Nicolas Sarkozy planuje wprowadzić dodatkowy podatek na dochody z inwestycji, aby w ten sposób zdobyć fundusze na projekty, których celem jest przywrócenie bezrobotnych rynkowi pracy.
1-procentowy podatek, który Sarkozy nazwał “aktywnym dochodem solidarnościowym”, ma zostać nałożony na dochody m.in. z inwestycji w nieruchomości czy dywidendy - informuje portal Tax-News.com.
Oczekuje się, że podatek, który będzie płacony obok innych aktualnie istniejących podatków nałożonych na inwestycje, przyniesie państwu 1,4 mld euro dochodów.
W aktualnym systemie niektórzy bezrobotni nie są zainteresowani pracą, ponieważ pogorszyłaby się ich sytuacja finansowa w stosunku do tej, jaką mają, otrzymując zasiłki. Dlatego pomysł Sarkozego polega na tym, by osoby otrzymujące najniższe wynagrodzenie dostawały dodatkowe pieniądze.
Nowy podatek zostanie wprowadzony prawdopodobnie w 2009 r.
źródło tekstu: http://finanse.wnp.pl/francja-proponuje-nowy-podatek-na-inwestycje,58233_1_0_0.html
Istnieje 116 wersji Biblii. Wersja dla homosiów wyjdzie w 2009. 27 komentarzy
Sąd skazał członków ONR-u na 6 miesięcy w zawieszeniu, 1000 zł. grzywny, dozór kuratorski oraz zakaz publicznego wykonywania gestu! 13 komentarzy
Pierwsze spotkanie grupy refleksji w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. 11 komentarzy
Turecki rząd zastanawia się nad wprowadzeniem kilku nowych obniżek. 10 komentarzy
Nowej komórka policyjna w ramach Europolu. 44 komentarzy
Zalecenie znalazło się w najnowszym raporcie tej instytucji! 41 komentarzy
6 Września 2008 o 05:55
gorszej niż komuch
6 Września 2008 o 07:12
Zdaje się, że mikkolubstwo coś pisało o tym, że to praca czyni dochód.
No to Francja właśnie przesuwa kapitał z inwestycji trwałych do inwestycji w pracowników. Ale mikkolubstwo i tak będzie ujadać. Mikkolubstwo zawsze ujada.
Jeśli ktoś mówi, że państwo francuskie “nie może tego robić” - niech powie, dlaczego tego nie może, skoro mogło nadać części społeczeństwa składniki majątkowe do wyłącznego użytkowania (własność) i podjąć się ochrony tego użytkowania?
6 Września 2008 o 08:01
“No to Francja właśnie przesuwa kapitał z inwestycji trwałych do inwestycji w pracowników.”
Zgadza się komucholubie tyle, że jak wiesz (albo i nie) są 4 sposoby wydawania pieniądzy:
“Milton Friedman, laureat nagrody Nobla z ekonomii, zauważył kiedyś, że są tylko cztery sposoby wydawania pieniędzy. Pierwszy - gdy wydajemy swoje pieniądze na siebie, drugi - gdy wydajemy nasze złotówki na kogoś innego. Trzecim sposobem jest wydawanie cudzych pieniędzy na siebie, a czwartym to wydawać cudze pieniądze na kogoś nieznajomego. Friedman uznał, że najbardziej efektywny jest pierwszy powyżej opisany sposób. Z kolei czwarty uznał za kompletnie nieracjonalny, gdyż w zasadzie nikt nie może wiedzieć, co komu w danym czasie potrzeba.”
Tak, że urusai kono bakayaro bo jesteś zwykłym ekonomicznym analfabetom.
6 Września 2008 o 08:41
Jestem pewien, że ten na razie niewinny podatek będzie wzrastał. Początkowo będzie stanowił 1%, potem 2, następnie 3, a skończy się na 10%.
6 Września 2008 o 08:50
Francja od lat ma cos ciekawszego niz 1% podatku od dochodow z inwestycji:
jest to podatek od majatku, niezaleznie czy przynosi dochod czy nie.
Nie pamietam dokladnych liczb, ale nalicza sie od bogactwa powyzej pol miliona i zaczyna sie od ok. 0.5% zblizajac sie do 1% dla naprawde bogatych multymilionerow. Z podatkowalnego majatku wylaczone sa dziela sztuki i wina.
6 Września 2008 o 09:25
“Tak, że urusai kono bakayaro bo jesteś zwykłym ekonomicznym analfabetom.”
AnalfabetOM :-) :-) :-)
Nie uczyłem się języków dziwnych dalekich krajów, ale europejskich, dlatego nie odpowiem (wyszukiwarka pokazuje, że to jakiś cytat na poziomie Janusza Mikke - ja się nie zniżam). Mikkolubowi polecam rozpoczęcie tej nauki od języka polskiego.
A Friedman przynudza, bo pomija fakt, że w Demokracji poprzez budżet wydajemy swoje pieniądze na siebie.
6 Września 2008 o 10:08
“swoje pieniadze na siebie” tzn pieniadze zabrane podatkami od spoleczenstwa (”swoje”) wydajemy na siebie (tzn np na “swoj” sluzbowy samochod urzednika panstwowego)
6 Września 2008 o 10:10
No to Francja właśnie przesuwa kapitał z inwestycji trwałych do inwestycji w pracowników. Ale mikkolubstwo i tak będzie ujadać. Mikkolubstwo zawsze ujada.
Dopłacać? Pracodawca daje pracownikowi pieniądze, pracownik pracuje, państwo podpieprza część, do czego tu jeszcze dopłacać? Dobrze że to marne 1%. NA RAZIE.
A Friedman przynudza, bo pomija fakt, że w Demokracji poprzez budżet wydajemy swoje pieniądze na siebie.
Nie zrozumiałeś tekstu wyżej? W budżecie jacyś wybrani demokratyczni czerwoni(wybrani przez większość, bo ładnie wyglądaja w telewizji) wydają pieniądze WSZYSTKICH dla siebie(3 pkt) i innych (4pkt). Jak widzimy, zupełnie nieefektywnie.
Nie uczyłem się języków dziwnych dalekich krajów, ale europejskich,
W sumie powiedział coś w stylu ‘zamknij sie gupku’.
