Dyrektor ZOO w Poznaniu była skazana za nielegalną hodowlę. Nie wyciągnięto wobec niej konsekwencji

Ewa Zgrabczyńska. / foto: YouTube: ZOO Poznań

Ewa Zgrabczyńska, dyrektor ZOO w Poznaniu, została skazana w 2017 roku za prowadzenie nielegalnej hodowli w swym mieszkaniu w kamienicy. Skończyło się na karze grzywny, a wobec kobiety nie wyciągnięto żadnych zawodowych konsekwencji.

Po piątkowej nieudanej interwencji pracowników ZOO na prywatnej posesji, kiedy to próbowali odebrać pumę jej właścicielowi, trwa obława na mężczyznę, który zabrał zwierzę i zbiegł do lasu.

Sąd zarządził przepadek pumy na rzecz Skarbu Państwa. Ta miała zostać odebrana właścicielowi, gdyż posiadanie takiego zwierzęcia prywatnie jest w Polsce nielegalne. Odebrać mieli ją wspólnie przedstawiciele poznańskiego ZOO, do którego ma trafić zwierzę i policji.

Tymczasem przedstawiciele ZOO, w tym dyrektor Ewa Zgrabczyńska, postanowili samodzielnie odebrać pumę. Pojawili się na miejscu w otoczeniu dziennikarzy poznańskiej „Gazety Wyborczej”, a funkcjonariuszy wezwali na miejsce, dopiero kiedy właściciel podjął próbę ucieczki.

Czytaj więcej: Puma i jej właściciel ciągle poszukiwani. Państwo chce zniszczyć „złego prywaciarza”? Wątpliwości w sprawie [FOTO/VIDEO]

Zakazać prywaciarzom!

Jedną z głównych ról w całej tej historii odgrywa Ewa Zgrabczyńska – dyrektor ZOO, do którego ma trafić puma. Ta jest przeciwniczką możliwości posiadania zwierzęcia, które określa się jako niebezpieczne, przez prywatnych właścicieli.

Jest to sytuacja wyjątkowa dlatego że organy ścigania muszą zachować ogromną wrażliwość i czułość w sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze zwierzęciem przebywającym najprawdopodobniej w lesie – mówi dyrektor poznańskiego ZOO.

Puma tak jak lew, czy tygrysy, którym udzieliliśmy pomocy i schronienia – to jest dramat zwierzęcia dzikiego które nie powinno być w rękach ludzi – dodaje.

Nielegalna hodowla

Dziś Zgrabczyńska staje na straży prawa i porządku i w pierwszym szeregu walczy o zabranie pumy jej właścicielowi. Jeszcze kilka lat temu sama była na bakier z prawem, gdyż prowadziła nielegalną hodowlę w swym mieszkaniu w kamienicy w Poznaniu.

Na kilkudziesięciu metrach kwadratowych prowadziła hodowlę kilkudziesięciu kotów. Trudno sobie wyobrazić, jakie warunki musiały panować w środku i w jakich przetrzymywane były zwierzęta. Sprawa wyszła na jaw ze względu na uciążliwości, jakie taka hodowla powodowała względem sąsiadów.

Dyrektor ZOO została skazana za zakłócanie porządku publicznego i musiała zapłacić grzywnę oraz zlikwidować nielegalną hodowlę. Większych konsekwencji nie wyciągnięto, uznano bowiem, że takie traktowanie zwierząt przez dyrektorkę ZOO to sprawa prywatna, niezwiązana z życiem zawodowym.

Złe warunki w ZOO

Ja to wykroczenie traktuje na równi z np. mandatem za złe parkowanie czy za przekroczenie prędkości. To jest jej prywatna sprawa, nie ma najmniejszego wpływu na wykonywanie przez nią zadań w ogrodzie zoologicznym – mówił w 2017 roku Tomasz Lewandowski, z-ca prezydenta Poznania.

To nie były jedyne problemy Zgrabczyńskiej, odkąd została dyrektorem poznańskiego ZOO na początku 2016 roku. Kilka miesięcy po objęciu przez nią stanowiska, decyzją Inspekcji Weterynaryjnej, odebrano tymczasowo ogrodowi część uprawnień ze względu na wątpliwości dotyczące panujących w nim warunków.

Negatywna ocena

Można odnieść wrażenie, że przez kilka lat wiele się nie zmieniło. W 2019 roku miasto Poznań wystawiło dyrektorce ZOO negatywną ocenę, którą podtrzymano po odwołaniu Zgrabczyńskiej. Władze miasta wymieniły szereg powodów uzasadniających tę decyzję:

– przepychanka z powiatowym lekarzem weterynarii ;
– umowa z weterynarzami z Niemiec, przy zawieraniu której według kontrolerów mogło dojść do uchybień przy gospodarowaniu publicznymi pieniędzmi ;
– polityka kadrowa ZOO.

Ocena pracy dyrektora ogrodu zoologicznego była oparta zarówno na wynikach przeprowadzonych kontroli, jak i obserwacjach poczynionych w trakcie bieżącej współpracy – powiedziała rzecznik urzędu miasta Joanna Żabierek.

Wszystkie te aspekty nie przeszkodziły „Wysokim Obcasom”, czyli feministycznemu dodatkowi do „Gazety Wyborczej”, nominować Zgrabczyńskiej do ścisłego finału konkursu „Superbohaterki 2019”. Przedstawiciele tej samej gazety, zamiast policji, znaleźli się na miejscu piątkowych zdarzeń.

Źródło: TVP Poznań/Głos Wielkopolski

Comments are closed.