E-wydanie | Prenumerata | Księgarnia
Nowy dział w księgarni NCZ! Systematycznie uzupełniane recenzje prawicowych książek autorstwa Korwina Mikke, Zarzecznego, Sommera i innych (kliknij tutaj)!
Prezydent Lech Kaczyński podpisał Traktat Lizboński, czym dopełnił procedury zamiany suwerenności państwa polskiego na “suwerenność ograniczoną” (suwerenność podzieloną). Niestety, proporcje tego podziału są „niedookreślone”, więc najprawdopodobniej i ta suwerenność ograniczona państwa polskiego zostanie wkrótce zlikwidowana.
Art. 3a § 3 traktatu lizbońskiego szeroko otwiera taką możliwość, powiadając, że dotychczasowe państwa członkowskie UE muszą powstrzymać się od działań sprzecznych z celami nowego państwa, jakim staje się teraz UE.
“Suwerenność podzielona” istniała w epoce feudalnej, ale wówczas umowa między suwerenem a wasalem określała precyzyjnie proporcje i granice władzy sprawowanej na obszarze lenna przez pierwszego i drugiego. Inaczej regulowała te kwestie „doktryna Breżniewa” o ograniczonej suwerenności członków „obozu socjalistycznego” – tu oczywiście nie było żadnych granic dla wszechwładzy Moskwy.
Wprowadzana Traktatem Lizbońskim zasada ograniczonej, podzielonej suwerenności przypomina doktrynę Breżniewa, rozwleczoną tylko w czasie.
Który „członek” nowej UE padnie pierwszy ofiarą tej zasady likwidacyjnej? Nietrudno domyślić się, że najsłabszy – ten, do którego zgłaszanych jest najwięcej pretensji o charakterze rozbiorowym. Do rozbioru majątku polskiego zgłaszają się, jak wiadomo, zarówno niemieccy „wypędzeni”, jak żydowscy wydrwigrosze z „przedsiębiorstwa Holokaust”.
Już tylko dzielny prezydent Czech stawia samotny opór „Lizbonie”, no i jest jeszcze nadzieja (czyja matka?…), że angielscy konserwatyści, gdy ewentualnie obejmą władzę, rozpiszą referendum, w którym Anglicy pluną na Traktat Lizboński. Ale na razie nasi politycy budują sobie na „Lizbonie” wazeliniarskie wobec Brukseli kariery własne. Gdzieżby tam zaryzykowali te własne kariery dla jakiegokolwiek oporu! Z takimi politykami lasciate omnia speranza!