Zaczniemy walczyć z PiS – ale jeszcze nie teraz

Polscy wolnościowcy zgadzają się co do diagnozy, jaką postawiło PiS. W Polsce rzeczywiście mamy do czynienia z brakiem likwidacji postkomunizmu ze wszystkimi tego konsekwencjami. A postkomunizm to złodziejstwo okrągłego stołu i Magdalenki, które dało majątek nowej szlachcie. To nepotyczne i skorumpowane, ale za to nieskuteczne służby specjalne, sądy, wojsko, policja, a także – a jakże – uczelnie wyższe i instytuty naukowe. To brak reprywatyzacji, ale za to szeroko zakrojona „przechwytyzacja” państwowego i prywatnego majątku. To także komunistyczno-feudalne struktury, takie jak spółdzielnie mieszkaniowe, związek działkowców, związki zawodowe i przymusowe samorządy zawodowe. To wreszcie zadłużanie państwa, z którego wybrani nieźle żyją; to absurdalny i drenujący system podatkowy, który sprawia, że Polacy najwięcej pracują i najmniej zarabiają; to „system ubezpieczeń społecznych” będący wyjątkowo chamskim sposobem na dręczenie pracujących ciężko ludzi i rabowanie ich na korzyść rozmaitych uprzywilejowanych kast. To oczywiście także dołujący system prawny, który zapewnia wyjątkowo długie postępowania sądowe prowadzące do niesprawiedliwych wyroków. Tak, co do tego wszystkiego się z PiS zgadzamy.

Diagnoza jest więc podobna, ale recepta na wyleczenie – zupełnie inna.

PiS wierzy bowiem, że jeśli tylko wymieni się ludzi i do działających opacznie struktur wprowadzi się „uczciwych działaczy”, którzy będą pracować „dla dobra Polski”, to instytucje te zaczną działać. PiS nie chce więc likwidacji feudalnych spółdzielni mieszkaniowych, skorumpowanych służb czy niesprawiedliwych sądów, które dochodzą właśnie do ściany własnej absurdalności. PiS nie chce likwidacji wysokich podatków, użytkowania wieczystego czy ZUS. PiS nie chce sprawiedliwej reprywatyzacji i prywatyzacji. PiS nie chce uwolnienia od państwa szkół, uniwersytetów, zawodów. PiS chce wyrzucić „złych” ludzi i wprowadzić „dobrych”. Chce zmienić formę, nie zmieniając treści. Chce po prostu socjalizmu z ludzką twarzą. A to oczywiście jest utopia. Bo to instytucje zmieniają ludzi, a nie odwrotnie. Ci „dobrzy” ludzie zaraz staną się „źli”. Początek tego procesu już zresztą obserwujemy.

Wolnościowcy powinni się cieszyć z tego, że PiS zrobi porządek z najbardziej jaskrawymi reliktami postkomunizmu. Ale jednocześnie wolnościowcy powinni wiedzieć, że po tym, jak proces ten dojdzie do końca, to właśnie ich czeka najcięższa praca, polegająca na doprowadzeniu do zmiany systemowej. Taktyczny sojusz z Prawem i Sprawiedliwością zamieni się wtedy w otwarty konflikt. Właśnie na to musimy się szykować.

  • Marek Zadrożniak

    Ale jednocześnie wolnościowcy powinni wiedzieć, że najbardziej prawdopodobna teoria jest taka, że siły, które pan Michalkiewicz często opisuje jako pociągające za sznurki z tylnych szeregów, znowu próbowały czegoś dokonać oraz, że pracownicy BOR są w tych akcjach umoczeni po uszy co też zauważył p. Stanisław w jednym z felietonów.

    Sądzić należy, że w czterech ostatnich wypadkach: z prezydentem Dudą, kolizji polskiej kolumny rządowej w Izraelu, min. Macierewiczem i premier Szydło nie chodziło o zamachy na te osoby. Chodzi raczej o psychologiczną ‘padgotowkę’, o to, że jak po tylu wypadkach będzie w końcu wypadek śmiertelny to wszyscy stwierdzą, że to normalne, bo tak w końcu musiało się skończyć.

    Na razie wyrabiają statystykę a śmierć przyjdzie we właściwym momencie. Na miejscu p. Kaczyńskiego bym bardzo uważał. Dzieje się coś dziwnego.

    Wszystko wskazuje, że chodzi tu o stworzenie łańcucha katastrof samochodowych celem ‚padgatowki’ psychicznej telewidzów a celem tej ostatniej i właściwej katastrofy będzie Jarosław Kaczyński. Przemawia za tym słaba jego ochrona i słaby samochód oraz to, że to on pociąga za wszystkie sznurki w PiSie i de facto w Państwie.

    Być może tak ma być. Przynajmniej ja tak to widzę. Chodzi o prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jak z nim się uporają to z resztą pójdzie im równie łatwo jak w A.D. 2010. Zwykły pośle Jarosławie Kaczyński – nie bądź głupi nie daj się zabić!

  • Błazen Stańczyk

    Genialny plan. PiS „zrobi porządek z najbardziej jaskrawymi reliktami postkomunizmu” a następnie przekaże władzę redaktorowi Sommerowi.
    Ale ja mam inną prognozę: Albo PiS odniesie sukces (cokolwiek to znaczy), to będzie rządził nadal. Albo się rozłoży. A wtedy jak myślicie, kto wygra kolejne wybory? Czy ci co z PiSem byli w „taktycznym sojuszu”, czy ci, co go od początku krytykowali, organizowali manifestacje, okupowali mównicę itd.

    • Q8

      Ja to zawsze sądziłem, że to gadanie w stylu „PiS posprząta, a my potem naprawimy” to takie robienie dobrej miny do, w tym wypadku nie tyle „złej” gry, co „przegranej”, gry.
      Ale może któregoś dnia ludzie się faktycznie połapią, że od zawsze rządzą nami ci sami politycy i zagłosują na coś innego?

  • Błazen Stańczyk

    Jest nowy, jeszcze ciepły, ranking wolności gospodarczej Heritage Foundation http://www.heritage.org/index/ranking

    „Wolnościowcom” ku rozwadze. Czy Waszym wzorem są kraje pierwszej dziesiątki jak Singapur, Estonia, Irlandia czy Szwajcaria? Czy będziecie podążać za prorokami, dla których wzorem są kraje drugiej setki, jak Rosja czy Chiny?

    • Q8

      Panie Stańczyk, Pan mylisz pojęcia i błądzisz w definicjach.
      Owszem, w Polsce się używa słowa „wolnościowcy” ale nie dla tego, że gdzieś tam jest niewolnictwo, a tu Korwin jest jeden jedyny za wolnością. Tak się utarło, że się mówi wolnościowcy i tyle. Jeśli wejść w szczegóły, to w Polsce wcale nie problem z wolnością per se, a głównie z wysokością opodatkowania.
      A ten ranking wysokości opodatkowania znowu nie uwzględnia.
      Proszę sobie wpisać w google i wyszukać jakiś ranking rajów podatkowych i nałożyć na ten Pański ranking i Pan zobaczy.
      Przykład. Belize jest uznawane za raj podatkowy, ale w Pańskim rankingu jest na miejscu 101. Bolivia jest uznawana za raj podatkowy, a tutaj jest na 168 miejscu. Alaski nie ma wcale. I tak dalej i dalej i dalej.

