Sklep zakpił sobie z zakazu handlu. I teraz będzie mógł być otwarty. Tak przedsiębiorcy omijają nowe przepisy

sklep zakaz handlu niedziela wiceminister
Zdjęcie ilustracyjne. / fot. pixabay.com

Od niedzieli 11 marca w Polsce dwie niedziele w miesiącu mają być objęte zakazem handlu, a w kolejnych dwóch latach liczba ta będzie zwiększana aż do zakazu we wszystkie niedziele. Niektóre sklepy starają się jednak obchodzić te przepisy i działać mimo rządowych restrykcji.

Działać będą, zgodnie z zapisami ustawy, sklepy obsługujące podróżnych, czyli te położone przy dworcach i stacjach benzynowych.

I tak w Szczecinie przy stacji Lotos powstał sklep mięsny, i choć przedstawiciele grupy zapewniają, że ich celem nie jest wykorzystywanie luki i handel w niedzielę, ale inwestycja dość „dziwnym trafem” zbiegła się z nową ustawą.

W ten sposób chcemy przetestować nowy koncept sprzedaży, a jeśli sprawdzi się w takiej lokalizacji, mamy pomysł na rozwój – mówi Arkadiusz Lis, dyrektor handlowy delikatesów mięsnych Bohun.

Zobacz również: Bareja wiecznie żywy. Zakaz handlu wchodzi w życie. Pierwsza stacja benzynowa ze sklepem mięsnym

Innym pomysłem na ominięcie zakazu handlu, jest przekształcenie galerii handlowej w dworzec. W ten sposób postanowiła zadziałać Galeria Metropolia w Gdańsku, która jest położona przy stacji Gdańsk Wrzeszcz.

Galeria Metropolia została otwarta kilkanaście miesięcy temu i już wówczas była połączona z dworcem poprzez bezpośrednie wejście z poczekalni. Do zmiany statusu brakowało jednak kas i warunek ten spełniono.

Mogę potwierdzić, że oficjalnie dokonaliśmy zmiany sposobu użytkowania naszego budynku i 9 marca stajemy się obiektem dworcowym – mówił po zatwierdzeniu zmian Andrzej Klein, dyrektor Galerii Metropolia.

Czytaj też: Tego jeszcze nie było. Galeria, która zmienia się w dworzec. Absurdalne skutki zakazu handlu w niedzielę

Z połączenia sklepu ze stacją benzynową, ale w nieco innej formie postanowił skorzystać Topaz w Radzyniu Podlaskim. Sklep od dawna stoi obok stacji, jednak do tej pory nie był z nią połączony.

Od teraz to się zmieni i do sklepu będzie się wchodzić właśnie przez stację. Jednak wbrew temu, co głosi plakat na drzwiach, żeby zrobić zakupy nie trzeba tankować.

Warto przeczytać: Zakaz handlu w niedzielę. Jego zwolennicy mają rację?

Źródło: wiadomoscihandlowe.pl/trojmiasto.pl/innpoland.pl/nczas.com

15 KOMENTARZE

  1. U mnie na osiedlu , spożywcze pozamykanie nie kupisz „Nic do jedzenia” , za to monopolowy tylko otwarty , BRAWO PISuary ! , a mnie trafia bo mam Remont Castorama zamknięta i cały tydzień w robocie , nic tylko się napić !!;; Debilny Pomysł !!;

    • a może tak bardziej zrozumiale ,bo ciężko ten bełkot zrozumieć. Brawo Zigi

      • @kropek Chodzilło mu @TD pewnie o to, co pewnego razu przedsiębiorczy Bul-Komoroski poradził młodemu chłopakowi..

  2. Nie wykonywać prac „NIEPOTRZEBNYCH” . Pan Jezus gdy uzdrowił w szabat wywołał zgorszenie faryzeuszy – czyżby jakaś analogia? Zresztą cała Święta Ewangelia jest niezwykle wolnorynkowa i antyegalitarna- Jezus cały czas piętnuje postawy ludzi, którym pieniądze przesłoniły Boga i drugiego człowieka!!! Trzeba być naprawdę mikrocefalem żeby z Syna Bożego robić socjalistę!!!

