Europejski Zielony Ład. UJAWNIAMY, co oznacza naprawdę dla Polski i ile będzie kosztował

UrPrzewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. fot. PAP/EPA STEPHANIE LECOCQsula von der Leyen przedstawia Europejski Zielony Ład fot. PAP/EPA STEPHANIE LECOCQ
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. fot. PAP/EPA STEPHANIE LECOCQ

Komisja Europejska przedstawiła wieloletni plan znany jako Europejski Zielony Ład. Do 2050 roku Europa ma stać się pierwszym neutralnym dla klimatu kontynentem. Warto zwrócić uwagę jakie będą koszty związane z tą transformacją i jak wpłynie to na Europę i Polskę.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej (KE), Ursula von der Leyen, zaprezentowała plan działań na najbliższe 30 lat. Zakłada on, że Europa ma być światowym liderem w dziedzinie działającym na rzecz ochrony klimatu i środowiska naturalnego. Transformacja ma objąć wszystkie obszary gospodarki.

Bo właśnie gospodarka jest w centrum unijnego planu. Sądząc z wypowiedzi przedstawicieli KE zakładają oni, że zmiany staną się motorem europejskiej gospodarki i pozwolą jej na uzyskanie statusu światowego lidera.

Europejski Zielony Ład jest naszą nową strategią na rzecz wzrostu – wzrostu, którego korzyści są większe niż koszty. Europejski Zielony Ład pokazuje, jak zmienić nasz styl życia i pracy, sposób produkcji i konsumpcji, tak abyśmy żyli zdrowiej, a nasze przedsiębiorstwa były innowacyjne – powiedziała Ursula von der Leyen.

Pomożemy gospodarce UE stać się światowym liderem, jeśli będziemy działać szybko, nie oglądając się na innych. – dodała szefowa KE.

Koszty transformacji w Europie

Europejski Zielony Ład ma dotyczyć wszystkich sektorów gospodarki. W szczególności będą nim objęte transport, produkcja energii, rolnictwo, budownictwo oraz takich gałęzie przemysłu jak przemysł stalowy, cementowy, teleinformatyczny, tekstylny i chemiczny.

Nie bez powodu w wypowiedzi Ursuli von der Leyen pojawiła się kwestia kosztów. Realizacja celów przedstawionych w Europejskim Zielonym Ładzie będzie wymagała ogromnych inwestycji.

Sama KE szacuje, że aby osiągnąć cele wyznaczone obecnie w zakresie klimatu i energii na okres do 2030 r., konieczne będą dodatkowe inwestycje w kwocie 260 mld euro rocznie. Oznacza to iż wyniosą one około 1,5 proc. unijnego PKB z 2018 roku. Dla porównania cały budżet Unii Europejskiej wynosi niecały 1 proc. PKB krajów członkowskich.

Koszty w Polsce

Jeżeli Polska zgodzi się na Europejski Zielony Ład, największe koszty będą związane z transformacją naszej energetyki. Wiceminister energii, Adam Gawęda, ujawnił na tegorocznym Forum Ekonomicznym w Krynicy, że koszty transformacji energetyki w Polsce szacowane są na minimum 440 mld złotych.

Obejmują one miedzy innymi konieczność wybudowania elektrowni atomowej, a w przyszłości zapewne kolejnych tego typu obiektów.

Są one niezbędne aby zapewnić stabilność systemu energetycznego. W momencie gdy źródła odnawialne (głównie wiatr i energetyka słoneczna), nie mogą dostarczać prądu do sieci z powodu braku wiatru i zachmurzenia musi być ona zapewniona z innych źródeł.

Inwestycje w tym obszarze nie kończą się na budowie nowych „ekologicznych” źródeł mocy. Konieczne będzie zainwestowanie dużych środków w sieć przesyłową.

Będzie to związane między innymi z transformacją sektora transportowego, który prawdopodobnie także będzie musiał odejść od silników spalinowych. Prócz wymiany taboru będzie to wiązało się z koniecznością stworzenia sieci stacji ładowania (lub wymiany baterii).

