Morawiecki oszalał. Przedsiębiorcy nie będą mogli używać zarobionych pieniędzy bez zgody naczelnika skarbówki

Mateusz Morawiecki. / fot. PAP/Piotr Nowak
Mateusz Morawiecki. / fot. PAP/Piotr Nowak
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

Od listopada osoby działające w branży budowlanej będą musiały korzystać ze split payment. Większa kontrola miała uderzyć w transakcje „pod stołem”. W praktyce oznacza to jednak znacznie droższe usługi.

Największa obawa wynika z trudnego do przewidzenia zachowania średnich i mniejszych firm w myśl prostej zasady: jeśli nie wiadomo, jak będzie, to może na wszelki wypadek wyceńmy ryzyko spadku płynności i podnieśmy ceny. Dokładnie taki sposób myślenia przyczynił się do wzrostu cen o ok. 20 proc. po wprowadzeniu odwróconego VAT-u w 2017 r. – mówi dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Split payment obowiązuje w Polsce od lipca ubiegłego roku. Jednak dotychczas była ona dobrowolna. Za trzy dni będzie to obowiązek dla wszystkich w branży budowlanej.

Split payment to Metoda podzielonej płatności (MPP) podatku VAT. Gdy przedsiębiorca otrzymuje przelew za fakturę, przychodzą dwa przelewy. Jeden to kwota netto, która trafia na kontro firmowe. Drugi zaś – podatek VAT – trafia na specjalny rachunek przypisany do tego przedsiębiorcy.

Bez decyzji naczelnika skarbówki, budowlaniec nie będzie mógł ruszyć tych drugich pieniędzy do innego celu, niż regulacja zobowiązania podatkowego. Nie będzie mógł np. wypłacić pieniędzy pracownikom, zakupić potrzebnych materiałów, etc.

Money.pl zaznacza, że „obawy przedsiębiorców są uzasadnione, bo jak się okazuje split payment ma negatywny wpływ na płynność finansową co szóstej wykorzystującej go spółki”. Portal powołuje się na badanie zrealizowane dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Mniejsze firmy budowlane na pewno czują więcej obaw w związku z tym obowiązkiem, które wynikają z perspektywy pogorszenia ich płynności finansowej. Więksi gracze podchodzą do tego z większym spokojem. Przede wszystkim ich fundamenty ekonomiczne są bardziej stabilne – tłumaczy Kaźmierczak.

Źródło: money.pl