Wyobraźmy sobie, że władzę w Polsce zdobyła autentyczna prawica…

Zawsze czułem niechęć do politycznego marzycielstwa i fascynowania się wielkimi wizjami światów alternatywnych. Nie interesuje mnie świat taki, jaki być powinien, lecz ten, który jest – i pytanie, czy z tym, jaki on jest, można cokolwiek zrobić. Marzycielstwo jest typowe dla myślenia lewicowego i filozofii oświecenia.

Jednak lubimy takie zabawy w światy idealne. Zrobię raz jeden wyjątek i także się w to pobawię. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że władzę w Polsce zdobyłaby autentyczna prawica. Piszę „autentyczna”, aby ktoś nie pomylił tego, co mam na myśli, z PiS-em lub jakimiś innymi byłymi członkami KOR-u udającymi prawicę.

Cóż takiego ta autentyczna prawica chciałaby zrobić? Autentyczna prawica chciałaby skasować instytucję głosowania powszechnego i zamknąć Sejm na przysłowiowe cztery spusty, aby w to miejsce zaprowadzić rządy autorytarne. Następnie, uchwyciwszy w swoje ręce pełnię władzy ustawodawczej i wykonawczej, przeprowadzić szereg reform mających na celu delegalizację partii lewicowych i demokratycznych; pozamykać lewicowe i liberalne media, a na koniec zamknąć w więzieniach lub internować bojowników o wolność i demokrację, czyli tzw. demokratyczną opozycję. Pacyfikacja sceny politycznej pozwoliłaby na przeprowadzenie szeregu reform społecznych i cywilizacyjnych, zaczynając od ścisłego zakazu zabijania dzieci poczętych, a kończąc na przywróceniu kary śmierci. Następnie prawica przeszłaby do walki na polu ekonomicznym, likwidując podstawy socjalizmu, czyli radykalnie odchudzając biurokrację i deregulując gospodarkę.

Przyznajmy, że szanse na przeprowadzenie takich zmian w obecnej konstelacji politycznej i przy tych sympatiach politycznych, jakie mamy, nie są specjalnie duże (mówiąc bardzo oględnie). Reżimy demokratyczne w rzeczywistości są bardzo konserwatywne i świetnie umieją zachowywać władzę raz zdobytą, kumulując niezadowolenie społeczne w postaci opozycji, która dochodzi do władzy tylko po to – jak się to szybko okazuje – aby kontynuować politykę swoich poprzedników. Ale przyjmijmy hipotetycznie, że do sytuacji takiej doszło i po niedzielnych wyborach rozpoczyna się w Polsce Kontrrewolucja i do władzy w Warszawie dochodzą uczniowie Josepha de Maistre’a i Charlesa Maurrasa.

Polska kontrrewolucyjna musiałaby prowadzić jakąś politykę zagraniczną. Byłaby krajem zbyt słabym, aby nie wiązać się sojuszem z kimkolwiek. Położenie geograficzne pomiędzy Niemcami (Unią Europejską) a Rosją powoduje, że Polska kontrrewolucyjna musiałaby jakieś sojusze wybrać. Teoretycznie możliwości geopolityczne są cztery, tak jak i dziś:

1) Kontynuacja dotychczasowej polityki zagranicznej rządów PO, czyli postawienie na Unię Europejską, a więc w praktyce na Berlin. Czy Berlin i Bruksela pozwoliłyby Polsce na przeprowadzenie integralnej kontrrewolucji, wiążącej się z odrzuceniem demokracji parlamentarnej i powszechnych wyborów? Czy Berlin i Bruksela pogodziłyby się z odstawką wielu znaczących do tej pory polityków i magnatów medialnych? Powiem tak: Berlin i Bruksela jak dotąd nie godzą się nawet na prawo Polski do zlikwidowania podatku VAT lub obniżenia go poniżej 15% (minimalna stawka unijna). W tej sytuacji jakakolwiek dyskusja o zmianie systemu gospodarczego i politycznego spowodowałaby najpierw huraganowy atak medialny, a następnie sankcje ekonomiczne nałożone na nasz kraj. Ostatecznie Bundeswehra, z upoważnienia Komisji Europejskiej i z błogosławieństwem Parlamentu Europejskiego, zapewne dokonałaby „akcji policyjnej” nad Wisłą, przywracając tutaj „rządy demokratyczne i przestrzegające praw człowieka”.