W związku z tym oczywiście znacznie wzrośnie zapotrzebowanie na moc elektryczną, a sama sieć przesyłowa musi być zdecydowanie rozbudowana. Koszty takiej operacji nie są na razie znane ale mówimy prawdopodobnie kolejnych dziesiątkach miliardów złotych.

Koszty te poniosą nie tylko podatnicy ale przede wszystkim same firmy transportowe. Ich rola w gospodarce Polski jest często niedoceniana. Według danych GUS firmy transportowe w Polsce w 2018 roku zatrudniały niemal 623 tys. pracowników. Przychody tych firm przekroczyły 250 mld złotych.

Co ważne firmy transportowe przykładają się istotnie do ogromnej, bowiem sięgającej 5 proc. naszego PKB, nadwyżki w bilansie wymiany usług z zagranicą. Ponad 30 ze 100 mld złotych tej nadwyżki generują właśnie one.

Szczególnie silną pozycję zajmują nasze firmy transportu drogowego, które mają największy udział w tym sektorze gospodarki w całej UE. Nieprzypadkowo więc stały się celem ataku ze strony Francji i Niemiec. Kraje te chcą przepisami pogorszyć ich pozycję konkurencyjną w Europie.

Nie są to oczywiście jedyne sektory polskiej gospodarki, które będą objęte transformacją. Według szacunków we wszystkich których to dotyczy pracuje łącznie niemal 10 proc. ogółu zatrudnionych.

Całość kosztów jakie poniesie Polska w związku z Europejskim Zielonym Ładem jest trudna do oszacowania podobnie jak inne ukryte koszty integracji z UE. Z pewnością w żaden sposób nie skompensują ich środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, na które ma być przeznaczone 100 mld Euro w skali całej Unii. Nieoficjalnie mówi się, że ma nam z niego przypaść 20 mld Euro, czyli około 86 mld złotych przy bieżącym kursie.

Strategia lizbońska 2.0 na sterydach?

Europejski Zielony Ład przypomina inną wieloletnią strategię, która miała zapewnić Unii Europejskiej osiągnięcie miana gospodarczego lidera. Chodzi o słynną strategię lizbońską.

Dokument przyjęty w marcu 2000 roku miał zapewnić Europie prześcignięcie w ciągu 10 lat USA i stworzenie z UE najbardziej dynamicznego i konkurencyjnego regionu gospodarczego na świecie.

Program zakładał przeznaczanie gigantycznych środków, sięgających 3 proc. PKB w roku 2010, na badania i rozwój po to, by stymulować innowacyjność gospodarki. Likwidować miano także bariery z jakimi stykali się przedsiębiorcy, w tym ograniczać biurokrację.

Strategia lizbońska zakończyła się jednak spektakularną klęską. Dystans do Stanów Zjednoczonych wzrósł zamiast się zmniejszyć.

Jedną z przyczyn był panujący w UE socjalizm. Okazało się, że poszczególne państwa wolały przeznaczać pieniądze na transfery socjalne niż na realizację przyjętej strategii.

Biorąc pod uwagę, że od tego czasu poziom socjalizmu w UE jeszcze wzrósł realizacja Europejskiego Zielonego Ładu jest mało prawdopodobna.

Bardzo długi horyzont czasowy (30 lat) będzie znacząco utrudniał ocenę realizacji programu. Być może jest on raczej odpowiedzią mainstreamowych partii na ofensywę „zielonej partii” jaką widać w wielu krajach „starej Unii”, niż rzeczywistym celem eurokratów.

Źródło: ec.europa.eu/nczas

11 KOMENTARZE

  1. Europa bardzo chce, zeby wrocilo zlodowacenie, ktore sie spoznia. Pani Ursula bardzo chce, zeby Europe znow pokryl lodowiec. I wydadza na to 260 mld. euro rocznie. Bardzo madre. A Polska zamiast przygotowywac sie do obrony przed Rosja ktora na serio ostrzy na nas noze, wyda 440 mld. zlotych na walke z CO2. Bardzo madre. Ta Europa juz kompletnie zeswirowala.

