Pod naporem imigrantów „Wspólnota Europejska” pęka i dzieli się

17

Wydaje się, że władze Unii Europejskiej, Niemiec i innych państw UE już utraciły kontrolę nad ciągle rosnącym napływem imigrantów. A pod ciężarem problemów z tym związanych „Wspólnota Europejska” pęka i dzieli się w tej kwestii na co najmniej trzy różne grupy państw i interesów.

Minęły kolejne tygodnie wielkiego tegorocznego napływu do Europy setek tysięcy nielegalnych imigrantów „zasiłkowych” z Afryki i Azji, a także tych z Albanii, Kosowa, Bośni czy Serbii. A tegoroczna liczba wojennych uchodźców z Syrii, Iraku, Afganistanu i paru krajów Afryki, którzy dotarli do granic UE, przekroczyła już poziom 200 tysięcy. Tymczasem władze UE, Francji, Niemiec, Włoch i innych państw nadal nie czynią nic skutecznego, aby ten wielki napływ imigrantów (przynajmniej tych „zasiłkowych”) powstrzymać lub znacznie ograniczyć.

Nic nie słychać o jakimś systematycznym zawracaniu czy powstrzymywaniu statków, łodzi czy ciężarówek przemytników ludzi, o wzmocnionym i skutecznym pilnowaniu granic Grecji, Włoch czy Austrii przez straż graniczną i żołnierzy. Nie słychać też – z wyjątkiem planów rządu Danii – o jakiejś większej redukcji lub zniesieniu hojnych zasiłków wypłacanych imigrantom i azylantom w kilkunastu zachodnich i północnych krajach UE. Ciekawe, co postanowią w tych sprawach ministrowie spraw wewnętrznych państw Unii na swoim specjalnym zebraniu 14 września. Jeżeli od razu nie podejmą jakichś rozsądnych i stanowczych kroków w tej dziedzinie, to zalew cudzoziemców w Europie będzie nadal rósł. A zapewne nie podejmą – bo 3 września wprowadzenie systemu obowiązkowego podziału dziesiątków tysięcy uchodźców pomiędzy wszystkie kraje Unii przedłożyli do akceptacji unijnych władz w Brukseli prezydent François Hollande i kanclerz Angela Merkel.

Ten projekt ma zostać rozpatrzony właśnie na tym spotkaniu ministrów, więc być może ograniczy podjęcie innych ważnych decyzji.

Zamiast podjęcia stanowczych kroków powstrzymujących fale imigrantów – przynajmniej tych „zasiłkowych” z krajów bałkańskich i innych nieogarniętych wojnami czy „demokratycznymi wiosnami” – lewicowi funkcjonariusze i politycy UE próbują zmusić kraje Europy, w tym Polskę, Węgry czy Słowację, do przyjęcia w okresie najbliższych lat określonej, a dużej „kwoty” uchodźców. Wydaje się, że miał rację premier rządu małej Słowacji, Robert Fico, gdy ostatniego dnia sierpnia mocno krytykował politykę władz UE w tej kwestii. Fico zareagował na dość absurdalne zarzuty ministra spraw zagranicznych Francji Laurenta Fabiusa. Przedstawiciel socjalistycznych władz w Paryżu zganił w wypowiedzi dla francuskiego radia niektóre kraje Europy Wschodniej, w tym „zwłaszcza Węgry”, że nie akceptują tych uchodźców i „nie przestrzegają unijnych wartości”. A odmowę przyjmowania „obowiązkowych kwot” imigrantów (wyrażoną już w maju i czerwcu przez rządy kilku krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Słowacji i Węgier) minister Fabius nazwał „skandaliczną”. W związku z tym słowacki premier celnie przypomniał, że Słowacja nie brała udziału w bombardowaniach i destabilizowaniu takich państw jak Syria czy Libia, więc on odrzuca tę francuską krytykę.

