E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Zapraszamy do zapoznaia sie z oferta prawicowych ebook'ow. Kliknij tutaj aby wyswietlic spis e-ksiazek
Pan Paweł Chojecki – członek UPR, prezes okręgu lubelskiego – jest jednym z bardziej znanych działaczy partii, którzy głosowali przeciwko udzieleniu absolutorium założycielowi Ruchu Polityki Realnej. W tekście “O UPR bez Korwin-Mikkego” opisał kulisy ostatniego konwentu. Zasugerował również, że “ta przełomowa w istnieniu UPR chwila”, być może sprawi, że partia “ruszy z kopyta” i “zapracuje na przydomek partii realnej” a “inni partnerzy sceny politycznej pozbędą się do niej uzasadnionej nieufności”. W swoim kolejnym wpisie na blogu (http://niezalezna.pl/blog/show/id/1805) prezes okręgu lubelskiego wyraził swój pogląd na “dwa problemy moralne” – jeden związany z osobą p. Korwina, drugi dotyczy prezesa Witczaka. Poniżej dwa ciekawe fragmenty (zainteresowanych całością odsyłamy do źródła):
[nice_info]Kluczowy problem z Korwinem Mikke[/nice_info]
Przejdźmy do konkretnej sytuacji. Jeden z komentatorów tak ujął kluczowy problem konfliktu z Korwinem: “Mam ambiwalentne uczucia. Z jednej strony cieszę się, ze Korwinowi odebrano sprawne narzędzie niszczenia polskiej prawicy, a tym samym Polski. Z drugiej jednak uważam, że to jego partia, on ją założył i przez większość Polaków jest z nią utożsamiany. Na razie jest “remis”. Jeśli się uda doprowadzić do stworzenia szerokiej formuły polskiej prawicy z PiS-em na lewo, UPR-em na prawo i Ruchem Przełomu Narodowego w centrum, to uznam, ze cala ta awantura do czegoś się przydała. Ale odebranie Korwinowi UPRu jest jakieś… niesmaczne”
Wiedziałem, że głosując za Witczakiem sprawię p. Januszowi ból. Gdyby to był jakiś prywatny klub towarzyski, firma handlowa Jego autorstwa itp., nie miałbym wątpliwości, że nie mogę tak postąpić. W tym przypadku chodzi o partię polityczną, która w sposób trwały i istotny marnuje możliwości polskiej prawicy, czyli sił ratujących Ojczyznę. Odłożyłem więc na bok sentyment do JKM. Czy uda się doprowadzić do odwrócenia szkodliwej roli UPR? Tego nie wiem, ale był to pierwszy i niestety konieczny krok ku temu celowi.
[nice_info]problem pensji Bolesława Witczaka[/nice_info]
Kolejny głos zasłużonego UPR-owca z dwudziestoletnim stażem naświetla drugi poważny problem moralny: „Pastor Chojecki zapomniał, że w miejsce znienawidzonego i podobno niszczącego wizerunek UPR JKM-ema mamy obecnie, jako prezesa człowieka, który, jak sam przyznał przywłaszczył sobie partyjne pieniądze (jakby, ktoś nie wiedział to wbrew VII przykazaniu). Jeśli to sukces i nadzieja na lepszą przyszłość, to gratuluję poczucia humoru.”
Wcale nie do śmiechu było mi, gdy usłyszałem, że Witczak wypłacił sobie pensję za czas kampanii. Czułem się wręcz „wystrychnięty na dudka”. Wraz grupą zapaleńców przez ponad dwa miesiące dzień w dzień (a niekiedy i noc) ciężko pracowaliśmy najpierw przy zbiórce podpisów, a potem w kampanii wyborczej. Poniesione wydatki tylko częściowo zostały nam zrefundowane – sam dołożyłem przynajmniej dwa tysiące z własnej kieszeni, choć mi się nie przelewa. Ale co, miałem się obrazić na Prezesa? Przecież sam głoszę zasadę, że za pracę należy się zapłata i wielokrotnie powtarzałem, że jeśli UPR chce zerwać z akcyjnością i „bylejakością” swoich działań, musi mieć etatowych pracowników.
Uznaję więc, że Witczak w swoim sumieniu ocenił, że nie potrafi przeżyć wraz rodziną kampanii wyborczej i sięgnął po taki środek. Na Jego obronę powiem jeszcze, że osobiście słyszałem narzekania Korwina na poprzednie ekipy w partii jak to wiele pieniędzy zmarnowały czy sprywatyzowały „pod stołem”. Witczak przynajmniej na wszystko wystawił rachunki. Gdyby chciał ukraść, jak to sugeruje JKM, nie pozostawiłby tak wyraźnego śladu. Popieram więc co do idei zachowanie Witczaka – prezes powinien być wynagradzany (i jednocześnie rozliczany z efektów) i mam niesmak co do formy.
źródło wiadomości: http://niezalezna.pl/blog/show/id/1805