6 Września 2008 o 10:12
@bolek:
“Milton Friedman, laureat nagrody Nobla z ekonomii, zauważył kiedyś, że są tylko cztery sposoby wydawania pieniędzy. Pierwszy - gdy wydajemy swoje pieniądze na siebie, drugi - gdy wydajemy nasze złotówki na kogoś innego. Trzecim sposobem jest wydawanie cudzych pieniędzy na siebie, a czwartym to wydawać cudze pieniądze na kogoś nieznajomego. Friedman uznał, że najbardziej efektywny jest pierwszy powyżej opisany sposób”
Zobaczmy, do czego prowadzą mundrości żydowskiego (!!!!) guru antyżydowskiego mikkolubstwa:
Gdy tatuś wydaje kasę na wódkę (swoją kasę na samego siebie), to jest to według mikkolubów bardziej efektywny sposób wydawania pieniędzy, niż gdy kupuje dziecku podręcznik (swoją kasę wydaje na kogoś innego), lub gdy urząd gminy buduje szkołę (wydawanie cudzych pieniędzy na nieznajomego).
Tak oto, mikkoluby nierozgarniete - wyglądaja rozmaite doktrynki - nijak się mają do rzeczywistości. My, Normalni, od doktrynek wolimy obserwację rzeczywistości i później zastosowanie rozwiązań najbardziej efektywnych dla danej sytuacji.
6 Września 2008 o 10:26
“Dopłacać? Pracodawca daje pracownikowi pieniądze, pracownik pracuje, państwo podpieprza część, do czego tu jeszcze dopłacać? Dobrze że to marne 1%. NA RAZIE.”
Gdy w dzisiejszych czasach można konstruować setki rodzajów różnych instytucji społecznych (by dopasować je do zróżnicowanej gospodarki dzisiejszych czasów i kształtować prawo w interesie społeczeństwa), różnych rodzajów przepływów finansowych - tylko prostackie mikkolubstwo rozumuje kategoriami typu “podpieprzanie”.
“Nie zrozumiałeś tekstu wyżej? W budżecie jacyś wybrani demokratyczni czerwoni(wybrani przez większość, bo ładnie wyglądaja w telewizji) wydają pieniądze WSZYSTKICH dla siebie(3 pkt) i innych (4pkt). Jak widzimy, zupełnie nieefektywnie.”
Demagogiczny tekst wyżej przewija się przez brednie Janusza i Stasia od dawna, znam go na pamięć.
O tym mówiłem - MY poprzez NASZYCH przedstawicieli wydajemy NASZE pieniądze na NAS. A dlaczego przez przedstawicieli? Bo jest to w wielu sprawach bardziej efektywne.
Podobnie z koleją np. - mikkolub też może nudzić, że kolej wydaje pieniądze wszystkich, którzy kupili bilet dla siebie (3. pkt) i innych (4 pkt.). I że bardziej efektywne byłoby, gdyby każdy sam zatrudniał maszynistów, samemu budował tory, itp.
Tylko nie mów, że uczestnictwo w państwie polskim jest obowiązkowe. Nie, podobnie jak jazda koleją, nie jest. Można z Polski wyjechać.
6 Września 2008 o 10:47
@Znajomy Janusza od Urbana
“Jeśli ktoś mówi, że państwo francuskie “nie może tego robić” - niech powie, dlaczego tego nie może, skoro mogło nadać części społeczeństwa składniki majątkowe do wyłącznego użytkowania (własność) i podjąć się ochrony tego użytkowania?”
Masz typowo komuszy pogląd, że wszystko jest własnością państwa, które z łaski użycza ludziom jakiś majątek do użytkowania, ale ma prawo go w każdej chwili zabrać, bo to nie ich. Ale majątek należący do ludzi to jest ICH własność, a nie państwa. I to nie państwo im go “nadało”, lecz sami go zdobyli. A to, że państwo ten majątek ochrania nie upoważnia go do dowolnego nim dysponowania.
@Pachciarz Mike z Mogielnicy
“Gdy tatuś wydaje kasę na wódkę (swoją kasę na samego siebie), to jest to według mikkolubów bardziej efektywny sposób wydawania pieniędzy, niż gdy kupuje dziecku podręcznik (swoją kasę wydaje na kogoś innego), lub gdy urząd gminy buduje szkołę (wydawanie cudzych pieniędzy na nieznajomego).”
Oczywiście, że tatuś wydaje kasę na wódkę efektywniej, niż gdyby ją wydawał na niego urząd gminy. Nie dość, że pewnie urząd kupiłby ją drożej, to tatuś musiałby stać w kolejce, wypełniać formularze, łazić gdzieś do punktu odbioru i jeszcze dopłaciłby trochę w podatkach na zajmujących się tym urzędników. Szlachetność celu na jaki wydawane są pieniądze i efektywność ich wydawania to nie są pojęcia tożsame.
6 Września 2008 o 10:54
A wśród ludu krąży powiedzenie “chcesz pomóc biedakowi kup mu wędkę a nie rybę”
Francja to typowy przykład zimbecylenia pod wpływem socdurności rodem z Kapitału genialnego inaczej Marksa.
6 Września 2008 o 10:58
“Masz typowo komuszy pogląd, że wszystko jest własnością państwa, które z łaski użycza ludziom jakiś majątek do użytkowania, ale ma prawo go w każdej chwili zabrać, bo to nie ich. Ale majątek należący do ludzi to jest ICH własność, a nie państwa. I to nie państwo im go “nadało”, lecz sami go zdobyli. A to, że państwo ten majątek ochrania nie upoważnia go do dowolnego nim dysponowania.”
To nie “pogląd”, ale fakt, że państwo, mające monopol na przemoc, określa kształt wszystkich instytucji społecznych. W państwie demokratycznym - zgodnie z interesem społecznym, w zamordyzmach - zgodnie z interesem rządzącej kliki.
Sami zdobyli, bo państwo nadało majątek poprzedniemu właścicielowi. Mogło to być nawet za króla Łokietka, ale jednak.
Aha, oczywiście, że nie upoważnia do dysponowania - dlatego, że samo państwo tak zdecydowało, tworząc instytucję własności (w Polsce - art. 21., 64. Konstytucji). Ale podatki mogą być pobierane (art. 84. Konstytucji). I słusznie - zarówno własność prywatna większości rzeczy jak i podatki leżą w interesie całego społeczeństwa.
