“W związku z powtarzającymi się wciąż nieszczęśliwymi wypadkami samochodowymi władze administracyjne stolicy zarządziły zaostrzenie kontroli nad ruchem kołowym w mieście.
Przeprowadzona kontrola szybkości wykazała, że wielu kierowców pojazdów mechanicznych nie przestrzega przepisowej szybkości 40 km na godz., rozwijając niejednokrotnie szybkość ponad 80 km na godz., poza tym nie zwalnia tempa przy mijaniu przystanków tramwajowych itp.
W myśl zarządzenia zastosowano następujące rygory wobec winnych: jadącym z szybkością ponad 70 km na godz. będą odbierane prawa jazdy, a ich zwrot nastąpi dopiero po przedstawieniu zaświadczenia od lekarza psychiatry o pełni władz umysłowych, potem dopiero odbędzie się rozprawa karna. O ile okaże się, że winny jest recydywistą, prawo jazdy będzie odebrane na stałe”.
A teraz mała zagadka: skąd pochodzi powyższy tekst? Z kabaretowego monologu? Trochę mało śmieszny. Z futurystycznej powieści gatunku political fiction? Hm? może, ale skąd ten lekko archaiczny język? No dobrze - oto rozwiązanie. To nie powieść ani kabaret, lecz informacja, zamieszczona w warszawskim “Kurierze Porannym” 29 lipca 1939 roku!
Zauważmy, że w terenie zabudowanym obowiązywało ograniczenie prędkości tylko o 10 km/godz. surowsze niż dzisiaj a “propozycje radykalnego rozprawiania się z piratami drogowymi” też jakieś takie znajome…
(w oparciu o materiały interia.pl)
Istnieje 116 wersji Biblii. Wersja dla homosiów wyjdzie w 2009. 14 komentarzy
Sąd skazał członków ONR-u na 6 miesięcy w zawieszeniu, 1000 zł. grzywny, dozór kuratorski oraz zakaz publicznego wykonywania gestu! 9 komentarzy
Pierwsze spotkanie grupy refleksji w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. 11 komentarzy
Turecki rząd zastanawia się nad wprowadzeniem kilku nowych obniżek. 7 komentarzy
Nowej komórka policyjna w ramach Europolu. 44 komentarzy
Zalecenie znalazło się w najnowszym raporcie tej instytucji! 38 komentarzy
11 Października 2008 o 16:48
I bardzo dobrze. Głąbów trzeba dręczyć. Bardzo ograniczają cudzą wolność.
11 Października 2008 o 17:15
Od razu widać, że to staroć. Dzisiaj nie można czegoś takiego zarządzać władza administracyjna, musi być ustawa.
==
Jak widać, przed wojną mieli ciekawe pomysły idące w dobrą stronę, tylko przerwa na nazizm i komunizm rozwydrzyła tą niewielką część kierowców, którzy chętnie popełniają wykroczenia i przestępstwa. I to tak bardzo, że do dzisiaj postkomuniści typu UPR uznają za “wolność” np. możliwość rozjeżdżania ludzi (zwiększenie dopuszczalnej prędkości) i bezprawie (likwidacja radarów). Na szczęście to margines, a rząd ma realne i wydające się skutecznymi propozycje ścigania przestępców.
11 Października 2008 o 17:42
Nie sugerować, bo wprowadzą!
11 Października 2008 o 18:53
możliwość rozjeżdżania ludzi - miejsce ludzi nie jest na drodze lewaku
11 Października 2008 o 19:14
Megapłytka “logika”:
“…możliwość rozjeżdżania ludzi (zwiększenie dopuszczalnej prędkości)…”
11 Października 2008 o 20:05
@lala:
“możliwość rozjeżdżania ludzi - miejsce ludzi nie jest na drodze”
Mikkolubstwo chyba planuje zlikwidowanie wszystkich przejść dla pieszych i zlikwidowanie wszystkich dróg, które nie są autostradami lub drogami szybkiego ruchu:-)
Czy miikolub nad drogą Józefów-Otwock przelatuje na motolotni, czy robi podkop, gdy chce znaleźć się na drugiej stronie drogi???? :-)
11 Października 2008 o 20:35
“możliwość rozjeżdżania ludzi - miejsce ludzi nie jest na drodze lewaku”
No własnie o to chodzi. Czyżby durny prawak, z okrzykiem, “miejsce ludzi nie jest na drodze” rozjeżdżał tych lewaków w wieku od lat kilku do stu, którzy akurat na tej drodze się znaleźli?
11 Października 2008 o 21:21
Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki=Wymagany=Janusz Münchhausen-Mikke=Ojsrasz=ZM=Lewicki itp proponuje abys od dzis pchal swoj samochod na swiatlach i klaksonie to bedzie przy okazji ekologicznie.
11 Października 2008 o 22:26
Towarzysz Grzegorz Lewicki ma zawsze rację.
Samochód to wynalazek imperialistycznych kapitalistów. I jego posiadanie musi być tylko i wyłącznie luksusowym przywilejem dla wybitnych osobistości i przedstawicieli władz. W Unii Europejskiej lud poruszał się będzie ekologicznymi rowerami. A w wyjątkowych sytuacjach, w celu pokonania większych odległości, środkami transportu publicznego (po uzyskaniu odpowiedniej przepustki).
11 Października 2008 o 23:47
@Mikkolubny Srul:
Jak zawsze mikkubstwo pieprzy od rzeczy - w Unii Europejskiej jeździ najwięcej samochodów na świecie.
11 Października 2008 o 23:53
@ 6
Mikkolub na motolotni nie będzie się mógł przelcieć.
Obawiam się, że gdyby stanął na motolotni - ta nie wzbiłaby się w powietrze!
Dla pilota, nawet jeśli jest mikkolubem, przeznaczone jest w motolotni inne miejsce.
11 Października 2008 o 23:54
@ 6
Zamiast plebejskiego “przelecieć na motolotni” powinien Pan był użyć sformułowania “przelecieć motolotnią”. Uniknąłby Pan złośliwości ze strony Fizyka i posądzeń o nieznajomość zasad języka polskiego.
12 Października 2008 o 00:05
Czy ktoś ma pomysł, czym chcieli mierzyć te “ponad 70 km/h” w 1939?
12 Października 2008 o 00:14
@ 10
“w Unii Europejskiej jeździ najwięcej samochodów na świecie”
Kłamstwo!
Mikkofob bredzi jak zwykle…
12 Października 2008 o 00:16
Jak już wcześniej pisałem, jeżdżę z prędkością 20 km/h ponad limit. Chyba że wyprzedzam, bo wtedy najwyżej obrotomierz mnie interesuje. No i na zakrętach, jeżeli znam i wiem, że bez skrzyżowania, bo ograniczenia na nich uwzględniają “kunszt” Normalnych. Ja zaś potrzebuję je jak człowiek przejechać, co wyklucza toczenie się.
Policjantom, jak mnie widzą z tą “+20″, to nie chce się nawet “suszarki” podnosić. Znaczy limit już jest podniesiony, a nie pamiętam, żeby UPR była kiedykolwiek władna w tej sprawie coś zrobić.
12 Października 2008 o 00:24
Ale ja pytam jak tak można?
12 Października 2008 o 00:50
Dzis zginął w wypadku samochodowym Jorg Haider - ten austriacki mikkopodobny poryp zapierdzielal po mikkolubnemu i wypadl z drogi.
Na szczęście debil nikogo postronnego nie zabił - i dobrze, że zdechł, jednego potencjalnego mordercy mniej.
Ale porypów polskich to niczego nie nauczy - i niech się zabijają na drogach wzorem Haidera - byle żadnego Normalnego przy tym nie zabili.
———-
Zdechł tez Simon Mol - a tę informację podaje tylko dlatego, że Mikke pieprzyło, że niesłusznie go zwolniono ze względu na stan zdrowia, bo będzie żył wiele lat.
Przepowiednia Janusza Mikke jak zwykle się nie sprawdziła.
12 Października 2008 o 00:51
Można, można. Jak się ma tempomat, to odpada gapienie się na prędkościomierz, a i po krzakach nie trzeba się rozglądać. Akurat o tyle się więcej zwraca uwagi na ruch, że te 20 km/h się wyrównuje, w stosunku do Normalnego, który walczy, żeby przypadkiem o 1 km/h przepisów nie przekroczyć.
Najważniejsze to się nie śpieszyć, tylko jechać swoje, nawet gdyby “tik-taki” z radiem CB wyprzedzały. Najgorzej to się ścigać, bo wtedy jedzie się cudzą, a nie swoją prędkością.
12 Października 2008 o 00:53
@14
Bredzisz, mikkolubie durnowaty - UE ma nie tylko najwięcej jeżdżących samochodów na świecie, ale i jest największym na świecie producentem samochodów.
12 Października 2008 o 01:11
Zamiast się kłócić z przedrzeźniaczem, dawaj pomysły, jak mogli mierzyć tę prędkość w 1939 roku.
12 Października 2008 o 07:07
@Kozior
Mozna zmierzyc czas w jakim pojazd przejechal okreslona droge, i zrobic prosta kalkulacje. Albo sprawdzic jadac za delikwentem.
