Czy Waltzowie będą musieli oddać 5 milionów złotych? Jaki: „Cała transakcja dotycząca kamienicy powinna być nieważna”. Sensacyjna treść odnalezionych dokumentów

Jak już pisaliśmy, dziś Komisja weryfikacyjna dotarła do nowych dokumentów ws. kamienicy przy Noakowskiego 16. „Z wyroku skazującego jednego z fałszerzy i z zeznań Romana Kępskiego, wuja Andrzeja Waltza wynika, że miał on świadomość, iż stara się o kamienicę w złej wierze” – poinformował szef komisji, Patryk Jaki. Jego zdaniem, w świetle nowych dokumentów, cała „linia i transakcja” dotycząca Noakowskiego 16 powinna być nieważna.

Przypomnijmy, że przed wojną właścicielami Noakowskiego 16 były osoby pochodzenia żydowskiego, które zginęły w czasie II wojny światowej. W 1945 r.

Leon Kalinowski wraz z Leszkiem Wiśniewskim i Janem Wierzbickim, zaczął posługiwać się w warszawskich urzędach antydatowanym na czas sprzed wojny pełnomocnictwem właścicieli do dysponowania przez niego ich nieruchomością. Miał on sfałszować akt notarialny i wypisy z niego.

Dzięki temu Kalinowski sprzedał kamienicę Romanowi Kępskiemu (wujowi Andrzeja Waltza) i Zygmuntowi Szczechowiczowi. Potem okazało się, że wojnę przeżyła Maria Oppenheim, żona jednego z dawnych właścicieli, która wykazała oszustwo. Pod koniec lat 40. Kalinowski został skazany na więzienie. Sąd unieważnił też wtedy pełnomocnictwa, którymi się posługiwał.

Po wydaniu „dekretu Bieruta” Kępski i Szczechowicz wszczęli – jako pokrzywdzeni przez dekret – postępowanie o ustanowienie prawa własności czasowej gruntu pod kamienicą, czego odmówiono im w 1952 r. W 2001 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło orzeczenie z 1952 r. W 2003 r. prezydent m.st. Warszawy ustanowił prawo użytkowania wieczystego nieruchomości na rzecz kilkunastu spadkobierców Kępskiego i Szczechowicza, w tym – Andrzeja Waltza i jego córki. W 2007 r. 91 proc. udziału kamienicy nabyła od nich Fenix Group. Według mediów, rodzina Gronkiewicz-Waltz miała na tym zarobić 5 mln zł.

Jaki przypomniał w dziś na konferencji prasowej w Ministerstwie Sprawiedliwości, że po wojnie oszuści poszukiwali nieruchomości, których właściciele pochodzenia żydowskiego zginęli w Holokauście. Podkreślił, że ci oszuści tworzyli fałszywe akty notarialne i dorabiali się gigantycznych majątków. Dodał, że jednym z takich oszustów był Kalinowski.

Zdaniem przewodniczącego komisji do tej pory nie można było wyjaśnić sprawy Noakowskiego 16, ponieważ w sprawie brakowało dokumentów, na co powoływali się państwo Waltzowie i osoby je reprezentujące. Brakowało m.in. treści wyroku wydanego na Leona Kalinowskiego. Ponadto rodzina Waltzów przekonywała, że ich wuj nie miał świadomości, że kamienica przy Noakowskiego pochodzi z przestępstwa – mówił Jaki.

– „Odnaleźliśmy w archiwum w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i Mławie akta z postępowania dyscyplinarnego jednego z tych fałszerzy, tzn. sędziego Jana Wierzbickiego. W tych aktach znaleźliśmy kluczową sprawę: nie dość, że znaleźliśmy wyrok skazujący, którego wszyscy poszukiwali od dziesiątek lat, czyli wyrok skazujący Leona Kalinowskiego. Znaleźliśmy również dowód na to, że Roman Kępski miał pełną świadomość – czyli rodzina Waltzów miała pełną świadomość – że próbuje odzyskać kamienicę w złej wierze” – podkreślił wiceszef MS.

Dodał, że Roman Kępski był przesłuchiwany ws. Noakowskiego 16 przez organy bezpieczeństwa PRL. Wiceminister zaznaczył, że organy państwa pytały Romana Kępskiego, czyli rodzinę państwa Waltzów, czy wiedział o fałszerstwie dokumentów dot. Noakowskiego 16 i czy miał świadomość, że ta kamienica został mu przekazana w wyniku fałszerstwa.

Czytaj także: Waszczykowski wezwany do Polski. Prosił o to Morawiecki. Pierwszy minister do wymiany?

Patryk Jaki przytoczył odpowiedź Kępskiego: „Nie uważam za wykluczone, że popełniono fałszerstwo, mogłem bezwiednie paść jego ofiarą, gdyby tak było, to oczywiście byłaby to moja strata”. Jaki podkreślił, że pod przesłuchaniem jest podpis Romana Kępskiego.