      Jest jeden ciekawy punkt na wykresie, mianowicie „tax burden”. Nie doszukałem się niestety skąd się to bierze. Szkoda, że nie jest opisane i tylko jedna cholera wie co to jest.
      Poza tym, wszystkie pojęcia są wrzucane bez ważenia do jednego wora, co powoduje bardzo dziwne sytuacje.
      Proszę nawet popatrzeć na Polskę i Rosję. Rosja jest na miejscu 114 a Polska na 45. Ale w tabelce „Government size” przegrywamy z Ruskimi o dobre 45punktów. Za to jakimś sposobem w tabelce „Rule Of Law” mamy znacznie więcej i dlatego w ogólnym rozrachunku stoimy wyżej. To jednak dowodzi, że w Rosji polityka podatkowa jest znacznie lepsza niż w Polsce, bo w tax burden i fiscal health są lepsi.
      Więc jak teraz „wolnościowcy” z Korwinem na czele pieją, że podatki są lepsze w Rosji niż u nas, to mają rację.
      Nigdy natomiast nie słyszałem, żeby jakiś „wolnościowiec” twierdził, że WSZYSTKO powinno być jak w Rosji.

      Tak czy siak, ten ranking jest do chrzanu. Taki se ranking, żeby się można popodniecać, ale każdy ranking, który nie mówi niczego wprost, to bełkot.
      Nie da się nawet posegregować względem jednej wartości… :<

  • Błazen Stańczyk

    „Zaczniemy walczyć z PiS – ale jeszcze nie teraz”
    A na razie proszę grzecznie wrócić do gimnazjum, gdzie może się nauczycie jak pisze się nazwisko Reagan. I przestańcie robić pośmiewisko z idei prawicowych, panie redaktorze Zomer.
    Już samo to, że ktoś wypuszcza do drukarni a potem kiosków pismo z błędem na okładce, powinno dyskwalifikować takiego „redaktora naczelnego”. A za bezczeszczenie nazwiska ikony wolnorynkowej prawicy powinien być dożywotni zakaz wypowiadania się na tematy polityczne.
    A więc REAGAN nie REGAN.
    A póki nie przeprosicie prawicowców za przekręcanie tego nazwiska, ja pozwolę sobie pisać: „redaktor ZOMER”
    I co cywilne tchórze? Znowu usuniecie ten mój komentarz?

    • Q8

      etam… pomyłki się zdarzają.
      Robicie z igły widły, Panie Stańczyk…

      • Błazen Stańczyk

        Żeby ktoś wydrukował pismo z literówką na okładce, to się chyba rzadko zdarza. Ja takiego przypadku nie pamiętam. Wielcy analitycy polityczni, którzy dowodzą, że „Trump to nowy Reagan” tylko, że tyle się znają na Reaganie, że nie potrafią napisać tego nazwiska. No, na Trumpie się lepiej znają – nie napisali Tramp. Oczekuję teraz tekstów o leidi Taczer.
        I wszyscy się potem dziwią dlaczego nikt tego środowiska nie bierze na poważnie. Zapewne winna jest rozwiedka, Żydzi, Stare Kikuty, kosmici i Monika Olejnik. Redaktor Zomer – nigdy.

        • Q8

          Ale co się niby takiego strasznego stało?

          • Zgadzam się z Błaznem Stańczykiem. Takie błędy pokazują jak amatorsko środowisko NCzasu podchodzi do pewnych, dość podstawowych kwestii. Niestety również i w praktyce to widać. „Zaczniemy walczyć z PiS” – najpierw przekroczcie magiczną barierę 3% a podpowiem, że ułatwi to wyeliminowanie JKM z uprawiania polityki. Ten człowiek powinien być jedynie publicystą, bo potrafi zachęcić tych mniej dociekliwych swoimi chwytliwymi hasłami, natomiast tych, którzy przykładają sporą wagę do etyki zdecydowanie zraża.

            • Q8

              Super! Wszystko jest lepsze we dwóch. Nawet mylenie się!

              Reagan to nazwisko nie polskie. Nie jestem polonistą, ale śmiało można twierdzić, że w języku polskim szyk liter „ea” jest rzadkością w ogóle. A ciche „a” nie występuje wcale. Nie każdy musi umieć po angielsku.
              Poza tym, czy Pan na prawdę sądzi, że oni tam wszyscy z Korwinem na czele się zbierają za każdym razem jak gazeta wychodzi i sprawdzają literówki? Czy Pan na prawdę sądzi, że skoro tak napisane poszło do druku, to to oznacza, że nikt w redakcji nie wie jak napisać Reagan?
              I wreszcie pytam jeszcze raz, bo ciągle otrzymuje albo odpowiedzi wymijające, albo nie otrzymuję ich wcale.
              -co się takiego strasznego niby stało?

              A pro po Korwina i środowiska Wolnościowego, to również plecie Pan bzdury. Stańczyk i jemu podobni, włączając w to Pana, Szanowny Panie, zwyczajnie łajno się znacie.
              Gdyby było „parcie” społeczne na „łagodniejszego Korwina” to taki łagodniejszy Korwin by się pojawił. Gdyby było „parcie” społeczne na jakiegoś innego lidera wolnościowego, to taki inny lider by się pojawił.
              ALE NIE MA!
              NIE MA W POLSCE KLIMATU!
              NIE MA!
              W POLSCE LUDZIE MAJĄ W DU**E WOLNOŚĆ!
              MNIEJSZOŚCI SPOŁECZNE POSIADAJĄCE ELEKTORSKĄ WŁADZE W POLSCE TO:
              BIUROKRACJA
              LUDZIE NA GARNUSZKU PAŃSTWOWYM(emeryci renciści etc.)
              PRACOWNICY INSTYTUCJI PAŃSTWOWYCH (lekarze pielęgniarki policjanci wojskowi etc)
              ZWIĄZKI ZAWODOWE
              i praktycznie koniec!
              Każda z tych mniejszości ma, literaly, wyje***e na wolność!

              Nikomu nie zależy. Nikt nie ma w tym interesu.
              Osoba Korwina nie ma tu nic do rzeczy.

              Z resztą. Gdyby Korwin był takim strasznym problemem dla elektoratu wolnościowego, to by ten elektorat poszedł do Marusika i Wilka z KNP gdy ci się podzielili. Ale nie poszedł.

              • Drogi Panie pierwszy akapit jako sztuczka erystyczna skutkowałby pozytywnie, ale w stosunku do średnio ogarniętych dyskutantów. Za siebie ręczę, że takie wybiegi dają tylko negatywny efekt.

                Użyłem skrótu myślowego licząc, że zrozumie Pan o co chodzi. Niestety pomyliłem się. Chodziło mi o to, że ta literówka doskonale pokazuje zaniedbania polskiego środowiska wolnościowego odnośnie podstawowych kwestii. Wie Pan ile osób przegląda projekt okładki przed drukiem? A pewnie co najmniej kilkanaście. Logika jak widać jest taka: Robimy najbardziej popularne pismo wolnościowe? Walnijmy błąd na okładce, niech edycja śpi! Chcemy mieć w parlamencie swoją siłę? Wystawmy w wyborach klowna, który zacznie opowiadać o Hitlerze, niepełnosprawnych czy kobietach (nie ma znaczenia prawdziwość tych opinii – wytrawny polityk unika pewnych kwestii w kampanii, natomiast pajac daje sobie upust). Co się takiego strasznego niby stało? Ano to, że żeby w dzisiejszej polityce mieć jakiekolwiek szanse na sukces jako osoba z poza mainstreamu, należy być w miarę możliwości krystalicznym i jak najmniej narażać się na „strzały”. Takie drobnostki potrafią zaważyć na końcowym wyniku wyborczym. Jeśli uważa Pan inaczej, to „łajno się Pan zna” na przebiegu kampanii wyborczych i jej efektach w demokracji.

