Dlaczego Kukiz’15 bije na alarm ws. umowy CETA?

48

Klub Kukiz’15 ostro sprzeciwia się finalizowanej umowie pomiędzy Unią Europejską a Kanadą, apelując do partii politycznych o jej odrzucenie.

Jak czytamy na facebookowym profilu Kukiz’15, „według najnowszych raportów, m.in. Krajowej Rady Izb Rolniczych, CETA może doprowadzić do zaniku małych gospodarstw w Europie, zdominować europejskie rynki żywnością GMO (Kanada to trzeci producent GMO na świecie) oraz wpłynąć na ceny skupu produktów rolnych, a także ryb”.

– Problem polega na tym, że my jesteśmy obłożeni wieloma regulacjami, których nie ma w Kanadzie. Nie można podpisać CETA, będąc w Unii Europejskiej – powiedział we „Wprost” poseł Jakub Kulesza, rzecznik klubu Kukiz’15.

Poseł Piotr Apel z Kukiz’15 przestawił w Salve TV konsekwencje związane z CETA. Wymienił trzy obszary. Po pierwsze, niezdrowa żywność – sprowadzanie konkurencyjnej, bo taniej, ale złej jakościowo żywności. Np. w Kanadzie do produkcji żywności stosuje się hormony wzrostu czy więcej antybiotyków niż jest dozwolonych w UE. Po drugie, kwestia polskich interesów gospodarczych. Dzięki tej umowie zacznie funkcjonować system, w ramach którego korporacje będą mogły skarżyć polski rząd za zmianę przepisów prawnych dotyczących warunków prowadzenia biznesu. Po trzecie, instytucje bankowe nie będą mogły być blokowane w potencjalnej sytuacji zmonopolizowania czy zoligarchizowania rynku bankowego.

Kiedy wczytać się w umowę CETA, okazuje się, że ma ona niewiele wspólnego z wolnym handlem. Poseł dr Rafał Wójcikowski z Kukiz’15 wylicza na Facebooku, że 467 stron CETA dotyczy ograniczeń w działalności unijnych firm w Kanadzie. Z kolei 455 stron dotyczy ograniczeń w działalności kanadyjskich firm w UE. Ponadto cła mają być znoszone stopniowo (przez 8 lat po 12,5 proc.), a i to nie wszystkie.

„Mówienie o tym, że CETA jest szkodliwa dla „Polski”, jest jak mówienie, że konsument traci z powodu dostępu do tańszych i lepszych produktów w większej ilości. Po raz kolejny mamy do czynienia z ekstrapolowaniem ewentualnych strat jednej grupy czy jednej branży na wszystkich. Ponownie słyszymy o tym, co widać dla jednych w krótkim okresie, a nie o tym, czego nie widać dla wszystkich w długim okresie. Głosy złych ekonomistów zagłuszają głosy dobrych ekonomistów” – skomentował na FB Przemysław Hankus ze Stowarzyszenia Libertariańskiego.

Zobacz także: Sejm poparł unijną propozycję ratyfikacji CETA

Fot. pixabay.com

wesprzyj_wolne_media_artykul
  • Błazen Stańczyk

    Słusznie. Trzeba chronić Polaków przed tanią żywnością. W ogóle przed tanimi produktami. Przecież chodzi o to, żeby było drogo.

    • Zerro

      drogo to jest przez podatki
      zaś to Tanie Mięso musi być ZAKAZANE, jako niebezpieczne dla zdrowia

      • Błazen Stańczyk

        Oczywiście. Zakazać. Zabronić. Przemytników rozstrzeliwać. Nie można dopuścić, żeby Polacy jedli tanie mięso, bo to im na pewno zaszkodzi. Od tej taniości od razu dostaną sraczki. Zresztą Kanadyjczycy mrą od jedzenia tego mięsa milionami.
        Poza tym, co to by było, gdyby każdy mógł sam w sklepie podejmować decyzje, czy woli mięso polskie czy kanadyjskie? Takie decyzje muszą podejmować światli urzędnicy. Ciemnemu narodowi można najwyżej pozwolić decydować czy chce kupić pistolet albo karabin. Ale co ma jeść na obiad? Nigdy!

        • Krzysztof Kałębasiak

          Co ty facet zjadles, ze tak chrzanisz od rzeczy?
          Wlasnie podjeto za nas decyzje.
          Naszym rolnikom zakazuje sie „nadmiarowej produkcji”, dostaja za to pieniadze. A my bedziemy jesc wielkoprzemyslowe produkty z Kanady i Stanow.
          Widac, ze jeszcze nie jadles takiej zywnosci.
          Chcesz, to kupuj tanie, twoj wybor. Ja wole drozej i zdrowiej.

          • Q8

            To Pan, szanowny Panie tutaj czegoś nie rozumie. Towarzysz Stańczyk dobrze gada (czasem mu się zdarzy ;] ).
            Dla ludzi jest lepiej gdy mają dostęp do taniego gmo i drogiego polskiego, niż gdyby mieli dostęp TYLKO do drogiego polskiego.

            Poza tym, kompletnie nie zauważa Pan faktu, że konkurencja jest zawsze lepsza niż brak konkurencji.

            Z drugiej jednak strony, od całej szopki dookoła tej umowy śmierdzi. Nie czytałem jej, „niestety”, ale odnoszę dziwne wrażenie, że ta cała CETA, tak jak te wszystkie inne PIPY, NAFTY, FATY, SOPY coś ukrywa.

            • Krzysztof Kałębasiak

              Lepsze niższe podatki w Polsce, niż tansza żywność z Kanady. Jeśli jest drożej z Polski, to ja wybieram droższe. Jadlem te nowoczesna żywność i nie chce jej więcej. Niestety, polska żywność, szczególnie ta z dużych zakladow, też jest niesmaczna, bo robiona w ten sam sposób, jak w innych wielkich firmach. Radzę spróbować i dowiedzieć sie na czym polega roznica. Człowiek je i jest ciągle głodny. To jak z piciem kokakoli. Można wypić dwa litry i ciągle chce się pić. Jak tylko mogę, kupuję normalne jedzenie.

              • Błazen Stańczyk

                Nie rozumie Pan, co do niego mówimy. To co Pan je, to Pana sprawa. Jeśli woli Pan polską żywność, proszę jeść polską. Natomiast Pan chce nam zabronić jeść, to co my chcemy. A może ja chce się otruć (jak miliony Kanadyjczyków) i zjeść niezdrową, niesmaczną i trującą żywność kanadyjską? Nie mam takiego prawa? Kałębasiak wie lepiej, co dla mnie dobre?

                • Krzysztof Kałębasiak

                  Kałębasiak wie, że już za nas zdecydowano. A pan i reszta „wolnościowcow” pleciecie o tańszym jedzeniu. A jedz człowieku, co chcesz. To twój problem.

                  • Błazen Stańczyk

                    Kałębasiak ciągle nie rozumie. Nie mogę jeść co chcę, bo różne Kałębasiaki zamykają granicę przed towarami z importu. Natomiast rzeczywiście ja chcę jeść co chce a nie to, co mi nakazują Kałębasiaki.

                    • Marcin

                      W samo sedno, aż musiałem się zalogować, żeby dać plusika. Do spółki z kolegą Q8 rozłożyliście temat na łopatki. Dodam, że także mam obawy, że ta cała CETA to coś więcej niż nam się wydaje. Niby handel, niby coś tam… a później mogą wyjść różne kwiatki, których nikt się nie spodziewa.

