Jakubiak (Kukiz’15): Problemy PiS z armią? Brak kadry, krótka ławka. Wojska nie można opierać na emocjach!

1
fot. PAP/Paweł Supernak

Z posłem Markiem Jakubiakiem, reprezentującym Klub Poselski Kukiz’15, rozmawia Rafał Pazio.

Pracuje Pan w Komisji Obrony Narodowej. Media sprzyjające opozycji najmocniej uderzają w kwestie związane z działaniem Ministerstwa Obrony Narodowej. Krytyka jest uzasadniona?

Nie mogę zrozumieć, z jakiego powodu na urzędnika, czyli przedstawiciela rządu do spraw wojskowych w Waszyngtonie, kieruje się aktualnego pilota pierwszej klasy, instruktora, który ma najwięcej w Polsce wylatanych godzin na F-16. Czy to jest normalne?

Czemu podejmowane są takie decyzje?

Brak kadry, krótka ławka. Armii nie można opierać na emocjach. Narzędziem do obrony państwa polskiego i konstytucji jest armia. To narzędzie kształcone za nasze pieniądze, przysięga nam wierność, narzędzie do obrony naszej suwerenności. Nie można tego narzędzia maczać w polityce.

Od tego jest minister obrony narodowej i wiceministrowie, żeby zapewnić armii bezpieczeństwo polityczne. Tutaj się wszystko pomyliło. Szuka się, kto był kim w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. A minister Macierewicz w jakich latach się uczył?

W kuluarach sejmowej Komisji Obrony mówi się o zmianach w rządzie?

Pan Macierewicz to silna i charyzmatyczna postać. Potrafi przemawiać, grać na emocjach. Polakom jest wszystko jedno, kto dowodzi armią. Ma być zarządzana przez sprawną osobę. Chodzi o to, żeby armia spełniała swoje zadania. Z armii odchodzą najważniejsze tryby, generałowie szkoleni przez lata w różnego rodzaju misjach, wyjazdach, kończący prestiżowe uczelnie, spełniający wszystkie wymagania.

Wypiera się ich z armii, deprecjonuje się ich postawę. Generał przede wszystkim jest dowódcą. Jeśli odsuwa się go od dowodzenia, robi się urzędnikiem. Prawdziwy dowódca nigdy na to nie pozwoli. Jedynym sposobem na zaakcentowanie swojego niezadowolenia jest odejście z armii.

Opozycja parlamentarna komentuje też postawę prezydenta, wskazując, że nie reaguje na problemy w armii.

Prezydent faktycznie się nie angażuje. Ile minister obrony narodowej może tracić wizerunkowo przez jednego młodego człowieka? Prezydent powinien wkroczyć i zaprosić ministra na rozmowę. Określić dzień dymisji tego młodego człowieka. Jako zwierzchnik sił zbrojnych powinien zareagować, żeby nikt nie deprecjonował postawy oficera czy zaufania do armii.

Czy salutowanie i oddawanie honorów przez żołnierzy rzecznikowi prasowemu MON nie świadczy źle o samych żołnierzach?

Armia jest zdyscyplinowaną organizacją i narzędziem. Jeżeli ktoś ją wykorzystuje, ma obowiązek wykonywać polecenia przełożonych. Przełożony kiwnął głową, więc żołnierze odpowiadali na wezwania. Dowódca stał obok Misiewicza i dał znak. Dlatego żołnierze witali się z Bartłomiejem Misiewiczem jak z ministrem. Żołnierze są ludźmi dobrze wychowanymi i nie mogą publicznie deprecjonować ministra obrony narodowej. A należało zapytać rzecznika, do kogo i po co przyjechał.

wesprzyj_wolne_media_artykul