6 Września 2008 o 11:10
@Znajomy Janusza od Urbana
To nie “pogląd”, ale fakt, że państwo, mające monopol na przemoc, określa kształt wszystkich instytucji społecznych. W państwie demokratycznym - zgodnie z interesem społecznym, w zamordyzmach - zgodnie z interesem rządzącej kliki.
Nie zmienia to faktu że nie wszystkie inwestycje wykonywane przez państwo są rozsądne wyłącznie z tego powodu.Jeżeli myli się prywatny właściciel to konsekwencje jego pomyłki dotykają wyłącznie jego.(pomijając fakt ze sam siebie nie będzie obkładał durnowatym i nieefektywnym podatkiem-chyba że z głową coś nie tak).No i chyba właśnie po to wymyślono prywatną własność.Licząc na rozsądek w zawiadywaniu prywatnym majątkiem przez jego właściciela w przeciwnym wypadku pozostaje druga droga absolutna własność wszystkiego na rzecz państwa.Ale to już ćwiczyliśmy.Durnowatość socjalizmu nowoczesnego polega na próbie odwrócenia wypracowanej przez cywilizację rzeczywistości w taki sposób żeby nie odbierając formalnie własności ograniczyć możliwość swobodnego z niej korzystania poprzez zabieranie właścicielom czerpanych z niej przychodów przez pod szczytnym hasłem solidarności społecznej etc.Jak zwał tak zwał, ten mechanizm już ćwiczyliśmy.
6 Września 2008 o 11:27
@Znajomy Janusza od Urbana
“To nie “pogląd”, ale fakt, że państwo, mające monopol na przemoc, określa kształt wszystkich instytucji społecznych. W państwie demokratycznym - zgodnie z interesem społecznym, w zamordyzmach - zgodnie z interesem rządzącej kliki.
Sami zdobyli, bo państwo nadało majątek poprzedniemu właścicielowi. Mogło to być nawet za króla Łokietka, ale jednak.”
Idąc dalej tym tropem rozumowania można dojść do wniosku, że wszelki majątek powstał przez to, że państwo go nadało. Dopóki nie było państwa nie było żadnego majątku. Potem wyłoniło się państwo i go ludziom nadało. Nie zgadzam się z tym. Własność jest zjawiskiem bardziej pierwotnym niż państwo i mogącym istnieć bez państwa. Inna rzecz, czy mogłaby bez państwa istnieć efektywna ochrona własności. Tego nie wiem, niektórzy libertarianie uważają, że mogłaby. Ale niezależnie od tego, zabieranie jednym, by dać innym jest z pewnością sprzeczne z ideą ochrony własności.
6 Września 2008 o 11:36
“Jeżeli myli się prywatny właściciel to konsekwencje jego pomyłki dotykają wyłącznie jego”
Ciekawe, ale bzdura - gdy pada np. prywatna stocznia czy inna wielka firma, konsekwencje dotykają całego miasta - pracowników (bezrobocie), dłużników (niewypłacalność), instytucje utrzymywane z podatków, itp.
“Licząc na rozsądek w zawiadywaniu prywatnym majątkiem przez jego właściciela w przeciwnym wypadku pozostaje druga droga absolutna własność wszystkiego na rzecz państwa.”
To tylko mikkolubstwo widzi drogi absolutne - my widzimy połączenie efektywności własności prywatnej z zaspokojeniem interesów reszty społeczeństwa.
“na próbie odwrócenia wypracowanej przez cywilizację rzeczywistości w taki sposób żeby nie odbierając formalnie własności ograniczyć możliwość swobodnego z niej korzystania poprzez zabieranie właścicielom czerpanych z niej przychodów przez pod szczytnym hasłem solidarności społecznej etc”
No tak. Ale jakie inne prawo niż to nadane przez państwo (tj. całe społeczeństwo) ma właściciel do swojej własności? Przecież to oczywiste, że każde prawo wyłączne jest mniej korzystne dla reszty niż dla właściciela. To dziwne, że reszta we własnym interesie też chce mieć z niej korzyści? Bo każdy chce mieć wolność - a myślałem, że o wolność chodzi w liberalizmie?
“ten mechanizm już ćwiczyliśmy.”
Kiedy? Tylko przez pewien czas w II RP w ograniczonym zakresie. Przedtem był feudalizm i kapitalizm, a po II RP socjalizm.
6 Września 2008 o 11:44
“Idąc dalej tym tropem rozumowania można dojść do wniosku, że wszelki majątek powstał przez to, że państwo go nadało. Dopóki nie było państwa nie było żadnego majątku. Potem wyłoniło się państwo i go ludziom nadało.”
Przedtem majątek należał do wspólnoty, przynajmniej w Polsce.
“Nie zgadzam się z tym. Własność jest zjawiskiem bardziej pierwotnym niż państwo i mogącym istnieć bez państwa.”
Bez państwa może istnieć co najwyżej posiadanie - tak jak w dziczu: masz coś, dopóki nie odbierze ci tego kolejny dzikus albo masz jaskinię, dopóki drugi dzikus nie wyrzuci cię z jaskini.
“Ale niezależnie od tego, zabieranie jednym, by dać innym jest z pewnością sprzeczne z ideą ochrony własności.”
A może i jest sprzeczne z czymś-tam, za to zgodne z interesami społeczeństwa, idea własności absolutnej już od dawna nie obowiązuje.
6 Września 2008 o 12:42
Po pierwsze bycie przez panstwo gwarantem wlasnosci prywatnej nie jest argumentem ekonomicznym za odbieraniem przez panstwo tej wlasnosci.
Rownie dobrze “interes spoleczny moze wymagac” mordowania, wysiedlania itd roznych grup ludnosci, bo w tym wypadku mamy ten sam mechanizm odbierania tego czego ochrona zajmuje sie panstwo itd.
“No tak. Ale jakie inne prawo niż to nadane przez państwo (tj. całe społeczeństwo) ma właściciel do swojej własności? Przecież to oczywiste, że każde prawo wyłączne jest mniej korzystne dla reszty niż dla właściciela. To dziwne, że reszta we własnym interesie też chce mieć z niej korzyści? Bo każdy chce mieć wolność - a myślałem, że o wolność chodzi w liberalizmie?”