2) Czy w Polsce można by przeprowadzić Kontrrewolucję w sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi? Zapewne prościej byłoby z rozmontowaniem systemu socjalistycznego, gdyż Amerykanie mają do gospodarki podejście o wiele zdrowsze niż zachodni Europejczycy. Cóż jednak z tego, skoro warunkiem przełomowych reform gospodarczych nad Wisłą byłoby wcześniejsze uporządkowanie sceny politycznej, czyli kasata zasady demokratycznej, w wyniku której od 25 lat rządzą nami rozmaici socjaliści? Nie miejmy złudzeń, że Waszyngton pozwoliłby Warszawie na kasatę demokracji, zniesienie „wolnych mediów” i wsadzenie za kraty znaczącej części dotychczasowej elity władzy. Nie mam wątpliwości, że US Army dokonałaby, wespół z Bundeswehrą, „akcji policyjnej” nad Wisłą w celu przywrócenia „rządów demokratycznych i przestrzegania praw człowieka”.

3) Zawsze zostaje fantom polskiej myśli politycznej w postaci Międzymorza opartego na sojuszu Polski i Ukrainy. Problem tylko w tym, że postbanderowskie elity rządzące aktualnie w Kijowie wydają się instruowane przez amerykańskich oficerów prowadzących, a cała „rewolucja” na Majdanie – sprawnie przeprowadzoną operacją niemieckiego i amerykańskiego wywiadu. Jedyni realni ewentualni sojusznicy to Białoruś (której prezydent poprze każdy ruch oddalający od jego granic wpływy amerykańskie i unijne) i Węgry, których rządy szanują suwerenność wewnętrzną innych państw, samemu dobrze wiedząc, co znaczy dyktat zagraniczny. To za mało, aby znaleźć oparcie dla polskiej Kontrrewolucji.

4) Zostaje czwarta opcja: Rosja. Czy kraj ten wyciągnąłby rękę do kontrrewolucyjnej Polski? Zadajmy kilka pytań. Czy Putinowi przeszkadzałoby, że dotychczasowa klasa polityczna trafiłaby za kraty? Nie, wszak ludzi o podobnych poglądach sam trzyma pod kluczem. Czy Putin miałby cokolwiek przeciw, gdyby w Polsce nie przestrzegano praw człowieka? Sam ich nie przestrzega. Czy Putinowi przeszkadzałaby radykalna zmiana systemu gospodarczego w naszym kraju? A dlaczego? Czy miałby coś przeciw, gdyby nas wyrzucono za karę z Unii Europejskiej lub z NATO? Nie tylko nie miałby nic przeciw, ale nawet by się ucieszył! Czy miałby coś przeciwko przywróceniu kary śmierci? Też nie sądzę.

Kontrrewolucja integralna jest w tej chwili w Polsce fantazją, ale ewentualny sojusznik Polski kontrrewolucyjnej jest oczywisty – to Putin. Ciekawe jest to, że na prawej części sceny politycznej jest tak bardzo znienawidzony. Czyż to nie paradoks?

  • Robert

    Stany Zjednoczone już mają sojuszników, którzy wcale nie rządzą się demokratycznie, ani nie przestrzegają praw człowieka jak choćby Arabia Saudyjska i Jordania.

    • Sergiusz Bulikowski

      Bo te „prawa człowieka” to wymysł lewactwa. Wymysł o którym się tylko mówi na forum lewaków z ONZ , a rzadko egzekwuje wykonywanie. Szczególnie wobec Izraela, który łamie wszelkie normy etyczne i moralne w strefie Gazy. I co z tego,że ONZ zwracało Izraelowi uwagę setki razy? Nic.

      • Tajemniczy don Pedro

        „Prawa człowieka”, proszę Pana, to nieco sprostytuowana pochodna prawa naturalnego. Sprostytuowana o tyle tylko, że socjalizm postuluje, by państwo zapewniało uprzywilejowanym grupom interesów to, dążenie do czego jest naturalnym prawem jednostki (a tego nie da się zrobić bez gwałcenia praw innych jednostek).

        Postulat eliminacji „praw człowieka” to postulat eliminacji prawa naturalnego i zastąpienie go posłuszeństwem wobec ideologii.

        • Marcin Banach

          prof Wielomski wierzy w Boga (tak przypuszczam) i jest katolikiem także dla niego z logicznego punktu widzenia „prawa człowieka” nie mają sensu.