                    • Błazen Stańczyk

                      Ja też nie wiem co jest na tych tysiącach stron umowy. Ja popieram zdjęcie ograniczeń handlowych, co jest zawsze korzystne. Jeśli umowa zawiera coś niekorzystnego, np. zobowiąże mnie do noszenia pióropusza Indian kanadyjskich, to pierwszy będę przeciw temu protestował. Ale nie przeciw temu, że ktoś będzie miał prawo sprzedawać mi towary, które ja będę mógł kupić lub nie. Bo to, czy te towary drogie, tanie, smaczne, niesmaczne itd, to sam chcę decydować.

                    • Q8

                      Ha, zakrawa na szaleństwo wprowadzanie rzekomego wolnego rynku, na ustawie mającej 800stron.
                      Jeśli spojrzeć bezwzględnie na język, to teksty w stylu „Prawo wprowadzające wolny rynek” i takie inne, to fałsze logiczne.
                      Wolny rynek, to to, co się samo tworzy, gdy nie ma żadnych praw które by temu miały przeszkadzać. Wprowadzanie wolnego rynku powinno raczej być „spisane” na niejako „ujemnej” wartości stron. Powinno kasować prawa działające na rynku na dzień dzisiejszy…. Pomysł, że na nowych, dodatkowych ośmiuset stronach pisanego prawa, ktoś napisał coś, co wprowadza wolny rynek, to jak powiedzieć, że chcąc mieć przed domem temperaturę naturalną regionu, ogrodziłem działkę ścianami i przykryłem dachem.

                    • Błazen Stańczyk

                      Zgadzam się. Aż się robi podejrzane, że tak się we wszystkim ostatnio zgadzamy :) Dla mnie to mogłoby być jedno zdanie: „Z dniem dzisiejszym znosi się wszelkie cła i inne ograniczenia w handlu produktami i usługami między Unią Europejską a Kanadą”.
                      Co prawda parę lat temu ktoś bodaj związany z Centrum Adama Smitha napisał projekt „nowej ustawy Wilczka”. Projekt liczył kilka artykułów takich właśnie, że wszystko wolno itd. ale dodatkowo jeden załącznik. W tym załączniku były przepisu typu: „Traci moc ustawa taka a taka”. „Traci moc artykuł taki a taki ustawy taki a takiej”. I ten załącznik liczył dobre kilkanaście stron. Gościu się napracował, a jak skończył, to chyba musiał zaczynać od nowa, bo pewnie w tym czasie, jak to opracowywał, przybyły nowe przepisy.
                      Co do tej umowy kanadyjskiej to mogę tylko podtrzymać, że jeśli dzięki temu ktoś mi zaoferuje do sprzedaży jakieś towary, które ja będę mógł kupić, albo nie – to w tej części na pewno to popieram.

                    • Q8

                      A może to po prostu ktoś troluje tam w parlamentach i zwyczajnie wygenerował 800stron w lorem ipsum?
                      ALBO JESZCZE LEPIEJ! w Samuel L Ipsum!

                    • Błazen Stańczyk

                      Teraz jeszcze trzeba to będzie przetłumaczyć na kilkadziesiąt oficjalnych języków Unii łącznie z łotewskim i maltańskim.

                • Marcin Banach

                  Z jednej strony wiara w wolny rynek przekazana od Korwina a z drugiej ktoś im nagadał, że będą się truć żywnością i ogólna internetowa histeria przeciw CETA. Fascynujące te dwójmyślenie.

              • Q8

                a co mają wspólnego podatki w Polsce do żywności z kanady? a może by tak i jedno i drugie?

                Jest Pan za bardzo subiektywny.

        • Zerro

          nie pitol…
          to tzw. Mięso jest naszprycowane lekoodpornymi bakteriami
          a potem podludzie niech zdychają na Sepsę, kij im w ryj, w końcu ma być wolka.

          Normy sanitarne i podobne służą ochronie przed OSZUSTWEM
          mleko z kupą jest oszustwem, choćby było i tanie jak woda.

          • Q8

            gruuubo Pan przesadza. Nic takiego strasznego w tym GMO znowu nie ma. Jedyne co, to fakt, że to coś nowego i nie sprawdzonego i szaleńcy podnoszą zgiełk, że się im kod genetyczny zmieni, bo zjedli buraka którego Jezus 6k lat temu nie zaprojektował.

            Ale nawet gdyby wziąć ten Pański argument za prawdziwy, że to GMO to od razu powoduje sepsę, to i tak jest Pan w błędzie twierdząc, że powinno być zakazane. Papierosy powodują raka. Wódka powoduje dużo fajnych rzeczy. Tego jednak nikt nie zakazuje.

            Aha, a pro po spisku, ażeby podludzie zdychali żrąc taniochę. To to również jest bzdura. Wielkim tego świata, ZALEŻY na tym, by głupków było dużo i żeby żyli jak najdłużej. A nie, żeby zdychali na sepsę.

            ps. A porównywanie GMO do kału w mleku, to taka kompletna głupota, że aż śmiechłem nieco.

  • olrob

    Po co komu małe gospodarstwa? Małe gospodarstwa służą jedynie ich właścicielom którzy wymyślili sobie że będą prowadzić skanseny rolnicze. Pozostała część społeczeństwa nie ma z tego żadnych korzyści.

    • Krzysztof Kałębasiak

      Jestes pozostala czescia spoleczenstwa.
      Tzw. „skansen rolniczy”, to czesto jedyne zrodlo normalnej zywnosci.

  • Maciej Pilichowski

    „że konsument traci z powodu dostępu do tańszych i lepszych produktów w
    większej ilości. Po raz kolejny mamy do czynienia z ekstrapolowaniem
    ewentualnych strat jednej grupy czy jednej branży na wszystkich.” No, znakomicie, bedziemy narodem konsumentow, tylko pytanie co my wlasciwie bedziemy produkowac? Nie mozemy wszyscy uwijac sie przy hodowli jablek.

    Moze najpierw stworzmy warunki wewnatrz kraju, zeby tu bylo warto zyc i pracowac, a dopiero wtedy konkurujmy z zagranica. Jesli mamy konkurowac z urzedniczym garbem, to szybko rozlozymy caly kraj — bo bedziemy mieli nie jedna, ale dwie wyniszczajace sily.

    • Q8

      ojezuuuu!!!! Paniieee drooogiii!!! Skąd Pan wytrzasnął takie poglądy! toż to się w głowie nie mieści! Aż nie wiem od czego zacząć! Wszystko co Pan tutaj napisał, to takie nieziemskie bzdury, że FAK! @.@ podejrzewam, podejrzewam, że od samego przeczytania mi IQ ubyło!
      I ja na prawdę nie próbuję tu być świnią.

      • Maciej Pilichowski

        ad.1) da sie, robily to poprzednie ekipy, kredyty, wyprzedaze panstwowych firm, kradziez skladek, itd.

        ad.3) no prosze, 2 dni, a tutaj ludziska juz 26 lat sie miotaja czy wola socjalizm Tuska czy socjalizm Kaczynskiego, czy innego Millera, ale rezultat jest zawsze ten sam — wspomnianych warunkow nie ma. A ponoc to takie proste.

        ad.4) jasne, jasne, bo dzisiaj Polak ma tyle kasy w kieszeni, ze nic tylko przebiera wsrod mies, ktore to lepsze, prawda? Rozne utopizmy mozna glosic, ale jak czlowiek jest okradziony do cna przez genialny rzad, to on ma przede wszystkim przezyc do kolejnego pierwszego, „jakosc” przestaje miec znaczenie.

        ad.5) oczywiscie ze moze mnie zmusic. Posrednio. Wystarczy, ze nie zniszczy zrodla, z ktorych korzystam, ba wystarczy ze przekona owe zrodla, aby produkowaly tanio i kiepsko, bo to sie bardziej oplaca.

