Sommer: Wojnę o kulturę czas zacząć

Czy zwrócili Państwo kiedyś uwagę, że w Polsce nie ma prawicowych bądź wolnościowych filmów? Wszystkie są albo lewackie, albo wręcz ultralewackie, nie wspominając o tych czysto komunistycznych, których także jest zatrzęsienie. Nawet jak któryś z obecnych reżyserów stara się wejść w rynek patriotyczny, jak to zrobił ostatnio Wojtek (a właściwie dlaczego nie Wojtuś?) Smarzowski ze swoim filmem „Wołyń”, to czerwona zaraza zawsze z niego wypłynie.

„Wołyń” to przecież w gruncie rzeczy drugie „Pokłosie”, głoszące tezę, że sąsiad prędzej czy później zacznie rżnąć sąsiada, a sam Wojtek ostatnio stara się udowodnić, że główna myśl, jaka mu przyświeca, to „księża na księżyc”. W dodatku w jednym z ostatnich wywiadów przyznał, że brał kasę na film od prawicy z odrazą. No cóż… Jak udowodniła to moja ulubienica Agnieszka Holland, pieniądz jednak śmierdzi, gdy się go już wyda.

Nie ma tu miejsca na dogłębną diagnozę tego stanu rzeczy, choć intuicyjnie domyślam się, że wynika to z bardzo sztywnej kastowości środowiska filmowego, które wyrosłe z głębokiej komuny kultywuje i toleruje tylko twórców o podobnej sobie formacji intelektualnej. I będzie ten pas transmisyjny się kręcił, dopóki ktoś go nie przerwie. Samo przerwanie oczywiście jeszcze nic nie da. Potrzeba jeszcze zmienników. Jednym z nich jest Grzegorz Braun, którego najnowszy film przedstawiamy w obecnym numerze „NCz!”. Przesłanie tego obrazu ma w sobie coś z baśni Andersena „Nowe szaty króla”.

Braun mówi to, czego nikt otwarcie nie chce przyznać – reformacja właśnie się skończyła wraz z kompletnym upadkiem reformatorskich wyznań. Ten eksperyment nie mógł się powieść, bo od początku był intelektualną uzurpacją i występkiem. Takiej tezy żaden z naszych reżyserów-lewaków oczywiście nigdy nie postawi – i to nie tylko z uwagi na ograniczenia umysłowe. Premiera filmu już na jesieni.

Ja sam z kolei w tym tygodniu przystępuję do montażu filmu „Rozstrzelać Polaków”, który – o ile oczywiście nie pojawią się zastrzeżenia formalne – zostanie wyemitowany w TVP2 11 sierpnia. To jednak tylko namiastki potrzebnej zmiany. Trzeba kręcić filmy fabularne, przedstawiać rzeczywistość w nowy, bardziej prawdziwy, a jednocześnie atrakcyjny sposób. Teraz jest właśnie czas, by udowodnić strajkującym przedstawicielom przemysłu rozrywkowego, że nie dość, iż niezwykle łatwo ich wymienić, to będzie to w dodatku z korzyścią dla jakości i atrakcyjności przekazu.

Sam też rozpocząłem prace nad scenariuszem filmu fabularnego „Jedwabne – prawdziwa historia”, odkłamującym twórczość Grossa i Pasikowskiego. I czekam oczywiście na fabularny debiut Brauna…
A na koniec chciałbym przypomnieć, że jak zwykle od bieżącego numeru wchodzimy w wakacyjny tryb podwójny, który będzie trwał aż do września. Oraz pochwalić się wynikami naszego portalu wolnosc24.pl. W maju zanotowaliśmy ponad 7,5 miliona odsłon, które pochodziły od ponad 2 milionów unikalnych użytkowników. I to wszystko w siódmym dopiero miesiącu naszej działalności! Zaczynam marzyć o 20 milionach odsłon na koniec roku. Wszystkim Państwu serdecznie dziękuję. Bądźcie zawsze z nami!