…
Re odwiecznego twierdzenia pana JKM o szkodliwosci zapinania pasow, bo z zapietymi pasami kierowcy czuja sie bezpieczniej i jezdza jeszcze szybciej. Cos w tym jest, bo Haider zabil sie mimo zapietych pasow. Ale odrobina racji nie oznacza absolutnej racji i ze przepisy sa zle, a panstwo jest ‘totalitarne’:
1. maksymalna szybkosc ustalaja znaki drogowe (policja wymusza ich przestrzeganie), a nie wariat, ktory mysli, ze moze pedzic, bo ma zapiete pasy.
2. pasazerowie tez musza zapinac, a oni nie maja duzego wplywu na bezpieczne prowadzenie pojazdu.
3. nawet, ktos nie zapina i dlatego jezdzi ostrozniej, to moze np. czolowo zderzyc sie nie z wlasnej winy z piratem pedzacym naprzeciw. Pasy zwiekszylyby jego szanse na przezycie.
4. kary za niezapinanie to nie Konzentrationslager, ale sa nieprzyjemne i ucza ludzi rozsadnych nawykow, takich jak spojrzenie w lewo i prawo przed przejsciem przez jezdnie.
5. nie po to rodzice i spoleczenstwo inwestuja w czlowieka przez dwadziescia pare lat, aby ten umieral na drodze w idiotyczny i latwy do unikniecia sposob.
(wg. logiki JKM: jesli glupi, to tym lepiej dla spoleczenstwa, naturalna selekcja, etc. Jesli razem z nim zginie jego dziewczyna, to tez dobrze, bo zadawala sie z glupim…?!)
Kierujac sie taka logika pana JKM nalezaloby zlikwidowac przepisy BHP w pracy. Szkoda czasu na szkolenia, jesli ktos wsadzi lape pod prase, to bedzie, choc bez lapy, mial nauczke na cale zycie.
Aby przyspieszyc naturalna selekcje w spoleczenstwie i wyeliminowac ludzi o niskim IQ (po polsku - glupich), nalezaloby upowszechnic posiadanie broni - czyz to nie jeden z postulatow Utopijnej Partii Rzeczpospolitej (UPR)? Ciekaw jestem, czy blondynki tez moglyby posiadac wlasne, dostosowane do ich mozliwosci, spluwy?
Wracajac do bezpieczenstwa na drodze: w Polsce co roku ginie na drogach prawie 6 tys. ludzi, drugie tyle zostaje kalekami do konca zycia. Razem 12 tys. ludzi, na ogol mlodych, w sile wieku. Przez ostatnie 18 lat ‘naturalna selekcja’ wyeliminowala rownowartosc z Powstania Warszawskiego! Materialnie tez.
Jesli obowiazek zapiecia pasow nie poprawia bezpieczenstwa, to rowniez nie ma wiele sensu wymaganie dobrych opon: kierowca auta z lysymi gumami na pewno bedzie jechal ostrozniej niz taki z dobrym bieznikiem na kolach? Przeciez to logiczne, tak jak i to, ze istnienie piekla odstrasza ludzi od czynienia zla?
12 Października 2008 o 08:14
@Kozior:
“Zamiast się kłócić z przedrzeźniaczem, dawaj pomysły, jak mogli mierzyć tę prędkość w 1939 roku.”
Przewież to proste jak konstrukcja cepa (albo mikkoluba, na jedno wychodzi)!!!
A jak mierzono prędkość w owym czasie na zawodach sportowych, mikkolubie?
Wyznaczano dystans (np. 100 metrów) włączano stoper gdy biegacz rozpoczynał bieg, wyłączano gdy przebiegał linię mety. Znając czas i dystans - obliczano prędkość.
Nie inaczej policja - nic prostszego jak zmierzyć odległość między dwoma punktami by wyszło np. 100 metrów. Pierwszy punkt to np. latarnia - a na drugim staje policjant ze stoperem. Samochód mija latarnię - policjant włącza stoper, mija policjanta - zatrzymuje stoper.
12 Października 2008 o 09:31
Ale my tu gadu gadu edukując mikkolubstwo w tematach rodem z podstawówki - a mikkolubstwo nie zdążyło pochwalić Jorga Haidera, że z własnej woli opuścił ten padół, jadąc samochodem po mikkolubnemu.
Propagując mikkolubny styl jazdy samochodem dokonuje się eliminacji głupków - w tym przypadku porypów pokroju mikkowatego Haidera.
12 Października 2008 o 11:11
@Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki
Troche nieladnie sie pan zachowuje. Zginal czlowiek, to malo dobry powod do drwin.
12 Października 2008 o 11:25
Jak zginął Hitler, to też nie można było drwić?
Gdyby ten poryp Haider zginął w zamachu terrorystycznym, lub w wyniku klęski żywiołowej - to bym nie drwił.
Lecz że ten potencjalny morderca przechodniów i innych uczestników ruchu drogowego zapieprzał po mikkolubnemu, godząc się przez to nie tylko na śmierć własną, ale i na zabicie innych ludzi - to się cieszę, że się na własne życzenie samounicestwił.
TEN PAN JUŻ NIKOGO NIE ZABIJE.
12 Października 2008 o 12:33
@Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki:
“Lecz że ten potencjalny morderca przechodniów i innych uczestników ruchu drogowego zapieprzał po mikkolubnemu, godząc się przez to nie tylko na śmierć własną, ale i na zabicie innych ludzi - to się cieszę, że się na własne życzenie samounicestwił”
Jest pan za karą śmierci? Nie pamietam, co pan pisał na ten temat.
======
“to się cieszę, że się na własne życzenie samounicestwił.”
Zdanie szokujace. Cieszyc sie nie można.
======
Przegladałam wpisy-komentarze pod informacja o smierci Mola. Tam bylo przegiecie w druga strone.
12 Października 2008 o 13:48
A co z tymi idiotami, co zasuwali Ferrari 200km/h po Warszawie? Glupcy uwazaja, ze jak maja samochod pod reka, to moga juz scigac sie do woli — dlatego ja akurat sie ciesze za kazdym razem, jesli dany idiota rozwalil sie na drzewie. Ciesze sie, bo mogl wjechac w przystanek i zabic 5 niewinnych osob.
JKM tez jest udany, bo promuje szybka jazde podpierajac sie stwierdzeniem “ze lubi ryzykowac”. Paradne — liberal, ktory lubi ryzykowac cudzym zyciem. Jak juz kogos zabije, to co? Powie jak Kwasniewski “przepraszam”?
Jazda samochodem jest przywilejem, a nie jakims prawem naturalnym.
12 Października 2008 o 18:59
Macias a kto i kiedy ten przywilej przyznał ? Ja, jeżdząc nie patrzę na licznik , dlatego nie wiem jak prędko jadę . Musiałbym mieć zeza ,by jedno oko cały czas wisiało na liczniku, dla utrzymnia stałej prędkości
12 Października 2008 o 19:04
ciekawe, że w prywatnych rozmowach , najwięcej na szybciej jeżdżących plują trzęsący się niedzielni kierowcy.Jeden , sam to widziałem, skręcając w lewo , zamiast migacza wystawiał za okno rękę
12 Października 2008 o 20:30
Ad 22.
Dziękuję za specyficznie uprzejmą odpowiedź.
Ciekawe, czy rzeczywiście tak robili, bo mi się to wydaje dość karkołomne. Na zawodach ktoś daje sygnał START, łatwo widzialny dla mierzącego. Tutaj jest “start lotny”. Moment włączenia stopera nie jest możliwy do sprawdzenia, więc PP musiała mieć niezwykły autorytet i mir, żeby nikt się nie pieniaczył. Następnie “mija policjanta - zatrzymuje stoper”, ale kierowcy już nie, bo pojechał. Trzeba go szukać albo ustawiać następnego policjanta, któremu ten pierwszy macha, że tamtego faceta trzeba zatrzymać i potem leci z tym stoperem. Bardziej to misterne niż akcja z “Misia”.
12 Października 2008 o 20:46
Ad 21.
Znaczy takie przedwojenne “kino objazdowe”? Mnie jeden tak sprawdził (no, nie przed wojną - aż tak stary to nie jestem) i wyszło mu, że “pędziłem” 110 km/h po szosie przez pola. Sęk w tym, że nie osiągnąłem takiej prędkości, tylko on, bo mnie gonił. Stosunki obywatel-policjant musiały być zupełnie inne przed wojną, bo mi się łatwo udało łapówkarza spławić.
Co do pasów, to jak się przyciśnie przedstawicieli WRD, to na końcu przyznają - “bo Państwo płaci za leczenie”. Czyli JKM przynajmniej w tym miał rację, że jest to oznaka uznawania obywateli za państwowa własność.
12 Października 2008 o 21:04
Ad 28/29.
Monty! Następnym razem postaraj się o samochód z tempomatem.
Chociaż o tyle przyznam Ci rację, że “niedostosowanie prędkości do warunków jazdy” oznacza dla mnie zarówno zbyt dużą, jak i zbyt niską prędkość.
Mi też zdarza się pluć na szybko jeżdżących (choć w niedziele, to staram się akurat raczej rowerem jeździć). Bardziej jednak na tych, którzy łamią pozostałe przepisy, zwłaszcza przy wyprzedzaniu. Za to, że dają pretekst policji do ścigania wszystkich pozostałych. A może i nie powinienem, bo dzięki nim ja wyglądam na grzecznego. A jak wszyscy zaczną jeździć po bożemu, to kto wie, co się stanie z limitami - we Francji już padły propozycje o zmniejszeniu prędkości na autostradach do 110 km/h.
