Funkcjonariusze obcych służb będą w majestacie prawa działać w Polsce!

Funkcjonariusze obcych służb specjalnych i sił bezpieczeństwa będą w majestacie prawa działać w Polsce w celu „zapobiegania przestępczości” (!) – wynika z ustawy o tzw. bratniej pomocy, uchwalonej przez Sejm. Ustawa de facto daje polskiemu rządowi prawo do wezwania ze wschodu posiłków w celu stłumienia buntów niepokornych obywateli przeciwko władzy.

10 stycznia polski Sejm większością 286 głosów (przy sprzeciwie 140 posłów z PiS i Solidarnej Polski) przegłosował ustawę o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (druk sejmowy numer 1066 z 18 stycznia 2013 r.). Awantura o komisję śledczą w sprawie weryfikacji WSI oraz kłótnie o gender zaabsorbowały większość mediów do tego stopnia, że ustawa nie stała się przedmiotem publicznej debaty w mediach głównego nurtu. „Najwyższy CZAS!” przeanalizował treść uchwalonych zapisów.

Obcy w Polsce

W artykule 1 uchwalonej ustawy czytamy: „Ustawa określa zasady udziału zagranicznych funkcjonariuszy we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej prowadzonych przez funkcjonariuszy lub pracowników Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu lub Państwowej Straży Pożarnej”.

W tym zapisie nie ma jeszcze nic złego, bo współpraca tych służb może być pożądana np. w zakresie ścigania nielegalnych imigrantów (Straż Graniczna), wizyt polityków (BOR) czy gaszenia pożarów przygranicznych lasów (Straż Pożarna). Jest jednak punkt trzeci tego samego artykułu, w którym czytamy: „Służby, o których mowa w ust. 1, prowadzą wspólną operację lub wspólne działania ratownicze z zagranicznymi służbami odpowiadającymi im zakresem kompetencji, chyba że szczególny zakres prowadzonych działań wskazuje na potrzebę udziału także innych służb”.

Tych „innych” nie zidentyfikowano, więc mieści się tam zarówno Izba Celna innego kraju, jak i służba specjalna. Nie jest również napisane, na czym polegać ma „szczególny zakres prowadzonych działań”, gdyż pod tym zapisem można zrozumieć zarówno poszukiwanie zaginionego dziecka, jak i wspólną operację antyterrorystyczną. Można też rozumieć współpracę w celu aresztowania elementów wywrotowych.

Artykuł 2 ustawy definiuje „wspólne operacje” jako „wspólne działania prowadzone na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z udziałem zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników państw członkowskich Unii Europejskich lub innych państw stosujących dorobek Schengen”. Mogą one być prowadzone (ustęp 1 punkt a) „w formie wspólnych patroli lub innego rodzaju wspólnych działań w celu ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zapobiegania przestępczości – prowadzone przez funkcjonariuszy lub pracowników Policji, Straży Granicznej lub Biura Ochrony Rządu”.

Najważniejsze jest sformułowanie o „zapobieganiu” (!) przestępczości, a nie o wykrywaniu jej sprawców. Nie wiadomo również, co kryje się pod sformułowaniem „innego rodzaju wspólnych działań”. Niestety zapis o „innym rodzaju wspólnych działań” w celu „zapobiegania przestępczości” to sformułowanie tak mętne, że może się pod nim kryć wszystko.

Dla przykładu: uprowadzenie obywatela Polski i wymuszanie na nim torturami zeznań na temat kolegów z organizacji politycznych z pewnością będzie „innym rodzajem działań” usprawiedliwionych „zapobieganiem przestępczości”, czyli możliwości popełnienia przez nich przestępstwa (nie wiadomo jakiego – może chodzić np. o jazdę samochodem pod wpływem alkoholu).

Artykuł 2 ustęp 1 punkt b mówi z kolei, że „działania takie mogą być prowadzone w związku ze zgromadzeniami, imprezami masowymi lub podobnymi wydarzeniami, klęskami żywiołowymi oraz poważnymi wypadkami, w celu ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego oraz zapobiegania przestępczości – prowadzone przez funkcjonariuszy lub pracowników Policji, Straży Granicznej lub Biura Ochrony Rządu”. I znowu nie wiadomo, co oznacza „podobne wydarzenie”. Może to być bowiem zarówno manifestacja antyrządowa, jak i akcja protestacyjna w zakładzie pracy.