        • Q8

          ad.1) Ma Pan rację gdy Pan pisze o kredytach, bo jest w tym ciut ciut prawdy. Ale nie ma Pan racji, gdy Pan robi z tego argument.
          Kredyty są tak maluteńkim wektorem, że wręcz niezauważalnym. Poza tym, jeśli jakieś państwo bierze za dużo kredytu w porównaniu do dochodu krajowego, to jego rating kredytowy spada, co osłabia walutę. Mało tego. Nie da się wziąć zagranicznego kredytu, mającego wpływ na walutę w złotówkach, bo tylko w Polsce są złotówki, a jak weźmiemy kredyt za złotówki wewnątrz Polski, to to już nie jest kredyt zagraniczny, więc nie wpływa na walutę. Jezu… że ja muszę takie rzeczy tłumaczyć… Proszę nawet spojrzeć na Jamerykę. Nie ma na świecie Państwa, które nabrało więcej kredytu, ale Dolar się trzyma. Chiny odwrotnie.

          Wyprzedaże mienia państwowego jest zwykła, normalną transakcją sprzedaży. Pisałem o tym u góry.
          Kradzież składek O.o? wat? jakich znowu składek? …bzdury…

          ad.3) Ja nie jestem politykiem, nie mogę brać odpowiedzialności za to, czego ludzie chcą, czego myślą że chcą, oraz do czego są przekonywani że chcą. Ale nawet gdyby wziąć ten problem na face value, to i tak jest Pan w błędzie, jeśli Pan sądzi, że oni tam w sejmie to mają łajno we łbach. Tak nie jest. Oni wszyscy dobrze wiedzą, że socjalizm śmierdzi. I wszyscy dobrze wiedzą, co należy zrobić, by się, pisząc kolokwialnie, ludziom zrobiło lepiej. Problem z politykami, jest kompletnie, w stu procentach polityczny.

          ad.4) Dokładnie tak. Polacy są biedni. Tego, że są biedni, nie zmieni dostęp do mięsa z Kanady. Ale może pomóc.
          Może dzięki temu, że Kowalski się przestawi na mięso GMO, będzie go stać na zdrowy sok z pomarańczy na po obiedzie, albo po roku na auto z poduszką dla pasażera, zamiast bez. Jedna cholera wie. Kuźwa, ja kupuje kotu piersi z kurczaka, bo suk***yn nicego innego żreć nie chce. Chętnie bym się przestawił z kotem na GMO i zaoszczędził parę groszy. Mój kumpel ze studiów hoduje piranie w akwarium. Nie pytałem go, ale jestem przekonany, że również by chętnie przeszedł na GMO. Ale Pan, szanowny Panie, takich rzeczy nie rozumie, bo AKURAT tak się poskładało, że Pana nie dotyczą. Jest Pan zwykłym, tanim samolubem i do tego psem ogrodnika.
          – Serio, skąd u ludzi to debilne przeświadczenie, że mieć dostęp do dobrego mięsa jest lepszy, niż mieć dostęp do dobrego mięsa i do złego.

          ad.5) Jak można przekonać ……. Jasna cholera… Co Pan za bzdury opowiada? Czy Pan myśli, że to GMO to zakaźne jest? Jak niby ta kanada ma „zniszczyć Pańskie źródła”?
          To co Pan wypisuje, to jest takie czyste szaleństwo! O.O!
          Na to co ludzie kupują w sklepach, ma wpływ JAKOŚĆ I CENA, a nie tylko cena. Gdyby było prawdą, to co Pan tutaj pisze, to wszyscy by na świecie jeździli małymi fiatami, i żarli razowy chleb z salcesonem.
          Produkowanie „tanio i kiepsko” WCALE się bardziej nie opłaca. Jak Pan wpadł na taką głupotę? JEST WRĘCZ PRZECIWNIE! Dlatego właśnie największe firmy produkujące samoloty to airbusy i boeingi, a nie jakieś cessna’y czy mooney’e. To samo z samochodami. To samo właściwie ze wszystkim.

          • Maciej Pilichowski

            „Ale Pan, szanowny Panie, takich rzeczy nie rozumie” — i tym merytorycznym argumentem zakonczmy, szkoda czasu.

            EOT.

            • Q8

              Po pierwsze, proszę nie strzelać fochów. Ile Pan ma lat? piętnaście?

              Po drugie, tamto, to nie był żaden „merytoryczny argument”, tylko stwierdzenie faktu które Pan wyciął z kontekstu. I tamto stwierdzenie było jak najbardziej argumentowane.

              I po trzecie, „szkoda czasu” ? wat?
              Czyjego czasu? Mojego czasu? bo próbuję coś Panu wytłumaczyć, a Pan ma to w nosie? być może i szkoda. Być może nie szkoda. Ale tak czy siak, to moja decyzja jest, a nie Pańska.
              heh. no chyba, że ta „szkoda czasu” wynika z tego, że Pan wie jakie Pan ma ogromne ego i jest Pan świadom, że próbować przebić się przez Pański dysonans poznawczy, to jak próbować się przebić na wylot przez ziemie.

  • az

    Obecnie w świecie biznesu i to już nie tylko wielkich producentów, dostawców, jest niemal w zaniku uczciwość i dbanie o to aby z zakupionego towaru był klient był zadowolony dłużej niż w momencie taniego zakupu . Dotyczy to nie tylko żywnośći bo i takich spraw jak były kredyty w CHF gdzie specjaliści ze sfery finansów doskonale zdawali sobie sprawę że oferują towar wadliwy. Oszczędzanie a właściwie często oszukiwanie na technologi wytwarzania artykułów przemysłowych to już całkowita normalka. A że artykuły spożywcze (bo przecież nie żywność z prawdziwego zdarzenia) też są produkowane przez wielkie koncerny to produkuje się nagminnie byle co , byle było tanie. Ale żeby było dużo taniego surowca do takiej produkcji to oszukuje się przyrodę za pomocą chemikaliów, antybiotyków, hormonów. Co za wartość ma mięso z bydła pędzonego sztucznie dochodzącego do 700 kg w stosunku do bydła naturalnego 400 kg. Do tego uprawy roślin GMO, gdzie są przypuszczenia że takie coś odpowiada za epidemię autyzmu w krajach jakoby wysokorozwiniętych. Ludzie jedząc tam taką pędzoną żywność sami się rozrastają w mutantów. I w efekcie co to są za oszczędność jak potem trzeba wydać krocie na leczenie różnych schorzeń. Chyba że o to chodzi, w USA np. istnieje pojęcie biznes zdrowotny, które sugeruje że chodzi głównie i zarabianie na leczeniu. Do tego nie oszukujmy się długowieczność ludzi napewno niejest w interesie systemów emerytalnych. Jak władze w PL wiedzą z analiz że w ZUS będzie brakować setki miliardów złotych , to z wielką chęcią wpuszczą na rynek artykuły spożywcze które nie pozwolą na zbyt długie życie ludzi . Do tego jeszcze dodać że jest nadeksploatacja pracowników przez wielkie firmy gdzie jest tryb pracy ciągłej (znam przykłady że ludzi około 40 stki po kilku latach takiej pracy inni szacują na minimum 60 lat). Na pewno dobrze nie jest . Władze takiego kraju jak Polska który nawet nie ma takich koncernów które chociaż płacą podatki (choć przy takich haniebnych procederach jak oszukiwanie żywności i męczenie zwierząt oraz rabunkowa gospodarka terenami uprawnymi, to właściwie żadna rekompensata), nie powinny nawet myśleć o wpuszczaniu tego chłamu pseudożywnościowego na swój rynek. Do tego polski biedny zwykle klient nagminnie kieruje się wyłącznie ceną. W Norwegii kupią swoje krajowe 2-4 x droższe niż importowane nawet jeśli to importowane to zdrowa nieskażona żywność (np. zdrowe mięso z Namibii połowę tansze od norweskiego i tak jest odrzucane przez rdzennych mieszkańców).