W świetle nowych dokumentów

„W świetle tych nowych dokumentów, które nigdy wcześniej nie były publikowane, nie ma żadnych wątpliwości, że Roman Kępski miał świadomość, że stara się o kamienicę w złej wierze, a w związku z powyższym cała linia i cała transakcja powinna być nieważna” – powiedział Jaki. Jego zdaniem, można było stwierdzić, że Andrzej Waltz bezpodstawnie wzbogacił się na zwrocie Noakowskiego 16 i powinien zwrócić pieniądze, które „bezpodstawnie zarobił”.

Członek komisji Sebastian Kaleta podkreślił, że to mieszkańcy Noakowskiego 16 w 2007 r. odnaleźli część dokumentów wskazujących, że Leon Kalinowski był skazany. Dodał, że do dzisiaj wiedza, że Kalinowski był skazany pochodziła z repertorium wskazującego, że w sprawie zapadł wyrok. Jak mówił, w 2008, 2009 r. przeprowadzono tzw. postępowanie odtworzeniowe akt karnych sprawy Kalinowskiego, ale poszukiwania wyroku i akt sprawy okazały się bezskuteczne. Natomiast wystarczyły do uznania, że Kalinowski był skazany.

Kaleta ocenił, że do 2015 r., kiedy rządziła Platforma Obywatelska organy państwa nie próbowały wyjaśnić sprawy Noakowskiego 16. „A wystarczyło kilka miesięcy prac komisji (weryfikacyjnej), by kluczowe dokumenty, które większość ludzi uznawało za niemożliwe do znalezienia, odnalazły się” – zauważył.

Członek komisji Jan Mosiński (PiS) ocenił, że Roman Kępski miał świadomość tego, że dokonuje transakcji z Leonem Kalinowskim, która jest obarczona potężną wada prawną. Dodał, że Leon Kalinowski był znany z tego, że handlował nieruchomościami łamiąc prawo.

Według Mosińskiego, Kępski dzielił się swoją wiedzą i wątpliwościami dot. kamienicy przy Noakowskiego 16 podczas spotkań świątecznych z rodziną Waltzów. „Innej możliwości nie ma. Mówienie przez pana Waltza, że nie wiedział o tym, że transakcja zawiera wadę prawną są nieprawdziwe” – zaznaczył.

Dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości Kamil Zaradkiewicz podkreślił, że dokumenty, do których dotarła komisja to akta urzędowe, niebudzące żadnych wątpliwości, co do ich autentyczności i prawdziwości.

„Dokumenty przesądzają, że na skutek transakcji między Kalinowskim i Kępskim nie mogło dojść do nabycia praw i roszczeń dekretowych przez Kępskiego. W konsekwencji prawa te nie mogły wejść w skład spadku po panu Kępskim i nie można było zostać spadkobiercą, co do praw i roszczeń, które nie były przedmiotem spadku. W związku z tym komisja będzie musiała rozstrzygnąć, jakie to skutki za sobą pociąga” – wskazano.

Komisja weryfikacyjna badała sprawę Noakowskiego 16 w ub. tygodniu. Do części tej nieruchomości w 2003 r. prawo nabył m.in. mąż prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Andrzej Waltz zeznał przed komisją, że nie rozmawiał z żoną o sprawie Noakowskiego 16.

„To była moja sprawa spadkowa, ustaliliśmy, że ona się tym nie interesuje” – zeznał przed komisją. Dodał, że nie otrzymał żadnych dokumentów nt. nieprawidłowości.

Wtedy to właśnie Jaki zapytał Andrzeja Waltza, czy odda pieniądze za sprzedaż kamienicy, sugerując, że mogło dojść do fałszerstwa dokumentów. Waltz odpowiedział wówczas: – „Oczekiwałbym postępowania, które wyjaśniłoby tę sprawę”.

Czytaj także: Szczęśliwy człowiek: niewiele pamięta, z żoną nie rozmawia, milionami za kamienicę się nie interesował. Andrzej Waltz przed sejmową komisją

Jaki zadał mu wtedy kolejne pytanie:

– „A gdybym przedstawił panu wyrok prawomocny Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, z którego by wynikało, że Leon Kalinowski wraz z grupą fałszowali akty notarialne dotyczące Noakowskiego, czy pan wtedy oddałby pieniądze w związku z bezpodstawnym wzbogaceniem?” – dopytywał szef komisji.

Waltz odpowiedział mu: „Powinno być przeprowadzone postępowanie, w wyniku którego jest wyrok dotyczący do mojej osoby”. Dodał, że „oczekuje, że organy państwa będą postępowały zgodnie z prawem”.

Jaki nie odpuszczał i pytał dalej: – „Czy uważa, że gdyby ponad wszelką wątpliwość została wyjaśniona sprawa Noakowskiego 16, czy należałoby oddać pieniądze.

– „Jeżeli otrzymam taką decyzję administracyjną – tak” – powiedział Waltz.

Dziś okazuje się, że dowód w sprawie nareszcie ujrzał światło dzienne i nic już nie stoi na przeszkodzie, aby Waltzowie oddali pieniądze. A chodzi tu o 5 mln zł.

Dodajmy też, że Gronkiewicz-Waltz w dniu przesłuchania męża, nie stawiła się jako świadek. Wydała tylko oświadczenie, w którym podkreśliła, że odmawia zeznań jako świadek, bo sprawa dotyczy jej męża.

źródło: wolnosc24.pl,PAP