Fico dodał, że europejska polityka imigracyjna faktycznie nie istnieje, a z ostatniego wiosennego „szczytu” UE poświęconego tej kwestii „pozostały tylko puste obietnice zatapiania łodzi przemytników i pilnowania zewnętrznych granic strefy Schengen”. Słowacki premier grzmiał (przy okazji obchodów rocznicy słowackiego powstania z 1944 r.): – Nie widzę zatapianych łodzi. Przeciwnie: widzę jeszcze więcej łodzi. Nie widzę straży na granicach obszaru Schengen. Przeciwnie: widzę kolejne dziesiątki i setki tysięcy ludzi swobodnie idących do Europy. Słowacki polityk skrytykował też to, że kiedy Grecja potrzebuje pieniędzy, to „szczyt UE w tej sprawie zbiera się w ciągu 24 godzin”. A w sprawie imigrantów i uchodźców „od kilku miesięcy nikt nie potrafi podjąć żadnych działań”.

Zdaje się, że ta słuszna krytyka słowackiego premiera nie spotkała się z jakąkolwiek racjonalną polemiką ze strony polityków czy komisarzy UE. Podobnie jak rozsądny apel młodego premiera rządu Serbii, przez którą od miesięcy przechodzą i przejeżdżają dziesiątki tysięcy uchodźców z Syrii i innych ogarniętych wojną krajów oraz jeszcze więcej imigrantów „zasiłkowych” z samych krajów bałkańskich – zmierzających do Węgier, Austrii, Niemiec, Danii i Szwecji. Premier Aleksander Vučić w wypowiedzi udzielonej dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaapelował do władz Niemiec (już 25 sierpnia), aby możliwie szybko i znacznie zredukowały zasiłki zachęcające tych imigrantów do przybywania do Republiki Federalnej. Bo w sumie te niemieckie zasiłkowe „zachęty” przewyższają przeciętne miesięczne zarobki w Serbii – wynoszące (według opinii premiera) ok. 400 euro. Vučić stwierdził, że „Niemcy powinny obniżyć te zasiłki i wypłaty do poziomu w sumie 200 euro – wówczas z Bałkanów do Niemiec przybywałoby od razu o około 80 proc. imigrantów mniej niż obecnie”. Słusznie. Richtig!

Kolejnym przykładem odmiennych w tych sprawach poglądów szefów rządów państw Europy Wschodniej (od poglądów ogromnej większości polityków z Europy Zachodniej) są opinie zaprezentowane 3 września przez premiera rządu Węgier Viktora Orbána. Na łamach „FAZ” obecną chaotyczną politykę imigracyjną władz Unii Europejskiej nazwał on „całkowicie błędną”. Bo „każdy europejski polityk, który imigrantom robi jakieś nadzieje na lepsze życie i zachęca ich do porzucenia domów i dobytku w ojczystym kraju, postępuje nieodpowiedzialnie”.

Premier Węgier ostrzegł w swoim artykule, że obecny kryzys związany z nielegalnymi przybyszami i uchodźcami może doprowadzić do „wybuchu w całej Europie”. Podkreślił, że w Europie mamy obecnie do czynienia nie z jakimś „problemem imigrantów”, lecz z groźbą „współczesnej wędrówki ludów”.
Jego zdaniem, konieczna jest przede wszystkim wzmocniona ochrona zewnętrznych granic Unii Europejskiej. „Dlatego tak ważny jest mur budowany przez Węgrów” (na granicy z Serbią). Orbán zaznaczył: „Nie robimy tego dla zabawy, lecz dlatego, że jest to konieczne”. Szef węgierskiego rządu uznał za „deprymujące”, że oprócz Hiszpanii i Węgier żaden inny kraj UE nie chce obecnie bronić europejskich granic i starać się, aby „ta powódź została powstrzymana”. Celnie też zauważył, że w kwestiach dotyczących imigrantów rządy państw i władze UE prowadzą politykę niezgodną z wolą większości ich obywateli.

wesprzyj_wolne_media_artykul
  • Tajemniczy don Pedro

    Tysiącletni problem Polski z Niemcami zbliża się do zakończenia, bo to państwo wkrótce przestanie istnieć jako sprawna wspólnota etniczna, wraz ze swoją pamięcią historyczną i narodowymi aspiracjami. Czy w to miejsce pojawi się kalifat, to się będziemy martwić później. Jeśli nawet, to bez sprawnej szwabskiej organizacji i z populacją zdemoralizowaną socjalem będzie on generalnie nieszkodliwy. W każdym razie nie bardziej niż jakiś Jemen.