To nie jest argument sluszny, bo korzysci reszty polegaja na odbieraniu jednostce tego co zdobywa ona dla siebie kosztem swojej wlasnej pracy. Idac ta droga mozemy dojsc do wniosku, ze wiekszosc pijakow z pod sklepu tez powinna czerpac korzysci z pieknej zony ich bogatego sasiada, bo przeciez wylacznosc na te kobiete jest mniej korzystna dla reszty niz dla jej meza. A zyjemy w demokracji.
Jezeli cenisz sytuacje jaka ma miejsce we Francji, gdzie w imie “interesu spolecznego” pewnym grupa ludzi pracowac sie nie oplaca, bo lepiej im byc utrzymywanym przez panstwo to gratuluje.
No i dlaczego interes spoleczny to interes najbiedniejszych, a nie np interes pracujacych, kupujacych, uczciwych, samodzielnych, niezaleznych itp?
6 Września 2008 o 13:06
“Bez państwa może istnieć co najwyżej posiadanie - tak jak w dziczu: masz coś, dopóki nie odbierze ci tego kolejny dzikus albo masz jaskinię, dopóki drugi dzikus nie wyrzuci cię z jaskini.”
Według doktryny pierwotnego zawłaszczenia, jeśli ktoś np. znalazł nie należąca do nikogo jaskinię i w niej zamieszkał, to stawał się jej właścicielem. Jak ktoś go z niej wyrzucił to pozbawiał go własności, a nie tylko posiadania. Ja się zgadzam z tą doktryną. Oczywiście teraz nie ma już ona tak istotnego zastosowania, bo prawie wszystko należy albo do prywatnych osób albo do państwa. Czy słusznie to inna sprawa. Ważne jednak jest to, że własność powinna się brać z ludzkich działań, a nie z dekretów. Jeśli uznamy, że państwo tworzy własność, to znaczy, że nie może jej nigdy naruszyć. Ja wierzę, że prawo własności jest prawem naturalnym, a nie tworem instytucji państwowych.
6 Września 2008 o 13:26
“Po pierwsze bycie przez panstwo gwarantem wlasnosci prywatnej nie jest argumentem ekonomicznym za odbieraniem przez panstwo tej wlasnosci.”
Argument jest inny - interes nieposiadających.
“Rownie dobrze “interes spoleczny moze wymagac” mordowania, wysiedlania itd roznych grup ludnosci, bo w tym wypadku mamy ten sam mechanizm odbierania tego czego ochrona zajmuje sie panstwo itd.”
Ale interes społeczny (czyli wyważony interes grup społecznych, które są w różnych konfiguracjach - każdy należy do różnych mniejszości/większości) nie ma jak wymagać mordowania i wysiedlania. To interesy mniejszościowych klik w różnego rodzaju zamordyzmach do tego doprowadzały.
“To nie jest argument sluszny, bo korzysci reszty polegaja na odbieraniu jednostce tego co zdobywa ona dla siebie kosztem swojej wlasnej pracy. Idac ta droga mozemy dojsc do wniosku, ze wiekszosc pijakow z pod sklepu tez powinna czerpac korzysci z pieknej zony ich bogatego sasiada, bo przeciez wylacznosc na te kobiete jest mniej korzystna dla reszty niz dla jej meza. A zyjemy w demokracji.”
Idąc drogą do mikkizmu-porypizmu - istotnie, możemy dojść. Jednak idąc drogą normalną nie. Mikkolub nie odróżnia tu rzeczy od ludzi.
Niech mikkolub powie - na jakiej podstawie rzecz ma być w użytkowaniu czyimś a nie reszty?
“Według doktryny pierwotnego zawłaszczenia, jeśli ktoś np. znalazł nie należąca do nikogo jaskinię i w niej zamieszkał, to stawał się jej właścicielem. Jak ktoś go z niej wyrzucił to pozbawiał go własności, a nie tylko posiadania. ”
To się właśnie nazywa posiadanie.
“Ja się zgadzam z tą doktryną.”
A to jest nieistotne. Ważne, czy zgadzają się rządzący. Dzisiaj to społeczeństwo rządzi i zgadza się z doktryną własności prywatnej i doktryną podatków.
“Ważne jednak jest to, że własność powinna się brać z ludzkich działań, a nie z dekretów.”
A dekret nie jest ludzkim działaniem? Jeśli jest np. Plac Defilad albo Mierzeja Helska - to z jakich “działań” niby bierze się ich własność?
Jedynym działaniem jest tu uznanie kogoś za właściciela przez tego, kto może to zrobić - czyli przez państwo.
“Jeśli uznamy, że państwo tworzy własność, to znaczy, że nie może jej nigdy naruszyć.”
Bez sensu, bo to państwo ustala, czym jest własność. Własność w XIII wieku to coś innego niż własność w wieku XIX czy XXI.
“Ja wierzę, że prawo własności jest prawem naturalnym, a nie tworem instytucji państwowych.”
Możesz wierzyć, w co chcesz. My jednak wiemy, że wszystkie “prawa naturalne”, “bóstwa”, itp., to zwykłe bajki dla uzasadnienia jakichś celów - a idee, instytucje społeczne można zmieniać, kształtować na nowo.
6 Września 2008 o 13:34
Idea Praw Naturalnych t zwykle chciejstwo, na zasadzie: chce zeby poszanowana byla wlasnosc prywanta, wiec wierze, ze istnieje prawo do takowej. itp
Prawo stanowia ludzie, a prawo do wlasnosci prywatnej jest istotne, poniewaz jest motywacja do inwestowania i pracy, przymus oplacania swoja ciezka praca kolorowych imigrantow nierobow jest oczywiscie demotywujacy. (dla obu stron).
6 Września 2008 o 13:43
Czepiacie się. Przecież to bardzo dobry i logiczny pomysł - żeby zachęcić do pracy bezrobotnych otrzymujących pieniądze za nic… należy dołożyć kolejne pieniądze za nic innej grupie społecznej.
6 Września 2008 o 13:50
“Argument jest inny - interes nieposiadających.”
Czyli pewnej grupy, kosztem innej grupy. Tylko czy kryterium jest wlasciwe? A co z kryterium np “kto pracuje ten posiada”? Z jakiego powodu jest gorsze?
