Chiny nową potęgą lotniczą?

5 maja Chiny oblatały własny samolot pasażerski Comac C919. Media odnotowały ten fakt z wyraźnym zachwytem – Chiny dołączają do elitarnego klubu producentów samolotów pasażerskich! Możliwe, ale droga do tego jest jeszcze daleka.

Produkcja samolotów pasażerskich to biznes wymagający gigantycznych inwestycji, dużego zapasu płynności finansowej i niezwykle ryzykowny. Słynny amerykański potentat zbrojeniowy Lockheed też kiedyś produkował pasażerskie liniowce, ale zaliczył wpadkę z Tristarem, który nie sprzedał się w ilości wystarczającej do pokrycia kosztów jego opracowania.

Lockheed w porę się wycofał i jakoś przetrwał. Z kolei europejski Airbus przetrwał, bo rządy Francji i Niemiec, a później też Wielkiej Brytanii tak zdecydowały. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zaliczył dwie kolejne wpadki z Airbusem A300 i A310. Zwłaszcza ten drugi sprzedał się w ilości zbyt małej, by przedsięwzięcie przyniosło jakikolwiek dochód.

Airbus był jednak zbyt ważny dla zachodnioeuropejskiej dumy, by upaść. W końcu A320 okazał się strzałem w dziesiątkę, prawdziwym hitem, który ciągnie Airbusa w górę, choć przypuszczalnie także A340 przyniósł firmie straty. Brazylijski Embraer, kopciuszek na tym rynku, działa małymi kroczkami, mozolnie, bardzo ostrożnie, budując coraz większe samoloty i jakimś cudem jeszcze wpadki nie zaliczył.

Pomaga mu fakt, że jego samoloty są tak nafaszerowane elektroniką, iż złośliwi mechanicy linii lotniczych zwykli mawiać, iż Embraer to skrót od every mechanical brakedown repairs as electronic reset – każde uszkodzenie naprawia się przez elektroniczny restart systemu. O Rosji jako producencie samolotów pasażerskich niemal już zapomniano, choć konsorcja Suchoj i Tupolew pomalutku podnoszą się z kolan. Pozycja amerykańskiego Boeinga jest pewna, choć musi się on zadowolić nieco ponad trzecią częścią światowego pasażerskiego tortu.

Zachwyt mediów

nad nową chińską konstrukcją jest zdecydowanie przedwczesny. Po pierwsze – wbrew temu, co się trąbi wszem i wobec, nowo oblatany C919 wcale nie jest pierwszym chińskim samolotem pasażerskim. Pierwszym był Shangai Y-10, oblatany 26 września 1980 roku, po dziesięciu latach projektowania.

Y-10 był przestarzały już w chwili oblotu, bowiem wzorowano go na Boeingu 707, który wszedł do służby w latach pięćdziesiątych. Jednakże w tych czasach izolowane od świata Chiny, skłócone z zachodem (do drugiej połowy lat siedemdziesiątych), a także ze Związkiem Radzieckim (od konfliktu nad rzeką Ussuri w 1969 r.), nie mogły kupić zagranicznych technologii i musiały wyważać otwarte drzwi. Y-10 okazał się więc kompletną klapą, a jego produkcja skończyła się na trzech prototypach.

Na tym jednak nie poprzestano. Ten sam konstruktor, Wu Xingshi, pracujący w Szanghajskim Instytucie Lotniczym, podjął prace nad nowym projektem. Otwarcie Chin na kontakty ze Stanami Zjednoczonymi i nawiązanie współpracy z firmą McDonnell Douglas spowodowało, że Chiny otrzymały kontrakt na budowę wielu części do amerykańskich płatowców MD-80 i MD-90. Natychmiast postanowiono zbudować podobny, ale własny samolot.

Początkowo bardzo liczono na współpracę z McDonnell Douglasem, ale gdy firma ta została wchłonięta przez Boeinga (nota bene „wyłożyła się” na rodzinie pasażerskich szerokokadłubowców DC-10/MD-10/MD-11), współpraca z Amerykanami nagle się ucięła. Boeing nie był bowiem zainteresowany jej kontynuowaniem. Dlaczego niby miałby przekazywać nowoczesne technologie komuś, kto i tak wszystko kopiuje, by później sprzedawać te kopie za śmieszne grosze jako własne opracowania?