    Fukuyama, w 1989, miał nadzieję na „koniec historii”, a tu proszę, historia się dzieje jak najbardziej.

    • Szwejk

      Pojawi się co jakiś czas jakiś Fukuyama czy inny Freud, Bauman czy cała filozoficzna szkoła frankfurcka, w „sztukach plastycznych” Manzoni, p.A.Żebrowska,w muzyce Fred Frith, Derek Bailey i inni.Jeden ogłosi koniec historii, drugi że trawa przestanie rosnąć, trzeci zaprzeczy wszystkiemu, następny robi w gównie, kolejny wmawia, że w muzyce niepotrzebna jest kompozycja i umiejętność lub, że wszystko jest kompozycją i umiejętnością.Wyłącznię w bogatych społęczęństwach te idiotyzmy się sprzedają, bogaci znudzeni ludzie, którym się wydaje, że można bezkarnie igrać z rzeczywistością są najlepszymi odbiorcami tego chłamu, bo chcą być jeszcze …wyjątkowi.W Polsce też znajdzie się kilku płatnych stręczycieli tych zwyrodnialstw i kilku durni, którzy też chcą być wyjątkowi.A może ten Fukuyama to świadek jehowy ?

      Z wikipedii: „F.Fukuyama – Za prezydenturyBilla Clintona popierał działania zmierzające do interwencji amerykańskiej w Iraku w celu odsunięcia od władzy Saddama Husajna, a także późniejsze działania George’a W. Busha mające na celu rozbicie siatki Osamy bin Ladena.W wyborach prezydenckich w USA w 2008 poparł Baracka Obamę.”

      „Filozof” o takiej orientacji może co najwyżej ogłosić, że skończył się … mecz…

    • Apollo

      Taki twór będzie znacznie bardziej niebezpieczny niż obecne Niemcy, lepiej się módlmy aby nigdy do tego nie doszło bo to będzie również tragedia dla Polski.

  • Archer

    Ciekawe dlaczego nasi swiatli przywodcy nie widza, ze dzieki tej fali uchodzcow mozna szybko i skutecznie skonczyc z ISIS? Wystarczy uchodzcow przeszkolic, uzbroic i wyslac pod europejskim dowodztwem do polnocnego Iraku. Bo skoro wieja przed ISIS to chyba chetnie beda z nim walczyc nie?
    Rekrutacje moznaby przeprowadzac miedzy mlodymi mezczyznami jeszcze na lodziach plynacych do Europy albo tuz po przybyciu do jednego z europejskich portow a ktory sie bic nie chce to zaladowac go na powrot na lodz i odholowac do Afryki.

    • Apollo

      Przecież dzięki tej fali to isis infiltruje Europę. Te byki nie mają zamiaru walczyć i nie to im w głowie, najlepiej im wychodzi przesiadywanie po barach całymi dniami, picie herbatek i knucie swoich plemiennych intryg. Z takiej rekrutacji może zebrałbyś ze 100 chętnych z całej kilkusettysięcznej masy.

      • Archer

        Wlasnie tak panie Apollo.
        Bardzo dobra odpowiedz.
        Zebralbym 100 chetnych a dla reszty otworzylbym Auschwitz. A jakby zabraklo tam miejsca to i Birkenau.

    • Tajemniczy don Pedro

      „Bo skoro wieja przed ISIS to chyba chetnie beda z nim walczyc nie?”