“Ale interes społeczny (czyli wyważony interes grup społecznych, które są w różnych konfiguracjach - każdy należy do różnych mniejszości/większości) nie ma jak wymagać mordowania i wysiedlania. To interesy mniejszościowych klik w różnego rodzaju zamordyzmach do tego doprowadzały.”
Zmobilizowanie narodu i zjednoczenie go ponad podzialami w imie walki z jakas mniejszoscia, juz to przerabialismy w historii i bardzo dobrze sie sprawdza. Czy poswiecenie zalozmy 5% spoleczenstwa by reszta 95% stanela murem w imie jakiejs idei nie jest “interesem spolecznym”? To co jest?
“Mikkolub nie odróżnia tu rzeczy od ludzi.”
Nie chodzi o to. Chodzi o to, ze prawo na wylacznosc na zone, czy tez prawo kobiety do uprawiania seksu z tym kogo wybierze tez jest gwarantowane przez panstwo, co widzimy np na wojnach, kiedy kobiety sa czesto gwalcone przez idaca armie. Argument “panstwo daje, panstwo moze odebrac” nie jest uzasadnieniem tego odbierania.
“Niech mikkolub powie - na jakiej podstawie rzecz ma być w użytkowaniu czyimś a nie reszty?”
Wlasnie na podstawia prawa do wlasnosci, prawa autorskiego, prawa do dziedziczenia itp. A dlaczego tak ma byc? Bo jest to efektywne, bo jest to w “interesie spolecznym”. Chodzi o to, zeby pewnosc posiadania czegos i pewnosc zyskow z tego dawala mozliwosc inwestowania swoich pieniedzy i pomnazania ich, a nie wydawania ich pod przymusem na tych, ktorym sie nie chce pracowac.
To tak jakbys sie umowil z synem, ze ten bedzie wynosil smieci za powiedzmy 100zl za miesiac. A pozniej mu te pieniadze zabierzesz, bo to “Ty decydujesz o prawie wlasnosci”. Albo dasz jego mlodszemu bratu 40%, choc ten nie robi nic.
6 Września 2008 o 13:51
jeszcze kiedyś się ci francuscy komunardzi doigrają
zapewne ich wnuki wywiozą ich na taczkach z gnojem gdy stanie się dla nich jasne że są nędzarzami i skansenem ciemnogrodu…
6 Września 2008 o 16:04
chyba nikt nie zakumał o co chodzi, nawet przemondrzały żydomatoł.
Francja. Pracuje i dostaje mniej od kolesia na zasiłku, więc mu zazdroszcze i szukam sposobu by przejść na zasiłek. Teraz rząd podniesie mi pensje tak bym zarabiał więcej niż koleś dostaje zapomogi. Pytanie czy zmniejszy sie ilość kolesi na zasiłku? Do tej pory spokojnie wyżywali z zasiłku, do tego zasiłek przewyższał niektóre pensje, teraz po wejściu tego idiotyzmu, ich standart życia nie ulegnie zmianie. Tylko niezadowolenie, że mają najniższy budżet, może ich pchnąć do podjęcia pracy. A mi sie np znudzi praca, będe chciał na zasiłek, bo i tak mi wystaczy do pierwszego=)
Jak to powinno wyglądać? Obciąć pieprzone zasiłki! AMEN
6 Września 2008 o 17:36
Statolatria (z ang. state - państwo i łac. latria - oddawanie czci boskiej) jest to kult scentralizowanego państwa i wszechpotężnej władzy państwowej.
Jako pierwszy, tym terminem posłużył się Giovanni Gentile w Doktrynie Faszyzmu, opublikowanej w 1931 podpisanej nazwiskiem Mussoliniego. Termin został spopularyzowany i wyjaśniony przez Ludwiga von Misesa w jego pracy z roku 1944 zatytułowanej “Wszechmocny rząd”.
W ideologii faszyzmu włoskiego, statolatria stanowić miała parareligijny kult państwa, który miał na celu zlanie w jedno włoskiego katolicyzmu i szacunku dla faszystowskiego ustroju.
Socjalizm (łac.societas - wspólnota) - wieloznaczne pojęcie, odnoszące się do prób zmniejszenia nierówności społecznych i upowszechnienia świadczeń socjalnych, lub poddania gospodarki kontroli społecznej (poprzez instytucje państwowe, samorządowe, korporacyjne lub spółdzielcze). Częścią wspólną wszystkich odmian socjalizmu jest (częściowe lub całkowite) odrzucenie idei kapitalistycznego wolnego rynku, ograniczenie własności prywatnej oraz promowanie idei sprawiedliwości społecznej.
Brednie matołka o wielu nickach jasno definiują jego orientację… Polityczną :)
6 Września 2008 o 19:50
Gdy w dzisiejszych czasach można konstruować setki rodzajów różnych instytucji społecznych (by dopasować je do zróżnicowanej gospodarki dzisiejszych czasów i kształtować prawo w interesie społeczeństwa), różnych rodzajów przepływów finansowych - tylko prostackie mikkolubstwo rozumuje kategoriami typu “podpieprzanie”.
Ja jako prostacki mikkolub widzę ile w państwie polskim jest niepotrzebnej biurokracji, wiem że w tej biurokracji pracują urzędnicy, wiem że urzędnicy też muszą zarabiać, wiem że to pochłania pieniądze. Państwo mi zabiera pieniadze by je zmarnować, i w części oddać innym i może nawet mi(w formie np. nowej autostrady albo policjanta pilnującego żebym za szybko nie jechał…). Ja nazywam zabranie komuś czegoś wbrew woli podpieprzaniem/kradzieżą/zajebaniem/jak tam chcesz i mam w dupie co na to litera prawa.
Demagogiczny tekst wyżej przewija się przez brednie Janusza i Stasia od dawna, znam go na pamięć.
O tym mówiłem - MY poprzez NASZYCH przedstawicieli wydajemy NASZE pieniądze na NAS. A dlaczego przez przedstawicieli? Bo jest to w wielu sprawach bardziej efektywne.
Podobnie z koleją np. - mikkolub też może nudzić, że kolej wydaje pieniądze wszystkich, którzy kupili bilet dla siebie (3. pkt) i innych (4 pkt.). I że bardziej efektywne byłoby, gdyby każdy sam zatrudniał maszynistów, samemu budował tory, itp.
