Bankructwo Lehmana, nacjonalizacja Fredy, Fanny i AIG wywołały fale komentarzy o „moralnym” i „ekonomicznym” bankructwie całego systemu.
Jakiego systemu? Oczywiście kapitalistycznego! W jednym z komentarzy przeczytałem, że co prawda Nowego Orleanu nie spustoszył huragan „Ike”, ale za to przez Nowy York przeszedł huragan „Alan” – powodując jeszcze większe straty. W efekcie jego działania mamy kryzys kapitalizmu i jego podstawy ideologicznej czyli „neoliberalizmu”. Trzeba więc powołać jakąś instytucję, która więcej nie dopuści do „takich” sytuacji i do tego, do czego dopuścił Alan Greenspan – czyli do nadmiernej „liberalizacji” rynków finansowych.
Liberalizm „robi” – a jakże – za „żelaznego wilka” jak onegdaj „Żydzi”, „masoni” lub „cykliści”.
A ja mam kilka pytań: którzy to „liberałowie” uważali, że wszystko można wyprodukować pod warunkiem, że ktoś to kupi – więc najważniejsze dla gospodarki są operacje na otwartym rynku finansowym? Którzy to „liberałowie” doradzali wprowadzenie pieniądza wirtualnego i porzucenie standardu złota, żeby jakiś kruszec nie przeszkadzał w prowadzeniu tych operacji??? Wychodzi na to, że spekulanci ze szkoły Keynesa to liberałowie byli. Jeszcze trochę i niektórzy NSDAP też uznają za partię liberalną – bo miała przecież w programie poszanowanie własności.
Czy czasem amerykański FED nie został powołany w roku 1913 po to, żeby nie zdarzały się „takie” sytuacje jak bankructwo Knickerbrocker Trust Company (trzecie co do wielkości towarzystwo ubezpieczeniowe) w 1907 roku?
Greenspan miał „pilnować” i nie upilnował więc teraz ktoś inny (najlepiej z „instytucji międzynarodowej”) będzie pilnował następców Greenspana. Więc kolejne pytanie: a kto tak pięknie piał z zachwytu nad polityką Greenspana przez minione lata za to że „uratował rynki finansowe” po tym jak pękła bańka internetowa?
Acha – ile wezmą członkowie tej „międzynarodowej instytucji nadzorczej” z pieniędzy podatników za sprawowanie swojego „światłego” nadzoru??? Przez kilka lat przedstawiciele „rynków finansowych” brali kasę – i to całkiem realną – za wypracowanie „zysków” czysto wirtualnych. Teraz najwyższa pora sięgnąć po następne pensje do kieszeni podatników bo tam pieniądze są realne – te które podatnik wypracował swoją ciężką pracą, te które odpowiadają wartości jego podaży – czyli wartości towarów lub usług które zaoferował rynkowi i znalazł na nie nabywców.