      No, ja bym powiedział, że skoro wieją, to nie mają ochoty walczyć. Armia rządowa w Syrii jest i walczy, nie-ISISowe milicje też. Zaproponować im, owszem, można, ale w odzew nie wierzę.

      • Archer

        Moznaby uzyc pewnych form perswazji. W razie odmowy:
        1. Deportacja z cala rodzina (wraz z malymi dziecmi)
        2. Jezeli nie deportacja to kilkuletnie zycie za kolczastym drutem + przymusowa praca za glodowa stawke albo wrecz darmowa przy zapewnionym wikcie, opierunku i 10€ na miesiac na papierosy
        3. Rozdzielenie rodzin (bardzo skuteczne), panie z dziecmi na prawo (do Polski, Czech, Slowacji, Rumunii wszedzie tam gdzie praktycznie nie ma armii i nie ma komu szkolic) a panowie na lewo (Niemcy, Francja, GB…). Oczywiscie wszyscy do obozow. Rozdzielenie permanentne do momentu deportacji albo az ojciec rodziny nie wstapi do wojska
        4. Oddzielenie muzulmanow od ich religii, niedopuszczanie imamow do zbiorowosci, przymusowa nauka ich dzieci katolicyzmu/protestantyzmu/judaizmu
        A dla tych, ktorzy by to wszystko przetrwali:
        5. Utworzenie statusu obywatela drugiej kategorii bez prawa do zdrowotnej opieki, zasilkow, darmowej edukacji, emerytury oraz podlegajacemu nakazowi pracy w dowolnym wskazanym miejscu.

        W istniejacych warunkach ja tez w oddzew nie wierze. Powyzej opisany byl kij. A marchewka moze byc przyspieszone obywatelstwo i pelne dopuszczenie do eurosocjalistycznego zloba dla walczacego i calej rodziny w czasie, powiedzmy, 3 lat gdy ojciec rodziny przez 3 lata walczy. Jezeli ginie to rodzina z marszu dostaje obywatelstwo. Oczywiscie punkty 1 do 5 w tym wypadku znikaja za wyjatkiem punktu 3 ktory z naturalnych przyczyn musi istniec.

  • Apollo

    Właśnie o to chodzi, tzw przywódcy Francji, Niemiec, Szwecji, Włoch itp to lewaccy masoni, którzy od zawsze marzyli o zniszczeniu tej kultury i cywilizacji chrześcijańskiej, łacińskiej, w takiej formie jaką znamy. Teraz się nadarzyła okazja i zrobią wszystko aby jak najwięcej szkód zrobić. Będą czynić tylko takie pozorowane ruchy, że niby rozwiązują problem itd. Chce przypomnieć, że ten napływ trwa już od ok 2 lat, ale dopiero teraz media tak to nagłaśniają bo wcześniej Ukraina w mediach miała pierwszeństwo. Do Niemiec tego barachła napchało się już prawie milion w ciągu ostatnich 2 lat. Niemcy sa już skończone i mają pozamiatane jak Szwecja i Francja, jeszcze dwa, trzy pokolenia i rodowici Francuzi, Niemcy, Szwedzi, bedą uciekać do Polski, Rosji, Białorusi i do Am. Południowej przed islamem. Tak więc można powiedzieć, że przywódcy UE są skuteczni bo zrealizowali plan zniszczenia Europy, oni od 2 lat się bawią w takie wodzenie za nos, ale niczego konkretnego nie zrobią. Jedyne co będą robić to szukać nowych pół na namioty dla uchodźców.
    Unia się rozpadnie nie przez euro czy inne głupstwa, ale właśnie przez tych uchodźców i jest to kwestia czasu dosłownie jednego pokolenia.

  • gdzie logika

    USA i ich banksterska mafia, wlacznie z jej eurofilia, dobrze wiedza ze silna Europa nie jest w ich interesie ! Dlatego jak dlugo US dolar bedzie dominujaca waluta ci banksterzy beda kontynuowac jego dodrukowywanie miedzy innymi w celu kupowania sobie politykow i dywersantow w Europie ( roznego rodzaju mikrofundosze ) i wcelu zadluzenia kogo sie da. Taka sytuacja daje banksterom wiele interesujacych opcji politycznych i ekonomicznych.