                Trzeci akapit to festiwal dobrych przesłanek i błędnych wniosków. Widocznie nie do końca przemyślał Pan tę kwestię, bo że myśleć Pan potrafi to widać po komentarzu dotyczącym rankingu Heritage Foundation. Z Pana opinii można bowiem wywnioskować, że istnieje parcie społeczne na Korwina takiego, jakim jest. Skoro tak, to czemu nie osiąga sukcesu wyborczego? Podpowiem – bo takiego parcia nie ma. I wcale fakt, że istnieje parcie na rozsądnego konserwatywnego wolnorynkowca nie musi się przekładać na jego zaistnienie na scenie politycznej w Polsce. Powodów jest kilka, ale wymienię tylko te, które dotyczą Korwina. Po pierwsze środowisko jest mocno skanalizowane wokół JKMa i zmieni się to dopiero po jego albo odejściu od polityki albo odejściu z tego świata. Po drugie, co wynika z pierwszego ale skutki są niejako nieco odrębne, JKM jest popularny (również przez swoją głupotę) i dość skuteczny dla tych początkujących fanów wolnego rynku (tzw. kuce). Widziałem to na własne oczy w liceum i technikum, w których uczyłem – młodzi ludzie powielają argumenty Korwina, nie mają jednak siatki pojęciowej i „warsztatu” wolnorynkowego (rzadko który przeczytał Hayeka czy Misesa). Później na studiach spotykają starszych kolegów/koleżanki, którzy są nieco bardziej już doświadczeni i oczytani i wychodzi na to, że mają inne oczekiwania wobec polityka. Na przykład skoro ten nazywa siebie KONSERWATYWNYM-liberałem (nota bene tragiczna zbitka semantyczna bez krztyny sensu, ale to nie temat na tę dyskusję), to oczekuje się od polityka bycia faktycznym mężem stanu. Koleś, który jest po którymś rozwodzie i chwali się ilością „zaliczonych” kobiet nie jest osobą wiarygodną w świecie działania. Zwyczajnie robi z twarzy du**. Po trzecie, zgadzam się, że nie ma jakiegoś wielkiego parcia na ruch wolnościowy, ale tylko i wyłącznie w pokoleniu od 40 roku życia w górę. Dlaczego? Ano dlatego, że są nieco przyzwyczajeni do status quo i obawiają się zmian. Młodzi ludzie obecnie inaczej funkcjonują na rynku, bardzo chcą obniżenia podatków, bo zwyczajnie ułatwi im to życie. Także istnieje grupa, która zagłosowałaby na wolnościowca PRZYZWOITEGO i z odpowiednim PRem. Wystarczy sobie przypomnieć, że JKM jednak zdobył głosy i siedzi w PE. Dlaczego? Bo zamknął buzię na tematy bezsensowne.

                „Nikomu nie zależy” – owszem, mnie zależy i mam w tym interes. I osoba Korwina ma tu wszystko do rzeczy. Także już mój przypadek falsyfikuje Pana opinię ;)

                Marusik to przyzwoity człowiek, ale nie potrafi się przebić. Żeby być sprawnym politykiem trzeba mieć nieco „ikry”. Elektorat nie przejdzie do osób, które są tylko intelektualnie i moralnie im odpowiadają – potrzebny jest też czynnik lidera.

                • Q8

                  Wsystko co Pan tu nawypisywał, a jest tego dużo, skraca się do jednego zasadniczego problemu którego zwyczajnie Pan nie dostrzega. Tak jak Stańczyk. I właśnie dlatego „łajno się znacie”:
                  „Marusik to przyzwoity człowiek, który nie potrafi się przebić”
                  a
                  „Korwin, to nie przyzwoity człowiek, który potrafi się przebić”
                  I teraz, czy potrafi Pan znaleźć jakiś złoty środek między nimi? jakieś miejsce MIĘDZY dwoma „dziedzinami”? Ba! Czy uważa Pan, że między tymi dwoma niejako „zbiorami”, w ogóle istnieje jakieś takie wole miejsce nie należące do żadnego?
                  Takie miejsce, które jest na tyle agresywne, by być zauważalnym, ale niewystarczająco agresywne, by antagonizować takich jak Wy?
                  Hę?
                  I teraz zakładając nawet, że istnieje takie miejsce, to dlaczego nikt go nie wyszukał i nie zagospodarował? Stańczyk sam twierdzi, że natura nie znosi próżni!

                  Du*a!
                  Nie ma takiego miejsca! A gdyby nawet było, to zrobiłoby się kampanie anty, na wzór tego co Clinton robiła Trumpowi, tyle, że w Polsce taki pozew o jakąś pederacje można by ciągnąć latami…
                  Takie operacje nawet teraz mają miejsce, mimo, że na mniejszą skalę.

                  Szarpnę się nawet i napiszę, nieco zaczepnie, że Panowie się łajno znają na „systemie partyjnym” ogólnie rzecz biorąc.
                  Panowie zdają się uważać, że to działa tak, że pojawia się polityk i ten polityk coś gada i ludzie tego polityka lajkują, jeśli ten się im podoba. A to jest totalna brednia. Jest odwrotnie!
                  Na początku są ludzie. Ci ludzie mają problemy. Na te problemy znajdują się politycy! Gdyby dzisiaj w Polsce pojawił się Martin Luther King, albo jakiś inny charyzmatyczny lider, to nikt by na niego nie zagłosował anyway! Bo nie ma na to ludzi!
                  Tak więc samo z siebie istnienie elektoratu lubującego się w Korwinie i brak elektoratu lubującego się w innych „wolnościowcach” jest dowodem na jego skuteczność, w stosunku do skuteczności innych „wolnościowców”! (i z racji wyniku 3~4%, ogólnym brakiem ludzi zainteresowanych Wolnością)

                  Kończąc, odniosę się jeszcze do tej kompletnej bredni na kiju, jaką zdają się powielać wszyscy wolnościowi antykorwiniści jak Wy.
                  „Po pierwsze środowisko jest mocno skanalizowane wokół JKMa i zmieni się to dopiero po jego albo odejściu od polityki albo odejściu z tego świata.” – do tego.
                  Mianowicie.
                  Czy Korwin ma jakiś kuź*a monopol, na Partię wolnościową? NIE. Odpowiedź brzmi, nie ma.
                  Czy środowisko się Korwina boi? NIE.
                  Czy Korwin ma w owym środowisku władzę totalną?(jak Kaczyński w pisie?) NIE. KNP jak i KORWIN są skonstruowane semi-demokratycznie. Mają radę główną na szczycie i Korwin był niejednokrotnie przegłosowywany, na przykład przy zmianach nazwy partii. Najpierw na KORWIN, potem na Wolność. To nie były jego pomysły, ale przeszły.
                  Czy Korwin jest w stanie zrobić coś siłą, lub jakąkolwiek inną metodą wpłynąć na czyjeś postępowania? NIE. Gdyby był, to KNP by się nie odłączyło, a Kukiz by nie odpie***lił takiej fuszerki.

                  • Dużo słów, mało treści.

                    Jeśli uważa Pan, że wszystko sprowadza się do problemu złotego środka, to proszę zapytać, czy jakiś proponuję, a nie imputować, że tego nie robię.

                    Bycie zauważalnym to nie jest kwestia agresji. Ma Pan bardzo prymitywne pojmowanie gier pod wyborcę i może dlatego uważa Pan, że albo Korwin albo nikt. Przykład w zasadzie niby nijakiego prezydenta Dudy, który wygrał spokojem, rozsądkiem, prezencją i umiejętnym punktowaniem czy premier Szydło, która zaprezentowała niejako „matczyną wrażliwość” pokazują, że istnieją inne kwestie, na które uwagę zwracają wyborcy. Korwin-Mikke to politycznie nieudolny pajac i może Pan stawać na głowie, rzucać łajnami w innych, ale nic tego nie zmieni.

                    A dlaczego nikt go nie zagospodarował? To bardzo proste – w Polsce cholernie trudno buduje się coś od podstaw. Szczególnie, że świat polityki i ruchów społecznych jest przesiąknięty kombinatorami, karierowiczami, ludźmi o wątpliwej przeszłości a nawet byłymi czy obecnymi agentami. Dlatego od lat obserwujemy walkę tych samych środowisk tylko pod nowymi szyldami. Nawet sam Korwin po tym jak klepał się po plecach z Urbanem czy chwalił SBków za ich rzekomą wielką inteligencję za przeproszeniem śmierdzi na kilometr. Jego życiowa postawa również potwierdza moje podejrzenia i rzuca cień na JKMa.

