Michalkiewicz ostro przejechał się po polskich „faszystach” głosujących za rezolucją Parlamentu Europejskiego. To trzeba przeczytać

Stanisław Michalkiewicz.

Ewidentnie politycy starają się ignorować wszelkie wypowiedzi Stanisława Michalkiewicza i nie dają mu się prowokować. Publicysta w swych felietonach szokująco szczerze i dosadnie manifestuje swoją pogardę dla antypolskich aktorów polskojęzycznej sceny politycznej.

W swoim najnowszym felietonie Stanisław Michalkiewicz mianem faszystów określił polityków opozycji, którzy poparli antypolską rezolucje Parlamentu Europejskiego.

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza taka rezolucja jest idiotyczna i złowroga, bo zdaniem publicysty „cóż to konkretnie ma znaczyć, że polski rząd ma Marsz Niepodległości „potępić”?

Jeśli Parlament Europejski uważa, że uczestnicy Marszu dopuścili się czynów uznawanych przez polskie prawo za przestępstwa, to powinien wezwać polski rząd, by sprawców tych przestępstw ukarał zgodnie z polskim prawem. Sprawców – bo w Polsce, podobnie jak w innych cywilizowanych krajach, obowiązuje zasada indywidualizacji odpowiedzialności karnej, więc nie można by ukarać „Marszu”, tym bardziej, że nie może on być w rozumieniu prawa przestępcą – bo przestępcą może być tylko ktoś, komu można przypisać winę, choćby tylko nieumyślną. Ponieważ wina definiowana jest jako „psychiczny stosunek sprawcy do czynu”, to jasne jest, że przestępcą może być tylko człowiek, bo Marsz żadnej psychiki nie ma.

Według Stanisława Michalkiewicza „Parlament Europejski uchwalił rezolucję wzywającą polski rząd nie do ukarania sprawców, tylko do „potępienia” Marszu. To znaczy – do skrytykowania jego organizatorów i uczestników za zachowania nie będące przestępstwami, za zachowania całkowicie legalne, a więc – dozwolone”.

Jak przypomina Stanisław Michalkiewicz „gdyby rząd tę rezolucję Parlamentu Europejskiego wykonał i Marsz Niepodległości „potępił”, to wtedy złamałby konstytucję, a konkretnie – jej art. 7, który stanowi, że organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Zatem nie wolno im „potępiać” żadnych legalnych zachowań obywateli, bo takie potępienie wychodziłoby poza granice prawa”.

Zdaniem Stanisława Michalkiewicza „wydawać by się mogło, że to są sprawy oczywiste dla każdego – ale nie dla Parlamentu Europejskiego, który najwyraźniej nie kieruje się w swoich decyzjach logiką praworządności, tylko skłonnościami faszystowskimi”.

Jak przypomina Stanisław Michalkiewicza „istotą faszyzmu, który wszak był odmianą ideologii socjalistycznej, jest przekonanie, ze państwu wszystko wolno.(…) Kraj, w którym „państwu”, czyli władzy publicznej, wolno „wszystko”, nie może być praworządny. Taki kraj może być albo komunistyczny, albo przynajmniej faszystowski”.

W konsekwencji, według Stanisława Michalkiewicza „mamy zatem dwie możliwości: albo większość, która w PE tę rezolucję przeforsowała, to jacyś humańscy durnie, którzy nie potrafią zrozumieć oczywistych rzeczy, albo faszyści, albo wreszcie faszyści ale „bez swojej wiedzy i zgody”.

Taka możliwość też istnieje, zwłaszcza, że wśród polskich faszystów, którzy za tą rezolucją w PE głosowali, był nie tylko Wielce Czcigodny Janusz Lewandowski, Wielce Czcigodna Julia Pitera, Wielce Czcigodna Barbara Kudrycka, Wielce Czcigodna Róża Thun und Handechoch, ale również były konfident Służby Bezpieczeństwa PRL – oczywiście „bez swojej wiedzy i zgody” – czyli Wielce Czcigodny Michał Boni”.

Zobacz także: Afera z „rasistami” na Marszu Niepodległości służy uzasadnieniu żydowskich roszczeń? Stanisław Michalkiewicz wyjaśnia

  • Adam Zimny

    Brawo! Popieram 200%!