Z wnioskiem do innego państwa o przysłanie do Polski swoich funkcjonariuszy można wystąpić, gdy „ze względu na charakter zdarzenia uzasadniającego przeprowadzenie wspólnej operacji lub wspólnego działania ratowniczego użycie wyłącznie sił i środków krajowych jest niemożliwie lub może okazać się niewystarczające” (pkt. 3) bądź też w sytuacji gdy „w zdarzeniu uzasadniającym przeprowadzenie wspólnej operacji, w szczególności w imprezie masowej lub innym podobnym wydarzeniu, przewiduje się udział znacznej liczby obywateli innych państw”. Także ten zapis można interpretować w dowolny sposób. Tym bardziej że nie wiadomo, jakie cechy musi nosić zdarzenie, aby zostało uznane za „uzasadniające przeprowadzenie wspólnej operacji”. Nie wiadomo również, co oznacza określenie „znaczna liczba” odnoszone do ilości cudzoziemców.

Wyjątek za wyjątkiem

Artykuł 4 ustawy mówi, że z wnioskiem o „bratnią pomoc” występują komendanci główni służb, o ile zagraniczni funkcjonariusze mają przebywać w Polsce nie dłużej niż 90 dni, wszyscy pochodzą z krajów Schengen i jest ich maksymalnie 200. Jeśli zaś jeden z tych warunków nie zostanie spełniony (liczba funkcjonariuszy lub długość pobytu), o wezwanie „bratniej pomocy” wystąpić może minister spraw wewnętrznych. W wypadku gdyby chciał wezwać agentów spoza Schengen, ich liczba nie może przekroczyć 20. Jest jednak również podpunkt 3 tego artykułu, który mówi, że z wnioskiem o „bratnią pomoc” występuje Rada Ministrów, jeżeli funkcjonariuszy ma być więcej niż 20 lub pochodzą spoza Schengen (albo jedno i drugie).

Choć nieszczęsny artykuł 4 mówi, że spoza UE można wezwać funkcjonariuszy tylko do działań ratowniczych, to jest i podpunkt 5, a za nim podpunkt 6, w których czytamy, iż można od tego zrobić wyjątek, jeżeli „przeprowadzenie wspólnego działania ratowniczego jest niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia obywateli albo zapobieżenia szkodom w mieniu w znacznych rozmiarach”.

A zapobiegać takim szkodom można choćby poprzez tłumienie manifestacji patriotycznych z okazji np. 11 listopada. Z tego artykułu wynika, że Rada Ministrów może wezwać zawsze z tego państwa, z którego chce, taką liczbę osób, jaką chce, w dowolnym celu. Nie jest jasne również sformułowanie „działania ratownicze”, albowiem nie odnosi się ono tylko do działań następujących po klęskach żywiołowych.

Jak u siebie

Artykuł 8 tej ustawy mówi, że „Zagraniczni funkcjonariusze lub pracownicy biorący udział we wspólnej operacji lub wspólnym działaniu ratowniczym korzystają z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych”. To oznacza dwie rzeczy.

Po pierwsze: Rzeczpospolita gwarantuje obcym funkcjonariuszom możliwość leczenia za pieniądze polskiego podatnika w resortowych szpitalach. Po drugie: atak na danego funkcjonariusza będzie traktowany jak napaść na jego polskiego kolegę i zagrożony będzie karą więzienia. Z kolei artykuł 9 daje obcym prawo do noszenia swoich mundurów i do wwiezienia na terytorium Polski broni i amunicji. Sprawa bezprecedensowa, bo żadne państwo świata obcym obywatelom na takie rzeczy nie pozwala. Mają również prawo do używania broni i amunicji w celu odparcia ataku na siebie lub „w celu przeciwdziałania czynnościom zmierzającym do bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie”, przy czym za czynność zmierzającą może zostać uznane nawet sięgnięcie do kieszeni po chusteczkę do nosa. Kolejny przepis art. 9 daje „przyjezdnym” prawo do zatrzymywania kierowców, kontrolowania ich dokumentów, stanu technicznego pojazdów i kontroli bagażu (sic!).

