Gorąco na linii iracko-kurdyjskiej. Konflikt rośnie w siłę. Ogłoszono alarm i zmobilizowano dodatkowych żołnierzy

fot.pixabay/tpsdave/irak

Konflikt między Irakijczykami a Kurdami rośnie w siłę w północnej części kraju. 

Napięcie, jakie wytworzyło się między jednymi z najważniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych w tym regionie, jest niewątpliwie problematyczne i niekorzystne dla Ameryki.

Zarówno Irakijczycy, jak i Kurdowie mieli swój wkład w walkę z Państwem Islamskim ponosząc przy tym znaczne straty. Kiedy w 2014 roku kurdyjskie oddziały Peszmergów stoczyły zwycięską bitwę z ISIS, w skład przejętego przez nich terytorium wszedł Kirkuk. Od tamtego czasu nadal przebywają na jego terytorium ku zaniepokojeniu Bagdadu.

Gdy Kurdowie opowiedzieli się za niepodległością w niewiążącym referendum ostatniego miesiąca, iracki rząd ponownie zażądał zwrotu miasta Kirkuk. Premier Iraku, Haider al-Abadi zapewnił jednak, że nie ma zamiaru odebrać miasta za pomocą siły.

Nie wykorzystamy naszych sił zbrojnych przeciwko naszym kurdyjskim obywatelom – podkreślił.

Jednak w czwartek wiceprezydent Rządu Regionalnego Kurdystanu, Kosrat Rasul rozlokował dodatkowe 6000 żołnierzy w odpowiedzi na „groźby” rządu Iraku.

W piątek rano ogłoszono alarm a agencje prasowe donosiły o próbie odbicia przez Irak miasta Kirkuk. Doniesieniom tym natychmiast zaprzeczono.

Tymczasem kurdyjski premier, Nechirvan Barzani zwrócił się o pomoc międzynarodową w zażegnaniu kryzysu.

Zobacz także: Ostateczne rozwiązanie kwestii kurdyjskiej? Iran i Irak przeprowadzają wspólne ćwiczenia wojskowe. Szykują interwencję?