12 Października 2008 o 21:15
@Ania O.:
“Jest pan za karą śmierci?”
Za nadmierna prędkość?
Nie.
Jestem za pełnym prawem do samobójstwa - a Haider popełnil samobójstwo, co prawda nie z wyboru, a z głupoty - lecz co się po porypie spodziewać? Mądrości???
———-
“to się cieszę, że się na własne życzenie samounicestwił.”
Zdanie szokujace. Cieszyc sie nie można.”
A to niby dlaczego?
Śmierć akurat Haidera mnie ani grzeje, ani ziębi - ten facet nie był mi ani bratem, ani swatem, co dzień umiera tysiące rozmaitych ludzi na świecie, co jest zjawiskiem naturalnym - trudno, bym się każdym umierającym osobiście przejmował.
Lecz śmierć porypa, potencjalnego mordercy, który gdyby teraz nie zginął - również mnie mógł zabić za kilka miesięcy, gdybym jechał do Austrii na narty - cieszy mnie, bo jednego potencjalnego mordercy mniej, droga stała się bardziej bezpieczna.
Per saldo cieszę się - i jest to uzasadnione.
———–
“Przegladałam wpisy-komentarze pod informacja o smierci Mola. Tam bylo przegiecie w druga strone.”
Czyje przegięcie?
Janusza Mikke???
12 Października 2008 o 21:26
@Kozior:
12 Października 2008 o 20:30
Ad 22.
“Dziękuję za specyficznie uprzejmą odpowiedź.”
Służę P.T. mikkolubowi uprzejmie..
——
“Ciekawe, czy rzeczywiście tak robili, bo mi się to wydaje dość karkołomne.”
Proste jak konstrukcja…
————–
“Na zawodach ktoś daje sygnał START, łatwo widzialny dla mierzącego. Tutaj jest “start lotny”. ”
To samo - stoi po cywilnemu policjant przy latarni - widzi pędzącego po mikkolubnemu porypa - macha ręką, gdy ten go mija. Policjant 100 metrów dalej widząc machnięcie ręką - włącza stoper.
————-
“Moment włączenia stopera nie jest możliwy do sprawdzenia, więc PP musiała mieć niezwykły autorytet i mir, żeby nikt się nie pieniaczył.”
Dokładnie ten sam, co policja dzisiejsza. Gdy ci dzisiejszy policjant pokazuje wynik z suszarki - nie masz żadnego dowodu, że to twoja prędkość, a nie samochodu, który przejechał minutę wcześniej.
————–
” Następnie “mija policjanta - zatrzymuje stoper”, ale kierowcy już nie, bo pojechał. Trzeba go szukać albo ustawiać następnego policjanta, któremu ten pierwszy macha, że tamtego faceta trzeba zatrzymać i potem leci z tym stoperem.”
Dokładnie ten sam mechanizm jest i dziś stosowany w miejscach, gdzie zatrzymanie pędzącego pirata jest niebezpieczne - mierzy prędkość suszarką policjant A, a 200 metrów dalej auto zatrzymuje policjant B, po sygnale policjanta A.
Proste, łatwe - a niepojęte tylko dla tych z prostą konstrukcją :-)
12 Października 2008 o 22:13
Widać dawno już mnie nie złapali, bo ostatnim razem pokazywali czas, upływający od momentu zablokowania radaru. Bez tego mogli nafiukać. Policjant też zmierzył i od razu zamachał lizakiem. Właśnie po to, żeby nie ganiać mnie z radarem do dalszego policjanta i nie dawać pretekstu do kwestionowania prawidłowości pomiaru. Taki maja dziś autorytet.
Jak się weźmie pod uwagę ile przed wojną jeździło samochodów, a mieli potrzebę mierzyć w trójkę tę prędkość, to nieźle się wówczas na ulicach wyrabiało.
12 Października 2008 o 22:24
Ad 26.
Ma Pani na tacy całą mentalność Normalnych. Troska o ludzi, zwłaszcza najbiedniejszych, ale niech no ktoś się spróbuje wychylić!
No dawajcie Normalni (zwłaszcza Macias) robić porządek z piratami zanim kogoś zabiją! Po co radary - ustawiajcie takie katapulty, jak ta w Warszawie, która “wyeliminowała” kolegę młodszego Zientarskiego! Żadnych tam ostrzeżeń - przenośna katapulta kierująca na betonowy blok. Kto jedzie zgodnie z waszymi limitami - przejedzie. Kto daje po gazie - lepiej od razu w blok niż potem w kogoś innego. I koniecznie informujcie o trafieniach - niech się Normalni radują!
Tylko pamiętajcie powiadomić waszych najwyższych przedstawicieli pędzących w samochodach, z tzw. “erką”. Przecież akurat ich prędkość nie jest zabójcza.
12 Października 2008 o 22:49
Ad 32Kozior- jestem staroświecki , nie cierpię tych fikuśnych gadżetów jak tempomaty , gps-y itp. jeżdżę intuicyjnie dopasowując się do sytuacji. Źle się czuję kiedy ktoś ,czy coś za mnie decyduje.
12 Października 2008 o 23:06
@Kozior:
“Widać dawno już mnie nie złapali, bo ostatnim razem pokazywali czas, upływający od momentu zablokowania radaru. Bez tego mogli nafiukać.”
Naiwniak…
Jak to mikkolub…
No pokazują ci, że od zablokowania minęło pięć sekund - ale zmierzyli nie tobie, lecz innemu samochodowi, jadącemu tuż przed tobą, którym jechał kumpel policjanta.
I jak udowodnisz przed sądem grodzkim, że to nie ty?
Możesz im nafiukać.
Jak widzisz - podstawa to autorytet policji - i dawniej, i dziś
12 Października 2008 o 23:13
@Kozior:
“Po co radary - ustawiajcie takie katapulty, jak ta w Warszawie, która “wyeliminowała” kolegę młodszego Zientarskiego! Żadnych tam ostrzeżeń - przenośna katapulta kierująca na betonowy blok. Kto jedzie zgodnie z waszymi limitami - przejedzie”
No po prostu bezczelność - przestępca łamiący prawo na drodze ma czelność mieć pretensje, że droga nie byla dostosowana do prędkości przestępcy…
Przypominasz mikkolubie roszczeniowego bandytę, który po pogryzieniu go przez psa w czasie włamania do domu - oskarża właściciela domu i psa, że zwierzak nie miał kagańca.
13 Października 2008 o 07:53
“Awanturry i wybrykki skandalisty Fiki-Mikki:
12 Października 2008 o 00:50
Dzis zginął w wypadku samochodowym Jorg Haider - ten austriacki mikkopodobny poryp zapierdzielal po mikkolubnemu i wypadl z drogi.
Na szczęście debil nikogo postronnego nie zabił - i dobrze, że zdechł, jednego potencjalnego mordercy mniej.”
Znów pomyliłeś forum z kiblem? I wlewasz tu potoki swojego gówna. Zastanów się może najpierw zanim coś chlapniesz, bydlaku.
13 Października 2008 o 07:59
Mikke znów pokazał swoją prawdziwą, socjalistyczną twarz, wychwalając narodowego socjalistę, zwolennika płacy minimalnej i państwa dobrobytu oraz przeciwnika swobody przemieszczania się ludności Joerga Haidera. Heil Mikke!
13 Października 2008 o 12:04
@Kozior:
Uważam, że nazywanie mikkolubów tępymi porypami nie jest zbyt eleganckie, ale to co tu namaźgał Kizior zasługuje na znacznie surowsza ocenę. Poryp to za mało:
“No dawajcie Normalni (zwłaszcza Macias) robić porządek z piratami zanim kogoś zabiją! Po co radary - ustawiajcie takie katapulty, jak ta w Warszawie, która “wyeliminowała” kolegę młodszego Zientarskiego! Żadnych tam ostrzeżeń - przenośna katapulta kierująca na betonowy blok. Kto jedzie zgodnie z waszymi limitami - przejedzie. Kto daje po gazie - lepiej od razu w blok niż potem w kogoś innego.”
Żadnych ostrzeżeń? Otóż, drogi porypie, tam jest ograniczenie do 50 km/h. Zientarski je zignorował i smigał ze 3 razy szybciej.
Jeżdżę tam codziennie z niemowlakiem. Gdyby debilowi Zientarskiemu przyszła chęć kozaczyć akurat w momencie mojego przejazdu- prawdopodobnie by mnie (i dziecko) zabił. No ale jak widac po Twoim wpisie, poryp zawsze zrozumie porypa.
Nawiasem mówiąc: Po wypadku bufetowa natychmiast naprawiła tamtą trasę- teraz jest równa jak stół. Ograniczenie pozostało. :/
“I koniecznie informujcie o trafieniach - niech się Normalni radują!”
Kretynku mikkolubny- co w tym dziwnego? To się akurat w Polsce nazywa “czarny punkt” w innych krajach inaczej, ale zasada podobna. Ja rozumiem, że na durne mikkoluby i inne piraty takie punkty nie działają, nie włączają u nich uśpionej wyobraźni i rozsądku, ale zaręczam- dla Normalnych jest to memento.