Na koniec cytat z najpopularniejsze książki świata. To z nią w ręku pierwsi osadnicy zdobywali „Dziki Zachód”. W książce tej jest napisane: „Nie kradnij”. Kto ją czytał na Wall Street? Jest ona sparafrazowana we wszystkich kodeksach karnych świata. Więc nie potrzebna jest żadna nowa instytucja, tylko prokurator.`
Kapitalistą, drodzy państwo, to był mój sąsiad. Na początku przemian ustrojowych wziął swoje sprawy w swoje ręce. Wstawał o 5.30 rano, jadł śniadanie, o 6.15 jechał po towar, o 6.45 był już na miejscu, kupował co uznał za wartościowe, do 7.30, o 8.00 rozstawiał swój stragan na Marszałkowskiej, handlował do 19, o 20 wracał do domu, jadł kolację o 21.30 kładł się spać żeby wstać następnego dnia o 5.30 rano…
W 1992 roku zaczął płacić jednak podatek dochodowy w wysokości 40%, który po dwóch latach podwyższono do 45%. Podwyższono też „składki ubezpieczeniowe” sprzedawczyni, którą zatrudnił. Za „komuny” składka na ZUS wynosiła 38%, ale ją podwyższono do 45% i o 20% - przy okazji ubruttowienia wynagrodzeń w związku z wprowadzeniem podatku dochodowego – podwyższono podstawę jej obliczania. W takich warunkach trudno było o jakąkolwiek akumulację kapitału, żeby pomyśleć o własnym sklepie. A tymczasem „szczęki” wydały się „nieestetyczne” władzom Warszawy, które uznały, że w „centrum Europy” nie przystoi tolerowanie byle straganiarzy na głównej ulicy. Więc „opchnęli” trochę gruntów odebranych przedwojennym właścicielom w podejrzanych okolicznościach za jakieś dziwne pieniądze inwestorom, którzy pobudowali eleganckie centra handlowe, a straż miejska powołana do życia za podatki mojego sąsiada i innych kupców (nazywanych wytwornie „handlarzami”) wszystkich ich z ulicy przegoniła. Jak przystało na kapitalistycznego krwiopijcę otworzył on stragan na naszym osiedlu, a wkrótce obok niego stanęły następne i się zrobił osiedlowy bazarek. Jak się zwrócił do „rynków finansowych” o kredyt, żeby kupić sklep, to się okazało, że nie ma zdolności kredytowej. Miał ją za to pośrednik, który kupił ten sklep od gminy a po 30 dniach odsprzedał jednej z sieci handlowych.
Jak postanowił zwolnić sprzedawczynię, to musiał jej zapłacić sześciomiesięczną odprawę, bo jak się okazało, zgodnie z wprowadzonymi właśnie przepisami prawa, było to „zwolnienie grupowe”.
Przy okazji „kryzysu” na „rynkach finansowych” z dziką satysfakcją powrócę do IPO Zakładów Azotowych w Tarnowie, gdy przedstawiciel tych „rynków”, który nie słyszał co prawda co to jest kaprolaktam, ale za to był „zapakowany po uszy” w Bioton i nie miał już nawet za co kupować akcji Azotów, które po zakończeniu procesu inwestycyjnego będą na 5 miejscu w Europie w produkcji poliamidu, stwierdził, że „skala inwestycji jest za mała”, a spółka wyceniona za drogo!!!
Więc pozwolę sobie teraz powtórzyć, że „rynki finansowe” wcale nie wyceniają spółek – tylko ich akcje, a to nie jest do końca to samo.
Temat został omówiony szerzej w nr 39 Najwyższego Czasu! (tutaj)
źródło: http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=450
Zabrali ojca do aresztu pod zarzutem “fizycznego znęcania się nad dzieckiem” 5 komentarzy
Pakiet działań “wspierających koniunkturę gospodarczą” za 130 mld. 4 komentarzy
“Demokracja” aż do skutku: wiosną 2009 Irlandczycy zagłosują ponownie!? 26 komentarzy
Urzędnicy uznali, że nadszedł wiekopomny czas aby za pieniądze podatników promować pozytywne nawyki jedzenia! 12 komentarzy
UE zaangażuje “europejską flotę powietrzno-morską” do walki u wybrzeży Somalii. 14 komentarzy
Homo bajkę dla dzieci pilotażowo wprowadził do szkół rząd Wielkiej Brytanii. Oby nasz nie był następny. 22 komentarzy
25 Września 2008 o 00:13
Uważam , że dzisiaj nie ma prawdziwego kapitalizmu , tak jak nie ma prawdziwej demokracji. Dominującą formą własności są spółki ,(odpowiednik kołchozu za komuny) gdzie brak odpowiedzialności zarządzającego przed kimkolwiek .
25 Września 2008 o 11:25
Monty: niezbyt się z toba zgadzm, co do porównywania spółek do kołchozu.
Po pierwsze: spółka może mieć jednego właściciela (i wiele spółek, szczególnie mniejszych wlasnie tak ma). Tutaj przyrownanie do kołchozu zupełnie nietrafione.
Dla pozostałych spółek włascicieli jest wielu i tu faktycznie oko pańskie co to, jak wiadomo, konia tuczy może być dośc kaprawe gdyby….