          • Tajemniczy don Pedro

            Prawa człowieka wywodzą się z prawa naturalnego, a prawo naturalne to koncept rozwinięty przez Tomasza z Akwinu, którego za ateistę trudno uznać.

            Wielomskie wierzą w coś innego: w nieomylny i niczym nie ograniczony autorytet samozwańczych przedstawicieli Boga na Ziemi.

            • Marcin Banach

              Ok. rozumiem twoje niezrozumienie.

            • Marcin Banach

              Czy gdyby w tych „prawach człowieka” byłby zapis zakazujący aborcji uznałbyś te prawa czy zgodnie z twoim punktem to byłoby sprzeczne z prawem naturalnym?

              • Tajemniczy don Pedro

                „Czy gdyby w tych „prawach człowieka” byłby zapis zakazujący aborcj(…)”

                Prawo do życia jest jednym z uznanych praw podstawowych, co do tego nie ma dyskusji, więc co tu gdybać.

                Spór na ten temat między Wiarą a Ideologią jest sporem Kargula z Pawlakiem, gdzie Kargul świata nie widzi poza „przecież to istota ludzka”, a Pawlak „ale to narusza wolność matki”.

                Tymczasem Rozum już od króla Ćwieczka wiedział, że dylemat prawa dziecka vs. prawa matki jest w znacznej części pozorny, bo przecież można nieco kontrolować swoje popędy, a nawet poszedł dalej: stworzył antykoncepcję, która dylemat rozwiązuje praktycznie całkowicie.

                • Q8

                  Ale antykoncepcja też jest przecież „ZŁO”
                  /O.O
                  To co teraz z nami będzie?

                  • Tajemniczy don Pedro

                    Rozum nie widzi powodu, dla którego antykoncepcja miałaby być złem, podobnie jak nie widzi powodu, dla którego istnienie alternatywy dla aborcji (czyli antykoncepcji właśnie) nie mogłoby być otwarciem drogi do zakazu aborcji. Rozum nie daje 100% satysfakcji żadnej ze stron czysto ideologicznego sporu, i wcale nie zamierza. Oferuje rozsądne rozwiązanie, maksymalizujące zakres wolności (i matki, i dziecka).

                    Jeśli jednak Czerwone Sztandary i Okopy Świętej Trójcy aż tak bardzo chcą się lać, to niech się leją, Rozum sprzeda bilety i popcorn. :)

                • Marcin Banach

                  Bawisz mnie:-) (Twoje poglądy.)
                  Sam pewnie nie zdajesz sobie sprawy, że jesteś przesiąknięty masońskimi frazesami (zaprogramowany).
                  Scjentyzm też już został dawno rozpracowany. (Wstrzemięźliwość seksualna to ograniczenie wolności jednostki:-), wzięcie odpowiedzialności za poczęte dziecko to ograniczenie wolności jednostki :-). Przed obliczem Boga też pewnie wybierzesz siebie a nie Boga :-) bo to ograniczenie wolności jednostki a nie przecież Bóg nie istnieje :-))

                  Braun jest odpowiedzią na te przeróżne dziwadła jakie zasrywają umysły (część z tego wyrasta) młodych ludzi po 1989 roku.

                  • Tajemniczy don Pedro

                    Cóż, różne rzeczy ludzi bawią, dzięki temu świat się kręci. Mnie bawi formacja oazowa, zaprogramowana do zrytualizowanych zachowań, słownictwa, i do wyłączenia mózgu, dzięki czemu ludzie plotący przeraźliwe androny są w tym środowisku autorytetami.

  • Głupi

    Oczywiście „prawdziwa” prawica, musiała by zrezygnować z „socjalistycznego”, ośmiogodzinnego dnia pracy i wolnych sobót … i różnych takich fanaberii hamujących „siłę” Polskiej gospodarki.
    A jak już leniwy lud, zagoniło by się do pracy, bo nie miałby żadnego prawa zaprotestować, to co wtedy?
    …może podbój innych „wolnych” i „rozpieszczonych socjalizmem” ludzi ???

    …eee… tylko czym różniło by się to dla mnie, zwykłego szaraczka, od „lewicowego” nazizmu i komunizmu (w swych najbardziej krwawych okresach) ???

    • Tajemniczy don Pedro

      To, że na sztandarach byłby nie Lenin bądź hakenkreuz, tylko Królowa Polski. Dla niektórych to podstawowe rozróżnienie, ważniejsze od takich drobiazgów jak prawa jednostki, poszanowanie praw naturalnych tudzież zasada „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”.