Tylko nie mów, że uczestnictwo w państwie polskim jest obowiązkowe. Nie, podobnie jak jazda koleją, nie jest. Można z Polski wyjechać.
Jeśli ja płacę podatki i głosuję na UPR, to moim przedstawicielem nie jest ani żaden czerwony z sld, ani Putra z PiSu, ani nawet uśmiechnięty Ryży z PO. Więc niech oni z łaski swojej nie wydają mojej kasy, a wydają ją bez pomyślunku bo ona nie jest ich, rozumiesz? Powszechne w socjaliźmie. Powinno sie w ogóle znieść ‘próg wyborczy’, ustalić tylko limit na minimum 1 posła by nie wchodziły np. ćwiartki. Gdyby własne tory były efektywniejsze, to je by sobie ludzie zaczęli budować. W państwowym sektorze nie ma miejsca na innowacje, bo nie mają one CELU.
I faktycznie, mogę z Polski wyjechać. Ale póki tu jestem, chcę żeby mi było jak najwygodniej.
6 Września 2008 o 21:36
jak żyd chce niech spierdala z Polski, dostanie kopa w dupe na pożegnanie. Natomiast jak mi, Polakowi, anyżydowi, niepodoba sie sytuacja w ojczyźnie, to staram się ją naprawić, a nie kurwić się.
6 Września 2008 o 22:52
@Vader:
“Oczywiście, że tatuś wydaje kasę na wódkę efektywniej, niż gdyby ją wydawał na niego urząd gminy. Nie dość, że pewnie urząd kupiłby ją drożej, to tatuś musiałby stać w kolejce, wypełniać formularze, łazić gdzieś do punktu odbioru i jeszcze dopłaciłby trochę w podatkach na zajmujących się tym urzędników.”
Tyle doktryna mikkizmu-porypizmu.
Rzeczywistość:
Z jednej strony rzeczywisty koszt utrzymania urzędników, i te formularze.
Z drugiej strony - zakup hurtowy jest TAŃSZY od kupowania w detalu, wbrew temu, co pieprzysz.
Np. NFZ kupuje usługę wykonania USG KILKAKROTNIE TANIEJ, niż to samo USG, wykonane tym samym aparatem kosztuje na wolnym rynku - w prywatnym gabinecie.
I teraz Normalni (w przeciwieństwie do doktrynalnego mikkolubstwa, tak durnego, że bierze za dobrą monetę skandalizujace doktrynalne pierdzielenie jakichś kolejnych Żydów - a to Friedmana, a to Marksa, a to potomka pachciarzy Mike z Mogielnicy) analizują, co im się bardziej opłaca - czy przeważą korzyści z hurtowego zakupu, czy straty wynikajace z kosztów dystrybucji.
6 Września 2008 o 23:31
@V:
“Ja nazywam zabranie komuś czegoś wbrew woli podpieprzaniem/kradzieżą/zajebaniem/jak tam chcesz i mam w dupie co na to litera prawa.”
Z typowo mikkolubnym wdziękiem, używając patognomoniczych dla mikkolubnej subkultury określeń przyznałeś, że w Porypii Janusza Mikke będą mi “podpieprzać/kraść/zaj***wać podatek pogłówny wbrew mojej woli.
Czyli Mikke w razie nieszczęścia - powstania Porypii - będzie wobec mnie podpieprzaczem/złodziejem/zaj***waczem.
Nieładnie tak szkalować swojego guru, mikkolubie :-) :-)
7 Września 2008 o 03:01
Z typowo mikkolubnym wdziękiem, używając patognomoniczych dla mikkolubnej subkultury określeń przyznałeś, że w Porypii Janusza Mikke będą mi “podpieprzać/kraść/zaj***wać podatek pogłówny wbrew mojej woli.
Czyli Mikke w razie nieszczęścia - powstania Porypii - będzie wobec mnie podpieprzaczem/złodziejem/zaj***waczem.
Nieładnie tak szkalować swojego guru, mikkolubie :-) :-)
No tak, ale on będzie podpieprzał mało, więc mniej zmarnuje, a jak nie chcesz, to możesz wyjechać.:-) :-)
7 Września 2008 o 04:00
ROTFL :) A niech sobie wprowadzaja, bardzo dobrze :)
7 Września 2008 o 09:34
Będzie mi Januszek “podpieprzał” mało?
A na jakiej podstawie tak sądzisz?
7 Września 2008 o 10:59
zydokomuch pokazuje swoje prawdzie oblicze
7 Września 2008 o 11:12
@Pachciarz Mike z Mogielnicy
“Tyle doktryna mikkizmu-porypizmu.
Rzeczywistość:
Z jednej strony rzeczywisty koszt utrzymania urzędników, i te formularze.
Z drugiej strony - zakup hurtowy jest TAŃSZY od kupowania w detalu, wbrew temu, co pieprzysz.
Np. NFZ kupuje usługę wykonania USG KILKAKROTNIE TANIEJ, niż to samo USG, wykonane tym samym aparatem kosztuje na wolnym rynku - w prywatnym gabinecie.
I teraz Normalni (w przeciwieństwie do doktrynalnego mikkolubstwa, tak durnego, że bierze za dobrą monetę skandalizujace doktrynalne pierdzielenie jakichś kolejnych Żydów - a to Friedmana, a to Marksa, a to potomka pachciarzy Mike z Mogielnicy) analizują, co im się bardziej opłaca - czy przeważą korzyści z hurtowego zakupu, czy straty wynikajace z kosztów dystrybucji.”
To po co ludzie leczą się prywatnie, skoro mogą mieć usługę taniej przez NFZ?
7 Września 2008 o 11:35
…bo nie zapytali Ojsrasza. Wiedzieliby, co słuszne, co dobre, co mądre…
7 Września 2008 o 14:11
@Vader:
“To po co ludzie leczą się prywatnie, skoro mogą mieć usługę taniej przez NFZ?”
Naprawdę nie wiesz?
Po prostu tanich usług NFZ jest zbyt mało względem popytu, to ci, którzy nie chcą czekać na usługe tanią - kupuja usługę droższą.