“Tylko pamiętajcie powiadomić waszych najwyższych przedstawicieli pędzących w samochodach, z tzw. “erką”. Przecież akurat ich prędkość nie jest zabójcza.”
Mikkolubni mordercy chcieliby, by erka stała w korkach, czekając az się korek rozładuje. Zapewne ustąpienie erce jadącej z umierającym człowiekiem miejsca narusza mikkolubowi zasadę wolności jednostki. No porypstwo totalne.
13 Października 2008 o 12:25
@Wymagany:
“Uważam, że nazywanie mikkolubów tępymi porypami nie jest zbyt eleganckie”
“Mikkolubni mordercy chcieliby, by erka stała w korkach, czekając az się korek rozładuje. Zapewne ustąpienie erce jadącej z umierającym człowiekiem miejsca narusza mikkolubowi zasadę wolności jednostki. No porypstwo totalne.”
Na poczatku (chyba poł roku temu) gdy czytalam co pisze Zydomason byłam zbulwersowana. Nawet kilka razy sie z nim sciełam, bo uwazalam ze nie ma racji nazywając tutaj komentatorów porypami. Ale teraz podziwiam go za ten upór dzieki ktoremu widac porypów jak na dłoni. Nawet nie wyobrazalam sobie kiedys, ze porypy moga az tak wypaczyc slowo wolnosc.
13 Października 2008 o 13:17
“wolność” np. możliwość rozjeżdżania ludzi (zwiększenie dopuszczalnej prędkości) ”
Niech mi mikkofoby udowodnią, że tak jest w istocie, jak insynuują: proszę mi wyliczyć, ilu Duce JKM rozjechał przechodniów, aby własną osobą dawać przykład?
Szkoda, że żadnego takiego rejestru nie dostanę, bo część druga zarzutu (zwiększenie szybkościu dopuszczalnej = holohaust) jest jeszcze śmieszniejsza.
13 Października 2008 o 13:31
@ Allan
“1. maksymalna szybkosc ustalaja znaki drogowe (policja wymusza ich przestrzeganie), a nie wariat, ktory mysli, ze moze pedzic, bo ma zapiete pasy.”
Wariat pędzi, ponieważ ubrał się w pasy. A ubral się w nie, ponieważ mu wmówiono (a gestapo drogowe wymusza), że zapewniają nieśmiertelność.
“3. nawet, ktos nie zapina i dlatego jezdzi ostrozniej, to moze np. czolowo zderzyc sie nie z wlasnej winy z piratem pedzacym naprzeciw. Pasy zwiekszylyby jego szanse na przezycie.”
Równie dobrze może zostać trafionym przez meteoryt. To zwykła statystyka - skoro na tej samej drodze jest jednocześnie kilka tysięcy pojazdów, to wcześniej czy później do dzwona dojdzie. Niemniej nie o to chodzi, lecz o faszystowski przymus nakładania na siebie kajdanów (nie)bezpieczeństwa - zapewnienie sobie ochrony podczas czynności wykonywanych osobiście winno zależeć jedynie do zainteresowanego, nieważne, czy na ulicy czy na dachu podczas montażu anteny tiwi.
“4. kary za niezapinanie to nie Konzentrationslager, ale sa nieprzyjemne i ucza ludzi rozsadnych nawykow, takich jak spojrzenie w lewo i prawo przed przejsciem przez jezdnie.”
Jednak KL - czy są kary za niespojrzenie w lewo i prawo przed przejściem dla peiszych? Nie ma, choć takie postępowanie jest stokroć bardziej niebezpieczne i dotyczy innych! Mamy więc do czynienia z oszustwem, którego natura jest bardzo prosta - chodzi oczywiście o forsę. Kierowca jadący bezpiecznie i przepisowo, ale bez pasów, szybciej zostanie ukarany (za co??? komu zrobil krzywdę?) od takiego, co przejścia dla pieszych pokonuje tak, jakby ich nie było.
Nie mówmy więc, proszę, o “uczeniu nawyków”, ponieważ to kiepski kabaret. Wychodzenie zimą bez czapki też wymaga omandatowania w celu “nauczenia nawyku zakładania uszanki przy -25 stopniach”? To jeszcze łatwo przeprowadzić (takiego bez czapki łatwo z tłumu wyłowić), lecz co zrobić z tymi, co przetrzymują moment oddania moczu, narażając się w ten sposób na problemy urologiczne? Jak ich policyjnie wytresować?
“5. nie po to rodzice i spoleczenstwo inwestuja w czlowieka przez dwadziescia pare lat, aby ten umieral na drodze w idiotyczny i latwy do unikniecia sposob.”
Aaaaaa, to od tego trzeba było zacząć. Człowiek nie jest wolną osobą, lecz własnością “społeczeństwa”. A skoro jest niewolnikiem, to ma się zachowywać tak, jak pan wymaga. Skończymy więc hecę z demotfukracją, bo to pusta krotochwila, nijak się mająca do statusu prawnego rabów. Tym bardziej, że na drogach umierają nie tylko 20-latkowie, lecz i 70-latkowie, w których “społeczeństwo” zainwestowało jeszcze więcej.
A propos - a jak inwestycja się nie zwraca, to można takiego niewolnika gdzieś komus opylić? Jaki jest dzisiaj płacą na targu za zakute łby?
13 Października 2008 o 13:49
“Niech mi mikkofoby udowodnią, że tak jest w istocie, jak insynuują: proszę mi wyliczyć, ilu Duce JKM rozjechał przechodniów, aby własną osobą dawać przykład?”
O czym mikkolub bredzi?
Nigdzie nie twierdziłem, że Janusz Kłapouch-Mikke kogoś zabił, ale że promuje zabijanie pod postacią tzw. zwiększenia dopuszczalnej prędkości.
“Szkoda, że żadnego takiego rejestru nie dostanę, bo część druga zarzutu (zwiększenie szybkościu dopuszczalnej = holohaust) jest jeszcze śmieszniejsza.”
Jeśli dla mikkoluba zabijanie pieszych jest śmieszne, no to gratuluję: mikkolubowi guru a miszczowi piesków.
“A ubral się w nie, ponieważ mu wmówiono (a gestapo drogowe wymusza), że zapewniają nieśmiertelność.”
To chyba Janusz Mikke pisał albo któryś z mikkistów. I chyba się zgadza, że oni są “gestapo drogowym” - no bo lubią sobie pohajlować, często chwalą Hitlera i do tego chcą zabijać, tyle że akurat pieszych na drogach.
13 Października 2008 o 14:10
Pytałem grzecznie mikkofoba jakie ma dowody na to, co wybełkotał. JKM indywidualnie promuje jeżdżenie z szybkością większą od administracyjnej (zwanej dowcipnie “dopuszczalną), zatem zgodnie z towarzysza insynuacją powinien mieć na burcie swej fury co najmniej kilkadziesiąt przekreślonych konturów ludzików. Tak jednak nie jest, co obala towarzysza zarzut.
Czy mikkofob zrozumiał to, co napisałem?
“Jeśli dla mikkoluba zabijanie pieszych jest śmieszne, no to gratuluję: mikkolubowi guru a miszczowi piesków.”
Dowodu na “zabijanie pieszych” jak nie było, tak nie ma, więc niech mikkofob nie spieszy się z gratulacjami, bo jeszcze na nie nie zasłużyłem. Zanadto towarzysz mikkofob ułatwia mi sprawę.
“To chyba Janusz Mikke pisał albo któryś z mikkistów.”
Bardzo możliwe, lecz ja nie nazywam się Janusz Mikke, nie jestem także mikkistą.
Towarzysz słyszy głosy? Ponoć Joanna D’Arc od podobnej iluminacji rozpoczęła swoją karierę.
“I chyba się zgadza, że oni są “gestapo drogowym” - no bo lubią sobie pohajlować, często chwalą Hitlera i do tego chcą zabijać, tyle że akurat pieszych na drogach.”
“Chcą zabijać”, towarzysz powiada? To jakim cudem ta silna potrzeba eksterminacji nie przekłada się na praktyczne rezultaty? Przechodnie biegają szybciej niż wynosi podwójna “dopuszczalna prędkość”?
13 Października 2008 o 14:50
“JKM indywidualnie promuje jeżdżenie z szybkością większą od administracyjnej (zwanej dowcipnie “dopuszczalną)”
Czyli zgadzamy się, że Janusz Korbka-Mikke promuje przestępczość, łamanie prawa?
Zresztą nie tylko tutaj, w końcu wiele razy np. pochwalał zabójstwa przeciwników politycznych.
“zatem zgodnie z towarzysza insynuacją powinien mieć na burcie swej fury co najmniej kilkadziesiąt przekreślonych konturów ludzików. Tak jednak nie jest, co obala towarzysza zarzut.”
Nie nazywaj mnie towarzyszem, piesku członka komunistycznej partii Stronnictwo Demokratyczne przez 20 lat.
To “rozumowanie” przeprowadził mikkolub w swoim umyśle albo umyśle innego pieska Mikkego, więc nie zgodnie z moją insynuacją, a zgodnie z mikkoidalnym urojeniem. To, że u jednego Janusza Kostomłoty-Mikke nic się nie dzieje, nie wpływa na to, że szybsze jeżdżenie powoduje więcej zgonów w ogólności.