    • Q8

      Rany boskie… Następny.
      Czy to jest w dzisiejszych czasach jakaś nowa moda? Zauważyć coś co faktycznie zachodzi, podeprzeć to jakąś kompletną aborcją rozumu, koszmarem zdrowego rozsądku, mokrym snem Siergieja Eisensteina… i wypisywać to potem po internetowych forach?
      CEL NIE MOŻE UŚWIĘCAĆ ŚRODKÓW!
      TEORIA NIE MOŻE BYĆ WAŻNIEJSZA OD DOWODÓW, BO TO POWODUJE, ŻE ZACZYNAMY DOPASOWYWAĆ DOWODY DO TEORII, A NIE TAK JAK NALEŻY, TEORIĘ DO DOWODÓW!

      Ale dobra, ja też spróbuję!
      hmm hmm, zobaczmy…
      Ha! Wiem! BEHOLD!
      -W Kanadzie jest generalnie tak bardzo mało ludzi właśnie dlatego, że ich tam trują tym całym GMO łajnem!
      TADAM! Pięknie! Cudowny twór! normalnie raka można dostać od samego przeczytania!

      A teraz do rzeczy, czyli do postu pod którym piszę.
      No i proszę, już w pierwszym zdaniu dostaję po twarzy tym łajnem, o którym pisałem w pierwszym i drugim akapicie. Pan AZ słusznie zauważa, że zanikła uczciwość i dbanie o dobro konsumenta. To jest stu procentowa prawda. Ale to co Towarzysz AZ robi potem, aż woła o pomstę do nieba. Swoją teorię zaniku uczciwości argumentuje kompletnym fałszem, po czym jak po maśle przechodzi do wyjaśniania co należy uczynić, by temu precedensowi zapobiec. Proszę zwrócić uwagę, jak to jest językowo zbudowane. Najważniejsze w poście Pana AZ jest teoria, oraz gdybanie i twierdzenie co należy z tym fantem zrobić. Dowody natomiast, które powinny stać NA PRZEDZIE! są na samym tyle, zamaskowane, kompletnie zbagatelizowane, lub nie ma ich wcale. Tak się w dzisiejszych czasach buduje dyskusję. pff. aż rzygać się chce…
      Gdyby Pan AZ pofatygował się na cal i ruszył głową, to jestem pewien, że wpadłby na pomysł zadać sobie pytanie, DLACZEGO TAKI STAN RZECZY ZACHODZI?! Dlaczego jakość dóbr wszelkiej maści jest na tak niskim poziomie i ciągle spada. TO JEST CAŁE SEDNO PROBLEMU! TO JEST NAJISTOTNIEJSZE. BA! Wszystko inne można olać, ale tego nie można. Podstawowe pytanie z dziennikarskiego notesu brzmi: Nie jest ważne kto, co, gdzie, kiedy itd. Ważne jest tylko pytanie „DLACZEGO”?
      Gdyby AZ to uczynił, to szybko, jak po nitce, doszedłby do wniosku, że taki stan rzeczy ma miejsce dlatego, że nie ma po co troszczyć się o jakość, skoro towar się i tak sprzedaje.
      Dosłownie wszystkie przykłady podane przez Pana AZ w jego poście, są spowodowane właśnie taką sytuacją. CFH się sprzedawało, bo nie było na rynku niczego lepszego. W branży artykułów przemysłowych jest identycznie.
      I teraz, kiedy wiemy (co najmniej poglądowo) DLACZEGO możemy rozmyślać ja ową sytuację skorygować. I Proszę, pojawia się jak z kapelusza, najprostszy i najstarszy termin i idea „konkurencji”
      Każdy libertarianin, każdy faktyczny liberał… ba, śmiem twierdzić, że każdy kto choć próbował zrozumieć o co chodzi w ekonomi ma hopla na punkcie konkurencji. I nie bierze się to bynajmniej z kosmosu. Konkurencja w opisywanym przeze mnie przypadku jest lekiem na CAŁE zło. Bo tylko konkurencja, jest w stanie wpłynąć na to co firmy tak prywatne jak i państwowe produkują. Tylko konkurencja jest w stanie wpłynąć na ceny tych produktów. I wreszcie tylko konkurencja jest w stanie wpłynąć na ich jakość. Nie da się zablokować produkcji chłamu ustawą, bo nawet po wprowadzeniu takiej blokującej ustawy w życie, chłam wraca, jeno pod inną nazwą.
      Tylko zdrowa, wolna konkurencja, jest w stanie spowodować, że jakość produktów rośnie, a ich cena spada. Taka reakcja zachodzi automatycznie, z lekkim poślizgiem rzecz jasna, ale automatycznie i klaruje się gdzieś pośrodku wykresu (wykresu wpływu ceny i jakości na popyt, którego narysować tu nie mogę, bo się nie da)

      Dla rozluźnienia atmosfery, opowiem teraz dowcip.
      W kraju zwanym Akslopią żył sobie polityk o imieniu kuba. I ten kuba, bardzo lubił banany. Kuba był jednak kompletnym, pie******ym mat**em, bo uważał, że należy bronić Akslopijskich producentów. Pewnego dnia, siedząc na klozecie i żrąc banana zdał sobie sprawę, że te banany importowane z krajów tropikalnych, to tylko jedna cholera wie jak są produkowane. Na początku chciał powołać bananową komisję, albo choć nasłać na nich sanepid, ale niestety kraje tropikalne były poza jego jurysdykcją. Postanowił więc zrobić drugą najlepszą rzecz jaka mu przyszła do głowy i pierdylnął na Akslopię embargo. Od tamtego dnia, każdy importowany banan był obłożony cłem w wysokości 500zlotych. To pobudziło biznesową myśl inteligentnych Akslopian, którzy pobudowali w zimnej klimatycznie Akslopii cieplarnie i zaczęli hodować Akslopijskie banany i sprzedawać na terenie kraju. Ha! Wszystko się ułożyło! Kuba był zadowolony, producenci byli zadowoleni, nowa branża się stworzyła, która wcześniej nie istniała wcale! Nowe miejsca pracy się pojawiły! I wszyscy byli szczęśliwi! Ahh! Whata wanderful life!

      Cały post pana AZ można streścić w trzech słowach. „Pan AZ wie lepiej”.
      Nikt nigdy nie przedstawił żadnych dowodów, że GMO powoduje autyzm. Ale pan AZ wie lepiej. Nikt nigdy nie przedstawił żadnych dowodów, że GMO powoduje problemy zdrowotne i skraca życie, ale pan AZ wie lepiej. Nikt nigdy nie przedstawił żadnego dowodu na to, że produkty GMO mają mniejszą „wartość” niż naturalne, ale pan AZ wie lepiej. Nikt nigdy nie podał żadnego dowodu na to, że GMO zmienia ludzi w mutantów, ale pan AZ wie lepiej.
      Takie same brednie opowiadali przeciwnicy invitro. Że się mutanty rodzą, z pneumokokami, autyzmem i innymi cudami. Takie samie brednie opowiadali przeciwnicy prześwietleń rentgenowskich i setek innych rzeczy.
      Ale nawet gdyby to była prawda. Gdyby faktycznie każdy kotlet GMO skracał życie. Nawet gdyby tak faktycznie było! To mnie nie nawiedził we śnie bóg boczek i nie powiedział do mnie „Q8! Błogosławieni ci, co nie widzieli, a uwierzyli” a nawet gdyby nawiedził, to kij mu w oko, bo ja jako dziecko XX wieku, nie biorę każdego kretynizmu jaki usłyszę na wiarę.

