Piwowarczyk: Krzysztof Jackowski nie ma racji. Jasnowidz z Człuchowa w tej sprawie się myli

Krzysztof Jackowski/ YouTube: tagentv
Krzysztof Jackowski/ YouTube: tagentv

Cała Polska od kilku dni żyje sprawą zamordowania 10-letniej Krisitnki z Mrowin. Po kilku dniach policja zatrzymała już sprawcę, którym okazał się 22-latek. „Mężczyzna” przyznał się już do winy i trafił do aresztu. Głos w sprawie zabrał znany jasnowidz z Człuchowa Krzysztof Jackowski.

10-letnia Kristina z Mrowin w czwartek popołudniu nie wróciła do domu ze szkoły. Wtedy rozpoczęły się poszukiwania dziewczynki, które szybko przyniosły fatalne wieści. Tego samego dnia wieczorem znaleziono jej ciało nieopodal miejsca zamieszkania.

W niedzielę wieczorem zatrzymany został prawdopodobny sprawca tej zbrodni – 22 letni Jakub A. „Mężczyzna” już przyznał się do stawianych mu zarzutów i trafił do aresztu. Tam został gorąco powitany przez innych osadzonych, którzy krzyczeli: Będziesz zdychał!

Tak okrutna i bestialska zbrodnia sprawiła, że do debaty publicznej powrócił temat kary śmierci dla morderców. W tym temacie zapytany został także znany jasnowidz z Człuchowa Krzysztof Jackowski, który okazuje się być przeciwnikiem kary śmierci.

W mojej opinii kara śmierci jest karą nieludzką. Nie jest to dobre rozwiązanie. Zabójca żyje z myślą, że zabił i jego sumienie prędzej czy później powoduje cierpienie. Ale kara śmierci niczego nie rozwiązuje – powiedział w rozmowie z se.pl Jackowski.

Kara śmierci jest dopuszczalna moralnie

Zastosowanie kary śmierci wobec tych, którzy umyślnie i z premedytacją zabijają drugiego człowieka, nie okazując po tym skruchy, jest dopuszczalne z moralnego punktu widzenia. Ktoś, kto decyduje się na pozbawienie życia drugiego człowieka, powinien być przygotowany na to, że spotka go kara najwyższa i sam swego życia nie zachowa.

Zawsze popierałam karę śmierci, ponieważ wierzę, że ludzie, którzy są gotowi odebrać komuś innemu życie, tracą swoje prawo do niego. Kara śmierci powinna być stosowana bardzo rzadko, ale nikt nie powinien być z góry pewny, że bez względu okrucieństwo swojej zbrodni zawsze uniknie kary śmierci – argumentowała poparcie dla kary śmierci premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher.

Kara śmierci dopuszczalna była także na przestrzeni wieków w nauczaniu Kościoła Katolickiego. W Piśmie Świętym zawarto stwierdzenie, iż „jeżeli ktoś zastawia na bliźniego swego zasadzkę, by go podstępnie zabić, to weźmiesz go nawet od ołtarza mojego, by go ukarać śmiercią”. Szczególnie ważnym wyrazem poparcia dla kary śmierci było wystąpienie papieża Piusa XII.

Nawet dokonując egzekucji potępionej osoby, państwo nie posiada prawa do życia tej osoby. Władza publiczna ma upoważnienie do skazania człowieka na karę pozbawienia życia, by odkupił swoją winę, gdyż poprzez swoje przestępstwo pozbawił się prawa do życia – mówił Pius XII.

Zapisy dotyczące kary śmierci w Katechizmie Kościoła Katolickiego zostały zmienione dopiero w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. Papież Polak z zasady był przeciwnikiem kary śmierci, jednak dopuszczał jej stosowanie w wyjątkowych sytuacjach, zastrzegając przy tym, że przy obecnym systemie penitencjarnym powinny one być ograniczone do absolutnego minimum. Z kolei papież Franciszek postanowił wywrócić całe nauczanie KK do góry nogami i potępił karę śmierci.

Odstraszający efekt kary śmierci

W badaniach przeprowadzonych na przestrzeni ostatnich lat wskazuje się, że kara śmierci posiada efekt odstraszający, to znaczy, iż w wyniku jej przeprowadzenia w bezpośrednim następstwie czasowym liczba popełnianych morderstw (czynów zagrożonych tą karą) spada poniżej poziomu, którego można byłoby się spodziewać ze statystycznego punktu widzenia.

Przeprowadzenie badań dotyczących kary śmierci jest bardzo problematyczne i należy poczynić ważne zastrzeżenia metodologiczne. Badania przeprowadzane były zazwyczaj w ten sposób, iż na podstawie średniej z minionych lat wysnuwano potencjalną liczbę w kolejnych latach i obserwowano ich zależność od obowiązywania oraz stosowania bądź nie stosowania kary śmierci.

Badania z lat 70. pokazywały, że na przestrzeni blisko 40 lat w Stanach Zjednoczonych dzięki jednemu wykonaniu kary śmierci zapobiegnięto ośmiu morderstwom. Badania z 2001 roku pokazały, że wyeliminowanie na kilka lat wykonywania kary śmierci w stanie Teksas przyczyniło się do wzrostu liczby morderstw, a przywrócenie jej wykonywania do ich spadku.