      • Marcin Banach

        :-)

        „Co wyróżnia cywilizację Personalistyczną? Przede wszystkim unika ona pułapki kolektywizmu i indywidualizmu, w jaką wpada utopizm i jego ustroje, także ustroje kierujące się ideą demokratyzmu. Kolektywizm deprecjonuje hic et nunc osobę ludzką, traktuje ją numerycznie, zaś indywidualizm zrywa więzi społeczne, a działanie człowieka motywuje egoistycznym interesem. Po drugie, personalizm unika zarówno sakralizacji ustroju politycznego, jak i ideologizacji religii, nie wymaga bowiem od obywatela, aby był wyznawcą religii chrześcijańskiej czy jakiejkolwiek religii, chociaż wymaga przestrzegania zasady personalizmu. Personalizm narodził się w łonie kultury chrześcijańskiej (łacińskiej), ale – podkreślmy to – ani religia, ani Kościół hierarchiczny nie są składnikami ustroju politycznego. Religia wymaga od wyznawcy chrześcijaństwa, aby respektował etyczną zasadę poświęcenia się dla dobra wspólnego w życiu społecznym, natomiast Kościół jest instytucją społeczną, a nie państwową. Po trzecie, personalizm jest teorią filozoficzną, a kluczowa teza jego antropologii (tzw. integracyjnej) głosi, że ludzkie życie trwa od momentu poczęcia do naturalnej śmierci i w perspektywie życia wiecznego (człowiek jest z natury religijny), a człowiekiem jest się niezależnie od rasy, płci, wieku, stanu zdrowia, pozycji społecznej, posiadanej wiedzy i uzdolnień, wyznawanej religii, przekonań światopoglądowych. Człowiek jest bytem spotencjalizowanym (niegotowym, niepełnym), a życie społeczne i budowana w jego kontekście kultura są sposobem bytowania człowieka w świecie, aktualizowania życia osobowego i zmierzania do optimum doskonałości. Inaczej mówiąc, życie ludzkie – widziane w jego bogactwie i integralności – jest dobrem wspólnym oraz kryterium oceny decyzji politycznych podejmowanych społecznie w ramach ustroju. ”

        Henryk Kiereś „Osoba i społeczność” Lublin 2013, s.143

        To w ramach przerw w „wypełnić klepaniem modlitw przez 16 godzin dziennie” odczytywali rzeczywistość.

        • Tajemniczy don Pedro

          „Co wyróżnia cywilizację Personalistyczną?”

          To, że promuje kolektywizm, starając się jednocześnie unikać przyznawania się do skażonego historią (co, według liberała, jest nieuniknione) dziedzictwa kolektywizmu.

          To dokładnie tak, jak Czerwoni. „Co, tamte wypaczenia to miał być socjalizm? Nie, prawdziwy socjalizm to zbudujemy dopiero my teraz”.

    • Q8

      Prawica, to nie jest od razu nazizm.

      • Tajemniczy don Pedro

        Oczywiście, nie jest, tym bardziej, że nazizm ma wiele elementów lewicowych.

        Ale prawica, o jaką chodzi panu Wielomskiemu, to jest prawica kolektywistyczna, podporządkowująca prawo naturalne państwu i państwowej ideologii, w istocie wyznająca kult państwa („jednostka niczym, jednostka zerem, jednostki głosik cieńszy od pisku”). To właściwie nie byłby nazizm, tylko klasyczny faszyzm, okraszony jakimś neofeudalizmem (monarchizm, sojusz Pana i Plebana, hierarchiczna struktura społeczna, gdzie Wójt ma ora et labora i nie podskakiwać).

        Tak długo, jak długo NCz wraz z przyległościami określa się jako „środowisko wolnościowe”, tęsknoty pana Wielomskiego, wyrażane akurat tutaj, muszą dziwić.

  • OJerry Niemam

    Ani w interesie Rosji, ani Waszyngtonu, ani Berlina nie jest odrodzenie silnej Rzeczypospolitej.

    • Q8

      dlaczego Rosja, miałaby mieć problem odnośnie odrodzenia się silnej Polski?

      • OJerry Niemam

        Ponieważ silna Polska była by zbyt atrakcyjna dla Ukrainy, Białorusi i Bałtów, powodując ich przyciąganie ekonomiczne a co za tym idzie militarne, co z kolei było by bezpośrednim zagrożeniem dla egzystencji Rosji. Tak już przecież w historii bywało.