  • Darek

    Zauważyłem pewną rzecz – większośc państw Europy Środkowo-Wschodniej dojrzała na odtworzenie tego co nazywamy „koncepcją jagiellońską”, oczywiście w nowej formule i w innym skladzie. Przecież Węgrzy, Słowacy, a nawet Czesi przyklasnęliby pomysłowi większej integracji poza strukturami do cna lewackiej UE byleby tylko dało się wypracować skuteczną kontrę wobec Niemiec i Francji. Polska mogłaby być znaczącym głosem w tej nowej „Rzeczpospolitej Wielu Narodów” dającej odpór inwazji pod pretekstem „uchodźctwa” oraz zwykłemu szantażowi Niemiec. Ale później zobaczyłem co wygaduje ten melepeta Schetyna i pomyślałem sobie, że z takimi elytami możemy co najwyżej powtórzyć upadek RP ktorego ważnym twórcą był jaśnie oświecony (niczym współczesna PO, o „źródle światła” z GW i TVN nie zapominając) król. Zabrakło Kazimierza Wielkiego który potraił wybiec myślami poza swoje panowanie, zabrakło Jadwigi zdolnej do poświęcenia swojego życia osobistego na rzecz potęgi swojego państwa… Jagiełło może by się znalazł ale coś mi się widzi, że zostanie u siebie czyli na Wegrzech, Słowacji czy (o zgrozo) w co cna zgermanizowanych Czechach.

    • Masculist

      0,025% Polaków (czyli 10 000) będzie wyznawać Islam, bo Merkel im kazała? UuuŁaa..

      • Darek

        „Liczba imigrantów zamieszkujących Malmö wzrosła z 27% w 1996r. do 42% w grudniu 2012r.”

        Szybko im idzie, nieprawdaż? A najlepsze jest to, że nie trzeba długo szukać dowodu. Znajduje się on w matematyce i nazywa się procentem składanym. Jeżeli do Polski trafi 10 tys imigrantów z prawem do sprowadzenia rodzin mamy 40 tys osób posiadajacych min. 2x więcej dzieci niż Polacy. Liczba muzułmanów bedzie się podwajała co pokolenie czyli nawet bez dopływu nowych za 20 lat z 40 tys zrobi się 80 tys, za 40 lat 160 tys, a za 60 lat 320 tys czyli 1% OBECNEJ populacji. Sęk w tym, że Polaków ubywa bo emigrujemy za pracą i nie mamy dzieci. W/g ONZ liczba Polaków w 2100r może spaść nawet do 17 mln! W tym czasie liczba muzułmanów (bez dodatkowej imigracji!) może wynosić 640 tys. Wystarczy jeszcze jedno pokolenie i mamy 1.3 mln muzułmanów którzy mogą być wystarczająco silni aby zacząć ściananie głów niewiernym. A nawet jak będą pokojowo nastawieni, to ok. 2150r będzie ich >3 mln co da im znaczący udział w stanowieniu prawa. Po kolejnych 20-40 latach wyznawcy proroka bądą stanowili ponad połowę i na resztki rodowitych Polaków nałożą specjalny podatek za niewyznawanie islamu. Oportuniści dążąc do „optymalizacji podatkowej” przejdą na islam i…

        Czekam na komentarz: „procent składany… UuuŁaa” :) Ciekawe dlaczego ten sam problem w Szwecji już dziś nie jeste teorią, lecz faktem? A kilkadziesiąt lat temu ze świecą można było u nich szukać muzułmanina, pewnie w Polsce było więcej (nasi Tatarzy ktorzy nota bene byliby pierwszą ofiarą tych nowych).

