Oprócz radykalnego islamu we Francji nie ma jasno określonych poważnych zagrożeń

Wywiad z wyższym oficerem francuskich służb specjalnych – Direction Générale de la Sécurité Intérieure (DGSI).

NCZAS: Rozmawiamy po głośnych atakach islamistów we Francji. Czy służby specjalne wiedziały o zagrożeniu?

DGSI: Wywiad miał prawie pewność, że pojawi się jakiś atak związany z osobami, które wróciły ze szkolenia i walk z Syrii. Wcześniej wielu weteranów dżihadu wróciło do Francji z Bośni czy Afganistanu. Ich liczbę można określać w dziesiątkach. Obecna liczba powracających z Syrii to już setki. Służby specjalne nie są w stanie sprawdzać każdego człowieka wracającego do Francji z zagranicznego pobytu. Niemożliwe jest też stałe monitorowanie wszystkich jakoś tam „namierzonych”. Należy pamiętać, że dżihadyści niekoniecznie muszą być rekrutowani z przedmieść dużych miast czy być osobami, które wchodziły już w konflikt z prawem. Mogą pochodzić z różnych środowisk, mieć różny wiek, płeć, wykształcenie, pochodzenie etniczne itd. Po 2000 roku w ramach szkoleń Al-Qaidy uczy się maskowania zachowań, samodzielności i imitacji normalnego życia. Celem jest nauczenie dżihadystów działań niezależnych od jakiejkolwiek sieci strukturalnej, tak aby uniknąć wykrycia przez służby wywiadowcze.

Czy poza radykalnym islamem służby francuskie widzą jeszcze inne zagrożenia?

Oprócz radykalnego islamu nie ma jasno określonych poważnych zagrożeń. Wewnętrzne zagrożenia to ruchy skrajnie lewicowe („anarcho-autonomistów”). Budzą one pewne obawy. Przykładem jest mnożenie się i radykalizacja protestów wobec różnych projektów infrastrukturalnych, jak np. lotniska Notre Dame des Landes, zapory w Sivens, Centerparku w Roybon [parku wypoczynku i wioski wakacyjnej w departamencie Isère – przyp. B.D.]. Takich protestów są dziesiątki i mogą one stać się źródłem pewnej radykalizacji podejmowanych działań. Do tradycyjnie dość ekstremalnych protestów ekologów dochodzi jeszcze dodatkowa możliwość ich radykalizacji spowodowana trudną sytuacją ekonomiczną wielu ludzi, co wykorzystują niektórzy aktywiści. Są oni w stanie organizować coś w rodzaju „partyzantki miejskiej”, ale raczej o lokalnym charakterze. Zaniepokojenia służb specjalnych budzi także problem podziału społeczeństwa po ostatnich atakach terrorystycznych i możliwość wybuchu fali przemocy z tym związanej. Są tu pewne niepokojące oznaki, ale jak na razie większość społeczeństwa zachowuje spokój.

Jaka może być liczebność potencjalnych terrorystów, ich struktury, jakie są najgroźniejsze grupy?

Potencjalnie takie działania mogą podjąć setki ludzi. W przypadku tzw. samotnych wilków są one szczególnie niebezpieczne, ponieważ są praktycznie niewykrywalne ze względu na brak zewnętrznych kontaktów. Takich ludzi nie wykryje kontrola komunikacji czy monitorowanie lub sprawdzanie kontaktów grup i osób podejrzewanych o związki z terroryzmem. Pokazuje to sprawa samotnie działającego Andrzeja Breivika w Norwegii (w 2011 roku zabił 77 osób, a 150 ranił). We Francji nie ma prawdziwych i zorganizowanych grup terrorystycznych opartych na dżihadzie. Działają tu pojedyncze osoby lub małe grupy, które jednak chętnie przyznają się do powiązań z Al-Qaidą lub z Państwem Islamskim.

Czy islam we Francji jest jakoś specjalnie monitorowany? Jakich jego grup dotyczy bakteria terroryzmu i jaka jest geografia potencjalnego terroryzmu?

Religia muzułmańska podlega we Francji kontroli MSW. Utrzymuje ono regularne kontakty z osobami kierującymi stowarzyszeniami, które z kolei zarządzają meczetami [we Francji wszystkie religie działają na zasadach prawa o stowarzyszeniach – przyp. B.D.]. Islam we Francji nie jest jednorodny i dodatkowo jest mocno zdecentralizowany. Ogólnokrajowe struktury – jak Krajowa Rada Kultu Muzułmańskiego czy temu podobne związki muzułmanów – mają niewielkie znaczenie. Życie skupia się wokół pojedynczych meczetów. Niektóre grupy i odłamy, jak np. salafici, podlegają wzmocnionej kontroli. Jednak nawet w ich przypadku są różne odłamy, jak choćby mającą związki z Arabią Saudyjską grupa „pietystów” dżihadu. Dość trudno jest narysować jakiś plan wpływów i zasięgu poszczególnych grup islamu we Francji. Są miejsca spokojniejsze, bez radykalnych wpływów, i miejsca, które można potraktować jako ewentualne inkubatory radykalizmu. Dla przykładu: aż sześciu francuskich bojowników dżihadu, którzy zginęli w Syrii, pochodziło akurat z tej samej miejscowości – Lunel pod Nîmes.

  • Sergiusz Bulikowski

    Według służb specjalnych Francji „Oprócz radykalnego Islamu we Francji nie ma jasno określonych poważnych zagrożeń „.
    Coś czuję ,że Francuzi się na tym przejadą. Atak na redakcję szmatławca „Charlie Hebdo ” to dopiero początek.
    Ciekawe czy się obudzą jak „wyleci w powietrze” wagon metra , albo siedziba merostwa.
    Już mają problem z imigrantami islamskimi,którzy nie chcą się integrować mimo wszelkich wysiłków lewicy w tym kierunku.
    A dalej mówią ,że jak plują to deszcz pada.