Ciekawe są kolejne badania z 2003 roku, które badały związek wykonywania kary śmierci i prawa łaski wobec osób skazanych za morderstwa. Okazuje się, że wykonanie kary śmierci pozwalało zapobiec kolejnym pięciu zbrodniom, a okazanie łaski powodowało wzrost liczby morderstw w kolejnym roku.

W dalszych badaniach prowadzonych w latach 2005-2006 dochodzono do wniosku, że wykonywanie kary śmierci przyczynia się istotnie do spadku liczby morderstw lub w ramach konkluzji ich autorzy wskazywali, iż liczba wykonywanych wyroków jest tak mała, że na podstawie tej próby nie da się określić, czy kara śmierci ma efekt odstraszający.

Nieodwracalność kary śmierci

Głównym argumentem przeciwników kary śmierci jest to, iż jest ona nieodwracalna wskazuje się w tym przypadku to, że nie ma kraju, w którym kara ta byłaby wykonywana w „idealny” sposób, a pomyłki by się nie zdarzały. Nie oznacza to jednak, że systemu takiego nie da się stworzyć.

Jeżeli już dochodzi do jakiegoś ujawnienia błędnego wykonania kary śmierci, zazwyczaj ma to miejsce w przypadku przeprowadzenia badań DNA. Tych samych badań, które dziś są dostępne. Badania te nie powinny być jednak jedynym czynnikiem, ale jednym z najważniejszych.

Po pierwsze kara śmierci powinna obowiązywać jedynie za morderstwa. To ważna uwaga, gdyż w polskim porządku prawnym mamy obecnie do czynienia jedynie z zabójstwem umyślnym i zabójstwem ze szczególnym okrucieństwem, a to dwa różne pojęcia.

Zgodnie z anglosaskim podejściem warunki uznania danej zbrodni za morderstwo są dwa. Musi ona w sposób bezpośredni i zamierzony prowadzić do pozbawienia kogoś życia, a także sprawca musi być w pełni władz umysłowych, by można było mu zarzucić celowość takiego działania.

Rozróżnia się zabójstwa umyślne i nieumyślne. To pierwsze jest szczególnie bliskie pojęciu morderstwa. W przypadku zabójstwa pojawia się wątek „pewnych szczególnych uwarunkowań, które wpływają na psychikę sprawcy”, i które traktowane są jako czynnik łagodzący.

Przynajmniej dwa przypadki mogą być wyznacznikiem dla pewnego uznania kogoś winnym. Jest to nagranie danego morderstwa, na którym widać wyraźnie napastnika lub złapanie „na gorącym uczynku”. Przykładem mogłoby być tutaj działanie Stefana W. na scenie WOŚP w Gdańsku, w tym przypadku dochodzi jednak wątpliwość co do spełnienia drugiego warunku – poczytalności sprawcy.

Warunkiem uznania kogoś za winnego nie powinno być także samo przyznanie się do winy bez innych dowodów. W tym przypadku ryzyko pomyłki byłoby bardzo małe, jednak ciągle by istniało. Mogłoby przykładowo dojść do szantażu wobec niesłusznie oskarżonego, któremu ktoś by powiedział: „my wiemy gdzie Twoja rodzina mieszka, więc albo raz dwa się tu przyznajesz i Ty będziesz wisiał, albo oni zginą”.

Sposób orzekania o winie

Kolejnym mechanizmem pozwalającym na wykluczenie pomyłek jest wprowadzenie określonego sposobu orzekania. Zgodnie z przygotowanym w 2016 roku przez partię KORWiN projektem dotyczącym przywrócenia kary śmierci, wyrok w pierwszej instancji powinien być ustalany w składzie dwóch sędziów i trzech ławników, w przypadku apelacji natomiast w składzie pięciu sędziów.

Projekt ustawy zastrzega, że dla ustalenia wyroku skazującego na karę śmierci, konieczna jest jednomyślność składu zarówno co do winy oskarżonego, jak i do kary. Nawet w przypadku uznania kogoś winnym popełnienia morderstwa – kara śmierci nie będzie przecież obligatoryjna, ale jedynie wprowadza się możliwość jej orzeczenia w przypadku szczególnie odrażających morderstw.

Zarówno moralne jak i statystyczne argumenty sprawiają, że temat kary śmierci powraca do przestrzeni publicznej jak bumerang po każdym brutalnym morderstwie. Jej poparcie w Polsce jest ciągle wysokie, choć nieco niższe niż w minionych latach, co zapewne wiąże się z nachalną propagandą przeciwko jej wykonywaniu i przyjęciu błędnego dogmatu, że „życie ludzkie jest najwyższą wartością”.

Sprzeciw wobec kary śmierci wynika głównie z obawy o błędne jej orzeczenie. Wprowadzenie jednak wielu restrykcyjnych wymogów, takich jak określenie poczytalności sprawcy, wykazanie celowości działania, posiadanie niezbitych dowodów oraz stwierdzenie wyjątkowej brutalności/okrucieństwa jednomyślnie w pięcioosobowym składzie sprawiają, że możliwość pomyłki zostaje wyeliminowana.