                    Nie wiem co ma Clinton i Trump do sytuacji w Polsce. To są inne rzeczywistości polityczne i porównuje Pan pralkę z lodówką co każe sądzić, że nie do końca orientuje się Pan w kwestiach politycznych.

                    Absolutnie nie ma Pan racji co do opinii, że w Polsce najpierw są ludzie a później liderzy. Żyjemy w rzeczywistości symulakrów – problemy się kreuje i pod nich dobiera statystów-liderów. Od okrągłego stołu mamy taki właśnie „festiwal” w Polsce. Pan opisuje sytuację w miarę zdrowych systemów polityczno-społecznych, a do takiego nam baaaardzo daleko.

                    Sam ze swojego grona, czy to akademickiego, czy zwykłych znajomych znam sporo wolnościowców, którzy od dawna na Korwina nie głosują. Czekają na pojawienie się kogoś przyzwoitego z podobnymi poglądami. Nie ma sensu tracić głosu na pajaca, za którego będą się wstydzili. Wie Pan nie każdy ma 16 lat i dużo sieciowej agresji. Ludzie mają swoje dążenia, rodziny, domy i widzę, że Korwin nie jest autorytetem ani moralnym ani politycznym ani intelektualnym, dlatego popieranie go jest zwyczajnie bez sensu.

                    Co do Pana zakończenia. To, że w jakiś sposób Korwin jest wybierany demokratycznie w swoich partiach nie ma żadnego znaczenia. Pan w ogóle nie rozumie problemu. Co z tego, że Korwina kiedyś gdzieś przegłosowali, skoro od razu strzela focha i zakłada nową partię, starej zabierając struktury (często złożone z zaangażowanych nastolatków), bo Ci, którzy je tworzą, liczą na jakieś czcze obietnice pajaca oparte na jego rozpoznawalności? Po kolejnej kampanii struktury się rozlatują, bo Korwin znów przegrywa, później kaptuje nowych-naiwnych nastolatków i tak mu się to kręci od lat. Korwin nie musi wprowadzać dyktatury żeby środowisko było wokół niego skanalizowane. A czy Korwin ma poparcie? Ma bardzo niewielkie. Przywołany Kukiz pokazał jak się gromadzi elektorat w moment. JKM jest zwykłym nieudolnym klownem pod względem politycznym i nic tego nie zmieni. Sam kilka razy głosowałem na Korwina nie dlatego, że go popieram, tylko dlatego, że nie było na kogo, a część jego poglądów jest spójna z moimi. Później przestałem marnować swój głos i nadwyrężać swoje sumienie.

                    Na zakończenie – Pan nie zdaje sobie sprawy ile jest środowisk wolnorynkowych zupełnie odrębnych od Korwina czy KoLibra. Tyle tylko, że to są przyzwoici ludzie i nie chcą iść pod rękę z kimś, kto albo jest agentem, albo szaleńcem. Przykładem niech będzie TFP prof. de Oliveiry, które to stowarzyszenie bardzo prężnie i ciekawie funkcjonuje. Tyle tylko, że ci ludzie skupiają się (słusznie!) na pracy u podstaw, a nie na braniu udziału w demokratycznych orgiach wyborczych.

                  • Napisałem komentarz jakieś 3 godziny temu i nie został opublikowany. Nie mam pojęcia dlaczego, ale nie mam za bardzo czasu pisać ponownie aż tyle.

                    Pokrótce jednak: 1. Tak, istnieje złoty środek między Korwinem i Marusikiem. To, że akurat w praktyce go nie widzimy nie oznacza, że nie będzie za miesiąc, rok czy dekadę.

                    2. Korwin nie musi używać metod dyktatorskich, aby mieć władzę totalną. Wystarczy, że do każdej nowej partii ciągnie za sobą struktury, które i tak złożone są z naiwnych nastolatków (później wyrastają oni z pracy dla oszołoma, który cały ich trud rozwali jednym zdaniem o Hitlerze itp.)

                    3. Istnieje ruch wolnościowy poza Korwinem i jego organizacją i ma się bardzo dobrze, co dowodzi, że to środowisko ma pewne poparcie społeczne. Przykładem niech będzie TFP. Tylko, że TFP ma inne zadania (praca u podstaw) ze względu na swój charakter. Nie wszyscy chcą brać udział w orgiach politycznych w demokracji.

                    4. Korwin ma żenujące poparcie. Od tylu lat raptem raz udało mu się w wyborach do PE. Naprawdę doskonały wynik. Przychodzi Kukiz i zmiata Korwina w pył. Nic dziwnego – Kukiz zwyczajnie jest PRowo lepszym politykiem.

                    5. Jeśli uważa Pan, że w Polsce najpierw są ludzie, a później liderzy, to błędnie przykłada Pan kalkę innych systemów politycznych na polskie realia. Żyjemy w rzeczywistości symulakrów – problemy się tworzy i do nich dopasowuje statystów. Świetnie pokazała to np. walka o krzyż po wydarzeniach 10.04. Sam Korwin również jest bardzo podejrzany. Poklepywanie się z Urbanem i chwalenie inteligencji SBków w połączeniu z tym, jak prowadzi swoje życie osobiste nazywając siebie KONSERWATYSTĄ jest zwykłą kpiną i zwyczajnie śmierdzi na kilometr.

                    • Q8

                      Z takimi jak Pan są zawsze problemy. Ja również więc nie będę mieć czasu i napiszę Panu pokrótce:
                      Masz Pan łeb zryty doajmętnie intelektualnym marksizmem. PRLem! Wszystko trzeba Panu zmieniać i naprawiać i korygować i dopasowywać do prądu ODGÓRNIE, bo CEL UŚWIĘCA ŚRODKI!
                      Toteż wszyscy, z Korwinem włącznie, powinniśmy sami siebie cenzurować polityczną poprawnością jak te kacapy z na przykład PO, tylko po to, żeby nie urazić uczuć takich jak Pan, pseudo-wolnościowców myślicieli!
                      Po moim trupie proszę Pana. Po moim trupie.
                      Bo gdyby Pan, szanowny Panie, faktycznie był Liberałem, to myślałby Pan jak liberał. Mianowicie, że Korwin to facet, który może se robić co chce i nikomu nic do tego!
                      I teraz Korwin zauważył, że jest do zagospodarowania trochu młodego elektoratu + wymierająca kasta przedsiębiorców. Założył partię i zaczął się do tego elektoratu łasić. Ci, którym się to podoba, do niego przylgnęli i jest im cacy. Ci natomiast, co do Korwina nie przylgnęli, stworzyli niezagospodarowaną mniejszość którą zagospodarował ktoś inny. STOP. Nie stworzyli, i nikt tej mniejszości nie zagospodarował, bo było ich zbyt mało wewnątrz owej mniejszości, by się opłacało komukolwiek to gospodarować. I to jest całe sedno sprawy. Że wolnościowców którym się nie podoba Korwin, jest za mało, by było po co ich zagospodarowywać. I rozbicie KNP jest najlepszym na to dowodem. Jeżeli tego banalnego rozumowania Pan nie jest w stanie ogarnąć, to szczerze współczuje Pańskim uczniom.

                      Pro po tych szalonych punktów.
                      Ad1. Nie rozumie Pan! Jak Pan idzie po łące i patrzy na trawę, i nagle widzi dziurę w trawie na kilka metrów kwadratowych, po czym dalej jest normalnie, to też pierwsze co przychodzi Panu do głowy, to „no, nie ma tu trawy, ale pewnie będzie jutro, za miesiąc, rok albo dekadę”?
                      Bzdury na kiju! Sytuacja ma się tak, że nie ma tam nikogo wartego gospodarowania!
                      Prawda jest taka, że „kuce” lubią Korwina właśnie za jego niewyparzony ryj, więc strata tego elektoratu, nie zbilansowałaby się zyskaniem tych kilku zapalczywych, takich jak Pan.