        • Q8

          prehistoria…
          nie mamy żadnych sprzecznych interesów z Ruskimi. Dlatego też z resztą, wpływy Ruskich na Polskę spadły setnie przez ostatnie 25lat. Teraz Polskę „szpiegują” Niemcy i Jankesi, a nie Ruscy.
          Ba, można by się nawet pokusić o hipotezę, że Ruskim, to byłoby nawet na rękę, gdyby Polska stanowiła jakąś siłę za plecami Ukraińców, za którymi w Polsce mało kto przepada.
          (właściwie, to w Polsce za Ukraińcami i pomocą dla Ukrainy postulują tylko agenci USA)

          • OJerry Niemam

            wpływy Ruskich na Polskę spadły setnie przez ostatnie 25lat. ” I właśnie dlatego mamy najdroższy gaz w Europie, przez Bałtyk niedługo pójdzie druga rura z gazem do Europy, która jeszcze silniej zwiąże nam ręce a gazportu jak nie było tak nie ma…

            Wszystkim jest na rękę słaba Polska. Słaba Polska daje Niemcom tanią siłę roboczą oraz rynek zbytu oraz nadzieję, że w dogodnym momencie będą mogli znów zagarnąć nasze zachodnie ziemie i wybić się z powrotem do pierwszej ligi. Słaba Polska daje Rosji nadzieje na podporządkowanie sobie z powrotem wschodniej Europy. Tylko silna Polska jest w stanie temu przeszkodzić, bo grawitacja kulturalna i ekonomiczna Ukrainy nawet dzisiaj, kiedy Polska jest tak słaba działa jednak na zachód. A co by było, gdyby Polska była ekonomicznie tym dla Ukrainy, czym dzisiaj są dla Polski Niemcy? A gdyby wspólne świetne interesy przekuły się (zazwyczaj tak się dzieje) na poważną siłę militarną, której oddziaływanie zaczynało by się pod Smoleńskiem? A przecież stamtąd do Moskwy już bardzo blisko…

            Rakiety balistyczne nie zawsze będą straszakiem. W końcu przejdą do lamusa tak jak do historii przeszła polska husaria. W końcu znajdzie się sposób a wtedy wszystko będzie zależeć czy będziemy (gospodarczo i mentalnie) w Mińsku i Kijowie, czy ciemnej d.pie.

            • Q8

              Szanowny Panie. Rury przez Bałtyk, gazporty i ceny paliw w Polsce, są w 100% spowodowane niekompetencją naszej kasty politycznej, a nie działaniami Rosji.
              Powiedzieć, że ‚Rosjanie są odpowiedzialni ze wysokie ceny paliwa w Polsce’, to tak jak powiedzieć, że ‚Rosjanie są odpowiedzialni za niskie ceny jabłek’.
              Każda małpa wie, że jak się coś sprzedaje, to najdrożej za ile kupujący zgodzi się kupić…
              Proszę nie obwiniać Ruskich za fałszywe, czcze sprawy. Jest wystarczająco dużo prawdziwych. Historycznych, jak i obecnych.

              Wszystkim jest na rękę słaba Polska, w takim samym stopniu, jak wszystkim jest na rękę słabe wszystko inne poza nimi samymi (z drobnymi wyjątkami takimi jak np:USAIzrael)
              Prawdziwe pytanie, brzmi: „JAK BARDO NA RĘKĘ” i „DO JAKIEGO STOPNIA SŁABA.”

              I teraz, hipotetycznie zakładając, że Polska jest silna:
              Z punktu widzenia Rosji nic wiele się nie zmienia, bo Polska, jak silna by nie była, nie jest w stanie przejąć funkcji jakie Rosja spełnia w rejonie. To jest fakt absolutny. Ba, można by się nawet pokusić o hipotezę, że silniejsza Polska, byłaby się w stanie postawić zachodowi, a nie skomleć u płota Merkel i Obamie, za każdym razem gdy Ci wymyślą se jakieś kolejne embargo.
              Śmiem twierdzić, że trudno byłoby znaleźć Państwo, któremu zależy mniej na stanie Polski, niż Rosji. A w porównaniu do Niemiec, Stanów, Francji i Wielkiej Brytanii, to ho ho…

              A straszenie imperializmem, to proszę sobie zachować na innych, szanowny Panie. Ja nie jestem pierwszym lepszym tępym klocem, któremu można takie kretynizmy wciskać i który będzie to łykać…

  • allahSnakbar

    Miłośnik generała Jaruzelskiego niczym nie zaskoczył. Zanim nawet rozpocząłem lekturę powyższego artykułu doskonale wiedziałem co się w nim znajdzie. Przynajmniej nie można zarzuć Panu Wielomskiego braku konsekwencji w bałwochwalczym uwielbieniu Rosji.