“Dowodu na “zabijanie pieszych” jak nie było, tak nie ma, więc niech mikkofob nie spieszy się z gratulacjami, bo jeszcze na nie nie zasłużyłem. Zanadto towarzysz mikkofob ułatwia mi sprawę.”
“Bardzo możliwe, lecz ja nie nazywam się Janusz Mikke, nie jestem także mikkistą.
Towarzysz słyszy głosy? Ponoć Joanna D’Arc od podobnej iluminacji rozpoczęła swoją karierę.”
Durnoty o tym, że ktoś wmawia to, że “pasy zapewniają nieśmiertelność” były tylko w pisaninie mikkoluba i (tymi czy podobnymi słowami) w bredniotonach Janusza Mikke. Nikt inny o tym nie pisał, a skoro towarzysz mikkista napisał o “gestapo”, to naturalne stało się skojarzenie z pewnym fanem twórcy gestapo, mikkistycznym guru zresztą.
Nic o głosach nie pisałem, więc niech durne mikkolubstwo mi tego nie wmawia.
““Chcą zabijać”, towarzysz powiada? To jakim cudem ta silna potrzeba eksterminacji nie przekłada się na praktyczne rezultaty? Przechodnie biegają szybciej niż wynosi podwójna “dopuszczalna prędkość”?”
Jak to się nie przekłada? Niech durne mikkolubstwo poczyta sobie statystyki wypadków drogowych.
Jeszcze raz durnemu mikkolubstwu napiszę - nie chodzi o to, że jeden Januszek kogoś zabił, ale że ci, którzy jego durnoty czytali (albo nie czytali, ale się do nich stosowali) i łamali prawo spowodowali wiele śmierci. Niech się durne mikkolubstwo douczy o związku przyczynowo-skutkowym.
13 Października 2008 o 16:11
“Czyli zgadzamy się, że Janusz Korbka-Mikke promuje przestępczość, łamanie prawa?”
Nie, nie zgadzamy się. Dlatego, że regulacja szybkości to nie jest żadne tam prawo, lecz administracyjne uświęcenie widzimisię paru przypadkowych facetów w rodzaju posłów, osłów czy innych urzędasów. Jeśli ktoś włazi z butami na trawnik, to nie wrzeszczymy “Kryminalista!” lecz “Wandal! Niszczy przyrodę!”. Przestępstwo to jest wtedy, kiedy jest łamane Prawo. Prawo (pisane dużą literą), a nie jakieś administracyjne przepisy, równie poważne, jak regulamin wypozyczalni płyt DVD.
Prawo to jest nie zabijaj, nie kradnij, nie naruszaj cudzej wolności etc., czyli wszystkie zasady, na które składają się prawa naturalne. Jeśli paragraf jest z PN zgodny, to jest Prawem, jeśli nie - to Lewem. Reszta to właśnie takie drobiazgi jak prędkość administracyjna.
A ultrasom przestrzegania “prawa” zwykłem zadawać pytanie, po ktorym nie wiedzieć czemu zapominają języka w otworze pochłaniająco-plującym. Brzmi ono tak:
Czy podczas okupacji hitlerowskiej stosowałbyś się do prawa ustanowionego przez nazistów (zgodnie z prawem międzynarodowym ludność kraju podbitego miała sie do nich stosować) i wydawał Żydów na śmierć? Czy może łamał prawo i chował ich do swojej szafy?
Na to pytanie towarzysz mikkofob nie odpowie, podobnie jak nie potrafi odpowiedzieć na to zadene przeze mnie uprzednio. JKM jakoś nikogo nie zabił, chociaż ten proceder “propaguje”, podobnie zresztą jak inne mikkoluby. Może jednak jakiś mikkolub ma przynajmniej jednego przechodnia na sumieniu, lecz towarzysz tego nie wie, bo stosownego przykładu nie przytacza. Rozumiałbym, gdyby towarzysz napisał “JKM to kłamca”, bo “choć zachęca do zabijania pieszych, to sam jeździ bezpiecznie”, ale nie, tego towarzysz mikkofob nie napisał. Poszedł w insynuacje i w zaparte. Ciekawe, w którym zakładzie poprawczym pobierał takie nauki polemiczne?
“Pasy zapewniają nieśmiertelność” nie w pisaninie mikkoluba, lecz w głowach poczciwych odbiorców medialnej agresji. No i jużci - skoro reżim nalega, aby bydło się w pasy ubierało, to pewnikiem ma jakieś racjonalne podstawy, aby takie rozwiązanie stręczyć. A dodając “pomniejszanie obrażeń” tworzy się proste skojarzenie, że w pasach i na oponach zimowych mozna grzać 180 km/h po lodzie. No bo rozumując odwrotnie - jeśliby pasy większego bezpieczeństwa nie zapewniały, to reżim nie miałby powodu egzekwować takiego obowiązku, prawda? naturalnie w pewnym momencie pasy tak spowszednieją, że przestaną wpływać na psychikę niewolników i znów urzędasy będą wydziwiać nad zdumiewającym wzrostem ilosci wypadków, no ale odeszlismy od tematu.
“Nic o głosach nie pisałem, więc niech durne mikkolubstwo mi tego nie wmawia”
JKM także nie pisał, że chce rozjeżdżać przechodniów. Stosując logikę towarzysza - towarzysz mu to wmawia.
“Jak to się nie przekłada? Niech durne mikkolubstwo poczyta sobie statystyki wypadków drogowych.”
Chetnie. Proszę mi wskazać tę statystykę, w której uwzględniono kolumnę “Wypadki z udziałem pieszych spowodowane przez mikkolubów”. Nalegam.
“Jeszcze raz durnemu mikkolubstwu napiszę - nie chodzi o to, że jeden Januszek kogoś zabił, ale że ci, którzy jego durnoty czytali (albo nie czytali, ale się do nich stosowali) i łamali prawo spowodowali wiele śmierci. Niech się durne mikkolubstwo douczy o związku przyczynowo-skutkowym.”
A propos ciągów przycyznowo-skutkowych: nadal nie istnieje związek między JKM a wypadkami drogowymi, jako że towarzysz mikkofob nie zdołał potwierdzić swoich insynuacji twardymi danymi (odsyłanie blixnich do niezidentyfikowanych bibliotek aby sobie “poczytali” ich zawartość argumentem na cokolwiek nie jest), podobnie jak nie wywiódł sprzeczności między jazdą szybka i bezpieczną a jazdą szybka i niebezpieczną. Rzecz w tym, towarzyszu mikkofobie, że między jednym a drugim nie ma iunctim. A jeśli jest, to tego towarzysz nie wykazał.
Dziwi mnie trochę popularność towarzysza - poza pyskowaniem żadnych treści nie przekazujecie, z logika wzięliście rozbrat, a i małyszowego błysku nawet w tym grochu z kapustą nie ma. Musicie być przystojni, innej przyczyny kariery forumowej nie widzę.
13 Października 2008 o 17:00
“Nie, nie zgadzamy się. Dlatego, że regulacja szybkości to nie jest żadne tam prawo, lecz administracyjne uświęcenie widzimisię paru przypadkowych facetów w rodzaju posłów, ”
Dobre dobre. I to ma byc pogląd konserwatywno liberalny? Chyba raczej anarchistyczno- lewicowy :)
Durny mikkolub sugeruje, że od dziś nie ma prawa w 3 RP, przeciez całe to prawo to tylko “administracyjne uświęcenie widzimisię paru przypadkowych facetów w rodzaju posłów”.
A tak zupełnie serio- brednie Twoje sa tak dokumentne, bo zapewne nie masz zielonego pojęcia, że Prawo o ruchu drogowym, to USTAWA . Zanim coś napiszesz, przemyśl to i sprawdź, by się nie kompromitować.
Ty naprawde nie widzisz, że prawo to nie jest to, co jakas sekta (np. wyznawców bogini Kali, chrześcijan czy skrajnych muzułmanów) uzna za enigmatyczne i niezdefiniowane “prawo naturalne” (potworek a la “sprawiedliwośc społeczna”, albo “demokracja ludowa”), lecz to, co (np. w Polsce) ma rangę ustawy. Koniec, kropka.
Eee słabizna i zupełnie obok tematu. Warto takie dygresje robić?. Czego to ma dowieść? Że prawo podczas okupacji nie było prawem? Oczywiście że było, a ratowanie Żydów było łamaniem prawa wydanego przez Niemców. Oczywisty wymiar moralny to zupełnie co innego. Ale trudno dowieść, że ratowanie Żydów było podczas okupacji zgodne z prawem.
Jeszcze raz sugeruję przemyslenie zanim Pan cos napisze. Albo skupienie się na drobnych złośliwostkach, bo w tym jesteś Pan dobry :) tu jest szansa na Pańską karierę na forum, bo prócz braku innych przymiotów ducha, trudno liczyć na przymioty ciała, typu tak ulubiona przez Pana “przystojność”.
13 Października 2008 o 17:01
“jakieś administracyjne przepisy, równie poważne, jak regulamin wypozyczalni płyt DVD
powinny być oznaczone jako cytat.