Zdrada stanu

10 stycznia 2014 roku 286 posłów PO, PSL, SLD i Twojego Ruchu dopuściło się zdrady stanu polegającej na zalegalizowaniu działań obcych służb specjalnych na terenie Polski, gwarantując równocześnie funkcjonariuszom tych służb szereg przywilejów. Przepisy ustawy są tak niejasne, że de facto dają rządowi prawo do wykorzystania tych funkcjonariuszy według własnego widzimisię. Na przykład do zatrzymywania niepokornych obywateli lub do tłumienia antyrządowych manifestacji. Tego zresztą trzeba się spodziewać po działaniach rządu w związku z wykonywaniem tej ustawy. Tak zdradzieckiej ustawy nie było w Polsce od czasów Targowicy.

  • Sergiusz Bulikowski

    Ładny interes! Teraz jak na przykład będą antyrządowe manifestacje to wezwą kolegów z bundeswehry? Polska nie zmierza w stronę ustroju totalitarnego. Już jest totalitarna.

    • tomekcz.tw

      Totalitarna jest już od dawna. Nawet w warunkach tzw. demokracji możemy mówić o tym, że jest to „fasadowa demokracja”. Tasowanie w wyborach tych samych kart, tej samej talii. Z trudem bo z trudem KNP przebija się. Obawiam się przeciwnika. Czerwona zaraza jest b. inteligentna, świetnie wyszkolona, ma dużo broni ( media ). No cóż, ukradnę hasło komu innemu ale : Alleluja i do przodu :).

      • Papierowy Gwóźdź

        Sowiecki Sojoz udzielal bratniej pomocy krajom ktore chcialy go oposcic Euro kolchoz bedzie udzielal bratniej pomocy.System ustanawiania i sprawowania wladzy wEuro kolchozie do zludzenia przypomina pierwowzor Obecna socjokomuna tylko inaczej degeneruje

  • Szwagrocha

    Teraz widać wyraźnie kto jest zdrajcą. I na taką hołotę nie można głosować.

  • Jordan Jasiński

    Dziwi mnie, że PiS, popierający wspólne siły zbrojne UE, głosował przeciw.

    • Libero

      Mogli sobie na to pozwolić, wiedzieli że ustawa przejdzie

      • Eugeniusz

        Przecież muszą udawać patriotów.

  • czesiek

    Ustawa pozwalająca na wezwania bratniej pomocy ma istotny feler . Uchwalający ją założyli , że w Polsce będzie jeden ośrodek władzy atakowany przez zbuntowane społeczeństwo i ten ośrodek wezwie jednego sojusznika , może kilku , ale wzajemnie współpracująch w dziele pacyfikowania Polaków .Chyba członkowie parlamentu zgrzeszyli nadmiernym optymizmem . Przy powszechnym obecnie lekceważeniu prawa w Polsce mogą być poważne problemy z ustaleniem , kto faktycznie ma prawo wezwać obce wojska . Mogą pojawić się różni samozwańcy . Sama ustawa podobno daje takie prawo wojewodom . Jeśli to prawda , to znaczy , że wojewodowie nie muszą z sobą współprcować w sprawie wzywania interwentów . W skrajnym przypadku wojewodowie mogą wezwać 16 różnych obcych armii . Gdy już w Polsce znajdą się te różne armie , niekoniecznie przjażnie do siebie usposobione , w jaki sposób da radę odróżnić tych , którzy przywracają porządek od burzących go. Wojskowa bezpieka wymyśliła sobie , że dla zachowania swojej pozycji w naszym kraju posłuży się obcymi wojskami. Z powodów , które przedstawiłem powyżej wynika , że efekty wezwania bratniej pomocy mogą zupełnie zaskoczyć zwolenników rozwiązywania krajowych konfliktów przy pomocy zagranicznych band.

