Awantura z kasą w tle czyli co słychać w Gminie Żydowskiej

REKLAMA

Po tekście „Kadisz za milion dolarów”, podejmującym temat finansowych kontrowersji przy restytucji mienia Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce, naczelny pisma „Forbes” przeprosił. Przyznano, że pisząc o finansowych kontrowersjach przy restytucji mienia żydowskiego w Polsce i publikując felieton „Kim są nasi przywódcy?” autorstwa Seweryna Aszkenazego, autorzy z „Forbesa” trafili w sam środek sporu pomiędzy środowiskami żydowskimi.

– Dokąd sobie poszły niemałe pieniądze z odzyskanych, a następnie szybko sprzedanych nieruchomości należących do przedwojennych Gmin Żydowskich? Ja tego nie wiem, ale jest w Warszawie pod adresem Twarda 6 kilku panów, którzy z pewnością wiedzą, co z tymi niemałymi pieniędzmi zrobili. Ja poczekam, może w końcu ci panowie przemówią do swojego ludu, jak to uczynił przed wiekami nasz praprzodek Mojżesz – stwierdza Jerzy Bander ze Sztutowa, ocalony przez Polkę z Holokaustu, były członek Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.

REKLAMA

Jak wyleciałem z Gminy

– Do Gminy nie należę po tym, jak w 2011 roku zostałem z niej skreślony przez pana Kadlčika. Teoretycznie mógłbym się udać do rebe Schudricha, ale tego nie zrobię, ponieważ kiedy dwa lata temu pan Kadlčik, który z racji wieku mógłby być moim synem, wywalił mnie, starego Żyda, z Gminy, to rebe M.S. nawet nie kiwnął palcem. Takie to niewesołe myśli chodzą mi po głowie, a jaka stąd nauka? Pora umierać, starzy Żydzi, nasz czas już nadszedł – możemy się odmeldować z tego świata, bo ten świat już nie jest nasz, tylko ich; młodych, wykształconych z dużych miast, np. z miasta stołecznego Warszawa – dodaje Bander.

Dziennikarze Wojciech Surmacz i Nissan Tzur napisali:

„Z ustaleń »Forbesa« wynika, że polskie gminy żydowskie odebrały już około 500 nieruchomości. Pokaźna część unikalnego majątku (synagogi, ubojnie rytualne, mykwy i kirkuty) poszła już pod młotek, czasem wyraźnie poniżej ceny rynkowej, a pieniądze, zamiast na utrzymanie żydowskiego dziedzictwa, trafiały w tryby wysublimowanego mechanizmu dystrybucji. Rozeszły się w hermetycznym środowisku Związku Wyznaniowych Gmin Żydowskich i Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Obie organizacje działają na gruncie cichej umowy, sankcjonującej »rozbiór« znacjonalizowanego po wojnie majątku polskich gmin żydowskich. Realizacja tego planu jest już na półmetku”.

„Forbes” podjął temat finansowych kontrowersji przy restytucji mienia Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce. Po czasie jego szef przyznał, że temat był wrażliwy i pojawiało się niebezpieczeństwo narażenia na zarzut antysemityzmu. Mimo to, a może przede wszystkim artykuły dotyczące tego, jak przebiega restytucja mienia, były przygotowywane z niezwykłą starannością. Ważna wydawała się też współpraca z izraelskim dziennikarzem śledczym Nissanem Tzurem.