    • perflej

      Proszę mi wytłumaczyć jak to jest możliwe … ktoś jest profesorem – napisał artykuł …
      a ty twierdzisz, że da się zrobić tak, że najpierw czytający wie o treści artykułu, a dopiero później zaczyna jego lekturę …

      Inaczej mówiąc … chcąc sprowadzić Twoją wypowiedź – post – do poziomu wypowiedzi „Bolka – Elektryka” … musiałem najpierw przeczytać Twój post, później musiałem zastanowić się co odpisać i … dopiero na samym końcu nastąpiła odpowiedź … czyli nie da się zrobić „na odwrót” – zgodnie z Twoją „teorią o indywidualnej nieomylności” …

  • Tajemniczy don Pedro

    Ja skomentuję jednym zdaniem: jeśli nastąpi taka „kontrrewolucja” (definiowana jako cudaczna kombinacja restauracji feudalizmu z postępem a la Mussolini), to ja będę wśród tych, którzy do „kontrrewolucji” będą strzelać.

    • Barney Jam

      Nie zdążysz bo ja się zajmę tobą, znajdo!

      • Tajemniczy don Pedro

        Jak to powiedział klasyk, make my day.

        • Barney Jam

          Ten cuidado con lo que deseas. Tajemniczy don Pedo!?

  • Marcin Banach

    Niedźwiedź dałby nam się rozwijać aż się wzbogacimy a później by nas wchłonął.
    Najlepszą obroną przed w chłonięciem byłby desant libertarian na Moskwę, rozsadziliby imperium od środka.

    • Tajemniczy don Pedro

      Ściślej, nie rozwalili, tylko sprawiliby, że przestałoby byc imperium, bo libertarianie mają z natury tak, że pilnują swojego, ale nie wyciągają łap po cudze.

      • Marcin Banach

        Rosja rozpadłaby się na księstwa przy swoim potencjale powinna być supermocarstwem do którego sąsiednie państwa by lgnęły. Niestety negatywna selekcja wynosi do władzy słabych władców.

  • Mariusz Slowinski

    Zapewne zna Pan ten „syndrom żaby”. Wszystko można byle nie za szybko. Trzeba najpierw przyzwyczaić wolnymi krokami.

  • Mietek Wierusz

    W teorii wszystko wygląda wspaniale. Gorzej z praktyką. Takie porządki można by zrobić tylko przy pomocy z zewnątrz, a ta nie zostałaby dobrze przyjęta przez naród. Nie chodzi przecież o władzę samą dla siebie, ale o to by naród był w miarę zadowolony.

  • Lutogniew

    Bardzo zabawne!
    Zabrakło mi jeszcze wspólnoty słowiańskiej, jeśli chodzi o opcję rosyjską, a to jest bezdyskusyjne, choć niektórzy utrzymują, że niewiadomo czy Rosjanie to Słowianie.
    A z tego poróżnienia się Rosji z Niemcami w związku z Ukrainą, to my powinniśmy korzystać ile się da, a nie tyle ile nam dadzą, bo niczego nie dadzą, a zabiorą i każą się cieszyć.

  • Tomasz

    A od pomysłów Adama Wielomskiego zachowaj nas Panie.