      Panie AZ, jeszcze jedno. Tym razem do Pana personalnie. Bo nie chcę by Pan pomyślał, że się chamsko do Pana odnoszę. Z szacunku do Pana jako człowieka, podam Panu teraz dwa lepsze argumenty przeciw tej ustawie, niż Pańskie, mimo, że na dzień dzisiejszy ja jestem za tą ustawą, a Pan jest przeciw.
      Pierwszym, grubo najpoważniejszym problemem tej ustawy jest to, że może mieć ona taki efekt w Polsce, jak NAFTA miała i ma a Jameryce. NAFTA to również umowa o wolnym handlu. Problem jest jednak taki, że w stanach podatki są większe, niż w pozostałych krajach Ameryki Północnej. NAFTA doprowadziła więc do „ucieczki” pracy za granicę, jako że łatwiej było wyjechać do meksyku i tam otworzyć firmę która eksportuje do Stanów, niż bulić podatki w Stanach.
      W Polsce taki precedens miałby większe trudności w zaistnieniu z prostego powodu większej odległości między unią a Kanadą, ale zagrożenie jak najbardziej jest realne, zwłaszcza, że krążą echa po parlamentach, że podatki dochodowe będą w Europie tylko rosnąć.
      Argument drugi, etyczny. Hodować zwierze w takich warunkach, to jak zmuszać człowieka do ćpania dzień w dzień koksu. Ale na ten temat filozofować nie będę, bo nie wiem jaki wpływ mają metody GMO na mózgi tych zwierząt. Problem etyczny jest jednak jasny.

      ps. ” Do tego nie oszukujmy się długowieczność ludzi napewno niejest w interesie systemów emerytalnych.”
      – to jest poza tematem i już trochę nie mam siły, ale to również jest bzdura. Znów nie zadaje Pan sobie pytania „dlaczego?”. Pytania „po co są te systemy emerytalne?” A systemy emerytalne, są po to, by uzależnić mniejszość społeczną ludzi starszych od rządu i kierować nimi w ten sposób, na zasadzie „zagłosujcie na nas, a będziecie mieć super emerytury” i emeryci głosują. Gdyby Systemów emerytalnych nie było, to emeryci byliby politycznie niezależni. Obiektywni. A przecież to jest ku**a nie w interesie kasty polityczniej. Tak więc mówiąc, że na rękę jest rządowi by emeryci zdychali, to wniosek fałszywy, bo gdyby zdechli, to nie byłoby czyimi głosami sterować.

      • az

        Pan się rozpisał jeszcze więcej ode mnie. Ja wcale nie uważam że wiem lepiej i czytam pana opinie i inne z uwagą. Tutaj teraz nie mam czasu się odnsić do wszystkich spraw co pan poruszył. Ale oczywiście wcale nie uważam że w Kanadzie jest mało ludzi bo jest GMO. To o czym już kiedyś pisałem jest wynik nie najlepszych warunków klimatycznych, np. Grenlandia też jest ogromna a zamieszkała nawet nie przez 100 tys. osób. Co do samego GMO to też oczywiście zdaje sobie sprawę że obecnie każda niemal roślina uprawna jest w pewnym sensie GMO, bo przecież to są wieki i dłużej kombinacji. Ale jak już się dodaje do roślin geny ludzi czy zwierząt bo i o takich paranojach się czyta to już nie są żarty. Co do sprzedawania chłamu , to kiedyś nie było takie proste, bo jak ktoś pozbył się choćby zbuków czy zgniłych ziemniaków mieszając je w dobry towar to go pokazywali potem w kościele palcami. Druga sprawa : firmy handlowe w walce o rynek inwestują ogromne środki w działki , w obiekty, a potem żeby był ruch to wymuszają na producentach niemożliwe ceny. A producenci chcąc utrzymać się na rynku produkują coś co się do niczego nie nadaje. Przykład w Skandynawi jest taka marka towarowa spożywcza X-tra, to kompletne śmieci ale schodzą bo są tanie. Ale to jest absolutne dno, nawet ketchup się do niczego nie nadaje. Kiedyś przetwarzaniem produktów rolnych zajmowali się rzemieślnicy którzy wiedzieli że nie da się wyprodukować nic dobrego tanio, klienci to też wiedzieli. Obecnie o produkcji decydują zarządy ogromnych koncernów którzy są zainteresowani wyłącznie podnoszeniem sobie apanaży.

        • Q8

          hmm, asd asd.
          oznaczono jako spam? znowu?

          • Błazen Stańczyk

            To nie discuss, tylko ci, co instalowali discuss na nczas.pl.
            Chyba jak dasz więcej niż jeden link, to już idzie do moderacji. Może jeszcze jak używasz wyrazów itd.

            • Q8

              nie używałem linków i nie używałem przekleństw (ogólnie używam rzadko i zawsze ‚gwiazdkuję” w środku)

        • Q8

          Depresyjne jest, że ludzie ten stek bzdur lajkują…

    • Błazen Stańczyk

      Wniosek: klientowi nie wolno podejmować samodzielnych decyzji, bo jest biedny, głupi i kieruje się tylko ceną. Dlatego to światli politycy i urzędnicy powinni decydować, co wolno na jakim rynku sprzedawać, w jakiej jakości i po jakiej cenie.

      • az

        Problem polega na tym że coraz częsciej nawet sprzedawca a nawet „zielony” projektant nie wiedzą o tym że oferują towar wadliwy. Jest to efekt całej masy różnistych pomysłów technologicznych , nawet producenci nie mówiąc o konsumentach nie zdają sobie sprawy z pewnych złożoności i zależności w produktach. Jak konsumenci pokupują np. auta z wadliwymi silnikami które będą bardzo awaryjne to może nie jest tragedia bo najwyżej będą klęli na czym świat stoi. Ale w żywnością nie ma żartów bo kto będzie potem płacił na tabuny chorych domagających się pomocy od „służby zdrowia”. Nawet z pożywieniem dla zwierząt nie ma żartów, przypomnijmy sobie sprawę z chorobą wściekłych krów, tak się kończą nadmierne idiotyczne oszczędności. Jest jeszcze inna kwestia , marnotrawstwo zasobów naturalnych, np. w mojej branży nagminnie oferuje się produkt wadliwy technologicznie nie uwzględniający tzw. ekranowania przeciwdeszczowego nie będę się tu szczegółowo rozwodził, ale technologia dopracowana przez setki lat i dająca trwały sprawdzony produkt została „udoskonalona” za pomocą nowoczesnych materiałów gdzie efekt jest taki że produkt zamiast służyć 2 x tyle czasu co natura potrzebuje czasu na wyprodukowanie materiału na ten produkt, to służy obecnie w wadliwym „udoskonalonym” wariancie 0.3 czasu wytwarzania materiału przez przyrodę. Ba nawet długości spłaty bankowej tego produktu jest dłuższa od jego trwałości. Efektem takich metod jest rabunkowa gospodarka zasobami co prędzej czy póżniej ale raczej prędzej i tak czy siak przałoży się na straty dla klientów.

