Wozinski: Po co powstała Unia Europejska?

Najbardziej pokornym mocarstwem były Niemcy, które zawdzięczały wszak Amerykanom odpuszczenie nazistowskich win. Pozostałe państwa były jednak nieco bardziej krnąbrne, jak choćby Francja, która nie godziła się z tym, że Rezerwa Federalna drukuje dolary na potęgę kosztem całej reszty świata. Wtedy właśnie europejskie państwa zjednoczyły się wokół idei wzajemnej integracji, która początkowo wymuszona, stała się dla nich jedyną realną odpowiedzią na wywłaszczanie przy pomocy waluty przez USA.

Począwszy od powołanej do życia w 1952 roku Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, Niemcy, Francja oraz pozostałe państwa Starego Kontynentu przystąpiły do tworzenia kolejnych instytucjonalnych fundamentów europejskiego superpaństwa. Początkowo wszystko odbywało się za zgodą i pod kontrolą USA, lecz docelowo miało się to zmienić.

W latach sześćdziesiątych na świecie krążyło już tyle dolarów, że w Europie powstały nawet specjalne rynki papierów wartościowych denominowanych w amerykańskiej walucie, a kurs złota wystrzelił tak bardzo, że system z Bretton Woods był już praktyczną iluzją. 15 sierpnia 1971 roku Richard Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto, a wkrótce Stany Zjednoczone oparły swoją walutową dominację na ropie naftowej, którą do dziś handluje się przede wszystkim w dolarach (o ile ktoś nie życzy sobie amerykańskiej inwazji).

W tym momencie mogło się wydawać, że projekt integracji europejskiej upadnie wraz z systemem Bretton Woods. Amerykanie nie mogli sobie jednak pozwolić na utratę kontroli w Europie ze względu na zagrożenie ze strony Sowietów. Unii pozwolono więc żyć własnym życiem, a jednocześnie Amerykanie próbowali ograniczyć władzę dodruku pieniądza przez europejskie państwa przy pomocy rozmaitych umów i mechanizmów. Tymczasem coraz bardziej oczywiste stawało się, że Niemcy zdołały odbudować swoją potęgę i dysponują najsilniejszą walutą w całej Europie. Choć Republika Federalna była wciąż posłuszna wobec USA, amerykańskie władze postanowiły zneutralizować jej wpływy poprzez powołanie do życia wspólnej waluty.

Euro jako narzędzie polityki

Ostatecznie w 1979 roku powołano do życia Europejski System Walutowy, który miał stanowić fundament dla przyszłej europejskiej waluty. Do Unii przyjęto w latach osiemdziesiątych kolejne kraje. Wielki przełom nastąpił jednak dopiero w 1990 roku, kiedy doszło do zjednoczenia Niemiec. Wszyscy wielcy gracze na politycznej scenie zrozumieli, że nie można pozwolić na to, żeby silne Niemcy stały się jeszcze silniejsze, dlatego ceną za połączenie obydwu niemieckich państw była likwidacja marki i powołanie do życia euro. W 1993 roku podpisano traktat z Maastricht, na mocy którego ustalono, że od 1 stycznia 1999 roku funkcjonować będzie jedna, wspólna europejska waluta.

Istnienie wspólnej waluty wymaga istnienia wspólnego państwa, dlatego proces integracji europejskiej w ostatnich latach wyraźnie przyspieszył. Niemcy dominują w Unii, lecz połączone siły wszystkich europejskich gospodarek nadal nie pozwalają na uczynienie z euro najważniejszej waluty rezerwowej świata. Z tego powodu kluczowa w projekcie europejskim pozostaje współpraca ze Stanami Zjednoczonymi, które odczuwają coraz większe zagrożenie ze strony Chin i innych potęg.

Wspólny wróg

Wyludniający się, dekadencki Zachód od dłuższego czasu prowadzi politykę opartą na sojuszu półkuli zachodniej wymierzonym przeciwko półkuli zachodniej. Euro nominalnie pozostaje konkurencyjną walutą wobec dolara, lecz tak naprawdę elity polityczno-finansowe z obu stron Atlantyku silnie współpracują w walce ze wspólnym wrogiem.

Docelowo Unia Europejska miała się w pełni zintegrować i podporządkować jednemu, wspólnemu dla świata Zachodu „rządowi światowemu”, który pomógłby zwalczyć Chiny. Wydaje się jednak, że „Brexit” oraz wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA wyraźnie wyhamowały ten proces. Ewentualna wygrana Marine Le Pen oraz opuszczenie Unii przez Francję może zaś nadać całej sytuacji zupełnie nową dynamikę. Czy Unia Europejska uzyska po raz kolejny nowy cel swojego istnienia?

  • Sergiusz Bulikowski

    Dobry artykuł dla tych ,co jeszcze się wahają , czy warto nadal pozostawać w UE. Bilans zysków i strat z członkostwa w UE wypada z roku na rok coraz niekorzystniej dla krajów europy środkowej – a w szczególności dla Polski. Nie dość,że co roku Polska musi wpłacać niemałą składkę do unijnej kasy , to w zamian próbuje się nam wcisnąć muzułmańskich imigrantów i szkaluje , wyzywając od ksenofobów i rasistów. Na dodatek niemieckie koncerny prawie nie płacą podatków w Polsce, transferując zyski za granicę. Kiepski interes.