                      Ad2. NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA BY PRACOWAŁ DLA „OSZOŁOMA”. LUDZIE TAM PRACUJĄ Z WŁASNEJ NIEPRZYMUSZONEJ WOLI! PROSZĘ ZAŁOŻYĆ KONKURENCYJNĄ PARTIĘ WOLNOŚCIOWĄ I KONKUROWAĆ O LUDZI I O ELEKTORAT, TAK ZROBIŁBY KAŻDY, KTO MA JAJA. PANA ROZWIĄZANIE NATOMIAST, TO „ZABIĆ” KORWINA, ŻEBY LUDZIE I ELEKTORAT Z BRAKU LAKU, POSZLI DO KOGOŚ INNEGO! POWINNO BYĆ PANU KU**A WSTYD!

                      Ad3. A co to ma do rzeczy?

                      Ad4. Nie. Żenujący to jest klimat polityczny w Polsce. Czy Pan próbuje mi tu wmówić, że jakby Korwin nie gadał o hitlerze, to miałby 20%? pff dobre sobie. W Polsce musi tąpnąć! Może ZUS pierdylnie, może EU, może coś innego i przeciętni kowalscy wpadną na pomysł, że mainstream’owy, cukierkowy liberalizm jest psu na budę. Wtedy Korwinowi dojdzie elektoratu i ludzie będą mieć w tyłkach głęboko bzdurne soundbait’y z hitlerem, plemnikami, czy murzynami. Dokładnie tak, jak w Jameryce ludzie mieli głęboko, że Trump lubi łapać kobiety za genitalia.
                      A Kukiz, to żaden PRowy geniusz. Kukiz, to idiota. Palikot bis. Wygadujący takie kretynizmy, że aż szkoda czasu cytować. Kukiz to własnie przykład tego co się dzieje, gdy cel dostania się do parlamentu uświęci środki. Ruch Kukiza do polityczny żart! Większość głosować wygląda u nich tak, że połowa ruchu jest za, a połowa ruchu przeciw. Po cholerę oni tam w ogóle są?

                      Ad5. Nie rozumie Pan znowu. „Ludzie” w rozumieniu „elektorat”. Politykę w Polsce uprawia się w stosunku do elektoratów mniejszościowych. Partie polityczne przekupują mniejszości społeczne obietnicami wyborczymi i zachowaniem przed wyborami. Nie ma tu niczego kosmicznego. I pewnie, że jest tu nieco divide and conquer, ale znowu gdzież nie ma?

                    • Znów mam problem z komentarzem. Widocznie wielce wolnościowy nczas ma problem z gorzkimi słowami prawdy na temat działalności pewnych osób ;) Niemniej będę go wklejał aż się pojawi.

                    • Q8

                      pff. Ja rozumiem bardzo dobrze, to co Pan tu wypisuje. To Pan, nie rozumie mnie. Mało tego. Nie dość, że Pan nie rozumie, to jeszcze ma Pan takie kur**sko wielkie ego, że nie jest Pan nawet w stanie spróbować. Jest Pan zwykłym intelektualnym gówniarzem. Ale o tym, za chwilę. Bo najpierw rzecz prosta, na którą zwracam uwagę od samego początku dyskusji, a Pan ją omija, jakby nigdy nic. Zupełnie ją bagatelizuje.
                      Otóż, że jesteście Towarzyszu pseudo-wolnościowcem. Wasz punkt widzenia jest autorytarny! Odgórny! To nie jest żadna wolność. Powinieneś człowieku głosować na PiS, Twój stan umysłu i sposób rozumowania pasuje do nich idealnie! (A może właśnie głosowaliście, szanowny Panie na PiS w życiu, tylko ostatnio zwyczajnie przestało się dać? hę?)
                      Ale do rzeczy!
                      Przestań włazić w szczegóły próbując mnie zgubić w gąszczu kretyńskich akapitów. Sedno sprawy leży na wierzchu!
                      Wolnemu człowiekowi wolno robić co się mu podoba.
                      Korwin jest wolnym człowiekiem i ma prawo se założyć partię i walczyć o elektorat! Jeśli Ci się to, szanowny Panie nie podoba, to możesz sobie o tym trąbić, be my guest, ale nie próbuj mi tu budować dla siebie moral highground’u.
                      Czy istnieje jakieś prawo, które mówi, że partię wolnościową w Polsce może mieć tylko Korwin? NIE, nie ma żadnego takiego prawa! Ba! KNP po rozpadzie z Korwinem, miała znacznie lepsze zaplecze niż Korwin, bo partia i jej struktury została pod wodzostwem zarządu. Pod Marusikiem i Wilkiem. A to Korwin własnie musiał wszystko budować od nowa. KNP jednak umarła, bo zabił ją kompletny brak elektoratu. Nie brak ludzi do partyjnej pracy.
                      KORWIN NIE MA ŻADNEGO MONOPOLU!
                      Tylko gówniarzeria napisałaby argument „korwin ma monopol, bo tak”
                      To właśnie Ty, wbiłeś sobie do łba takie kretynizmy jak „korwin ma monopol” i dlatego własnie, w wyniku każdego rozumowania wychodzą Ci fałsze.
                      To jest proste jak drut!

                      I teraz znowu te Pańskie szalone punkty!
                      Ad1. Analogia z trawą jest świetna. Tylko Pan, szanowny Panie, ma na nią za mało oleju w głowie.
                      Jeśli w jakimś miejscu trawa nie rośnie, to jest na pewno na to POWÓD. Nie ma tam ziemi, albo nie ma tam słońca, może ktoś tam naszczał, nie wiem. Ale jakiś powód na pewno jest. bo BRAK CZEGOŚ, RÓWNIEŻ JEST CZYMŚ SPOWODOWANY!
                      I tak też właśnie, jeżeli nie ma w polskiej polityce nikogo, kto zająłby miejsce między Marusikiem a Korwinem to śmiało można powiedzieć, że są ku temu powody. Zwłaszcza, że taka sytuacja utrzymuje się od lat. Ba, nawet Marusik już praktycznie nie istnieje politycznie. I to jest kolejny dowód na to, że mam racje. Marusik rozstając się z Korwinem, myślał właśnie TAK JAK PAN MYŚLI TERAZ! Myślał, że jest na politycznym rynku elektorat, który chce mniej agresywnego Korwina! Rzeczywistość pokazała jednak, że MARUSIK SIĘ MYLIŁ! Marusik jednak miał jaja, by to sprawdzić samemu, nawet ryzykując polityczny cmentarz. I za to ma mój szacunek, jak niewiele było by to warte. Bo to dowodzi, że Marusik to wolnościowiec. Że myśli jak Liberał. „Że założy konkurencyjną partię, a potem niech się dzieje wola nieba.”
                      Pan natomiast. Ha! Pan jest jak kacapy z PiSu, albo PO. Pana pomysł, to obalić Korwina, a potem się zobaczy. Obalić Korwina, a jego elektorat znajdzie se nowego wolnościowego lidera. Z dobrowolnego przymusu. Wstyd!