Dokładnie na tej samej zasadzie więcej płacisz za szybkiego prywatnego kuriera, niż za zwykłą tanią przesyłkę - choc jedno i drugie dochodzi do celu.
7 Września 2008 o 14:33
Jak za pierwszej komuny, mięcho dotowane występowało w niedostatecznej ilości, trzeba było kupować u “kułaka”. I tak zawsze będzie w socjaliźmie :)
7 Września 2008 o 14:34
A czytałem wcześniej brednie o “zakupie hurtowym”, he he he he
7 Września 2008 o 15:10
Szanowny pachciarzu, z tym, że:
- to nie jest zakup (brak m.in. negocjacji cen) a decyzja administracyjna (ustalona cena i kto chce świadczyć usługi to MOŻE zostanie dopuszczony przed urzędnika - wszak NFZ dość często odmawia podpisania kontraktu);
- to nie jest zakup hurtowy a (j.w.) decyzja administracyjna w jakiej cenie usługi mogą zostać refundowane;
- to nie jest rynek (z definicji wolny) tylko reglamentowany nowotwór, gdzie pani Kryśka z panem Ryśkiem dopuszczają do rynku refundowanych świadczeń arbitralnie wybranych znajomych i pociotków; “rynek” dojść do urzędów i agend rządowych kwitnie w pełni a politycy mają z czym (korupcją) walczyć po wsze czasy (sic!);
- klient ma minimalny wpływ na jakość świadczonych usług bo od początku do końca jest w systemie tym zbytecznym co to nie płaci, chce się leczyć, a najlepiej dla systemu byłoby gdyby płacił i nie chorował; Przecież to czysta patologia na której pożywce muszą, po prostu muszą, wyrastać kolejne afery ws. ustawianych przetargów, dopuszczania swoich a blokowania konkurencji, nadużyć urzędników.
Jest taka bardzo prosta i skuteczna metoda - nie wolno mnożyć bytów ponad potrzebę, czego sformułowanie przypisywane jest Williamowi Ockhamowi pod nazwą brzytwy Ockhama. Zaś jako inżynier dodam - każde rozwiązanie musi być tak proste jak to tylko możliwe, bo każda komplikacja konstrukcji drastycznie zwiększa ryzyko awarii. Przełóż to sobie na język nauk społecznych.
7 Września 2008 o 15:16
@Pachciarz Mike z Mogielnicy
“Naprawdę nie wiesz?
Po prostu tanich usług NFZ jest zbyt mało względem popytu, to ci, którzy nie chcą czekać na usługe tanią - kupuja usługę droższą.
Dokładnie na tej samej zasadzie więcej płacisz za szybkiego prywatnego kuriera, niż za zwykłą tanią przesyłkę - choc jedno i drugie dochodzi do celu.”
Nie dokładnie na tej zasadzie, bo wybieram między przesyłką tańszą i droższą. Tymczasem tutaj płacę i za jedną usługę i za drugą. I właśnie się chciałem dowiedzieć, dlaczego “normalni”, skoro poprzez głosowanie wybrali opcję “tańszą” (poprzez NFZ), nie są konsekwentni i z niej nie skorzystają. Płacenie za dwie usługi, gdy korzysta się z jednej, wydaje mi się bez sensu i nie widzę w tym racjonalności.
7 Września 2008 o 18:56
I dobrze! Niech opodatkuje! Lepiej dla nas. Najlepiej niech tak zrobią wszystkie kraje na świecie poza Polską:)
7 Września 2008 o 19:33
@Liberał:
“- to nie jest zakup (brak m.in. negocjacji cen) a decyzja administracyjna (ustalona cena i kto chce świadczyć usługi to MOŻE zostanie dopuszczony”
przed urzędnika - wszak NFZ dość często odmawia podpisania kontraktu);”
Nieprawda - jest to zakup. A że nie ma negocjacji cen? W wielu sklepach nie ma możliwości negocjacji cen np. zapałek - a jednak zapałki kupujesz.
NFZ może odmówic podpisania kontraktu - i świadczeniodawca może odmówić i sprzedawać swoje usługi odplatnie.
——–
“- to nie jest zakup hurtowy a (j.w.) decyzja administracyjna w jakiej cenie usługi mogą zostać refundowane;”
Nieprawda - jest to zakup hurtowy. NFZ zamawia np. 1000 wizyt u neurologa, neurolog analizuje opłacalność: co prawda NFZ proponuje mi 3 razy mniej, niż pobieram honorarium od detalicznego klienta - ale za to zamawia dużo, mam pewność - mogę obniżyć wymagania cenowe z powodu zakupu HURTOWEGO. Opłaca mi się bardziej, niż niepewne wizyty płatne, dlatego sprzedam NFZ hurtowo 1000 moich wizyt.
——–
“- to nie jest rynek (z definicji wolny) tylko reglamentowany nowotwór, gdzie pani Kryśka z panem Ryśkiem dopuszczają do rynku refundowanych świadczeń arbitralnie wybranych znajomych i pociotków;”
Bierzesz swoje wyobrażenia za rzeczywistość. Pani Kryśka z panem Ryśkiem nie proponują kokosów, zatem łaski nie robią. I jest zbyt duża presja oraz społeczna - tu się przekręty nie za bardzo juz daje robić.
==========
“- klient ma minimalny wpływ na jakość świadczonych usług bo od początku do końca jest w systemie tym zbytecznym co to nie płaci, chce się leczyć, a najlepiej dla systemu byłoby gdyby płacił i nie chorował”
Ignorancja mikkolubstwa mnie przeraża - nawet nie znają pojęcia “klient”.
Mikkolubie - klientem jest ten, który za usługę płaci - a płaci NFZ!!
——
“Zaś jako inżynier dodam - każde rozwiązanie musi być tak proste jak to tylko możliwe, bo każda komplikacja konstrukcji drastycznie zwiększa ryzyko awarii.”
Wcale nie musi.
Maluch jest prościej rozwiązany od Leksusa, a ryzyko awarii fiacinki było większe.
7 Września 2008 o 19:53
@Vader:
“Nie dokładnie na tej zasadzie, bo wybieram między przesyłką tańszą i droższą. Tymczasem tutaj płacę i za jedną usługę i za drugą.”