    • czesiek

      Donald Tusk , Bronisław Komorowski i członkowie parlamentu głosujacy
      za ustawą dopuścili się zdrady stanu , czyli państwa , ale nieco
      odmiennie od autora rozumiałbym jej sens. Wymienione przeze mnie
      wcześniej osoby uchwalając ustawę wyprowadziły decyzję o zupełnie legalnym działaniu obcych armii w Polsce poza polskie terytorium . W pewnej sytuacji
      Donald Tusk , lub inna osoba uprawniona, może podjąć decyzję o
      ściągnięciu do kraju obcych wojsk nawet nie wiedząc o tym . Podobnie
      Saddam Hussein nie miał pojęcia , że produkował broń chemiczną .
      Uwzględniając powyższe uwagi , można pokusić sie o określenie
      prawdziwego sensu ustawy. Prawdopodobnie jej celem jest wyłączenie NATO
      ze spraw polskich. Po zostawieniu wraku w rękach Rosjan , czyli dania
      obcemu państwu narzędzia do ekspresowego zrobienia z obecnie rządzących
      bandy morderców , mamy kolejny krok przesuwający decyzję o
      najważniejszych sprawach kraju poza jego granice. Autor użył nazwy Targowica w tytule artykułu .
      Pojęcie Targowica wydaje mi się wyjątkowo trafione . Oficjalnie
      Targowica była środkiem do utrzymania status quo . Jej skutki były
      zupełnie odmienne. Dzisiaj uchwalający ustawę mają oczywiście gdzieś
      wolność i suwerenność , ale spodziewają się , że bratnia pomoc pomoże im
      w utrzymaniu stanu posiadania . Nie bardzo rozumiem na jakiej zasadzie
      gangi rządzące Niemcami i Rosją miałyby uznawać tytuły własności zdobyte w III RP .
      Również nie sądzę , żeby funkcjonariusz WSI , który zamienił kartony z
      dolarami w jakimś banku na Kajmanach na kliknięcia myszką , mógł po
      wszystkim nadal wymieniać te kilknięcia na różne dobra. Ostanie
      posunięcia Kulczyka można rozumieć jako próbę rozwiązania zarysowanego
      przeze mnie powyżej problemu . Gdy Kulczyk skoligacił się z
      Radziwiłłami , to pewnie pomyśleliśmy sobie , że to oligarcha przyjął
      zdegradowane książątko pod swój dach , a być może stroną dającą więcej w małżeństwie Radziwiłłów z Kulczykami są Radziwiłłowie. Przynajmniej może takie są rachuby.

  • kazimierz

    Wydrukujcie listę tych zdrajców.

  • kazimierz

    Myślę, że tą zdradziecką Ustawę należy zaskarżyć do Trybunały Konstytucyjnego.

  • Tomek Włodarski

    Faktycznie, mimo ze staram sie na biezaco sledzic polskie njusy,ten przepadl w bardzo lub jeszcze bardziej jalowych dysputach wokol genderyzmu-kretynizmu,polowan na ksiezy-pedofili,ochrony Mariusza T., jak Ksiecia Kentu lub polowaniu na (anty)patriotyzm Kuklinskiego, czy stope Kowalczyk.
    A tym czasem kuchennymi drzwiami…
    Dzieki NCz za zwrocenie uwagi!
    http://wahadlofoucaulta.blogspot.nl/

  • Figofagot

    Jeszcze bardziej ciekawe są postanowienia posiedzenia rady ministrów UE-USA Dokument Nr. 16682/13 z 18.11.2013, które opatrzone są klauzulą szczególnej dyskrecji.

    Otóż uczestnicy rady ustalili, że armia amerykańska będzie operować na terenie państw UE w ramach ich lokalnych społeczeństw w celu ustalenia procesów mogących prowadzić do ekstremizmu. W tym celu są już rekrutowani przez odpowiednie służby armii USA stacjonujące na terenie Europy lokalni kapusie, mający pracować jako TWs w Europie na rzecz USA pod oficjalnymi auspicjami i przyzwoleniem UE.

    To jest mocne. Pod przykrywką UE amerykańska armia stawia po cichu swoje buciory w Europie. I większość Europejczyków nie ma o tym pojęcia.

  • Czesław Kazimierz Jakubiczka

    Jeżeli,jest zamach stanu i zdrada to w takiej sytuacji co się robi?.My,wszyscy wiemy.Tylko,co dalej,jakie konkrety w tej sprawie?.Pozdrawiam Szanowną miłą ,wspaniałą redakcję.