                      Ad2. Tak. No jasne, że tak. Clearly! Korwin bierze kuców ze szkół i ich psuje! Jak mogłem na to nie wpaść!… oh wait. Wiem. Nie wpadłem na to, to bo kompletny debilizm! Wypisuje Pan takie kompletne debilizmy, że głowa boli!
                      Ale załóżmy nawet! że ma Pan rację. Że Korwin faktycznie bierze dzieciaki ze szkół i im robi wodę z mózgu. TO CO?! TO CO Z TEGO?! POWINNIŚMY MU ZAKAZAĆ!? Czy Pan w ogóle zdaje sobie sprawę, co za pier**ły Pan tu wypisuje! to teraz się Panu nie podoba wolność słowa?! Wolność słowa widzę jest dobra tylko, gdy to Pan coś mówi, hę?
                      KORWIN MOŻE SOBIE ROBIĆ, CO SIĘ MU CHCE! MOŻE SOBIE GADAĆ, CO SIĘ MU ŻYW NIE PODOBA! A JAK SIĘ PANU NIE PODOBA, TO ZAŁÓŻ PAN PARTIĘ! I WAL W KORWINA! TYM SAMYM SŁOWEM, KTÓRYM TO ON TAK STRASZNIE PSUJE TE DZIECIAKI! (które to, dziwnym trafem, nie głosują na PoPiS, czyli z automatu mają wiecej oleju w głowie, niż najgłupsi głosujący na Korwina)

                      Ad3. Nie ma żadnego związku, bo gadamy o partiach z perspektywy elektoratu. Cały wątek jest o tym, a ten punkt o tym nie jest. Ten punkt, to tylko z kapelusza wyjęty, zbędny argument na „potwierdzenie niczego”. No bo co Pan chce tym argumentem udowodnić? Że są lludzie, którzy są wolnościowcami, a nie lubią Korwina? Oczywiście, że są. Sam jestem jednym z nich. Ale Ci ludzie nie stanową mniejszości mającej wyborczą siłę.

                      Odnośnie drugiego postu.
                      Jakie osobiste wycieczki?

                      Haha. A co mnie to obchodzi z czego i gdzie pisaliście tam Towarzyszu doktorat? i do jakiej grupy sami się chcecie zaliczać? To jest zwykły bełkot! I próba appeal to authority. Proszę mnie nawet nie denerwować!
                      Nie ma to żadnego znaczenia. Ja również coś tam gdzieś tam zdałem. Śmiem twierdzić, że nie takie byle co. Ale nie powiem Panu co to było, bo ja chce być postrzegany z perspektywy tego, co piszę, a nie z perspektywy tego, jak się przyjęło oceniać kierunek czy wydział mojej akademii.
                      Zwłaszcza, że z perspektywy stanu Polskiej edukacji wyższej, śmiało można powiedzieć, że jest dużo więcej mądrych ludzi bez doktoratów, niż debili z doktoratami.
                      A napisałem „łeb zryty intelektualnym marksizmem, PRLem” bo poznałem Pana (w tym temacie) od właśnie tej strony i żadnej innej. Nie ma w tym niczego ani dziwnego, ani szalonego.
                      Pańskie pomysły, WSZYSTKIE, są odgórne, interwencjonistyczne. Ponadto, chce Pan cenzurować zwyczajnie Korwina, bo się Panu nie podoba, że czasem se powie co myśli, a ze mną, dyskutuje Pan ze swojego krzesełka moralnego high-ground’u, które sam se Pan przyniósł i sam se rozstawi. Fun!
                      Pan powie gdzie się Pan uczył! Ja bardzo Pana proszę! Będę wiedział, gdzie nie posyłać dzieci!

                      Pan mi tu niczego nie tłumaczy. Gada Pan głupoty. Polska polityka partyjna jest budowana z perspektywy odwoływania się do mniejszości politycznych i przekupowaniu ich na różnorakie sposoby. Korwin w takich zapasach nie ma szans, (żaden liberał nie ma szans) bo Idea wolnościowa nie wprowadzi dla przykładu embarga na węgiel z Australii, żeby wygrać głosy mniejszości górników.

                      Gdyby Korwin mówił delikatniej, to byłby Marusikiem. Bycie Marusikiem nie działa, co wdać gołym okiem.

                      Mnie również nie podoba się, że Korwin siedzi w EU, ale ponieważ jestem poważnym człowiekiem, to nie mam zamiaru wieszać na nim za to psów. Każdy człowiek powinien robić coś zarobkowego.
                      Wipler dla przykładu sprzedał się do RED IS BAD, i reklamuje ich produkty na każdym kroku. Czy to jest wiele lepsze?
                      Proszę dorosnąć! Korwin jak każdy człowiek, potrzebuje pieniędzy do życia.
                      Z resztą, przy okazji robi zamęt w tym PE. I ma tam tubę przez którą może mówić do ludzi. Win Win. A to, że nie jest to Ideologicznie czyste jak łza, no to przykro mi. Czyste jak kryształ rzeczy to występują tylko w teorii, proszę Pana. Wyedukowany człowiek jak Pan, powinien to wiedzieć ;)
                      (Cholera jasna, no proszę zobaczyć co Pan narobił, teraz będę się podśmiechiwał z Pańskiego wyedukowania. ehh)

                      Na tym miejscu doczytałem się, że jestem „liberałem jak Owsiak.” Chciałbym się przeto dowiedzieć, dlaczego Pan tak uważa. Przeczytałem nawet ten temat jeszcze raz, mimo, że trochę mi się nie chciało i nie znalazłem żadnego połączenia. Strasznie mnie to ubodło, muszę Panu powiedzieć. Ugryzę się jednak w język i zanim nazwę Pana suki***nem, dam Panu szansę się wytłumaczyć. Może to tylko nieporozumienie.

                      No zagospodarował Korwin młodzież. To źle(z jego perspektywy)?
                      Nie jest w stanie niczego przedsiębiorccom zaproponować? a kto jest w stanie im coś zaproponować?
                      nikt nie jest im w stanie im niczego zaproponować, bo przedsiębiorcy w Polsce, tak samo jak wolnościowcy którzy nie lubią korwina, są bardzo małą mniejszością polityczną. Mało tego. Są mniejszością polityczną rozproszoną. Górnicy na przykład siedzą tylko na śląsku, więc jak trzeba wygrać wybory na śląsku, to można atakować ten elektorat. Przedsiębiorcy natomiast są… well…

                      „Z faktu, że nikt nie zagospodarował mniejszości w sensie politycznym wyciąga Pan wniosek, że tej mniejszości jest za mało, by to się stało? Dwója z logiki. Za dużo czynników pobocznych by wyciągać takie wnioski. Zresztą zwykła obserwacja falsyfikuje Pana tezę – niektórzy nie są zainteresowani działalnością li tylko polityczną i funkcjonują w organizacjach o innym charakterze, jak choćby owo TFP, które wspomniałem. Z tego co się orientuję, to dysponują bardzo solidnym zapleczem jeśli chodzi o struktury i samodzielnie pozyskiwane finanse, a niespecjalnie odpowiada im środowisko Korwina. Po prostu robią swoje. Jak pojawi się ktoś przyzwoity, to na niego zagłosują.”
                      – Tutaj napisał Pan wreszcie coś z sensem. Znaczy no. Myli się Pan. Ale dobre pytanie, to przecież połowa odpowiedzi.
                      Tak. Postawiłem taką tezę. Postawiłem ją nie dlatego, że specjalnie ją lubię. Ba. Przyznam się Panu, że osobiście chciałbym, aby była ona fałszywa. Świat byłby prostszy i ładniejszy.
                      Niestety mam oczy i nie jestem w stanie zwyczajnie wypiąć się zadem na to co te oczy widzą.
                      Proszę zauważyć, że ta mniejszość, o której mowa, NIGDY NIE BYŁA ZAGOSPODAROWANA! NIGDY. Nigdy nie było żadnego lidera, który zagospodarowałby wolnościowców którzy nie lubią Korwina. Tyle już lat. Śmiało będzie już ze 30. I co? Chce mi Pan powiedzieć, że od reformacji licząc, nikt nie zainteresował się tym elektoratem i to jest tylko dzieło przypadku? Nikt nie zauważył do tej pory, że jest taka możliwość? Mało tego. Marusik zauważył i przegrał, ale to też tylko dzieło przypadku.

