Pensje w sektorze publicznym po raz pierwszy od lat rosną szybciej niż w prywatnym, pisze “Puls Biznesu”. Cytowani przez gazetę eksperci ostrzegają, że dla gospodarki to fatalny znak.
Wyścig płac w sektorze publicznym może spowodować zachwiane równowagi w finansach państwa. Eksperci na łamach “Pulsu Biznesu” wyjaśniają, że koszty pracy w sektorze publicznym rosną szybciej niż w prywatnym, tymczasem wydajność w tym pierwszym, jest znacznie niższa i podnosi się powoli. To może rodzić dodatkowy problem z nadmiernie rosnącą konsumpcją i inflacją.
Gazeta przytacza zestawienie, z którego wynika, że średnie zarobki górników są już niewiele niższe niż rozchwytywanych na rynku informatyków.
Istnieje 116 wersji Biblii. Wersja dla homosiów wyjdzie w 2009. 32 komentarzy
Sąd skazał członków ONR-u na 6 miesięcy w zawieszeniu, 1000 zł. grzywny, dozór kuratorski oraz zakaz publicznego wykonywania gestu! 18 komentarzy
Pierwsze spotkanie grupy refleksji w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. 11 komentarzy
Turecki rząd zastanawia się nad wprowadzeniem kilku nowych obniżek. 11 komentarzy
Nowej komórka policyjna w ramach Europolu. 44 komentarzy
Zalecenie znalazło się w najnowszym raporcie tej instytucji! 41 komentarzy
15 Maja 2008 o 23:53
Górników czy pracowników kopalni?
16 Maja 2008 o 07:23
Te mikkolubne nieloty nie rozumieją, że pensje nie zależą od wykształcenia, lecz od relacji podaż-popyt na przedstawicieli danej grupy zawodowej.
Gdy jest duży popyt na górników, a mała ich podaż - pensje muszą rosnąć.
I tak właśnie jest - z młodych ludzi mało kto chce bardzo ciężko fizycznie pracować w 100% wilgotności, 30 stopniowym upale, pyle węglowym, zagrożeniu wybuchem metanu, zawaleniem się chodnika po tąpnięciu itp.
Za to jest duża podaż panienek chętnych do przerzucania papierkami za biurkiem - i dlatego taka praca, choc też państwowa - jest nędznie opłacana.
16 Maja 2008 o 07:46
Tylko informatycy nie strajkują o podwyżki i nie chodzą z kilofami pod sejm.
16 Maja 2008 o 07:56
Żydomasońscy pederaści nie pojmują, że gdy państwo podwyższa pensje swoim pracownikom (np. urzędnikom, ale również pracownikom państwowych firm produkcyjnych) ponad wzrost ich wydajności, to przyczynia się do INFLACJI.
16 Maja 2008 o 08:38
Ludzie odpuśćcie “Żydomasonom” :). Przecież oni nigdy was nie poprą. Oni żyją z “państwowego”. Przecież nikt nie będzie podcinał gałezi na której siedzi, lub nie bedzie zabijał kury, która znosi dla niego złote jaja. A jakaś teoria, żeby cokolwiek Wam wytłumaczyć “logicznie” zawsze sie znajdzie.
Jedyne co możecie zrobić, to mimo wszystko głosujcie na partie, które ograniczają rolę państwa. Przekonujcie do tego swoich znajomych, swoje rodziny.
Mam jednak dla was dobrą wiadomość!! Nie wszyscy “żydzi” to socjalisci.
16 Maja 2008 o 10:49
w tym wypadku żydomason O G ma rację - to wolnorynkowy punkt widzenia
16 Maja 2008 o 12:03
Hmmm… skoro górnicy zrównują się pod względem zarobków z informatykami, to może by tak zrównać informatyków z górnikami pod względem przywilejów emerytalnych?
:o)
No co? W końcu górnik może ma i cięższe warunki pracy, ale pominąwszy czas zjeżdzania w dół i wjazdu na górę pracuje jakieś 6 godzin - średni czas pracy informatyka potrafi być duuużo dłuższy, nie wspomnę o odpowiedzialności za wykonywana pracę, obciązeniu dla kręgosłupa, oczu, cieśni nadgarstkowych itd.
No i co, nie należy się? :o)
Oczywiście ironizuję… Proszę nie odsądzać mnie od czci i wiary. ;o)
16 Maja 2008 o 14:51
to sa jakies polskie zabobony!jak to gornik,robol moze zarabiac tyle co ynformatyk?
oczywiscie wiedza kosztuje,ale uciazliwosc warunkow pracy tez kosztuje.w tej mojej anglii dobry builder,carpenter,bricklayer zarabiali wiecej w bbc niz manager dzialu wiadomosci krajowych.tlumaczki to juz grosze dostaja,ale one troche podobne do naszych nauczycielek.
16 Maja 2008 o 16:44
Ozjasz jak zawsze ma rację: pracownicy prywatnych kopalń na wolnym rynku demonstracjami i kilofami wywalczyli sobie duże pensje haha
16 Maja 2008 o 21:31
@Mikkolub clever:
Sierotko uboga na umyśle - górnicy kilofami nie walczyli o pensje, lecz o emerytury.
I ja się im nie dziwię. Praca na dole kopalni jest równie ciężka jak wyczynowe uprawianie sportu - a widział kto kiedy 65 letniego sztangistę czy sprintera na olimpiadzie?
Posłuchał by jeden mikkolub z drugim opowieści górników, jak trzeba przenieść pełzając metalową rurę ważącą 150 kg przez zaciśnięty chodnik wysokości 70 centymetrów długości 50 metrów - to by może durak jeden z drugim zrozumiał, że górnicy muszą mieć wcześniejsze emerytury od pierdzistołków.