13 Października 2008 o 17:05
apropo smierci haidera; nawet nie wiecie jak się cieszę że GEREMEK zszedł już do szeolu tam gdzie jego miejsce
13 Października 2008 o 17:19
Wymagany, a propos poglądów konserwatywno-liberalnych, zechcecie odpowiedzieć na pytanie o Żydów za okupacji? Jak konserwatywny-liberał zachować się powinien? Albo Wy, kolego? Wykręt w stylu “eeee tam, krotochwila, tak, nie, może” jasną odpowiedzią nie jest, bo i być nie może. A zatem - co Wy, towarzyszu, byście zrobili? Wy osobiście? Odpowiedzcie, to pogadamy o moralności oraz o tym, co zamierzam dowieść.
Durny mikkofobie (zachowuję konwencję, choć sprawia ona wrażenie nerwowego tiku), ja nie sugeruję, że “od dziś nie ma prawa”, lecz otwartym tekstem piszę, że go nie ma i to od dawna. Jest natomiast administracyjne uświęcenie widzimisię paru przypadkowych facetów w rodzaju posłów. Tak, wiem, że śmieci które produkują posłowie nazywa się uprzejmie USTAWAMI, tyle że od odmieniania tego słowa przez wszystkie przypadki wartość owej USTAWY się nie zwiększa. Ani nie zmniejsza, gwoli sprawiedliwości. To produkt bezwartościowy od samego początku, a ponieważ niezgodny z prawem naturalnym, to będący lewem, a nie prawem. Podziwu towarzysza dla śmietnika wytwarzanego w śmiesznym okrągłym budynku przy ul. Wiejskiej w Warszawie nie podzielam, ponieważ magiczne zaklęcia mi nie imponują (hokus-ustawa, pokus-uchwała), jako że liczy się nie opakowanie, lecz zawartość. A nazwanie USTAWĄ kartki z tekstem wypoconej przez osłów dowodem na znak jakości Q przecież nie jest. Acha, prawo naturalne to katalog wszelkich mozliwości człowieka, które wraz z rozwojem cywilizacji moga ulec jedynie ograniczeniu. To bardzo proste, nie ma co tu robić małpich min.
Za niezamawiane rady dziękuję, przyjmuję je, moze uda się je gdzieś tanio sprzedać. Jakiś cwaniak sprzedał kolumnę Zygmunta, ja spróbuję znaleźć jeszcze większego frajera.
13 Października 2008 o 18:29
Ad 42.
Brawo WYMAGANY!
Widać wielką wprawę w dawaniu słusznego odporu! To jeszcze z masówek ta umiejętność?
Dzięki za te wszystkie fajne określenia, któreś pod moim adresem napisał, bo najgorszym dla mnie by było gdyby mnie jakiś “normalny” pochwalił.
WYMIGAŁEŚ się jednak od komentarza na temat dwóch ustępów, którym zaszczycili nas Twoi (przekręcanie nicków i zwracanie się do kogoś z małej litery ciągle mi się nie udaje) “normalni” koledzy, w tym “Guru Wszystkich Gurów” i bez których umyka kontekst mojej pisaniny (odnośnik na jej początku był, potem wymieniłem nick osobnika, do którego piłem). Podaję - najpierw GWG z nr. 33:
[Ania O] ““to się cieszę, że się na własne życzenie samounicestwił.”
Zdanie szokujace. Cieszyc sie nie można.”
[GWG]
A to niby dlaczego?
Śmierć akurat Haidera mnie ani grzeje, ani ziębi - ten facet nie był mi ani bratem, ani swatem, co dzień umiera tysiące rozmaitych ludzi na świecie, co jest zjawiskiem naturalnym - trudno, bym się każdym umierającym osobiście przejmował.
Lecz śmierć porypa, potencjalnego mordercy, który gdyby teraz nie zginął - również mnie mógł zabić za kilka miesięcy, gdybym jechał do Austrii na narty - cieszy mnie, bo jednego potencjalnego mordercy mniej, droga stała się bardziej bezpieczna.
Per saldo cieszę się - i jest to uzasadnione.”
Teraz ten drugi - “Macias” (27. - niby wcześniej, ale hierarchia wśród “normalnych” musi być zachowana):
“A co z tymi idiotami, co zasuwali Ferrari 200km/h po Warszawie? Glupcy uwazaja, ze jak maja samochod pod reka, to moga juz scigac sie do woli — dlatego ja akurat sie ciesze za kazdym razem, jesli dany idiota rozwalil sie na drzewie. Ciesze sie, bo mogl wjechac w przystanek i zabic 5 niewinnych osob.”
Poproszę o jakieś ładne określenie dla osobników cieszący się czyjąś śmiercią. Dla mnie kol. Zenon Ziembiewicz (24.) i Ania O. (26.) za nadto się starali być delikatni.
Oczywiście, z alternatywy “ginie sam” albo “ginie zabijając jeszcze kogoś” mniejszym złem jest to pierwsze. Ale jest w takiej księdze, która być może pali niektórych w ręce, odpowiednia przypowieść o właściwym czasie palenia chwastów.
Na koniec wyszły braki w znajomości interpunkcji:
““Tylko pamiętajcie powiadomić waszych najwyższych przedstawicieli pędzących w samochodach, z tzw. “erką”. Przecież akurat ich prędkość nie jest zabójcza.”
Mikkolubni mordercy chcieliby, by erka stała w korkach, czekając az się korek rozładuje. Zapewne ustąpienie erce jadącej z umierającym człowiekiem miejsca narusza mikkolubowi zasadę wolności jednostki. No porypstwo totalne.”
Gdyby chodziło mi o karetki reanimacyjne, to byłoby “pędzących w samochodach z tzw. “erką”" - bez przecinka i raczej bez “tzw.” (najwyższymi przedstawicielami Wymaganego i Ani O. są zespoły ratownicze?).
Chodziło mi o kolesi w czarnych limuzynach (czasami mają jakieś małe niebieskie i czerwone lampeczki, ale, w odróżnieniu od karetek, rzadko ich używają), którzy mają stosowny dokument, którym wymigują się od kontroli drogowej i dzięki temu śmiało stają w zawodach z sibiradiowcami. Jeżeli ich ograniczenia prędkości i znaki poziome nie obowiązują (mimo jazdy nie na sygnale), to cała teoria o ochronie pieszych przed nadmierną prędkością trochę kuleje.
13 Października 2008 o 18:31
Ad 43.
Cieszę się bardzo, że jakoś niechcący udało mi się sprowokować to wyznanie. Najgorzej to nie wiedzieć, z kim ma się do czynienia.
13 Października 2008 o 18:53
Ad 38.
Sorry, że tak na końcu, ale były nieco ważniejsze sprawy. Otóż nie było takiej opcji, żeby mi taki numer zapakowali i ja bym się nie skapował. Chyba że na bezczela (najlepiej im to wychodzi ze znakiem STOP i światłami, których za nic nie chcą poprawić - mam na myśli to mruganie zielonego, o którym pisałem). Teraz jeszcze bardziej nie, bo nauczyłem się jeździć z prędkością, która ich rozczarowuje (stylu nie musiałem zmieniać, żeby nie chcieli się mnie czepiać), ale pojawiły się laserki, którymi ponoć można wyławiać “piratów” z tłumu i tu mogą być jakieś jaja, jeżeli to zapamiętuje tylko prędkość, bez obrazka. Tylko, gdzie tu AUTORYTET, jeżeli gość się tłumaczy , że to czas, a tu proszę zarejestrowany film?
Mój prosty umysł inżynierski wyprodukował dla PP kilka koncepcji urządzeń optycznych mogących zastąpić tę całą sztafetę pomiarową (na odcinku 100 m, 70 km/h to 5 s, a jest jeszcze czas reakcji). W końcu parę lat później konstruowano celowniki optyczne dla bombowców, więc pewnie nie są te koncepcje odrealnione.
Ciekawi mnie jednak, jak było naprawdę?
13 Października 2008 o 19:08
Ad 39.
Moje zdanie o cieszących się z cudzej śmierci możesz poznać jeszcze we wpisie nr 54, bo tu wyraźnie jeszcze nie załapałeś. Nie wiem tylko, kogo nazywasz przestępcą. Radość, a nawet życzenie komuś śmierci raczej przestępstwem nie jest. W kraksie Ferrari nie wiadomo, kto prowadził (n.b. jeżeli był to M.Z., to lepiej dla niego byłoby, gdyby się przyznał). Ja nie mam żadnej sprawy karnej i czysto w rejestrze skazanych; po drogach jeżdżę trzeźwy i policja mnie nie zatrzymuje, choć nie zwalniam na ich widok. Największym zagrożeniem na drodze jestem, gdy jadę moją nieinteresującą dla policji prędkością po Wisłostradzie.
Mimo to, nadal nawołuję swoich znajomych do spokojnej jazdy i zerwania z polskimi obyczajami na drogach. Wiem też, że nie zapewni mi to bezpieczeństwa, bo oprócz naśladowców Zientarskiego i sibiradiowców, są jeszcze naszprycowani kierowcy przeładowanych tirów, a toczące się 40 km/h PKS-y typu Autosan “gubią” tygodniowo po kilka litrów oleju silnikowego.
13 Października 2008 o 19:10
Ad 52.
Przepraszam, że nie dodałem tej pięknej i nacechowanej współczuciem wypowiedzi do wpisu nr 54.
14 Października 2008 o 09:18
@Kozior:
A pan ma takie samo zdanie na temat wolnosci jak porypy?