                      No napisało mi się z błędem. Czy to takie straszne? Coś mnie pikało, że to błąd i miałem nawet sprawdzić, ale to olałem, bo piszę posta na forum, a nie… hmm… DOKTORAT NA PRZYKŁAD! (ehh, co też Pan najlepszego narobił… ehh ehh…)

                    • Mogę być intelektualnym gówniarzem jeśli nie oznacza to moralnego bagna, jakie reprezentuje „róbta co chceta”.
                      „Wolnemu człowiekowi wolno robić co się mu podoba” – błąd zarówno z punktu widzenia liberała (brytyjskiego) jak i konserwatysty. Wolnemu człowiekowi wolno robić tylko to, co nie szkodzi drugiemu człowiekowi. Jeśli Pan nie widzi, że działania Korwina szkodzą i że tak zwyczajnie osobiście jest szują, to Pana sprawa. Jak Pan założy rodzinę, to może Pan to zrozumie.
                      Cała reszta to zaczadzony bełkot, który wcześniej obalałem. Ma Pan typowo heglowskie, czyli lewackie podejście do rzeczywistości: jeśli fakty przeczą teorii to tym gorzej dla faktów. Nie dyskutuję z takimi osobnikami.
                      1. Nie ma Pan pojęcia o logice. Być może nie kończył Pan studiów, gdzie ten przedmiot był obowiązkowy. Cała reszta to bełkot zweryfikowany przez istnienie TFP, centrum Misesa czy A. Smitha.

                    • Q8

                      Ku**a. Znowu się zaczyna. Traktuje mnie Pan dosłownie, ale nie traktuje mnie Pan poważnie. Czepia się bzdur i buduje strawman’a. Całe życie ludzie mi to robią, strasznie mnie to irytuje.
                      No jasne, powinienem był pisać od joty do joty, bo dyskutuję przecież z debilem, czy tak? Czy Pan jest niedorozwinięty? Pytam Pana, tak czy nie? Czy na prawdę Pan zrozumiał zdanie „wolnemu człowiekowi wolno robić co się mu podoba” na sposób taki, że ja nawołuję do chodzenia po ulicach i ciachania ludzi brzytwami jeśli tylko mamy na to ochotę?

                      Czy Panu się wydaje, że jak Pan wspomni Hegla w poście, to od razu jest po sprawie, dyskusja wygrana, można iść na wódkę?
                      Będzie mi Pan tu pieprzył o faktach i teoriach i tym jak ja do nich podchodzę.
                      CAŁY TEN TEMAT, i nasza dyskusja, sprowadza się do tego, że uparcie jak osioł, twierdzi Pan, że mój brak definitywnych dowodów, jest istotny, a Pański brak jakichkolwiek dowodów, nie jest istotny.
                      Osobiście miałem trochę kontaktów ze środowiskiem centrum Misesa. Rozmawiałem z Gwiazdowskim, właśnie o Korwinie. I żaden z nich nie twierdzi, że bez Korwina byłoby lepiej niż z Korwinem. Ale Pan wie lepiej. Proszę poszukać Hegla u siebie w ogródku!
                      NAJLEPSZYM ROZWIĄZANIEM, byłoby znaleźć lidera który PRZEJMIE elektorat Korwina. A nie śmierć Korwina. Jak trzeba mieć nierówno pod sufitem by sądzić, że śmierć JEDYNEGO wolnościowego lidera w Polsce(jakim on by to liderem nie był) byłaby dla środowiska pozytywna!

                      I jeszcze jedno. Nawet jeśli Korwin wciska dzieciom do głów głupoty, to i tak są to znacznie lepsze rzeczy, niż to co wciska im główny nurt polityki!

                      Ha. Logika, to bardzo ciekawy przedmiot proszę Pana. Bo widzi Pan. Z logiką to jest tak, że jeśli założyć, że ja umiem logikę na 60punktów w skali od 0-100. Pan umie logikę na 30punktów w skalli od 1-100, a Korwin umie logikę na 90punktów w skali 1-100, to tak z Pańskiej perspektywy, jak i z perspektywy Korwina, ja jestem głupi z logiki. Bo Korwin wie, że ja jestem względem niego głupi, a Pan jest za głupi, by wiedzieć, że ja nie jestem głupi.
                      Ciekawe, czy zastanawiał się Pan w ogóle, czy to może Pan się przypadkiem nie myli. Pewnie nie. Ego u Pana takie, że mieści się pewnie tylko w kościele.
                      btw, bo jest Pan wierzący, czyż nie?
                      Hmm, ciekawe, czy lubi Pan PiS! Bo jeśli przypadkiem NIE lubi Pan PiSu, to mamy ZNOWU problem! Bo oto! jest Pan w mniejszości która jest wierząca, ALE! nie lubi PiSu! Ha! TRZEBA OBALIĆ KACZYŃSKIEGO I UMOŻLIWIĆ JAKIEMUŚ INNEMU LIDEROWI WYSKOCZYĆ Z KAPELUSZA BY TEN PRZEJĄ PAŁECZKĘ KONSE…………..
                      hahaha, rany boskie… jak tak myślę teraz w całości, o tym co Pan mi tu próbował wmówić! hahaha

                    • 2. Podoba mi się wolność słowa, ale wolność słowa ma swoje konsekwencje. I ja się skupiam na nich. Korwin to czubek i uczy czubkowych rzeczy. A ja wyrosłem z gówniarzerii, żeby stosować metody Korwina. To też Pan zrozumie, jak obierze Pan sobie ciekawsze cele niż bronienie gościa, który najprawdopodobniej był całe życie sterowany.
                      3. Proszę o podanie źródeł popierających tezę o tym, że ci ludzie nie stanowią mniejszości mającej wyborczą siłę. Nie mówię o wyborach bo to nie jest żadne źródło choćby przez wzgląd na frekwencję.
                      Ma znaczenie z prostego powodu – warsztat. W przypadku kwestii związanych z polityką, prakseologią i filozofią NIE WOLNO poruszać się bez warsztatu. I nie chodziło mi o powywoływanie się na argumentum ad verecundiam, bo przez wzgląd na warsztat wiem, że nie ma on znaczenia w dyskusji.

                    • Q8

                      2.Nooo, fakt. Tu mnie Pan ma. Korwin faktycznie, zachodzi możliwość, że był sterowany. I to byłby, przyznaję, bardzo dobry argument gdyby nie fakt, że ku**a 90% polskich polityków była sterowana NA PEWNO, a pozostałe 10%, tak jak Korwin, zachodzi podejrzenie, że była sterowana.

                      3.Nie mogę takich dowodów okazać. To jasne. Jedyne co mogę, to zwrócić uwagę na to, że gdyby ta mniejszość (wolnościowa ale nie lubiąca Korwina) miała siłę wyborczą, to KNP by nie zdechła miesiąc po oderwaniu się od Korwina. To może i nie jest super dowód, ale jakiś to argument jednak jest. Pan natomiast wydaje się twierdzić, że gdyby Korwin zniknął, to BAM! od razu byłoby lepiej!
                      Czy Pan potrafi mi udowodnić, że tak by się stało? Że po zniknięciu Korwina, od razu, jak z kapelusza, wyskoczyłby jakiś nowy uber wolnościowiec, przystojny, inteligentny, mądry, oczytany! i Poprowadziłby środowisko ku zwycięstwu? Bo ja mam przeczucie, że NIC by się nie stało. Że Korwin by zniknął, i nie byłoby już NIKOGO.
                      Ale zakładając nawet, że się mylę! Że faktycznie tak by się stało. To dlaczego pytam, dlaczego nie może ten tytan wyskoczyć już teraz?! Skoro Korwin jest takim oszołomem, to nie powinno być znowu jakoś strasznie trudno przejąć jego elektorat, przy okazji zyskując na Pańskiej mniejszości!

                    • Q8

                      Ja tam nie wiem skąd u Pana te problemy. Osobiście Piszę długie posty, często z CAPSEM, klnę jak szewc, czasem coś tylko wygwiazdkuję, ale w większości to nawet nie… No nie wiem… Może używa Pan za dużo entera? słyszałem, że to jedna z przyczyn.
                      Wątpię natomiast, że Pańskie posty są usuwane. Tutaj to tylko Stańczyka banują raz po raz, a i to nie za przekonania, a za to, że Stańczyk lubi trollować.