  2. Jeden problem, mówi się o globalnym ociepleniu ale działa się lokalnie?
    To raczej przygrywka, potem będzie wojna ze wszystkimi bo trują?
    Brzmi niebezpiecznie. Na szczęście wojsko UE nie jest za bardzo silne i mam nadzieję, że nie będą tego chcieli

  3. Klimat zmienia się od milionów lat i człowiek nie na na to wpływu. Lewactwo wciska ludziom kit o zmianach klimatu gdyż wymaga tego ideologia marksistowska panująca w UE. Marksizm dąży zawsze do rewolucji, teraz słowo rewolucja zmianiono na demokracja a ucisnionym proletariatem jest klimat i zwierzęta czyli szeroko pojęty ekologizm. Nic co wymyślili marksiści jeszcze nie przyniosło światu żadnych korzyści. Ekologizm to wymysł współczesnych marksistów. Nie dajmy się oglupic. W średniowieczu średnie temperatury były wyższe niż obecnie, za czasów imperium rzymskiego także. Jaki człowiek ma wpływ na klimat?

  4. 440mld… A wszystko to dzięki tym szubrawcom,którzy namawiali do oraz głosowali za wstapieniem Polski do eurokołchozu.

    • Wybory do Unii były okrutnie sfałszowane.To zdanie wielu Polaków.Poza tym agitacja była ogromna,łącznie z obiecywaniem” europeiskości” i dobrobytu,jakby nie chodziło o zniszczenie naszego dorobku,byśmy się stali rynkiem zbytu.Pamiętam,jak jechałam z gór i ciągke w komórce agitowano mnie do zagłosowania.Czuło się ogromny nacisk i niemal”zamordtzm”,a pospólstwo nie myślało perdpektywicznie,tylko bylrby zachłysnąć Zachodrm,którego zabory i wojna nie tknęły,jak Polskę,w której inteligencji,wytłuczonej w czasie wojny zabrakło.To samo było z Konstytucją,której nikt prawie nie czytał;ja przeczytałam,podkreślone są nawet zdania, które moim zdaniem były celowo zmanipulowane dla potrzeb Unii i komunistów.Za czasów Kwaśniewskiego(wybranego połową głosów z ok.40%głosujących) stworzono Konstytucję i powinna ona być dawno zmieniona w wielu punktach.Oszustwo.Tylko Polska nie ma niebezpiecznych elektrowni atomowych.Węgiel będą wydobywać inni i tak truć nas obok.Inne żródła np.geotermalne zostaną w spokoju,by przypadkiem nie być samowystarczalnym.Są lepsze dla środowiska technologie spalania tego naszego surowca-węgla i nikt w to nie inwestuje.Trajluje tylko o dużych zanieczuszczeniach.Niech się zajmą niebezpieczeństwem na drogach,kopceniem tirów dla zysków zagranicy,bo strach dzieci do szkoły wypuszczać.Chodzą poza miastem po linni białej,przy ulicy, bez pobocza,a przy ich nogach tiry pędzą,gdyż w terenie zabudowanym postawiono znak 70 km/h dla płynności tirów m.in.z zagranicy.Nie ma pasów,ani świateł,ani lamp i dziecko przejść nie może do domu,bo nikt się nie zatrzyma.Francuzi,nie dość,że ogupiałym Pokakom „zabrali”Telekomunikację,a inni „zniszczyli”wiele instytucji, nakazaując je niekiedy wprost rozwalać(Plan Sorosa ,Sascha dla Balcerowicza,któego za zasługi nagrodzono poza Polską,podobnie jak teraz Tokarczuk,bo działa przeciw Polsce).Puknijcie się w głowę,niewolnicy!

  5. Trzeba ogłosić nagrodę, 1 mld dolarów za zwiększenie efektywności o połowe samochodów elektrycznych. Akumulatory są do bani, silniki sprawność 40% (spalinowe 98 i wiecej). Jak nagroda będzie duża to może naukowcy sie wezma do roboty.
    a jak nie to nic się nie wyda ;)

Comments are closed.