        • Błazen Stańczyk

          Czyli pełna zgoda. Nie można dać konsumentom prawa kupowania co chcą, bo w swojej głupocie będą kupować za tanio. Takie decyzje muszą za nich podejmować politycy.
          Widzę tylko jeden problem. Skoro ludzie są za głupi, żeby wiedzieć co mają kupować, to czy nie są przypadkiem również za głupi, żeby wybierać polityków, którzy za nich mają zdecydować, co kupować?

          • Q8

            ehh…
            To sięga dużo głębiej niż idea „wolnego wyboru”.
            Towarzysz AZ nie tylko nie widzi, że jest ‚przeciwko’ wolności, ale sądzi, że
            jest ‚za’ nią.
            Dlatego od pewnego czasu piszę do niego per „towarzyszu”.

            „wolność, to niewola”

          • az

            O przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja z wolnym rynkiem z histori, niech klienci kupują sobie co tylko chcą (od razu zaznaczam że nie jestem przeciw wolnemu rynkowi w ogólnym zarysie). Gdy dochodziło do epidemi ( w sumie nie tak strasznie dawno bo katastrofalne to około 300 lat temu) to na wolnym rynku grabarze handlowali sznytkami chleba wsuwanymi pomorkom dżumowym do ust, a inni handlarze (których akurat czosnek i cebula chroniły przed pchłami) handlowali odzieniem po pomorkach. Władze same chroniąc się za murami z pilnie strzeżonymi bramami na terenie wewnątrz murów absolutnie nie pozwalały na żadne takie praktyki, nawet nie pozwalały na sprzedaż ryb z rzeki gdzie dryfowały trupy. A z kronik wynika że z pewną satysfakcją władze patrzyły jak biedota na przedmieściach w sposób ekstra masowy przechodziła na drugi świat.

            • Q8

              AAAAAAAhahahhahaah co za kretyński argument hahaha
              Wolnorynkowcy rozprowadzający plagę! hahaha Wydrukuję sobie tego posta. Żeby pamiętać.
              Zadziwiające do jakich kroków człowiek jest się w stanie posunąć dla ratowania swojego ego…
              Takich kretynizmów, to nawet nie warto komentować, ale podejrzewam, że takie traktowanie towarzysz AZ zracjonalizowałby sobie pod siebie uznając, że to on ma rację, a ja unikam odpowiedzi.

              „Wolny rynek” definiowany tak jak dzisiaj, jest bardzo młodym pojęciem. Pierwsze konkretne teorie odchodzące od mercientalizmu w stronę anarchizacji rynkowej snuł Adam Smith w okolicach 1750roku. Heh, Twierdzić, że jacyś „wolnorynkowcy” roznosili choroby zakaźne w głowie mi się nie mieści. Równie dobrze można by napisać, że górnicy i hutnicy przetwarzający miedź na garnki 500lat temu byli winni trucia ludzi.

              Dżuma została „odkryta” dopiero jakoś w 1900roku z tego co mnie pamięć nie myli. Wcześniej, to ludzie myśleli, że umierają bo grzechy, bo złe duchy, bo klątwy, czarownice i inne takie. Twierdzić, że ludzie specjalnie się nawzajem truli roznosząc i sprzedając zapchlone ubrania, to bezdenny kretynizm…

              I wreszcie sprawa argumentów. Jak zwykle towarzysz AZ wypisuje jakieś kretynizmy kompletnie olewając dowodzenie swoich pomysłów.
              „gdy dochodziło do epidemii 300lat temu” – jakiej epidemie? gdzie? kiedy? jacy grabarze? jacy inni handlarze? skąd Pan to wie? Gdzie Pan to wyczytał? W jakich kronikach?
              Towarzyszu AZ, niech się Pan przyzna i powie, że to wszystko zmyślił, co? Niech Pan już przestanie…

              A teraz, muszę iść się przewietrzyć, bo mózg mi się przegrzewa od ilości kretynizmu jaki się przezeń przetoczył.

              • az

                Otóż tu akurat chodzi o dżumę w Polsce i Prusach w latach 1708 – 1712. Widzi pan , zarazki zostały odkryte 200 lat póżniej , a co bardziej uważni ale ludzie potrafili zauważyć szybciej pewne związki przyczynowo – skutkowe i nie pozwalali w strefie swojego zamieszkania i zaopatrzenia na wolny handel wszystkim co się komu podobało. Co do obecnego „wolnego rynku ” i towarów to można długo pisać. Weżmy taki przykład ziemniaki , których Polska jest nadal znaczącym producentem i co z tego że jesteśmy w UE jak oni nam mogą swoje przysyłać w każdych ilościach i bez kłopotu , a żeby wysłać polskie dostawy to trzeba uzyskać świadectwo fitosanitarne co z góry zniechęca większość zagranicznych odbiorców ( w Polsce jest bardzo powszechna zaraza ziemniaczana co akurat jest prawdą. Sam miałem tyle kłopotów z ziemniakami że przestawiłem się na Topinambur, starą sprawdzoną bulwę poświęconą jeszcze przez Papieża w XV wieku po przywiezieniu tego z Ameryki). Nie wszytsko co z Ameryki jest złe, sam jestem fanem wielu amerykańskich technologi. Ale w temacie żywności to nader często dochodzi do wymyślania horendalnych bzdur. Rodzina i znajomi zza granicy mi zawsze przywożą różne zagraniczne i tradycyjne i wymyślane nowoczesne przekombinowane produkty. O ile naprzykład tradycyjne sery produkcji zachodniej to klasa, to wątpie czy polskiego klienta stać będzie na towar od 70 zł/kg wzwyż za prawdziwy ser. Natomiast co do wynalazków, no cóż , od jakiegoś czasu zaczął się sezon grzewczy i naprzykład w tym tygodniu utylizuję w piecu c.o. opakowania z Engels Dropami i Zure Blekemsami , to takie produkty z licznej palety sztucznej „żywność” Natomiast biedni ludzie wszytko zjedzą . Sam za granicą piłem swego czasu „sok pomarańczowy” któy miał tyle wspólnego z prawdziwym sokiem że jak stać mnie było na sok prawdziwy to niebywale zdziwiłem się całkowitą różnicą w smaku . Albo weżmy takie jabłka, zapewniam pana że prawdziwe jabłka wyprodukowane bez użycia chemi drastycznie odbiegają wyglądem od tych sklepowych wypucowanych. Tych sklepowych nie chciał bym obecnie nawet za darmo. Choć raz wziąłem z dwie skrzynki z tego co było z wycofania produkcji z rynku. Mi nie smakowały , powiem szczerze jak dla mnie to chemiczny posmak (Szwedzi wycofali polskie jabłka z handlu w swoim kraju) . Dziwnym zapachem buchnęło już po otwarciu naczepy. A potem jak dałem te produkty kurom to nadrugi dzień miałem 3 padnięcia.

                • Q8

                  No normalnie krew mnie zalewa…
                  Co to jest za kretyński argument? No ja bardo Pana przepraszam, ale proszę się samemu przeczytać! Przecież to co Pan wypisuje, to jest rekordowa głupota…
                  Co to jest za argument „na terenach ogarniętych epidemią, nie powinno być wolnego handlu”? No nie powinno być! I TYLE! to nie oznacza jednak, że wolny handel jest do chrzanu, a tylko, że wolny handel na terenie epidemii jest do chrzanu.
                  Na terenie epidemii, to wszystko jest do chrzanu! merkantylizm też jest do chrzanu, interwencjonizm tez jest do chrzanu! FAK! Na terenie epidemii wychodzenie z domu jest do chrzanu! Jak szalonym trzeba być, by wiązać epidemie z wolnym rynkiem! To jest tak epicko głupie, że aż w głowie mi się kręci! Proszę się CHWILĘ nad tym zastanowić! Na litość Boską!