                    • Zawsze piszę komentarz w wordzie, a dopiero później go wklejam :/ Tylko tutaj mam takie problemy. Nie mam pojęcia dlaczego się tak dzieje, natomiast jak pociąłem komentarz na kilka części to udało się jakieś 70% z tego wkleić. Na razie nie mogę wkleić ad4 i ad5 co utrudnia dyskusję i mnie i Panu… :/

                    • Osobiste wycieczki niech Pan raczy zostawić sobie w stosunku do kolegów, jeśli Panu pozwalają. Ze mną proszę dyskutować albo merytorycznie, albo wcale.

                      Za młody jestem, żeby mieć coś zryte przez PRL. A śmiesznie jest dowiedzieć od kogoś, kto jak widzę, nie ma nawet krztyny warsztatu z zakresu filozofii, historii idei czy myśli politycznej, że jestem marksistą mimo, że od wielu lat jestem konserwatystą a doktorat pisałem z libertarianizmu i myśli Kościoła ;) Taki właśnie z Pana myśliciel i wnikliwy analityk.

                      Nic nie trzeba mi zmieniać odgórnie. Tłumaczyłem Panu specyfikę polskiej, przepełnionej różnymi gagatkami, w tym agentami, polityki. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

                      Nie chodzi o żadną polityczną poprawność. Można coś powiedzieć na różne sposoby. Jak chce się być skutecznym politykiem to nie można obrażać wszystkich dookoła, bo inaczej jest się pajacem i zagłosują na takiego delikwenta tylko pajace. Czyli właśnie 2% ;) A co do pseudo-wolnościowców – Korwin jest strasznym wolnościowcem siedząc w Parlamencie Europejskim, w którym nie ma ŻADNEGO realengo wpływu na kształtowanie polityki czy pracę u podstaw i biorąc za to PAŃSTWOWE pieniądze. Tu nie ma ani realizmu politycznego ani myślenia w kategoriach szerzenia idei. To jest zwykła prostytucja polityczna. To ja takich wolnościowców ominę szerokim łukiem.

                      A ja nie jestem liberałem, szczególnie na modłę francuską czy Owsiakową jak Pan (róbta co chceta to domena domów publicznych). Jestem konserwatystą i Pana próba pałkowania mnie pojęciami jest kuriozalna i śmierdzi Trybuną Ludu. Brzydzę się liberalizmem samym w sobie bo jest idiotyczną ideologią, która nie bierze pod uwagę chociażby antropologii. A co do oceny Korwina – plecie Pan bzdury, że nikomu nic do tego. Korwin jest osobą publiczną, a do tego DZIAŁA jak każdy inny śmiertelnik. Więc istnieją dwa powody, dla których wolno ludziom komentować jego zachowania – przez fakt bycia osobą publiczną i przez fakt działania, a każde działanie może być poddane ocenie etycznej. To jest elementarz i nie zamierzam za Pana odrabiać lekcji z filozofii.

                      Korwin od lat łasi się do nastolatków. Efekt jest jaki jest. A starzy przedsiębiorcy nie pójdą za Korwinem bo wiedzą, że od lat nie jest im w stanie nic zaoferować w sensie praktycznym. Popieranie Korwina jest równoznaczne z głosowaniem na stracha na wróble – mają podobne szanse.

                      Z faktu, że nikt nie zagospodarował mniejszości w sensie politycznym wyciąga Pan wniosek, że tej mniejszości jest za mało, by to się stało? Dwója z logiki. Za dużo czynników pobocznych by wyciągać takie wnioski. Zresztą zwykła obserwacja falsyfikuje Pana tezę – niektórzy nie są zainteresowani działalnością li tylko polityczną i funkcjonują w organizacjach o innym charakterze, jak choćby owo TFP, które wspomniałem. Z tego co się orientuję, to dysponują bardzo solidnym zapleczem jeśli chodzi o struktury i samodzielnie pozyskiwane finanse, a niespecjalnie odpowiada im środowisko Korwina. Po prostu robią swoje. Jak pojawi się ktoś przyzwoity, to na niego zagłosują.

                      Na marginesie – jak wtrąca Pan zwroty łacińskie, to prosiłbym w poprawnej formie. Pisze się „a propos”

                      cdn.

                    • cd.

                      Ad.1 Ponowna dwója z logiki. Niech się Pan nie bierze za budowanie analogii, skoro nie potrafi Pan dopasować elementów równoważnych. Natomiast co do samego przykładu z trawą – poprawnym jest myślenie, że być może w tym miejscu będzie za jakiś czas trawa. Co do osób wartych zagospodarowania – niech Pan się obudzi i wyjdzie z Korwinowej niszy, zacznie rozglądać się i zobaczy Pan, że jest masa wolnorynkowców, która brzydzi się Korwinem i jego pajacowaniem. Wspomniane TFP, masa ludzi z centrum Misesa, A.Smitha, konserwatyści (np. z KZMu), zwykli młodzi przedsiebiorcy jak np. masa młodych freelancerów (informatycy, edytorzy, publicyści) czeka na kogoś ogarniętego i mówię to ze swojego doświadczenia branżowego. Na samym rynku informatycznym jest kilkanaście tysięcy freelancerów, którzy są do zagospodarowania, ale realnego i skutecznego – bez bzdur o Hitlerze.
                      A kuce w większości nie są elektoratem, bo nawet nie mają 18 lat, więc świetny wybór ze strony Korwina. Ja niestety mam wrażenie, że robi to celowo.

                      Ad. 2 Co ma jedno do drugiego? I niech się Pan nie egzaltuje, bo nie robi to na mnie wrażenia i absolutnie nie jest mi wstyd, bo nie ma za co. Ja stwierdzam fakty – Korwin jest popularny, przyciąga nuworyszów, których psuje swoją indolencją organizacyjną, chamstwem i zwyczajnymi brakami w skutecznym prowadzeniu polityki. Jest to zwyczajny szkodnik. Póki istnieje w polityce, będzie bardzo trudno przebić się komuś porządnemu i nowemu. Na rynku politycznym w kwestii idei wolnorynkowej mamy klasycznie socjalistyczną wersję monopolu. Istnieje monopolista Korwin, który ma tajemnicze poparcie i tajemniczy budżet (ja naprawdę nie wierzę kolesiowi, którego chwalił Urban). Nie bije, nie zmusza ale jednak inni wejść na rynek nie mogą. Jak Pan tego nie widzi, to ma Pan widocznie jakieś bielmo. Pana sprawa. M.in. dlatego niektóre środowiska nie angażują się w gierki polityczne – bagno do tego zniechęca.

                      Ad. 3 Jak Pan nie widzi związku między istnieniem innych poza korwinowymi organizacji wolnościowych a prowadzoną dyskusją to jest to dziwne. Sam Pan twierdzi, że takich ludzi jest mało i nikt ich nie gospodaruje. Ja Panu daje konkretny przykład a Pan udaje idiotę. Brawo.

                    • Na dalszy ciąg trzeba poczekać, bo disqus na nczasie działa tragicznie i dłuższy komentarz go pokonuje…

              • Sergiusz Bulikowski

                Nic dodać, nic ująć Panie Q8. Pozamiatał Pan – brawo! :)

  • minarchista

    Miejsce PO-PiS’dowskich sprzedawczyków antypolskich jest na śmietniku historii —> https://www.youtube.com/watch?v=g66rLTT4mFg – także nie dajcie się zwieść tej pseudopatriotycznej Targowicy pokroju Janusza Korwina Mikke, Ryszarda Legutko i Jacka Saryusz-Wolskiego, która chodzi na krótkiej antywolnorynkowej smyczy korporacyjnego Rządu Światowego, który ma za nic Polskę i Polaków.

    • Q8

      to co robić? drogi Panie? co robić?!