Gwiazdor polskiego porno „Toxic Fucker” szczerze o swojej pracy: „Uwielbiam seks i tyle! Nie ma dziewczyn słabych w łóżku – są wyhamowane”

Michał Kasprzak fot. screen youtube.com/ericbrzuchol
Michał Kasprzak fot. screen youtube.com/ericbrzuchol

Jest absolwentem Warszawskiej Szkoły Filmowej, grał m.in. w serialu „Klan”, ale największą „sławę” zdobył poprzez rolę Toxic Fuckera w polskich produkcjach porno. Michał Kasprzak szczerze opowiedział o swojej pracy na planie.

Chodziłem od agencji do agencji. Wszędzie mówili to samo, że mam czekać, a mnie zależało na tym, żeby grać. Trafiłem do „Ukrytej prawdy” – grałem nauczyciela-homofoba, który był pedofilem. Wtedy poczułem, że warto robić wszystko, żeby grać. To była pasja, plan A, ale potrzebowałem planu B, żeby się utrzymać w Warszawie. Moimi pasjami są aktorstwo, seks i trening. A ja cały czas staram się żyć z pasji – wspominał Kasprzak w rozmowie z dziennikarzami Super Expressu.

Jak się okazuje początki w branży bywają bardzo trudne, jednak mężczyzna przyznał, że bardzo szybko przyzwyczaił się do pracy z kamerami.

W 2013 roku wszedłem na stronę xes.pl, zobaczyłem, że wszystko jest na wysokim poziomie, europejskim. Zgłosiłem się. Napisałem, że jestem aktorem po szkole. Wysłałem zdjęcia. Kilka dni później zadzwonili do mnie z pytaniem czy jestem zainteresowany grą u nich. Zrozumiałem, że chcę to robić. Oczywiście musiałem zrobić badania – na HIV, wirusowe zapalenie wątroby itd. Udałem się do studia pełen obaw. Nie wiedziałem jak się w tym odnajdę, czy uda mi się podniecić, czy dziewczyna mi się spodoba… – stwierdził.

Nagrałem pierwszy film, za chwile drugi i… zapomniałem, że gram w filmie. Czułem się jakbym umówił się na seks w hotelu. Pomyślałem wtedy, że to dziwne, że nie wpadłem na taki pomysł wcześniej, żeby grać w filmach porno. Spodobałem się producentowi i tak się zaczęła przygoda z filmem… – dodał.

Rynek porno w Polsce, jak twierdzi Kasprzak, to cały czas rozwijająca się dziedzina „filmu”. W związku z tym często spotyka się duże problemy, już na poziomie obsady.

U nas w Polsce jest problem z aktorami – każdy chce, wszyscy się boją albo przyjeżdżają i się im nie udaje. Prywatnie można być ogierem, ale na planie to wygląda inaczej – są ludzie, kamery, światło. Mieliśmy przypadek, że facet uciekł z planu. Wyszedł po fajki i już nie wrócił. Napisał SMS, że to nie dla niego. W przypadku zachodu – oni mają tysiące zgłoszeń z całego świata. U nas to wciąż jest temat tabu. Mężczyźni mają gorzej, żeby dostać się do zagranicznych produkcji, ale będę próbował oczywiście – podkreśla 35-latek.

Kończąc rozmowę dziennikarze Super Expressu zapytali, czy aktor spotyka czasem kobiety, które są piękne wizualnie jednak okazują się słabe w łóżku.

Nie ma dziewczyn słabych w łóżku – są wyhamowane, ale to rola partnera, aby uwolnić z niej lwice. Prawie każda dziewczyna z natury jest delikatna, musi mi po prostu zaufać, a na pewno wszystko będzie wspaniale – podsumował.

Źródło: SE.pl / NCzas.com