Najpierw Margot, teraz Lu. Zakłamane „Stop bzdurom” z kolejną bzdurą

Lu ze
Lu ze "Stop Bzdurom". (Fot. YouTube/Bart Staszewski/screen)

Lu, lewicowe aktywistko ze „Stop Bzdurom” i partnero słynnego równie niebinarnego Michała Sz. ps. Margot, twierdziło, że ktoś wepchnął je w Warszawie pod tramwaj. Uruchomiono całą machinę medialną i alarmowano na prawo i lewo, jaka to krzywda dzieje się w Polsce Łucji i jej podobnym. Okazuje się, że zdarzenie nie miało w ogóle miejsca.

Lu, czyli dziewczyna identyfikująca się jako osoba niebinarna, cokolwiek miałoby to znaczyć, na początku października poinformowała, że ktoś wepchnął pod tramwaj. A dokładniej, jak wynikało z rozpaczliwego komunikatu – „pod tory tramwajowe”.

W związku z powyższym pojawiły się zarzuty o… usiłowanie zabójstwa w tej „strasznej” i „homofobicznej” Polsce.

„Ktoś mnie dzisiaj wepchnął pod tory tramwajowe. Uprzedzając pytania – nic nie pamiętam, zareagował maszynista, nie jestem teraz sam, fizycznie nic mi nie jest. Natomiast: Strasznie się boję poruszać. Strasznie się boję cokolwiek teraz zrobić. Strasznie się boję tak w ogóle. Bardzo potrzebuję wiedzieć, że nie jestem teraz sam. Tak na dużą skalę. W sensie, ktoś próbował mnie dzisiaj zabić? Czy za to, że mam nieco rozpoznawalny pyszczek? Za tęczowe przypinki na plecaku? Po prostu? Nie wiem, ale po prostu strasznie bym nie chciał umrzeć, tym bardziej na czyichś warunkach. Więc bardzo Was proszę, radykalizujcie się i pomóżcie” – pisała Lu.

Temat od razu podłapała „Kampania Przeciwko Homofobii”. Jej przedstawiciele poinformowali, że prowadzą własne śledztwo i są w stałym kontakcie z Warszawskim Transportem Publicznym.

WTP: nie dostaliśmy zgłoszenia, nie było wepchnięcia

Sprawa od razu wydała się podejrzana. Nie było żadnych świadków, nawet maszynisty, który rzekomo zareagował, a sama Lu nie pamiętała nic ponad to, że ktoś ją wepchnął.

Od rzekomego zdarzenia minęły niecałe dwa tygodnie. I jak się okazuje, wszystko było jedną wielką mistyfikacją. Kłamała nie tylko Lu, ale i „”Kampania Przeciwko Homofobii”. Ci drudzy w kwestii kontaktu z warszawskimi tramwajami.

Jak pisze Warszawski Transport Publiczny, żadne oficjalne zgłoszenie nie wpłynęło, więc WTP nie prowadził „postępowania wyjaśniającego w trybie skargowym”.

Niemniej, na podstawie medialnych doniesień, WTP sprawdziło raporty z 2 października, kiedy to miało dojść do „próby zabójstwa” Lu. I tu znów – nic takiego nie miało miejsca.

W jakim celu więc zakłamany kolektyw „Stop bzdurom” kolportuje fałszywe wiadomości? Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to może chodzić po prostu o pieniądze. Zauważają to coraz częściej nawet osoby sympatyzujące z lewicą. Sympatyzujące jednak nie na tyle, by przysłoniło im to zdroworozsądkowe myślenie. Tak do sprawy „próby zabójstwa” Lu odniósł się na przykład red. Jakub Wątły.

Jakub Wątły o Lu.

Miejmy nadzieję, że do sprawy rzetelnie podejdzie Prokuratura. Na tyle, by raz na zawsze wybić z głowy podobne łgarstwo środowisku LGBT.

Ordo Iuris spieszy z pomocą Lu ze „Stop Bzdurom”. Prokuratura ma wyjaśnić, co wydarzyło się na przystanku tramwajowym

 

Comments are closed.