Sommer: Facebook, czyli sąd kapturowy

fot. Wikipedia, CC-BY-SA-3.0

Niemieckie, amerykańskie i żydowskie media w Polsce ogłosiły alarm: zbliżająca się ustawa medialna może przemeblować rynek prasy, radia i telewizji w Polsce. Tak oczywiście może się zdarzyć, ale myślę, że tym wszystkim wielkim koncernom będzie w sumie dosyć łatwo tak się podzielić i zrestrukturyzować od strony formalnej, iż nikt już więcej nie zorientuje się, do kogo one tak naprawdę należą. Zarobi oczywiście na tym „kasta” – czyli prawnicy.

Jest jednak w Polsce zdecydowanie większy problem, któremu na imię Facebook. Rozwój tego portalu oraz przemiany w sposobie użycia internetu spowodowały, że jest to obecnie główny kanał dystrybucji newsów. I w sumie nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że od pewnego czasu Facebook zaczyna w tych newsach mieszać – czyli droga zaczyna decydować o tym, dokąd mają jechać samochody. Uderzyło to w nasz portal wolnosc24.pl, który został obecnie zablokowany na wszystkich stronach Facebookowych, co z dnia na dzień spowodowało, że ruch, a za tym przychody, zmniejszył nam się o 70 procent. Wiemy, że blokada została dokonana ręcznie, ale nie wiemy, mimo usilnych prób uzyskania takiej informacji, kto i dlaczego ją włączył.

Szykana wymierzona w wolnosc24.pl jest wyjątkowo ostra, ale ograniczenia ruchu zostały nałożone także na wiele innych portali, nie tylko prawicowych zresztą. Czyli coś, co zostało wpuszczone do Polski jako kanał dystrybucji, zaczyna de facto filtrować Polakom dostęp do informacji, ograniczając, jak to stało się w naszym przypadku, dostęp do treści, którą ludzie chcą przeczytać – będąc czasem nawet panem życia i śmierci portali, które może zlikwidować jednym pociągnięciem elektronicznej wajchy. A likwidowany nie wie nawet, czyją jest ofiarą i gdzie właściwie ta wajcha fizycznie się znajduje.

Na to nakłada się oczywiście lewacki przechył Facebooka. Czym to grozi? Ano tym, że w okresie kampanii wyborczej od dystrybucji zostaną odłączeni jedni, a włączeni drudzy – czyli tajemnicza wajcha może w znaczący sposób wpłynąć na wynik wyborów…

Tutaj niestety musi interweniować państwo. Trzeba po prostu zobowiązać Facebooka, by pełnił tylko i wyłącznie rolę dystrybutora treści, jak to miało pierwotnie być, a jeśli chce treści redagować czy wpływać na ich naturalny ruch, to po pierwsze – musi się zarejestrować w Polsce jako podmiot prasowy, a po drugie – ujawnić swoich pracowników, którzy obecnie stanowią anonimowy sąd kapturowy, podejmujący bez żadnej odpowiedzialności decyzje warte dziesiątki milionów złotych. Bo w tej chwili – powtórzę – my nawet nie wiemy, kto fizycznie odpowiada za zablokowanie naszego portalu, gdyż Facebook trzyma to w ścisłej tajemnicy. Chodzi oczywiście o to, by nie było żadnego punktu zaczepienia dla ewentualnej odpowiedzialności sądowej.

Tak więc oczywiście trzeba pilnować, by media niemieckie, amerykańskie i żydowskie nie odzyskały dawnego wpływu. Ale także trzeba pilnie zająć się zagrożeniem, które jest o niebo większe, a z którego mało kto zdaje sobie sprawę, bo kwestia dystrybucji treści w internecie to naprawdę dla 99 proc. ludzi wiedza tajemna. Nasz portal w obecnej sytuacji jest ekonomicznie zagrożony i spadło to na nas, gdy zaczęliśmy osiągać rekordowe wyniki. Mam nadzieję, że to jakoś jednak przewalczymy, ale gdyby ktoś chciał nam pomóc, to zapraszam do wpłat darowizn na konto Fundacji Najwyższy CZAS! Nr 04 1910 1048 2256 3634 1684 0001 z dopiskiem „na portal”.