                  Co do ziemniaków. Szanowny Panie, proszę mnie źle nie zrozumieć, ale Pan zwyczajnie nie wie o czym gada. Pan nie ma zielonego pojęcia co to jest ten okropny, okropny „wolny rynek” i jak działa.
                  Jeśli Pan, pisze coś takiego jak:

                  • az

                    Z podaniem przykładu ziemniaków chciałem właśnie wskazać że niby Polska jest we wspólnym rynku ale tak naprawdę wolnego handlu nie ma. Natomiast co różnych wadliwych towarów na rynku to chciałem tylko zwrócić uwagę ze klienci się oszukują sami, a sprzedawcy i dostawcy świadomie i także nieświadomie „wpuszczają w maliny” klientów. A że w takim kraju mało zamożnym kraju jak Polska rządzi rynek ceny to klientom zwykle wciska się drugi sort . Przykłady można znowu mnożyć: są sieci z towarami wyposażenia mieszkań, jedna sieć duża gdzie np sprzedają materace które się mają rozprężyć przez 2 tygodnie, tylko że gdy one zalegały gdzieś lata w magazynie to nie chcą się rozprężać nawet w 2 miesiące. Druga sieć tego typu mała, tam ewidentnie jest sprzedawany towar poreklamacyjny czy drugosortowy zza granicy, a to sofy nie można obejrzeć bo jest w magazynie a przywożą z uszkodzeniem tapicerki, a to kupi się coś w elementach do złożenia to bez dodatkowej obróbki mechanicznej nie ma co marzyć o poskładaniu wyrobu (nie każdy ma pod ręką warsztat). Albo taki rzeczy z programów motoryzacyjnych że nowy drogi wóz ściąga, bo po dokładnym zbadaniu okazuje się że był powaznie uszkodzony i jest po poważnych naprawach mechanicznych i blacharsko lakierniczych, ale skasowano za niego jak za towar pełnowartościowy. Albo za komuny było takie pojęcie „odrzut z eksportu”, zapewniam że to dalej panuje i jeszcze bezczelniej niż było wtedy. Bo za komuny zaznaczano wtedy na towarze Gat. II i każdy wiedział o co chodzi. A teraz firmy które mają produkcję nakierowaną na eksport (nie powiem jaka firma ale jak ta firma czyta to wie o co chodzi). Praktyki są takie że w dyrekcjach sieci w Wa-wie „załatwia się” z menagerami odbiór towaru do sieci. A tak nawet owszem na opakowaniach nawet jest napisane że A/AB, co przeciętnemu klientowi nic nie mówi, a w praktyce oznacza że towar klasy A jest tylko zewnątrz na pokaz a w środku paczki w niemałej ilości jest towar AB czyli PRL-owski Gat.II z którego niefachowiec nic nie wykorzysta, a to są w końcu sklepy dla majsterkowiczów. Ba a na częsći paczek nalepka klasyfikacyjna jest „przypadkowo” zamazana rozpuszczalnikiem , a to jest towar klasy C z którego i fachowiec nic nie wymyśli. I tak się robi klientów. Ale z żywnością ryzyka bardzo poważnych kłopotów są o wiele większe . Przed laty była w Hiszpani afera (zakończona licznymi zgonami nieświadomych klientów) ze sprzedażą oleju z oliwek klasy technicznej jako spożywczego. Teraz też co rusz wychodzą sprawy że wielkie koncerny puszczają na rynek produkty rakotwórcze.

                    • Q8

                      A no i właśnie! Dokładnie tak!
                      Problem z ziemniakami polega na tym, że jest ZA MAŁO wolnego rynku, a nie za dużo! Jeżeli Pana to interesuje, bo proszę sobie wyszukać pojęcie „zero sum game” w stosunku do ekonomi.

                      I odnośnie opisywanych przez Pana precedensów. Słusznie Pan zauważa, że Polska dziś, to tylko taki troszkę lepiej zorganizowany PRL. Już na tym miejscu możnaby wysunąć tezę, że skoro za PRLu wolnego rynku nie było wcale, to znaczy, że i dzisiaj jest go co najmniej za mało. To, by była prawda. Nie ma co jednak iść na łatwiznę i zanurkować nieco głębiej.
                      Proszę przeczytać jeszcze raz, podawane przez Pana problemy i sklasyfikować je. Szybko Pan dojdzie do wniosku, że wszystko co Pan wymienił, to problemy dotyczące JAKOŚCI towarów na rynku.
                      Czyli aby nasz problem jakości rozwiązać, należy szukać takich pomysłów, aby podnieść niejako jakość.
                      I tutaj wraca to co pisałem już na samym początku, tydzień temu. Pojęcie KONKURENCJI. Trzeba spowodować, by narosło w Polsce KONKURENCJI WE WSZYSTKIM.
                      Gdyby zamiast kilkudziesięciu cegielni w Polsce, było kilkaset, to one by się nawzajem mordowały żeby konsumentom dogodzić. I tak jest we wszystkim!
                      Ale konkurencji nie ma. Rynek nie jest nasycony towarem, więc każdy towar, nawet najgorszy, się wcześniej czy później sprzeda. Rozumie Pan?

                      Wróćmy do mięsa i do głównego tematu. jeśli wpuścimy GMO z kanady, to jedyne co się stanie, to wzrośnie w Polsce konkurencja. Jeżeli to GMO będzie kijowe, to nikt go nie kupi, ale już sam fakt posiadania wyboru powoduje presję, co najmniej mentalną, na producentów tego mięsa które się sprzedaje. Bo teraz, jeśli producenci tego co się sprzedaje, postanowiliby obniżyć jakość, to mogłoby się okazać, że konsumenci się przerzucą na GMO.
                      W sytuacji w jakiej się znajdujemy teraz, gdyby polscy producenci mięsa dogadali się i obniżyli jakość nawet o połowę, przy tej samej cenie, to nic byśmy im nie mogli zrobić.
                      A teraz wyobraźmy sobie, że to mięso GMO jest super. Co się dzieje? Ano producenci polskiego muszą podnieść jakość, bo jeśli tego nie zrobią, nikt nie będzie polskiego kupować i pójdą z torbami. I bardzo dobrze. Niech idą. Jeśli produkowali gorsze, to niech idą!

        • Q8

          opłaca się sprzedawać produkty od których śmierdzi, bo nie ma konsekwencji za sprzedawanie produktów od których śmierdzi.

          Problem z towarzyszem AZ polega na tym, że u niego w mózgu zakotwiczyła się taka głupia i kompletnie fałszywa idea, że jak wpuścimy z zagranicy tańszy towar niższej jakości, w tym przypadku mięso, to wszyscy lokalni producenci tego towaru będą zmuszeni przestać produkować towar droższy o wyższej jakości.
          TO JEST TAKA KOMPLETNA, WRĘCZ NIEZIEMSKA BZDURA! ŻE KREW MNIE ZALEWA, ŻE LUDZIE TO RAZ PO RAZ LAJKUJĄ!