CZYTAJ DALEJ:

  • Lutogniew

    Na początek wklejka z „innej beczki”
    https://stooq.pl/n/?f=1178076&c=0&p=4+22

    która zawiera zdanie: „Most staje się nowym symbolem tego obszaru – ocenił w rozmowie z PAP dyrektor wykonawczy zarządu mostu. – Jest przykładem chińskich zdolności budowania infrastruktury , budowy mostów, tuneli i sztucznych wysp”. Zaznaczył przy tym, że w projekcie uczestniczyli również eksperci z ośmiu innych państw.
    Podejrzewam, że wśród ośmiu ekspertów nie było żadnego przedstawiciela polskiego przedsiębiorstwa, ale pewien jestem, że mogła być ich połowa i wyszłoby to na dobre budowie, pomimo tego, iż w polskich przedsiębiorstwach mają oni małe możliwości rozwoju. Ten stan, to skutek wojny hybrydowej przeciwko Polsce, polegającej na stałej ogólnej degradacji Polski ze szczególnym uwzględnieniem gospodarki.
    Żeby było klarowniej, to dorzucę jeszcze zdanie z telewizyjnego filmu (emisja – kilka lat temu) o Polakach w motoryzacji na świecie dzisiaj. Mamy (Polacy) ludzi zdolnych tworzyć samochody od a do z, tyle, że są oni rozrzuceni po świecie. Pokazano tam – co mnie trochę jednak zaskoczyło – Polaka tworzącego „design automobile” (z własną pracownią) we … Włoszech, gdzie znajduje się większość projektantów na świecie i są to raczej – Włosi.

    Polski przemysł motoryzacyjny został ROZWALONY „NA RYMPAŁ”, po to tylko, aby Niemcy (inni też) nie mieli konkurencji. Za to są fabryki silników, części i montownie motoryzacyjne, które sobie chwalą właściciele, nie tylko z powodu niskich kosztów ale z innych wszystkich ważniejszych względów.

    Polski przemysł lotniczy również został zaanektowany, a jego „odrosty” i część dronowa też jest objęta takim samym programem chroniącym Polskę przed „odrodzeniem polskiego szowinizmu” jak motoryzacja.
    Chińczycy, Indusi, Brazylijczycy czy Meksykanie chętnie z nami będą współpracować (kupować od nas!) dla obopólnej korzyści ale to MY musimy się zdecydować na zrzucenie niewolniczego jarzma i nie bać się PUSTKI PO OKUPANTACH…..

  • Obywatel

    Chiny rozwijają się na potęgę i dla nikogo nie powinno to być specjalnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że chcą zostać światowym hegemonem.
    http://independenttrader.pl/prawdziwe-znaczenie-nowego-jedwabnego-szlaku.html
    Rzeczywistość pokazuje, że Chiny chcą zbudować magiczny projekt, którym będzie Jedwabny Szlak.

    • Ultima Thule

      Kim „światowym” ??? Chyba żeś teraz zażartował. Chiny nawet z Tajwanem czy Singapurem by sobie nie poradziły.

  • Ultima Thule

    Co to za BZDURY ??? Chiny nie zrobiły żadnego samolotu. Wszystko to są albo licencje, albo podróbki rosyjskich i amerykańskich konstrukcji. O robieniu samodzielnie silników nie mają nawet co marzyć. Podobnie z elektroniką (a przecież Chiny produkują najwięcej ajfonuf na świecie !!!). Nie wiem, czy potrafią sami zrobić klamkę do drzwi wyjściowych.
    .
    Co do myśliwców w technologii „stealth” V generacji to już nawet nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Przecież samo zastosowanie lakierów pochłaniających fale radarowe i nadanie specyficznego kształtu samolotowi o niczym nie świadczy. Każdy z nas siedząc teraz w domu może wykonać z kartki papieru kształt „stealth”. I CO Z TEGO ??? Pomijam już kwestię, że czym inny jest „stealth” 10%, a czym innym jest „stealth” 1%. Ale ISTOTĄ współczesnych myśliwców są następujące elementy:
    – doskonałość techniczna (silniki, zwrotność, szybkość)
    – wyszkolenie pilotów
    – elektronika
    – uzbrojenie
    – SYSTEM
    .
    I to ostatnie słowo: SYSTEM mówi WSZYSTKO. Otóż skończyły się już czasy I Wojny Światowej, gdy każdy pilot właściwie walczył są, niczym rycerze pojedynkując się z innym rycerzem. Teraz każdy samolot jest jedynie CZĘŚCIĄ systemu, który koordynuje wszystkie elementy taktyczne walki. Co więcej: obecnie walka w powietrzu będzie polegała na synchronizacji myśliwców i lecących w z nimi w ugrupowaniu dronów. Teraz grupa myśliwców i dronów, ich uzbrojenie (rakiety, lasery), radary (w tym radary z samolotów AWACS i satelitów) działa jak JEDEN ORGANIZM. Ale tego rodzaju walkę są w stanie prowadzić wyłącznie USA.
    .
    Powiem tak: Chiny są bardziej bezbronne wobec amerykańskich myśliwców, niż brudni łachmaniarze Talibowie w Afganistanie, którzy przynajmniej nie mają wiele do stracenia.
    .
    Uważam, że Chiny nie dogonią Rosji przez następne 30-50 lat, a Rosja nie dogoni USA przez 100 lat. Porównywanie Chin i USA jest ŻAŁOSNE.