Dla porypów wolnosc oznacza nieprzestrzeganie prawa.
To anarchia i lewactwo.
14 Października 2008 o 17:10
@Kizior (nie numeruj wypowiedzi na które odpowiadasz, bo bywa, że moderator niektóre wyrzuca, wszystko się zaburza i robi sie bałagan)
1. Nie mam zamiaru tłumaczyć Ci ani odnosić się do wypowiedzi innych forumowiczów, bo sie z nimi nie identyfikuję.
No moze o tyle, że jak sobie pomysle, że ten idiota mógł zabic moje dziecko, żonę czy mnie to odczuwam pewien komfort, że jednak zagrożenia już nie ma.
2. Widze, że nie odniósł się pan merytorycznie do moich uwag i nic dziwnego, bo cóż mozna odpisać, prócz “faktycznie, ja kizior mocno sie wygłupiłem. Przepraszam”. No ale do tego trzeba miec klasę.
3. Dla mnie, jak chyba dla wiekszości społeczeństwa, Erka to karetka reanimacyjna, nic wspólnego z panami z rzadu (czyzby w przeciwieństwie do kiziora?) nie mam, widuje ich niezbyt często (bo nie jeżdżę z zasady Alejami Ujazdowskimi). Żadne żałosne próby ratowania sytuacji za pomoca wykrętów interpunkcyjnych kiziorowi nie pomogą.
Gdyby _wszyscy_ jeździli tak jak BOR (stawiam tezę) to bezpieczeństwo na ulicach uległoby pogorszeniu. Czyli więcej ofiar.
14 Października 2008 o 17:27
@xiężulka
No przecież odpowiedziałem, tylko nie doczytałeś. Jeśli prawo było legalne (a napisałes, że tak), to ukrywanie Żydów było działaniem sprzecznym z prawem. Jego łamaniem.
No, szanowny Panie, pięknie Pan odbiega od tematu.
I dalej! Przypomnę, że dyskusjanie była NIE o moralności, lecz o prawie. bo sytuacja z moralnego punktu widzenia jest oczywista. Stosuje Pan tani zabieg erystyczny, który niniejszym Panu nie wyszedł. Prosze wrócić do tematu dyskusji.
Przy okazji uwaga osobista, mikkisto- nie jestem ani Twoim kolegą, a nie Twoim towarzyszem. Przyzwyczajenia z poprzedniej epoki proszę zostawić sobie na zebrania z kolegami ze Zbowidu. Tam spotkasz zapewne wielu swoich “towarzyszy”.
Pisząc “sugeruję” chciałem być po prostu delikatny. bo powyższe jest oczywiste. W swojej bezbrzeżnej głupocie własnie to otwartym tekstem piszesz. A są to poglądy swołoczy, czyli anarchosocjalistów. I własnie taką swołoczą, w swietle tego co napisałeś, jesteś.
Najbardziej lewy jesteś Ty. Widzimisię jednego xiężulka, który jakies tam zasady uznał za prawo naturalne mają stanowić przepisy? Zaraz pojawi się drugi taki narwaniec, dla którego prawem naturalnym bedzie zabicie niewiernych (np nie muzułmanów) i co? albo trzeci, który uzna, ze przerwanie ciąży w dziewiątym miesiącu nie jest zabiciem człowieka, bo sie nie narodził i co? uznamy wszystkie trzy prawa naturalne? Jesteś lewackim anarchistą. Po raz kolejny to się potwierdza.
Nie podobają ci sie jakies konkretne ustawy (mi tez się niektóre nie podobają) to je zmień. Głosuj na tych którzy zmienią. Sam stań do wyborów. Ale przestań truć bez sensu.
Dura lex sed lex.
A dla ustaw które zawieraja błędy- durne lex, sed lex. Zamiast ignorować, trzeba naprawić. To jest właśnie postawa konserwatysty. Liberalnego również.
14 Października 2008 o 17:30
Summum ius summa iniuria
14 Października 2008 o 20:22
@Awanturry
ty tez kiedys zdechniesz …….. pytalem czy bedziesz pchal swoj samochod na swiatalach i klaksonie?
14 Października 2008 o 21:02
Ad 60. Ania O.
Dziwi mnie to pytanie z Pani strony, bo jeszcze niedawno broniła Pani stylu jazdy JKM (np. jak to sprawnie zawiózł Panią z Nowego Światu na Dworzec Centralny), a ja, jakoś tak nawet wspólnie z Wiadomą Osobą próbowałem Panią wyciągnąć z błędu (ma się rozumieć Wiadoma Osoba znacznie kulturalniej i inteligentniej, bo ja jestem tylko mikkolubem).
Co do przestrzegania prawa w ogóle, to mam odczucia ambiwalentne, ale staram się. Przynajmniej w zakresie tego, co jest egzekwowane, a nie tylko martwym paragrafem. Mam jednak poczucie, że może coś tam być w gąszczu przepisów, co mi umknęło, ale całkiem prawdopodobne tak to u nas ma być, żeby nikt nie miał zbyt dobrego samopoczucia przed przedstawicielami władzy.
Jeżeli chodzi o meritum, to na polskich drogach, jeżeli potrzeba dojechać z punktu A do punktu B, to przede wszystkim trzeba przeżyć. Przestrzeganie wyznaczonych dla pospólstwa limitów (przedstawiciele władzy akurat nie muszą) nie wystarcza, bo na drogach są ciężarówki jadące 80 km/h (równo - w polu i w terenie zabudowanym) oraz PKS-y “pędzące” 50 km/h i sikające olejem silnikowym. Trzeba to jakoś wyprzedzić, a nie jest to o tyle łatwe, że takie zawalidrogi często zbijają się w kupę (Otylia Jędrzejczak z tym właśnie sobie nie poradziła), a co gorsza ciągną za sobą różnych maruderów w osobówkach, którzy wprawdzie chcieliby je wyprzedzić, ale nie za bardzo wiedzą jak. Ci ostatni lubią bardzo jechać zderzak w zderzak i utrudniają wyprzedzanie takiej kolumny na raty. Oczywiście oni też kiedyś dojadą do punktu B, ale nie wiem, czy chcielibyśmy jeździć z prędkością najwolniejszego pojazdu na drodze.
O tym jak ja jeżdżę - pisałem. Przejeżdżałem obok “suszarek”, “fototrzepów” i jechało za mną “kino objazdowe” (tak im się podobała moja jazda, że wyprzedzali na zakręcie i mało co czołówki nie zrobili). Żadnej reakcji ze strony organów, mimo niezwalniania. To chyba nie jest ze mną aż tak źle? Ale święty nie jestem i nie od zawsze tak robię. Miałem jednak to szczęście, że pewne opamiętanie przyszło przed, a nie po. I tego wszystkim “piratom” życzę, a nie tego, żeby się zabili.
14 Października 2008 o 21:54
Ad 60.
WYMIGANY!
Trzykrotnie, czyli naumyślnie przekręciłeś mój nick, więc przestaję się certolić (jeżeli dobrze pamiętasz w swoim czasie skarciłem gościa, który przekręcił Twój, fakt, że wyjątkowo obrzydliwie).
Na początek przyznaję Ci rację z tymi numerami. Poprawa, jak widzisz jest.
Z pozostałą częścią Twojej wypowiedzi jest już u mnie gorzej:
1. Niestety moja wypowiedź BYŁA “zainspirowana” wypowiedziami innych forumowiczów (mogę wyrazić skruchę, że nie cytowałem tylko zostawiłem nie do końca jasne tropy), którzy manifestowali radość z czyjejś śmierci i bez tego kontekstu cały pogrzeb na nic. Cieszę się, że nie należysz do ich grona, bo samo radowanie w duchu to grzech, a chwalenie się tym to wg mnie hańba.
Nie rozumiem tylko skąd u Ciebie ten komfort, bo zagrożenie jest nadal! Ludzie nie giną u nas masowo od gości prujących 200 km/h, bo tych nie jest jednak aż tak dużo. Akurat dziś przejechałem prawie 600 km i widziałem tylko jednego “mistrza podwójnej ciągłej” (aż dziwne). Z moich obserwacji częściej dochodzi do wypadków z powodu “zbyt optymistycznego” odczytania sytuacji na drodze (”a zmieszczę się”, “tu nikt nie powinien jechać”, “zdążę wyhamować”, itd.). Dezynwoltura w sprawie przepisów też robi swoje, choć jeżeli się o tym wie, to inaczej się też reaguje. Co do prędkości, to jest to kompletny węzeł gordyjski. Wyznania, że powinno się je znieść ode mnie nie wydusicie, ale tego, co mamy nie pochwalę. Chyba się tu nawet zgadzamy, bo tak interpretuję zdanie “Nawiasem mówiąc: Po wypadku bufetowa natychmiast naprawiła tamtą trasę- teraz jest równa jak stół. Ograniczenie pozostało. :/”.
2. Merytorycznie miałem się odnieść do “porypa”, czy do “mikkolubnego kretynka”? Już tylko to zwalniało mnie udzielania wyjaśnień. Jednak starałem Ci się wykazać, że Twój komentarz bez kontekstu “wesoło wam ze śmierci pirata, to może od razu poróbcie na nich pułapki” jest chybiony. OK - było to nie do końca jasne (czegoś z pisaniny JKM zostaje, co robić), więc nawet te wyzwiska, jako wywołane oburzeniem, jestem skłonny puścić w niepamięć.
