Jest dobrze, ale nie beznadziejnie. Merkel idzie jak burza i spodziewa się, że już za trzy miesiące powstanie nowy rząd

Merkel Schulz
Martin Schulz i Angela Merkel. / fot. EPA/FELIPE TRUEBA / POOL

Blisko 3 miesiące upłynęły już od wyborów parlamentarnych w Niemczech, a nadal nie powołano nowego rządu. Kanclerz Merkel ma nadzieję, że uda się go powołać w ciągu kolejnych trzech.

Po fatalnych wynikach wyborczych jakie osiągnęły CDU/CSU i koalicyjna SPD, Niemcy mają ogromne kłopoty z utworzeniem nowego rządu. Fiaskiem zakończyły się negocjacje CDU z liberałami i Zielonymi.

Wcześniej z formowania rządu wycofało się SPD, ale powróciło do rozmów po upadku „koalicji jamajskiej”.

Kłopoty jednak się nie kończą bo formowania rządu z CDU nie chce coraz większa grupa socjaldemokratów. Zalicza się do niej cała młodzieżówka i kilka struktur terenowych.

Malu Dreyer z SPD, który jest premierem Nadrenii Palatynatu opowiada się za rządem mniejszościowym CDU/CSU.

Martin Schulz, szef SPD prze do powołania wielkiej koalicji. W przeciwnym razie w Niemczech mogłyby się odbyć kolejne, przyspieszone wybory.

Dotychczasowi władcy Niemiec obawiają się, iż jeszcze bardzie wzrosłoby poparcie dla antyimigranckiej Alternatywy dla Niemiec – AfD, która w ostatnich wyborach zajęła 3 miejsce.

Ugrupowanie jest jednak izolowane na scenie politycznej i żadna inna partia nie chce z nim współpracować.

Zobacz też: Mocne słowa głowy państwa. „Unijni tchórze!” – prezydent Czech oskarża eurokratów o „wspieranie propalestyńskich ruchów terrorystycznych”

Z ankiety przeprowadzonej przez przez państwową telewizję ZDF wynika, iż 70% Niemców wierzy że jednak wielka koalicja powstanie. Sama Merkel aż tryska optymizmem. W nagraniu wideo zamieszczonym na oficjalnej stronie CDU wyraziła nadzieję, iż nowy rząd uda się powołać w ciągu najbliższych 3 miesięcy.

Jeśli nawet miałyby spełnić się marzenia kanclerz Merkel, to i tak okazałoby się, że Niemcy potrzebowały aż pół roku na sformowanie gabinetu.

Ale nawet to może okazać się niemożliwe, jeśli Martin Schulz będzie nadal wyskakiwał ze swymi idiotycznymi pomysłami. Na ostatnim zjeździe swej partii zapowiedział, iż do 2025 roku powinny powstać Stany Zjednoczone Europy. Państwom które się na to nie zgodzą zagroził automatycznym wykluczeniem ze wspólnoty europejskiej.

Zobacz też: Schulz zwariował. Tą propozycją przekroczył granice. Odcięła się od niego nawet Merkel