Dług publiczny USA przekroczył niebotyczną kwotę 20 bilionów dolarów. Kto to spłaci?

pieniądze
Zdjęcie ilustracyjne. / fot. Pixabay.com

Dług publiczny USA przekroczył po raz pierwszy 20 bilionów dolarów w następstwie podpisania przez prezydenta Donalda Trumpa w ubiegły piątek ustawy, zawieszającej na okres trzech miesięcy limit zadłużenia państwa – podały we wtorek amerykańskie media.

Przyjęta w obu izbach Kongresu przeważającą większością głosów ustawa zezwoliła ministerstwu finansów na wznowienie pożyczania pieniędzy po kilkumiesięcznym wykorzystywaniu tak zwanych przedsięwzięć nadzwyczajnych dla uniknięcia niewypłacalności agend rządowych.

Przedsięwzięcia nadzwyczajne obejmują na przykład wstrzymanie zakupów wyłączonych z obrotu giełdowego obligacji skarbowych przez fundusze emerytalne pracowników państwowych – co oznacza ograniczenie ich działalności inwestycyjnej.

Zobacz też: „Politico”: Trump mógłby wygrać wybory w Polsce. I w kilku innych krajach Europy też

Ustawowe zawieszanie limitu zadłużenia publicznego stosuje się w USA od 2013 roku. Pozwala ono ministerstwu finansów na zaciąganie pożyczek na kwoty wymagane do regulowania bieżących zobowiązań. Zawieszony limit długu publicznego wynosi 19,84 bilionów dolarów.

Trump zaskoczył wielu Republikanów, porozumiewając się z Demokratami w Kongresie w sprawie uwolnienia funduszy federalnych w wysokości 15 mld dolarów na doraźną pomoc dla poszkodowanych przez huragan Harvey w zamian za swą zgodę na zawieszenie limitu zadłużenia.

Warto przeczytać: Morawiecki chce jeszcze więcej naszych pieniędzy z podatków w przyszłym roku. Do tego rekordowe zadłużenie

Według oficjalnych danych ministerstwa finansów USA, jeszcze w piątek dług publiczny zwiększył się do nienotowanej wcześniej kwoty 20 bilionów 162 mld dolarów. Ponad 14,6 bilionów przypada tutaj na zobowiązania rynkowe, natomiast ponad 5,5 bilionów na wyłączone z obrotu giełdowego obligacje, znajdujące się w posiadaniu różnych agend i funduszy rządowych. (PAP)

  • Lutogniew

    Na tego rodzaju wiadomości oczekiwałbym żywego odzewu powszechnego we wszystkich mediach polskich; polskojęzycznych może – nie!

    Ale jakiegokolwiek żywiołowego odzewu nie będzie, wszyscy się już do tego przyzwyczaili, niektórzy rozumiejąc o co chodzi, a większości to nie rusza, bo właściwie nic one nie oznaczają, znaczy nie pociągają za sobą podwyżek artykułów pierwszej potrzeby i dalszej (za te podwyżki odpowiadają przecież konkretne osoby w rządzie).

    Dużo można o tym mówić, lecz chciałbym się ograniczyć do jednego stwierdzenia – nie pomoże żadne resetowanie długów w skali światowej i lokalnie, np. w Polsce.
    Takie pociągnięcia są podawane jako „rozwiązanie” tej sprawy.
    20 bln w USA, a w Polsce 1bln w PLN 1,2 bln w euro, to jest tylko skutek, a nie przyczyna. Over i Wańka wstańka od nowa.

    Należałoby się zająć NA POWAŻNIE długami „samorządowymi”, szczególnie dużych miast, które są w rzeczywistości długami państwowymi. Nikt przecież nie zamknie Warszawy czy innego dużego miasta z powodu jego bankructwa spowodowanego niespłacaniem długów; te dlugi będzie spłacać skarb państwa; może odbywać się będą licytacje majątku.

    Nic nas nie uchroni przed następstwami upadku duchowego, którego objawami są bardzo konkretne sprawy materialne.