Były doradca Petru zdradza szczegóły działalności Nowoczesnej. „Nic lepiej nie oddaje – jak szyszka w d… Ani wepchnąć, ani wyciągnąć”

Jakub Bierzyński i Ryszard Petru. / Źródło: youtube

Były doradca Nowoczesnej, Jakub Bierzyński, zdradził w wywiadzie dla „Polska The Times”, że opozycja jeszcze długo będzie przegrywać z PiS-em, jeżeli nie zrozumie pewnej rzeczy. Ponadto zdradza kulisy grudniowego „puczu”.

Moja współpraca z Ryszardem Petru zaczęła się jeszcze przed powstaniem Nowoczesnej. Pomysł na tę partię powstał przy kawiarnianym stoliku, a ja miałem zaszczyt i przyjemność przy tym stoliku siedzieć – mówi Bierzyński.

Jego zdaniem opozycja będzie przegrywać z PiS, tak długo jak jej liderzy pozostaną „egoistami”. Nie byliśmy głupi, byliśmy egoistami. To dlatego przegraliśmy z PiS. Opozycja będzie przegrywać – dopóki tego nie zrozumie – tłumaczy.

Czytaj także: Na głupotę Petru zareagowała nawet Olejnik! „Proszę nie obrażać mojego kraju!” [VIDEO]

Bierzyński mówi też o kulisach początku swojej współpracy z Petru i o tym dlaczego postawił na niego, a nie na Tuska. Ja mu oczywiście od razu zadałem pytanie, dlaczego on wchodzi do polityki. I on mi to jasno powiedział – tak, on wchodzi do niej po to, żeby zostać premierem – wyjaśnia. Jego zdaniem były premier, kiedy ogłaszał politykę „ciepłej wody w kranie”, de facto abdykował z polityki.

Bierzyński zdradził także kulisy grudniowych zajść w parlamencie. Pierwszy pomysł był prosty, logiczny- taki, że natychmiast, gdy w Sejmie pojawią się z powrotem dziennikarze, ogłaszamy wielkie zwycięstwo demokracji i natychmiast kończymy protest – mówi.

Nie wszystko jednak poszło z planem, Nowoczesna przegapiła moment by się wycofać i utknęła w parlamencie. Bierzyński mówi o tym z zaskakującą szczerością: Przepraszam za określenie, ale nic lepiej nie oddaje – jak szyszka w d… Ani wepchnąć, ani wyciągnąć.

Warto przeczytać: Rozłam w Nowoczesnej. Poseł chciał zmienić nazwę partii i usunąć Petru. Teraz będzie musiał zmienić klub poselski?

Jak tłumaczy zrezygnował ze współpracy z Petru, gdyż „nie był w stanie mu już pomóc”. Być może miało to związek z odrzuceniem przez lidera Nowoczesnej propozycji nazwania wypadu na Maderę „podróżą służbową”.