  • nieborak_bo_w_UE

    z tekstu :
    „Mówienie o tym, że CETA jest szkodliwa dla „Polski”, jest jak mówienie,
    że konsument traci z powodu dostępu do tańszych i lepszych produktów w
    większej ilości. Po raz kolejny mamy do czynienia z ekstrapolowaniem
    ewentualnych strat jednej grupy czy jednej branży na wszystkich.
    Ponownie słyszymy o tym, co widać dla jednych w krótkim okresie, a nie o
    tym, czego nie widać dla wszystkich w długim okresie. Głosy złych
    ekonomistów zagłuszają głosy dobrych ekonomistów” – skomentował na FB
    Przemysław Hankus ze Stowarzyszenia Libertariańskiego

    To ja pozwolę sobie zacytować prof. Oręziak z jej niedawnego wywiadu dla interia.pl:

    „Na przykładzie Kanady możemy zobaczyć, co
    spowodowała umowa NAFTA – ogromną koncentrację produkcji i upadek wielu
    gospodarstw rolnych. Przez to produkcja nabrała charakteru
    przemysłowego, a działalność mniejszych farm stała się mało opłacalna.
    Rolnicy znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Ich dochody znacząco
    spadły. W Meksyku NAFTA miała jeszcze gorsze skutki. Około dwóch
    milionów osób musiało odejść z rolnictwa.

    – Procesy, które zostały wywołane w Meksyku przez porozumienie
    o wolnym handlu NAFTA, są uderzające. Przed wejściem tej umowy Meksyk
    bardzo dobrze sobie radził, jeśli chodzi o wystarczalność produkcji
    rolnej. Po tym jak otworzył całkowicie rynek na produkty ze Stanów
    Zjednoczonych, okazało się, że te produkty wielkotowarowego, w istocie
    przemysłowego rolnictwa z USA, okazały się zabójcze dla rolnictwa
    meksykańskiego.

    – Gdy upadło wiele gospodarstw meksykańskich, miejscowy rynek
    zdominowała tania żywność ze Stanów Zjednoczonych. Ona była tania tylko
    na początku. Po tym, jak mocno ograniczono produkcję miejscową, ceny
    żywności wzrosły. Szczególnie dotkliwe okazało się to gdy po kryzysie
    z 2008 r. ceny produktów rolnych na rynku światowym bardzo wzrosły.
    Silne uzależnienie Meksyku od importu wielu z tych produktów przyczyniło
    się do ogromnego niedostatku żywności, zwłaszcza w najuboższych grupach
    społecznych, co z kolei doprowadziło do masowego niedożywienia dzieci. ”

    Tak samo globaliści załatwili Afrykę Subsaharyjską – najpierw zalali tamtejsze kraje tanią żywnością GMO produkowaną przez korporacje (a dodatkowo także często dotowane przez rządy zachodnie), a gdy lokalne małe gospodarstwa z powodu niemożności konkurowania z tymi korporacjami upadły a państwa i narody Afryki Subsaharyjskiej utraciły w wyniku tego suwerenność żywnościową i uzależniły się w ten sposób od Zachodu, okazało się, że zachodnia żywność już nie jest taka tania, a alternatywy wobec niej już nie ma. Skończyło się na głodzie oraz dealach typu: ”Chcecie jeść Murzyni? -podporządkujcie się nam politycznie i oddajcie nam swoje złoża”. Potem mamy łupieżcze akcje pod auspicjami kontrolowanej przez globalistów ONZ typu „Ropa za żywność”. Polsce po raz pierwszy w historii grozi utrata niezależności żywnościowej. CETA i TTIP nie tylko nie są umowami gwarantującymi tańszą żywność (co najwyżej w początkowej fazie, do momentu wykończenia polskiego rolnictwa), że już o aspektach zdrowotnych produkowanego przez wielkie korporacje jedzenia nie wspomnę, ale są umowami miękkiego podboju państw i narodów. Tak samo, jak narzucana przez globalistyczą UE prywatyzacja wody (najpierw centralizacja przez państwo całego zarządzania krajowymi zasobami wody w ramach jednej instytucji, a następnie sprzedaż korporacjom). Skończy się tym, że nie tylko jako naród nie będziemy w stanie się wyżywić, ale nawet wodę będą nam racjonować. Tak wygląda nowoczesny podbój w globalistycznym stylu. Niektórzy ludzie, mieniący się wolnościowcami, popierają to, a w rzeczywistości jest to operacja wpędzająca nas w niewolę, jakiej jeszcze w Polsce nie było.

    • Q8

      hahaha! to się uśmiałem srogo!
      Facet o nicku Nieborak_bo_w_UE i o avatarze z przekreśloną EU flagą, buduje swój punkt widzenia na bazie tego co powiedziała jedna z najbardziej prounijnych ekonomistów w Polsce. Oręziak to z tego co pamiętam, była nawet za wprowadzeniem EURO! hahaha!

      Jasny gwint, ten temat o GMO!
      Czy to jest jakiś magnes na szaleństwo? Czy każdy kto tu wchodzi w ten artykuł, przed wejściem odkłada mózg na półkę?

      I NAFTA wcale tak nie działa. Nie wiem czy chce mi się tłumaczyć problem z tą ustawą, bo jest skomplikowany, zwłaszcza że jedna cholera wie, czy ktoś będzie chciał słuchać, ale mówię Panu bardzo poważnie, że wcale tak nie działa.

      I najważniejsze: Po diabli niby mamy być niezależni w produkcji jedzenia? hę? Czy ktoś może mi powiedzieć dlaczego mamy być niezależni?
      I czym się różnie niezależność w produkcji jedzenia, od niezależności od produkowania czegokolwiek innego? Jaka jest różnica?
      To wszystko są bzdury na kiju, a Oręziak pi**rzy głupoty jakby jej zęby szły.

    • raf

      Na przykładzie Kanady możemy zobaczyć, co spowodowała umowa NAFTA – ogromną koncentrację produkcji i upadek wielu gospodarstw rolnych.

      Z porównań Meksyku do innych krajów latynoamerykańskich oraz USA i Kanady wynika, że prof.Oręziak uznaje za skutki NAFTA zjawiska, które następują w sposób naturalny wraz z rozwojem gospodarczym.

      Odsetek zatrudnionych w rolnictwie Meksyku, niektórych krajów latynoamerykański oraz USA i Kanady wg Banku Światowego:

      1994 …… 2013
      27,4% … 14,6% … Brazylia (1993-2012)
      25,8% … 13,4% … Meksyk (w NAFTA od 1994 r.)
      16,2% ….. 9,2% … Chile
      13,8% ….. 7,4% … Wenezuela
      . 4,3% ….. 2,2% … Kanada
      . 2,9% ….. 1,6% … Stany Zjednoczone (1994-2010)
      . 0,5% ….. 0,6% … Argentyna

      Mimo spadku zatrudnienia w rolnictwie Meksyku, wciąż jest to odsetek bardzo wysoki jak wynika z porównań i wraz z rozwojem Meksyku powinien spadać.

      Gdy upadło wiele gospodarstw meksykańskich, miejscowy rynek
      zdominowała tania żywność ze Stanów Zjednoczonych. Ona była tania tylko
      na początku.

      Wskaźniki spożycia mięsa sugerują coś przeciwnego. W latach 90. dla Meksykanów żywność była droższa w stosunku do dochodów, a dziś jest tańsza stąd znaczny wzrost spożycia mięsa w tym kraju.

      Roczne spożycie mięsa na mieszkańca w kg wg ONZ:

      1980 … 36,1
      1985 … 38,3
      1990 … 34,7
      1995 … 43,3
      2000 … 53,1
      2010 … 61,4
      2013 … 62,2