Kręcenie lodów

– Jestem po lekturze strony www.blogmedia24.pl/node/62536. Na tym blogu zebrano obszernie udokumentowane wiadomości o działaniach instytucji powołanych dla odzyskiwania mienia przedwojennych Gmin Żydowskich. To, co tam czytamy, przeraża! Artykuły wrześniowego numeru „Forbesa” ukazują tylko wierzchołek góry lodowej. Ta góra lodowa powinna zostać znakiem firmowym instytucji działających w myśl leninowskiej zasady „grab nagrabione”, bo tzw. kręcenie lodów to ich codzienne zajęcie od 10 lat albo i dłużej. Ostatnio na swojej stronie internetowej „Forbes” ogłosił sążniste przeprosiny wszystkich i za wszystko, zgodnie z regułą braci Moskali dawajtie riebiata, izwinim wsiech i za wsio. Na szczęście wydawca „Forbesa”, którym jest nie kto inny tylko Ringier Axel Springer, trochę się zagalopował z tymi przeprosinami, bo napisał m.in.: „Ponownie przepraszamy całą społeczność żydowską za opublikowanie stwierdzenia rozdzielającego Żydów na »prawdziwych« i »nieprawdziwych«” itd., itp. I tu się we mnie zagotowało, ponieważ nie życzę sobie, by niemiecki wydawca gazety „Forbes” walił do mnie z przeprosinami za dzielenie Żydów na prawdziwych i nieprawdziwych. Od tysiącleci my, JUDEN, wiemy, że są Żydzi zrodzeni z matki Żydówki i pozostali, którzy zostają Żydami po KONWERSJI – tłumaczy Jerzy Bander.

– Mnie np. urodziła w sierpniu 1942 roku Żydówka Rozalia Bander de domo Thun ze Lwowa. Moje pochodzenie zostało w Izraelu dokładnie sprawdzone przez podlegający bezpośrednio premierowi urząd o nazwie Liszkat ha-Keszer. Otrzymałem niebieski teudat zeut – taki dostają prawdziwi Żydzi. Ci nieprawdziwi muszą się zadowolić dowodem osobistym w kolorze różowym i nie chodzi tu bynajmniej o orientację seksualną. Jak widać, Medinat Israel – ojczyzna wszystkich Żydów – dzieli ich wg pochodzenia, a niemiecki wydawca „Forbesa” za to samo przeprasza polskich Żydów! – dodaje.

Spór żydowski

Jak twierdzi redaktor naczelny, od czasu publikacji tekstu do redakcji „Forbesa” napływały liczne podziękowania za tekst, jak i wyrazy oburzenia. Postanowiono więc przeprosić tych, których uczucia religijne mogły zostać urażone. Z kolei według naszego informatora, tekst był tak świetnie przygotowany, że sprostowanie „pomówionych” nie powinno na ludziach z „Forbesa” zrobić najmniejszego wrażenia. Jednak przyznano, że pisząc o finansowych kontrowersjach przy restytucji mienia żydowskiego w Polsce i publikując felieton „Kim są nasi przywódcy?” autorstwa Seweryna Aszkenazego, autorzy z „Forbesa” trafili w sam środek sporu pomiędzy środowiskami żydowskimi. Jednocześnie przedstawiciele tych środowisk zaczęli zaliczać „Forbesa” do tabloidów-szmatławców.

Tomasz Szymborski na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zauważył, że sprostowanie dotyczące artykułu „Kadisz za milion dolarów” i oświadczenie „Forbesa” to „klęska dziennikarstwa śledczego i policzek dla poważnej redakcji”. Szefowie „Forbesa” pozwolili podważyć warsztat dziennikarski autorów publikacji: „Wyrażamy ubolewanie z powodu opublikowania nieuprawnionych twierdzeń o działaniu opisanych instytucji i osób na szkodę mienia i dziedzictwa społeczności żydowskiej w Polsce”.

Sprostowanie do artykułu napisali: Piotr Kadlčik, przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, Monika Krawczyk, pełnomocnik Zarządu Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego i Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski.

Cisza po burzy

Według informacji Tomasza Szymborskiego, jeden z autorów „Kadiszu za milion dolarów”, Wojciech Surmacz, musiał do decydentów z wydawnictwa (w Szwajcarii i Niemczech) rozesłać obszerne wyjaśnienia. Amerykański „Forbes” sprawą się nie przejął. Ale kiedy głos zabrał Ronald S. Lauder, szef Światowego Kongresu Żydów, i określił artykuł jako „oszczerczy i antysemicki”, właściciele polskiego wydania zażądali usunięcia artykułu z internetu i opublikowania przeprosin. Tomasz Szymborski podaje, że polska redakcja „Forbesa” odmawiała opublikowania sprostowania i przeprosin, ale niemiecki koncern Axel Springer odrzucił argumenty Polaków. Na temat artykułu nikt już nie chciał z nami rozmawiać – ani autor Wojciech Surmacz, ani naczelny „Forbesa” Kazimierz Krupa.

REKLAMA