3. A ja Twojego trwania przy uporze nie rozumiem. Nie chodzi mi nawet o zawiłości interpunkcyjne, które nie są szeroko rozumiane w “większości społeczeństwa” (a widać, czarno na białym, jak mogą zmienić znaczenie zdania - p. Anna vel. Ania O. może poświadczyć, bo niedawno prosiłem ją o wyjaśnienie), tylko o pierwszą część zdania. Czy najwyżsi przedstawiciele “normalnych” (i, chciał nie chciał, mikkolubów) zapylają karetkami reanimacyjnymi? Też nie jeżdżę Ujazdowskimi, ale tych gości można spotkać nie tylko tam. Mam przypomnieć historię policjanta, którymi strzałami ostrzegawczymi usiłował zatrzymać kolumnę samochodów z ówczesną premier Hanną Suchocką? Gdyby jechali na sygnale, to by strzelał? A było to w terenie zabudowanym.
Jeżeli więc przedstawiciele WRD (Wydziału Ruchu Drogowego) opowiadają, że prędkość zabija, to dlaczego pozwalają pewnej grupie siać bezkarnie zagrożenie?
14 Października 2008 o 21:57
Oczywiście poprawa z numerami jest tylko “pewna” i w adresie do p. Anny je pomyliłem. Przepraszam…
14 Października 2008 o 23:49
@Kozior
Jak widać, dyskusja może zbliżać stanowiska, co niby oczywiste, ale jakże rzadkie na tym forum…
ad 1. Komfort nie jest duży, ale zawsze jeden wariat mniej poluje na przypadkowych kierowców swoim Ferrari w obszarze mojego życia.
ad 2. Moja widoczna irytacja (epitety w stylu żydomasona) spowodowane były jasnym przesłaniem tamtego Twojego posta: pochwałą dla wariata drogowego, skomplikowaną sugestia o polowaniu na piratów etc. Zreszta powody wyjaśniłem w ripoście.
ad 3. Temat BOR jest dla mnie bardzo poboczny. Jako statystycznie nieistotne przypadki. W przeciwieństwie do ludzi gnających sporo ponad dopuszczalną (i rozsądną) prędkość. Wogóle nie nalezy zapominac, że wszystkie pojazdy uprzywilejowane mimo że sa uprzywilejowane, to w razie wypadku spowodowanego nieustąpieniem pierwszeństwa z tytułu uprzywilejowania ich kierowcy są winni kolizji. Np. jak wpadnie na skrzyżowanie na sygnale na czerwonym i kogoś stuknie- jego wina. to trochę studzi zapały wariatów z “wariatami” na dachu.
15 Października 2008 o 00:14
Ad 67. Wymagany!
Cieszę się, że już umiesz napisać mój nick.
Serdeczna prośba - przeczytaj, co napisałem, ale bez założenia, że jak mikkolub, to domaga się braku ograniczeń prędkości i pokaż, gdzie chwaliłem wariata drogowego.
A co do BOR-u i innych kolesi z “erką” (w kieszeni), to może być ich dwóch, ale nadkruszają logikę obecnego systemu ograniczeń prędkości (z tymi wyliczeniami długości drogi hamowania, itd.).
A jak statystyki Ci przeszkadzają, to obejrzyj sobie program “Uwaga pirat!” na TVN Turbo i przyjrzyj się, co wyprawiają “misiaki” w “kinie objazdowym” (jeszcze wtedy nie są na sygnale!). Najlepsze jednak pokazują na “kursie za -6 pkt.” (pisałem, że jestem neofitą). Pan policjant chciał w ten sposób wykazać, jak szaleni są przy wyprzedzaniu motocykliści. Obraził się na mnie, bo powiedziałem, że jestem pod wrażeniem, ale zszokowany dopiero tym, że za nim jeszcze jedno auto się “załapywało”.
15 Października 2008 o 09:48
Towarzyszu Wymagany,
Na pytanie o Juden nie odpowiedzieliście wprost, ponieważ baliście się zająć jednoznaczne stanowisko. Dopiero za drugim razem udało się Wam sformułować odpowiedź. Niemniej jesteśmy w domu. Przypomnę może, od czego się zaczęło:
“Czyli zgadzamy się, że Janusz Korbka-Mikke promuje przestępczość, łamanie prawa?”
Jak sam towarzysz przyznaje łamanie tzw. prawa może być etycznie pożyteczne, zaś o “promocji przestępczości” w kontekście ratowania ludzkiego życia lepiej nie wspominać, ponieważ natychmiast wychodzi się na głupka.
Jeżeli więc lewo (tzw. prawo) jest sprzeczne z etyką, to do diabła z takim lewem! Należy go łamać ile wlezie.
Oczywiście dochodzi do inflacji prawa jako takiego, lecz nie jest to winą ludzi, którzy muszą się z nim zmagać, lecz łotrów, którze je uchwalili. Łotrów, ponieważ stanowią przepisy, które są wprost sprzeczne z etyką. A prawo nie wisi w próżni, nie jest (a raczej - nie powinno) brane z powietrza, z czegoś wynika, z czegoś bardziej pierwotnego. To etyka kształtuje prawo, a nie odwrotnie. Jeśli przeto dochodzi do rozjazdu między etyką a prawem - tak jak na podanym przeze mnie przykładem z Żydami - to wybór jest oczywisty. A ci, którzy hitlerowskiego “prawa” przestrzegają, są określani pejoratywnymi okresleniami w stylu “szmalcownik”, “kolaborant”, “bydlę bez sumienia”. Gdyby trzymać się towarzysza stanowiska, iż etyka z prawem nie ma nic wspólnego, a jeśli ma, to prawo jest ważiejsze, to w takim przypadku musielibyśmy zrewidować historię II wojny światowej i postrącać z pomników akowców, członków Żegoty i harcerzy z Szarych Szeregów. A na ich miejsce wystawić Kalksteina i Kaczorowską w zbiorowym towarzystwie najwybitniejszych szmalcowników.
Czy towarzysz komunista Wymagany, ekspert od duralexu, pojął cokolwiek?
“No, szanowny Panie, pięknie Pan odbiega od tematu. ”
Słucham? Kto pierwszy wspomniał o regułach zachowania K-N? I jaki jest właściwie temat, że wspominanie o K-N na forum gazety K-N nie jest comme il faut?
“Najbardziej lewy jesteś Ty. Widzimisię jednego xiężulka, który jakies tam zasady uznał za prawo naturalne mają stanowić przepisy?”
Nie, durny mikkofobie (excuses moi, to tak tylko dla towarzystwa), prawa naturalnego nie określa jakis tam xiazeluka. Ani JKM. Ani nawet (na szczęście) durny mikkofob. Prawa naturalne po prostu są, wywodzą się z istoty człowieczeństwa. Nikt ich nie nadał, natomiast wiele je odbiera lub ogranicza. Na tym to właśnie polega - prawa naturalne prawo stanowione może jedynie ograniczyć, nie jest w stanie ich poszerzyć. Katalog PN jest krótki - to wolność i własność, wszystko inne (wraz z tymi infantylnymi kontrprzykładami, które durny mikkofob zapodał) to jedynie pozytywne lub negatywne konsekwencje. Przykładowo nie ma zagadnienia w rodzaju “czy wolno zabijać niewiernych/nienarodzone dzieci”, ponieważ to narusza ich Wolność. Nie ma co mędrkować, wystarczy przyłożyć do problemu sztancę praw naturalnych i wszystko staje się jasne jak na dłoni - zabijanie bliźnich bez powodu to naruszanie ich Wolności. “bez powodu” ma tu kluczowe znaczenie - w obronie naszej Wolności i Własności możemy w samoobronie zabijać.
I wychodząc z tego punktu widzimy, że oczywistymi są sankcje karne za kradzież czy gwałt, podobnie jak oczywistymi powinien byc brak szykan za przekraczanie administracyjnej szybkosci samochodem. Bo w tym drugim przypadku niczyja Wolność i Własność nie jest poszkodowana. Jeśli dojdzie do wypadku - to co innego, wtedy Prawo winno surowo wkroczyć i bezlitośnie wymierzyć karę.
Wszystko polega na konsekwencji - słowo “konsekwencja” (oraz jego znaczenie) jest nieznane komunistom pokroju towarzysza, którzy zwykli mylić Wolność ze swawolą.
Stanisław Bieniewski, główny twórca ugody hadziackiej, tak pouczał Kozaków:
“Wszystko co duszy wolno, tylko swawola nie wolna”. Minęło 350 lat i nadal trzeba to niektórym (durnym mikkofobom) tłumaczyć.
“A dla ustaw które zawieraja błędy- durne lex, sed lex. Zamiast ignorować, trzeba naprawić.”
Rozśmieszył mnie towarzysz komunista do łez. Chłopaczku, ile Ty masz lat, że jeszcze wierzysz w demotfukrację? 70% ludności cywilnej domaga się przywrócenia kary śmierci i co? Okazuje się, że ważniejsze są jakieś tam “wartości jewropiejskie”. Napraw te “wartości”, pokaż własnym przykładem, jak tego dokonać, zamiast marnować czas podgryzaniem nogawek JKM.