  3. Panie Redaktorze, ja już po prostu wymiękam. Jesteście twardogłowi jak te aparatczyki PZPR, co to zza klapek na oczach jedynej słusznej idei nic nie widzą. Nie żyjemy w idealnym społeczeństwie wolnorynkowym, więc dlaczego się uparcie czepiacie akurat tych sklepów zamkniętych w niedziele? Bierzecie od nich kasę?;-) Przejdźcie się z mikrofonami po społecznościach osób 80+ i zapytajcie, co sądzą o handlu w niedzielę tak jak ja kiedyś poleciłem jakiemuś przeciwnikowi krzyży w szpitalach słowami: idź na salę, gdzie leży trzy starsze babcie, wejdź na krzesło i na ich oczach zdejmij wiszące nad drzwiami krzyże, oświadczając im: w państwowym szpitalu nie ma miejsca na symbole religijne! Zamilkł.

    Kiedyś, za PRL, mieszkałem w podmiejskiej wiosce, gdzie nie tylko sklepik był zamknięty w niedzielę, ale i dowozili tam świeże pieczywo CO DWA DNI. I nikt z głodu nie zdechł (szok!). Czy Was ten libertyński liberalizm aż tak zepsuł, że piszecie takie durnoty? A może niech, dla dziennikarskiej uczciwości, ten ancymonek podpisze się własnym imieniem i nazwiskiem, a nie tylko asekuracyjnym (nie chcę pisać „tchórzliwym”): „Redakcja”. Nie zamierzam się szczegółowo tłumaczyć z moich poglądów, ale wiadomo, iż związki zawodowe są złe, tymczasem tutaj, niechcący, mają rację. Prenumeruję Was od paru lat (wcześniej tylko w kioskach) i oczekuję polityki realnej, a nie emocjonalnej. To, że jakiś cwaniaczek z NSZZ powie coś, z czym i ja się zgadzam nie znaczy, że moje zdanie jest fałszywe.

    Przecież Wy też chcecie regulować ludziom, głównie kobietom, ich czas pracy – choć o tym w swoim zacietrzewieniu nie wiecie.

    Pan Stanisław Michalkiewicz rzekł był kiedyś, iż wolność słowa nie je jest absolutna. Ja do tego dodam, iż wolność prowadzenia działalności gospodarczej, i czegokolwiek też nie jest – jak wszystko.

    Panie Redaktorze, w lecie 1999 roku pracowałem w jednym z hipermarketów w moim mieście jako ochroniarz. Od poniedziałku do czwartku od 9 do 21, w piątki od 9 do 22, w soboty tak samo jak na tygodniu, a niedziele były wolne (teraz w tym francuskim sklepie roją się i w niedziele). Do tego należy naliczyć pół godziny na tych, którzy jeszcze robią zakupy i reszta personelu musi na nich czekać. I wiesz Pan co? Jakoś z głodu nie zszedłem. Ciekawe, co?
    Specyfika polskiej tożsamości jest taka, że dzień święty się święci, a nie gnoi jak urbanoidalne bydło, do którego chcecie się chyba bezkrytycznie dopasować.

    Panie Redaktorze, jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze siądź za kasą jak te kasjerki, które nie mogły się po paru godzinach, otumanione ze zmęczenia, pomylić o 1 grosz i być wypieprzone za to z pracy (przynajmniej wtedy), o czym pewnie nie wiesz spoza klawiaturki swojego komputerka. A dopiero potem wypisuj te głupoty o szkodliwości zakazu handlu w niedzielę. Po drugie, jeśli chcesz, wyślę Ci moje personalia na maila Redakcji, kim jestem, a adres macie. Żeby nie było, że piszę anonimowo. Bo coś czuję, że przygoda z krytyką zachwalania handlu w niedzielę może się przeciągnąć:-) Miłej niedzieli.

    PS. Wczoraj, w sobotę, zrobiłem zakupy większe, co by mi starczyło żarcia przed tym dzisiejszym Armageddonem. Gdy do poniedziałku nie dam oznak życia, możecie sobie przyznać rację:-)

    • Nie usuną :) Czytając Twój tekst, można się przynajmniej pośmiać. Bo płakać nad światem, już nie warto.

      • Miło mi, że ktokolwiek przeczytał mój tekst. A jak to odebrał? To jego sprawa.:-)

  4. Jeżeli redakcja n-czasu ma cokolwiek wspólnego z tym tygodnikiem, który prenumeruję, to jestem ufoludkiem, E.T.

  5. U Chrześcijan święto wypada w niedzielę, u Żydów w sobotę, u Muzułmanów w piątek… A MOŻE BY TAK CAŁKOWITY ZAKAZ PRACY? ŚWIAT BYŁBY LEPSZY GDYBY TAK KAŻDY MÓGŁ DZIEŃ ŚWIĘTY ŚWIĘCIĆ. Jak równość to równość… W końcu równość religii wobec prawa mamy do Konstytucji wpisaną…

Comments are closed.