    Panstwo prawicowe , ale co sie z tym wiaze ?
    Zalozmy ze odwolujemy sie tak jak JKM w swoich ideach do czegos podobnego jak Ameryka z 19 wieku. Jednak pamietajmy ze Stany tego okresu byly juz skazone demokracja , tfu , wiec trzeba brac to jako element zmieniajacy podejscie.
    Wiec likwidujemy demokracje. Mniej wiecej co tysieczny Polak stanie sie wlascicielem srodkow produkcji , cala reszta bedzie odbiorca pracy udostepnianej przez uprzywilejowanych.
    W opowiastach JKM przedstawia przyszly swiat z pozycji 100% obywateli bedacych fabrykantami , wiec jest pieknie. Niestety nie kazdy moze miec fabryke – robotnicy tez sa potrzebni. (A moze wszystko sie zgadze – obywatelami beda tylko wlsciciele srodkow produkcji – tO MA SENS!).
    Masz fabryke , masz duzo kasy jest pieknie. Masz w fabryce prace, masz troche pieniedzy wiec starczy ci na zakup produktow fabryki ? Wyglada ze tez jest niezle.
    Niestety nie ma panstwa i rzadza rynkowe prawa kapitalistyczne. Jest znacznie wiecej takich , co nie maja pracy. Czemu ? Bo nic nie zmusi fabrykanta do tego , czego nie chce zrobic. Dlaczego ma placic wiecej , jesli na jedno miejsce znajdzie 10ciu chetnych ? Dlaczego ma zatrudnic wiecej pracownikow , jesli tylu ile ma produkuje tyle towaru ile jest w staie upchnac na rynku.
    Jego pracownik nie kupi wiecej jego produktow, jesli wogole je kupi, bo ma w rodzinie bezrobotnych i musi im pomoc. Bezrobotny nie kupi jego produktow bo nie ma u jego podobnych pracy, za ktora dostalby wynagrodzenie na produkty. Placic wiecej robotnikowi , aby utrzymujac rodzine kupowal jeszcze produkty fabryki albo zatrudnic wiecej pracownikow wbrew rachunkowi ekonomicznemu – fabrykant tego nie zrobi bo zmniejszy to jego zyski. Zasilkow nie ma , pomocy spoleczne nie ma. Prawie podatkow nie ma , ale sa wyjatki.
    Utrzymywanie 1000 cyngli aby bronili fabryki i domu przed 10000 bezrobotnych musi kosztowac. Lepiej wiec zlozyc sie z innymi w miesci aby te 1000 chronilo wszystkie fabryki. Najtaniej to zrobic przez podatki na policje. Szczatkowe panstwo bedzie jednak mialo sens. Ochrona przed sasiadami tez sie przyda, bedzie wiec i wojsko. Jakas polityka zagraniczna , aby wojsko nie bylo tak naprawde potrzebne – minimalizacja kosztow .
    Kazdy ma pistolet albo kalacha, wiec tym wazniejsza jest sluzba porzadkowa aby taki zrozpaczony bezrobotny nie poszedl do dzielnicy bogatych (choc pewnie bedzie otoczona kolczatka pod napieciem ) i nie pokazal co taki kalach potrafi. Nowi Lennini czy Marksi beda sie pewnie pojawic jak grzyby po deszczu. Wiec potrzeba wiec bedzie preznego ogranu sadownictwa i wieziennictwa. Ale skoro kara smierci jest dozwolona, to na wieziennictwie zaoszczedzimy.
    Opieka medyczna na najwyzszym poziomie bo tylko dla tych co maja na nia pieniadze – czyli tylko fabrykantow. Nauka i szkoly – pewnie tylko dla wlascicieli srodkow produkcji , ktorzy z mas wybiora sobie kogo wyksztalcic na swoich przyszlych pracownikow. …
    JKM sypie roznymi fajnymi przypowiastami po roznych gazetach. Wszystkie sa swietne, tragedia tylko jest to, ze jak zaczniemy wprowadzac system , ktory przytaczane patologie rozwiaze , to sam stanie sie patologia. Troche to tak, jak proponowac leczenie przez amputowanie problemow – fajnie jak starczy odcinac wlosy czy paznokcie, gorzej jak trzeba bedzie odjac glowe.
    Znamienne jest ze NP JKMa liczy glownie na glosy mlodych. Jakos juz tak jest, ze jak czlowiek nabiera doswiadczenia zyciowego, to szybko odrzuca „konia trojanskiego” :)
    Proponuje zakladac panstwo prawicowe na Madagaskarze albo jeszcze lepiej w polnocnej Syberii. Ukochany putina na pewno wydzieli na eksperyment jakis obwod autonomiczny.
    Napewno bedzie z zainteresowaniem sledzil rozwoj takiego panstwa. A na koniec posprzata nie postawiajac swiadkow. Czy glosujacy na NP JKM skorzystaliby z takiej szansy ?
    Szanowny autorze tego artykulu . Kim widzisz sie w przyszlym prawocowym panstwie ? Na niezostanie fabrykantem masz 1000 razy wieksze szanse .