10 dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen na czele francuskich sondaży

Marine Le Pen. / foto: PAP
Marine Le Pen. liderka zwycięskiego Zjednoczenia Narodowego / foto: PAP

Zjednoczenie Narodowe (RN) z wynikiem 24% znalazło się na czele sondaży przedwyborczych we Francji. Partia Marine Le Pen może wygrać tym bardziej, że tego typu badania jej popularności są często nie doszacowane.

Republika w Drodze, czyli prezydenckie LREM uzyskało w sondażu OpinionWay Tilder wynik 22%. Partia Macrona, który ma ambicje przwództwa całej „postępowej Europy” nie wygra nawet u siebie. 2% różnica utrzymuje się już od kilkunastu dni.

Bez zmian są notowania centroprawicowej Partii Republikanie – 14%, a daleko w tyle pozostają następne ugrupowania. Lewacka Zbuntowana Francja ma w sondażu 8%, Zieloni (EELV) – 7%, a socjaliści balansują na progu 5%.

Tuż pod progiem (4%) jest prawicowa France Debout. Reszta z 34 startujących w tych wyborach we Francji list, szans na przekroczenie wyborczego progu nie ma. Udział w wyborach deklaruje 40% elektoratu. 22% z nich nie ma jeszcze wybranego faworyta. 41% chciałoby swoim głosowaniem wyrazić sprzeciw wobec działań prezydenta Emmanuela Macrona i jego rządu. Dla 44% ta motywacja nie jest specjalnie ważna.

Badanie przeprowadzone od 8 maja do 15 maja na próbie 1 973 osób zarejestrowanych na listach wyborczych. Margines błędu od 1 do 2,2%.

Źródło: AFP/Le Figaro

13 KOMENTARZE

  1. To sa doslownie ostatnie lata aby Europa sie otrzasnela z tego koszmaru. I tak jak juz jest, nie ma mozliwosci aby obylo sie bez, hehe “moralnie watpliwych” decyzji… za 20-30 lat zobaczymy pierwszy kraj z muzulmanska wiekszoscia.

  2. Serce się raduje , ja jadę z przyjaciółmi do Berna 180 kilometrów , żeby zagłosować na KONFEDERACJĘ . PS
    Mieszkam w Szwajcarii , a im tak jak Polakom eurokołchoz jest chorym wymysłem !!!

  3. A z kim pani Le Pen chce o koalicjach w parlamencie rozmawiać?

    Ojej, tylko z PiS, olewa Konfederację?

    Ciekawe, czemu?

    • Nie przejmuj siem po tym jak Konfederacja wejdzie do parlamentu znajda sie tacy co chca rozmawiac.

  4. FN – moim skromnym zdaniem – nie jest żadną „wielką nadzieją białych” (a wlaściwie ten termin, nawet użyty w przenośni, się zdezaktualizował, gdy pojawili się na topie bokserzy z obszarów (post)sowieckich), wie gdzie jego miejsce w banksterskim swiecie, zdominowanym przez monoetnę, wie gdzie i co może w ramach „polityki”.
    Niemniej, jak stało w książce o „synach przymierza”, napisanej przez francuskiego autora, już w latach 70-ch, partie „prawicowe”, „gaullistowskie” (bo widocznie z nominalnymi socjalistami, nie było trzeba nawet udawać, że się ich prosi o dystans do FN) zawarły umowę z „Bnai Coś tam”, że nigdy nie wejdą w sojusz polityczny z FN. Jak widać, „umowa” wciąż obowiązuje…..

Comments are closed.