Statutu P-JKM – ze zmianą nazwy włącznie. Ale dlaczego miałby tego nie uczynić? Pierwszy (i w pewnym sensie ostatni) Konwent Platformy Janusza Korwin-Mikke odbył się 11 listopada. Powodem nagłego zwołania go była propozycja zorganizowania na pl. Piłsudskiego manifestacji pokazującej JE Lechowi Kaczyńskiemu, co niektórzy sądzą o podpisaniu traktatu lesbiańskiego; byłoby więc dobrze, by przyjechało ok. 350 ludzi, którzy się do P-JKM zgłosili. Potem koncepcja upadła (z uwagi na wewnętrzne tarcia w UPR), więc powstał problem, co robić, by nie przyjechało za wiele osób – tym bardziej że budynek NOT otrzymał zakaz organizowania czegokolwiek w święto państwowe. Technika podania miejsca w ostatniej chwili, czyli na dwa dni przed terminem, okazała się nawet za dobra – celowałem w 35-40 osób, przyjechało 28.
[nice_info]Przyjemnie było prowadzić obrady: żadnych sporów proceduralnych, sprawne glosowania – trochę problemu z uzupełnieniem rady P-JKM (bo większość się przecież nie znała) – ale najważniejsze, że wszyscy wiedzieli, po co przyjechaliśmy do Warszawy. Założyć partię polityczną. O ile Deklaracja Programowa UPR stanowiła jawnie: „Sądzimy, że Unia będzie pepinierą różnych ugrupowań politycznych mieszczących się w tradycyjnym kręgu konserwatystów, liberałów, ludowców, monarchistów i narodowców” – i rzeczywiście była raczej wylęgarnią (to znaczy, że nie mieliśmy pretensyj, gdy ktoś z UPR dostawał się do Sejmu z ramienia innej partii, do niej wstępował lub zakładał nowa partię) – to P-JKM ma być narzędziem do wygrywania wyborów. Bez dyskusyj programowych – my wiemy, o co walczymy, a program jest po to, by zagłosowali na nas właściwi wyborcy.[/nice_info]
W związku z tym powstał problem nazwy partii. We wstępie do dyskusji zauważyłem, że partie „jednego człowieka” istnieją i mają szanse na 3% – jak partia p. Pawła van Buitenena (nazywająca się jednak Przejrzysta Europa), która wprowadziła dwóch ludzi z Niderlandów do PE w 2004 roku, wydając na kampanię 4 tys. €uro, i partia p. Jana Piotra Martina (Liste Dr. Hans-Peter Martin – Für echte Kontrolle in Brüssel”), która otrzymała w tych samych wyborach do PE 14% głosów w Austrii (ale w 2006 roku nie zdobyła, otrzymawszy 2,8%, żadnego miejsca w parlamencie austriackim!). Nie mają natomiast szans na więcej – bo znane osobistości nie będą chciały wstępować do partii prowadzonej pod cudzym nazwiskiem.
[nice_info]Po niezbyt długiej dyskusji wyłoniło się 10 propozycyj, z których po serii głosowań zwyciężczynią została właśnie „Wolność i Praworządność”, pokonując w głosowaniu inkubentkę, czyli P-JKM. Sylabowe i syntaktyczne podobieństwo do „Prawo i Sprawiedliwość” nie powinno zaszkodzić – tym bardziej że mamy przecież odbierać głosy i zwolennikom PiS, i rozczarowanym zwolennikom PO, którzy jednak za żadne skarby nie oddadzą głosu na Strasznych Bliźniaków & Co. A skrót „WiP” nie jest zły.
Konwent – tym razem przy moim niechętnym stanowisku – postanowił zasadniczo zmienić Statut P-JKM/WiP w jednym ważnym punkcie. P-JKM, pomyślana jako wehikuł dla UPR i jej sympatyków w walce o Senat i Sejm, miała jawny zakaz startu w wyborach samorządowych. Ten właśnie punkt został zmieniony – najprawdopodobniej w wyborach do sejmików wojewódzkich zobaczymy więc kandydatów WiP.[/nice_info]
P-JKM/WiP nie ma jeszcze strony internetowej – ma natomiast, jako P-JKM jeszcze, rachunek w PeKaO SA – nr 81 1240 6003 1111 0000 4943 3515. Za wszelkie wpłaty z góry dziękuję, bo początki są najtrudniejsze i całkiem bez pieniędzy partii prowadzić się nie da. Dziwna jest natomiast sytuacja w UPR. Liczyłem, że pozostanie w rękach zwolenników p. Prezesa Bolesława Witczaka – i rozwinie się między UPR a P-JKM zdrowa konkurencja. Tymczasem większość UPR-owców „antywitczakowców” postanowiła zawalczyć o szyld UPR, stosując rozmaite środki. Oby skuteczne. Na razie trwa paraliż UPR – w sobotę Rada Główna nie zebrała się, tradycyjnie już, z braku quorum. Co może być korzystne, bo wszelkie sygnały na Niebie i Ziemi wskazują, że „witczakowcy” (być może wcale nie pod wpływem p. Prezesa!) usiłują utrzymać się przy sterze Partii, by doprowadzić do przyklejenia się do PiS-u. W każdym razie WCzc. Jarosław Kaczyński i p. Prezes Witczak jeszcze przed Konwentem UPR spotkali się i jakieś rozmowy – sądząc z wypowiedzi WCzc. Artura Górskiego (PiS, KZ-M, Warszawa) – są nadal prowadzone. Na to samo wskazują konsekwentne od lat wypowiedzi p. Pawła Chojeckiego, który z tajemniczych i nie umocowanych statutowo pozycji wypowiada się w imieniu UPR. Być może to przypadek, ale ja przez lata działalności politycznej nauczyłem się nie wierzyć w takie przypadki.
P. Robert Maurer, wybrany na Konwentyklu Wiceprezes UPR, wezwał p. Prezesa do ustąpienia – co ów puścił oczywiście mimo uszu. Ja chciałbym tylko, by sytuacja w UPR jak najszybciej się wyklarowała – bo naprawdę lubię zdrowa konkurencję. A w tej chwili nie wiem, z kim właściwie P-JKM/WiP miałaby konkurować. Powiedzmy sobie wreszcie jasno: P-JKM/WiP zacznie się liczyć, gdy będzie miała co najmniej 1500 członków i struktury we wszystkich okręgach wyborczych. UPR, jako partia czysto ideologiczna, mieć tego nie musi – wystarczy, że pozbiera podpisy i ma kilku ludzi potrafi ących wystąpić w mediach. P-JKM/WiP (za parę dni będę już pisał wyłącznie „WiP”) musi je mieć – zwłaszcza przed wyborami samorządowymi, gdzie okręgów wyborczych jest, o ile pamiętam, 88. To jest oczywiście ciężka praca. Na zakończenie – boć to felieton przecież – WCzc. Waldemar Andzel (PiS, Sosnowiec) zażądał, by obywateli i obywatele pragnący się opalać obowiązkowo się rejestrowali. Nie – nie chodzi o to, by mężowie kontrolowali, czy żony istotnie są w solarium; chodzi o to, że opalanie się jest niebezpieczne dla zdrowia.
Pobyt w Sejmie jest niebezpieczny dla umysłu!