No właśnie. Jesli własciceli jest kilku (nastu dziesięciu, set), to wielu z nich jest inwestorami biernymi. Bywa, że własciciel zaledwie 20-30 proc firmy jest włascicielem faktycznym- gdyż rozporządza on Spółką i podejmuje decyzje. Wtedy własność pozostąlych nalezałoby raczej porównac do finansowania spólki z ich kapitałów, a nie do własności.
Liczy sie władanie faktyczne, a nie potencjalna mozliwość- na papierze.
Problem lezy gdzie indziej- koncentracja kapitału powoduje, że właściciele nie rządza juz w spółkach, lecz oddaja władzę najętym menedżeom. Ci realizuja swoje cele- a nie cele właściciela. Podstawowym celem menedżera nie jest rozwijac firmę, lecz zarobić na niej jak najwięcej. Jesli jeszcze głupota właściciela spowoduje, że menedżer rozliczany jest z zysku, nic dziwnego, ze maksymalizuje on zyski krótkoterminowe, kosztem długoterminowych i kosztem rozwoju firmy.
Podobnie jak politycy, którze rozliczani są z wyników krótkoterminowo (w nastepnych wyborach), co powoduje, że rozsądne cele długoterminowe sa spychane na dalszy plan.
26 Września 2008 o 23:37
Demokracja jest tylko większość jest głupia .
27 Września 2008 o 12:29
obeny “kapitalizm” (celowy cudzysłów) w wydaniu amerykańskim, można podsumować jednym zdaniem: “zyski prywatne, straty publiczne”, a to co mówi Pan Robert jest oczywistą oczywistością jednak należy ją głosić publicznie, a nie pokątnie
29 Września 2008 o 10:50
Fed, Fannie i Freddie to sa instytucje socjalistyczne. W Stanach socjalizmu jest mniej niz w europce, ale to co jest tez temu krajowi szkodzi. Nalezy wrocic do 19-wiecznych zasad wolnej bankowosci i zniesc podatek od emisji prywatnej waluty. wowczas. tacy jek Greenspan czy Bernanke nie beda mogli manipulowc stopami procentowymi i kreowac falszywej prosperity na krotka mete. Ostatnie wydarzenia pokazuja dobitnie, ze tylko czysty kapitalizm jest recepta na kryzysy w swiecie finansow. Trzecie drogi i socjaldemokracje te kryzysy tylko poglebiaja.
30 Września 2008 o 15:15
Przyczyną kryzysu jest mechanizm t.zw. d…kracji:
“Rynki finansowe” dają fundusze na kampanię wyborczą, po wygranych wyborach czas spłacić dług z nawiązką, więc wyborcom podnosi się podatki. Aby te podatki zebrać potrzebna jest coraz większa liczba urzędników, którzy nie sieją, nie orzą, niczego nie wytwarzają… tylko biorą pensje, premie i … łapówki.
Wybrani politycy też sobie nie żałuja i podnoszą sobie pensje, premie i inne apanaże.
W pewnym momencie jest coraz mniej ludzi “przedsiębiorczych”, bo najlepsza przedsiębiorczość polega na zostaniu posłem, lub urzędnikiem, a pozostali idą na bezrobocie. A do tego jeszcze obowiązkowe ubezpieczenia, gdzie dziś jeden pracownik pracuje na szesnastu emerytów.
1 Października 2008 o 19:36
Banki zostaly porypane przez swoich wlasnych prezesow i dyrektorow.
Kto to wyplaca sobie miliony dolarow(a nawet dziesiatki) za zle zarzadzanie?
Powinien byc stracony na szafocie.Dyrektorowie pownni byc zeslani do obozow pracy dla odrabiania strat.
A w koncu kto zarzadza amerykanska gospodarka?Nie wiecie?
Dlaczego tak nagle cicho o tych ktorzy roluja swiat?
2 Października 2008 o 05:20
@Loco. Żydzi to czują. Np. na bibula.com wyczytalem:
Podobnie pisze Pogonowski. 2 ostatnich prezesów FED to Żydzi. Coś chyba na rzeczy jest.