        • Masculist

          Imigranci mają o 25% a nie dwukrotnie więcej dzieci niż rdzenni mieszkańcy któregokolwiek kraju Europy. A wymienić pokolenie w ciągu 20 lat jest naprawdę trudno. Proszę więc sobie poskładać te procenty i nie wyjedzie panu więcej niż 80 000 ludzi w tym pana 2100. Pod warunkiem, że ONZ się MYLI, bo jeżeli liczba Polaków spadnie do 17 milionów to tym bardziej liczba muzułmanów będzie wolniej wzrastać, ponieważ spadek wskaźników przyrostu jest wśród nich szybszy niż gdziekolwiek indziej. No i co stanie się, kiedy będą stanowić te 0,2% za 100 lat? A co by się stało gdyby stanowili 20%? W Egipcie, Tunezji, Turcji, Uzbekistanie, stanowią prawie 90% a islam jest tam prześladowany. Pan jest europejczykiem a jakoś nie wprowadza pan ani nazizmu, ani komunizmu, ani nie uprawia holokaustu czy eugeniki.

  • Darek

    Niemcy właśnie zamknęli granicę z Austrią co nasunęło mi następujące skojarzenia:

    Rok 1938 – Austria staje się pierwszą „ofiarą” polityki Hitlera
    Rok 2015 – Austria staje się pierwszą ofiarą polityki Merkel

    Byłoby to śmieszne gdyby nie drobny fakt: historia lubi się powtarzać. Setki tysięcy imigrantów są niczym stado lemingow – pod naporem tych z tyłu pierwsi MUSZĄ ruszyć, nawet gdyby oznaczało to skok w przepaść. W tej chwili mogą pójść tylko na Czechy lub Słowację. Powtórka z historii moglaby wyglądać tak, że w nowej konferencji Monachijskiej gupa humanitarnie nastawionych władców Europy ZMUSZA te kraje do otworzenia się. Jak w 1938 one się zgodzą co spowoduje potężny kryzys na granicy z Polską. A wtedy Schulz będzie mógł zrealizować swoje groźby i zmusić nas siłą abyśmy rozwiązywali problemy Niemiec.

    Wrzesień 2015r – wojska niemiecki przekraczają granice Polski by wpuścić do nas imigrantów koczujących w Czechach i Słowacji. „Bez uzycia siły nie da się normalnie rozmawiać z tymi ksenofobami Polakami” – tak będzie grzmiała z mównicy Angela Merkel

    Na razie ten scenariusz nalezy do political fiction, niestety jego realizacja może być kwestią dni, a nawet godzin.

    • Lutogniew

      Moje skojarzenie: Niemcy są konsekwentni w swoim postepowaniu i postawili płot na granicy z Austrią, bo mają silną potrzebą, by się go trzymać – JAK PIJANY NIEMIEC PŁOTA…

  • Ewiak Ryszard

    Nie jestem zaskoczony takim obrotem sprawy. Poważnie traktuję Biblię i jej proroctwa. Pierwsze w kolejności przed nami to – powrót, występującej w roli „króla północy” – Rosji (Daniela 11:29a). To w tym kontekście oznacza także rozpad UE i NATO. Wtedy wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci pod skrzydła Rosji. W podobnie spektakularny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o tym, że jakiś czas po zakończeniu drugiej wojny światowej wojska rosyjskie powrócą do swej ziemi (Daniela 11:28b). Nie zakończyło się na opuszczeniu dawnego NRD. Nieprzypadkowo rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski. Dzięki temu wojska te opuściły całą Europę. W wyznaczonym przez Boga czasie mają powrócić tam, gdzie wcześniej stacjonowały. Jak widać, przygotowywany jest grunt do realizacji tego planu. Na marginesie dodam, że inni komentatorzy nawet nie próbowali wyjaśnić tych dwóch kolejnych istotnych szczegółów. Zupełnie bowiem nie pasowały do ich interpretacji. To nie jest sofistyka. O powrocie Rosji mówię od roku 1998, gdy nic z tego nawet nie kiełkowało.