Niemcy usztywniają ceny czynszów

Bundestag uchwalił ustawę ograniczającą do maksymalnie 10 proc. dozwolone podwyżki prywatnych czynszów za mieszkania w większych miastach. Ta ustawa ma wejść w życie 1 czerwca – po prawdopodobnej akceptacji przez izbę wyższą parlamentu RFN. Po tym terminie ludzie wynajmujący swoje mieszkania będą mogli domagać się od nowego najemcy wyższego czynszu, ale tylko o maksymalnie 10 proc. od cen „obowiązujących” w danej okolicy czy dzielnicy od dłuższego czasu (od lat w istocie są one częściowo regulowane urzędowo).

Ten „hamulec czynszów” w danym mieście – jak pisze niemiecka prasa – ma znajdować się w gestii władz 16 krajów związkowych (landów). Ponoć szczególnie skwapliwie chcą z niego skorzystać władze największych miast – Berlina i Hamburga – od lat rządzonych przez SPD i jej mniejszych lewicowych koalicjantów. Włodarze już zapowiedzieli, że wprowadzą nowe przepisy i ograniczenia natychmiast po wejściu w życie wspomnianej ustawy.

Te ograniczenia na razie mają nie obejmować właścicieli mieszkań nowych i „gruntownie zmodernizowanych”. Ustawa nakazuje też m.in. opłacanie usług mieszkaniowych pośredników wyłącznie przez właścicieli mieszkań, a nie przez ludzi poszukujących mieszkania do wynajęcia. Przeciwnicy tej ustawy obawiają się, że nowe przepisy nie tylko ograniczą dotychczasowe prawa właścicieli mieszkań, ale też wpłyną negatywnie na budownictwo mieszkaniowe. Argumentują, że tylko większy program budowy nowych
mieszkań – nie tylko tych „socjalnych” – mógłby doprowadzić do rynkowej obniżki cen wynajmu.