Reklama
Opublikowano: 02/09/2008, 4:08

Wojna płci

Barbara Buonafiori

Ten XIX-wieczny pomysł na szczęście trochę zszedł z tapety – ale tylko jako hasło. W rzeczywistości to, co widzimy w pismach rozmaitych feministek, to kontynuacja tej koncepcji, która wcale nie pochodzi zresztą od kobiet.

My, kobiety, świetnie jednak wiemy, że w ogromnej większości spraw to Mężczyźni są naszymi sprzymierzeńcami – nie inne kobiety. Ja nie mogę powiedzieć, bym nie lubiła kobiet – bardzo wiele lubię, mam liczne przyjaciółki. Ale sekret mogłabym powierzyć wyłącznie Mężczyźnie.

Wiemy też doskonale, że jeśli nawali nam samochód, to z chęcią niesienia pomocy nie zgłosi się żadna kobieta, natomiast Mężczyźni – owszem. Oni uwielbiają pomagać kobietom – nie tylko dlatego, że tak są przez swoje matki i babki wychowani. Uwielbiają, bo przez to czują się bardziej męscy, bo czują, że mają nad kobietą przewagę.

Więc niech to czują! Byleby pomogli!

Jeśli jeździsz konno (ja bardzo to lubię!), to przecież nie zastanawiasz się, że koń (być może) niesie cię tak ochoczo dlatego, że niosąc cię na grzbiecie, ma poczucie, iż ma nad tobą przewagę, że jest od ciebie silniejszy i szybszy. Nie przeszkadza ci to – prawda? No to dlaczego przeszkadza ci, że (być może) Mężczyźni pomagają nam właśnie dlatego? Mnie to nie przeszkadza!

Przypominam, że nie mówię o sytuacji, gdy Mężczyzna pomaga ładnej dziewczynie w nadziei na jakąś erotyczną czy nawet seksualną gratyfikację. To zjawisko jest powszechne dla całej naszej kultury. Występuję wszędzie, w różnych formach – to może być pomoc przy otwarciu drzwi, przy zdjęciu płaszcza, przy przeniesieniu walizki, przy ratowaniu z rąk szantażysty…

Mężczyźni są po to, by nam, kobietom, pomagać – jaka tu może być „walka płci”?

Don Quijote walczący z wiatrakami był facetem znacznie rozsądniejszym niż te niewydarzone babska i niewydarzeni faceci bredzący uczenie o „walce płci”. Podejrzewam, że są to jacyś ukryci masochiści lub kryptosadyści. Walczyć im się zachciało!

Oczywiście obrazowo można mówić, że „walczy się” z własnym dzieckiem czy „walczy z własnym ciałem”. A, w tym sensie… W tym sensie to jasne, że walczę! I wygrywam! Bo lubię wygrywać. A mój Mężczyzna mi na to z pobłażaniem pozwala…

Barbara Buonafiori

Reklama
Reklama

NCZAS.COM SPONSORUJĄ:

Najnowsze wpłaty (e-book w podzięce!):

Krzysztof P., Mińsk Maz. (150 zł)
Piotr P., Sieradz (7,5 zł)
Mirosław D., Bytom (10 zł)
Alicja A. S., Osielsko (20 zł)
Andrzej W., Miękinia (100 zł)
Janusz W., Warszawa (400 zł)
Grzegorz K., Szczecin (100 zł)
...
(pełna lista sponsorów)

Reklama

Na Facebooku