Dokładnie na tej samej zasadzie - gdy opłacisz na poczcie ryczałtowo wysyłanie swoich listów zwykłych - a jeden list zechcesz wysłać priorytetem - to za ten drugi płacisz, a poczta nie zmniejsza ci opłaty ryczałtowej za listy zwykłe.
Mylisz dwa pojęcia - opłacenie czegoś ryczałtem - i opłacenie czegoś innego gotówką. Nie płacisz dwa razy za to samo!!! USG w ramach NFZ, choc wykonane tym samym aparatem i nawet przez tego samego lekarza - nie jest ta samą usługą, co w gabinecie prywatnym - tak samo, jak wysłanie tego samego listu z tego samego urzędu pocztowego raz jako list zwykłym, a drugi raz jako priorytet - nie jest tą samą usługą.
———
” I właśnie się chciałem dowiedzieć, dlaczego “normalni”, skoro poprzez głosowanie wybrali opcję “tańszą” (poprzez NFZ), nie są konsekwentni i z niej nie skorzystają. Płacenie za dwie usługi, gdy korzysta się z jednej, wydaje mi się bez sensu i nie widzę w tym racjonalności.”
Bo to są dwie różne usługi - wyjaśniłem wyżej. Normalni wybrali DLA WSZYSTKICH opcję TAŃSZĄ (a nie “tańszą”) - a gdy ktoś chce innej usługi - droższej, lecz za to szybszej - to proszę bardzo, nikt nie zabrania.
7 Września 2008 o 20:35
@Pachciarz Mike z Mogielnicy
Nie twierdziłem, że to jest ta sama usługa. Różnią się one choćby czasem oczekiwania, a przeważnie i innymi cechami. Teoretycznie można założyć, że ludzie świadomie decydują się na płacenie podatku (przy okazji zmuszając do tego innych) wiedząc, że czeka ich usługa gorszej jakości. Ja jednak sądzę, że chcą dostawać to, co można dostać prywatnie i do tego w nieograniczonych ilościach. To właśnie wybierają “normalni”, tyle że tego nie dostają.
7 Września 2008 o 21:23
@Vader:
7 Września 2008 o 20:35
@Pachciarz Mike z Mogielnicy
“Teoretycznie można założyć, że ludzie świadomie decydują się na płacenie podatku (przy okazji zmuszając do tego innych) wiedząc, że czeka ich usługa gorszej jakości. Ja jednak sądzę, że chcą dostawać to, co można dostać prywatnie i do tego w nieograniczonych ilościach. To właśnie wybierają “normalni”, tyle że tego nie dostają.”
Masz rację - oczekiwania są ogromne, nieadekwatne do finansów - to mentalna pozostałość parszywej komuny, kiedy w lecznictwie “wszystko się należało”. Tylko że tamto “wszystkosienależenie” obejmowało bardzo cieniutki pakiet usług - dość powiedzieć, że większość ówcześnie stosowanych na świecie leków nie byla wcale dostępna w polskich aptekach. Dziś jest dostępna zdecydowana większość.
Długo będzie trwało wyplenianie komunistycznych nawyków.
7 Września 2008 o 22:12
Zdecydowanie nie jest to zakup w rozumieniu (wolno-)rynkowym:
- nie ma konkurencji dostawców, jest arbitralna decyzja urzędnika kogo dopuścić a kogo nie dopuścić;
- nie ma negocjacji cen ani konkurencji cenowej; jest arbitralna decyzja urzędnika ile usługa ma kosztować;
- nie ma negocjacji warunków ani konkurencji w tym zakresie; jest arbitralna
Miałeś raczej na myśli, że istnieje stosunek pewien prawny, ale zakupem to on jest tylko w rozumieniu socjalistycznym i to z punktu widzenia NFZ a nie pacjenta - urzędnik decyzuje co i za ile, a klient (pacjent) nawet nie może zrezygnować z tego “swojego” zakupu.
Istnieje za to konkurencja cenowa i jakościowa.
Chyba raczysz żartować. Więc co to za zakup usługi przez klienta-pacjenta? Zaś co SOBIE kupuje NFZ pacjenta nie obchodzi.
7 Września 2008 o 22:36
Czerwone pijawki
Sarkozy to zwykły komunista.
8 Września 2008 o 00:38
Ojsrasz ma dużo czasu, kaznodzieja he he
8 Września 2008 o 07:44
Mikołaj Sarkozy wyruchał…. dwi kozy. Prezydentowa tak się śmiała ….aż jej dupa posiniała.
Niech żyje wolna UE!!
8 Września 2008 o 08:56
Pachciarz Mike z Mogielnicy: Gdy tatuś wydaje kasę na wódkę (swoją kasę na samego siebie), to jest to według mikkolubów bardziej efektywny sposób wydawania pieniędzy, niż gdy kupuje dziecku podręcznik (swoją kasę wydaje na kogoś innego), lub gdy urząd gminy buduje szkołę (wydawanie cudzych pieniędzy na nieznajomego).
===
Dlatego konsekwentnie realizując powyższe rozumowanie: należy temu tatusiowi (i na wszelki wypadek innym, bo nie wiadomo kiedy oni zejdą na złą drogę) odebrać pieniądze, przekazać odpowiedniemu urzędowi, którego pracownicy zadbają o zakupy dla dzieci, przy okazji nie zapominając o własnych kieszeniach.
9 Września 2008 o 00:18
pachciarz i znajomy, piszecie tak samo, jakby pod dyktando jednej osoby . Dlatego potraktuję was jak jednego osobnika.Waszych tekstów nie da się przeczytać do końca, dlatego nie będę polemizował . nie da się.Wasza argumentacja typu :to normalne ,bo o wszystkim decyduje państwo ,przypomina mi ciężkie cegły drukowane dawno temu przez politruków z Trybuny Ludu. Rzygać się chce że jeszcze dzisiaj ktoś z takim zacietrzewieniem podobne farmazony wypisuje . Pewien mądry gość napisał kiedyś : “Głupie idee są nieśmiertelne . Każde pokolenie odkrywa je na nowo “. Czekam ,kiedy zaczniecie przypisywać sobie autorstwo Manifestu komunistycznego , twierdząc że to idea prawicowa ,wymyślona przez was , Normalnych.
Takiego porypstwa które prezentujecie ,w dzisiejszych czasach trudno
znaleźć. chyba tylko u Ikonowicza