Szkoła podstawowa Watercliffe Meadow w Sheffield przejdzie do historii jako prekursor “epokowego eksperymentu edukacyjnego”. Począwszy od zbliżającego się poniedziałku, w ramach programu o nazwie “doświadczenie edukacyjne” (brytyjscy podatnicy wyłożyli nań 6 milionów funtów!) szkoła przestaje oficjalnie nazywać się szkołą i dumnie przybiera nową nazwę “miejsca nauki” (”place for learning“).
Reformatorzy chorego systemu edukacyjnego nie wiedzą co począć aby poprawić jego kondycję i zamiast powrócić do tradycyjnych i sprawdzonych metod i zaprzestać nieustannych eksperymentów, wymyślają kolejne pomysły. “Zaczynamy od samego początku i będzie to nowe doświadczenie. Zdecydowaliśmy się na to aby nie używać więcej słowa ’szkoła’ - teraz jest to ‘miejsce nauki’” - mówi Linda Kingdon, wychowawczyni z “miejsca nauki” Watercliffe Meadow.
Jednym z powodów, dla którego odstąpiono od nazwy “szkoła” - wyjaśnia dalej pani Kingdon - “było to, że wielu rodzicom słowo ’szkoła’ źle się kojarzyło.” W ramach reformy brytyjskiego szkolnictwa zdecydowano się aby uczniowie nie byli już więcej narażeni na takie stresy jak dzwonki na lekcje czy po prostu zwykłe sale lekcyjne, zdecydowano się więc na ich wyeliminowanie. “Chcemy zdeinstytucjonalizować to miejsce i przybliżyć szkołę do realnego życia. Nie będzie już dzwonków czy zamkniętych drzwi.”
Pomysł skrytykowany został między innymi przez organizację Campaign for Plain English, sprzeciwiającą się różnego rodzaju politycznie poprawnym projektom zastosowanym w życiu publicznym, która nazwała go absurdalnym i “częścią politycznie poprawnego planu”. Marie Clair, rzeczniczka organizacji pyta: “Kto przeznaczył na to pieniądze, stracił czas i włożył tyle wysiłku aby wymyślić ten całkowicie nowy pomysł? I kto miałby na nim skorzystać? Przecież i tak wszyscy wiemy, że dzieci dalej będą chodziły do szkoły bez względu na to jak ją nazwą.” Organizacja wskazuje na inne politycznie poprawne pomysły wprowadzone do powszechnego użytku, takie jak nazwanie nauczycieli - “nawigatorami wiedzy” (”knowledge navigators“), bibliotek - “sklepami idei” (”idea stores“) czy szkolnych kucharek - “asystentkami produkcji w edukacyjnym centrum żywnościowym (”education centre nourishment production assistant“).
bibula.com na podstawie telegraph.uk
Od początku lipca obowiązuje “opłata za wprowadzanie ścieków opadowych i roztopowych do miejskiej kanalizacji deszczowej”. 8 komentarzy
Słowacki rząd chce sprawdzić, jak wprowadzenie euro wpłynęło na preferencje zakupowe. 10 komentarzy
Dziura w FUS może wynieść 8 mld zł. Aby łatać budżet, ZUS zaciągnął wczoraj kredyt na 200 mln złotych. 5 komentarzy
Według “badań” przeprowadzonych na zlecenie Jewish Political Studies Review żydom należy się grubo ponad 100 mld. dol. 24 komentarzy
Sąd Najwyższy uznał (stosunkiem głosów 5 do 4), że: “Biali strażacy cierpieli dyskryminację z powodu swej rasy!”. 12 komentarzy
Według autora skargi Felicjana G., państwo łamie konstytucję, bo zmusza obywateli do działania pod przymusem. 9 lipca zbada to Trybunał Konstytucyjny! 22 komentarzy
Szefowa szwedzkiego Stowarzyszenia do Spraw Edukacji Seksualnej: “Trzeba raz na zawsze powiedzieć: Błona dziewicza nie istnieje!” 45 komentarzy
5 Stycznia 2009 o 20:46
Witam, poniewaz Polska jest 100 lat za Murzynami to pierwsi w kolejce do upadku sa “stara Europa” nstp. Murzyni i dobrze byloby wpuscic do kolejki przed Polske, Azje. pozdrawiam
5 Stycznia 2009 o 21:14
“Jednym z powodów, dla którego odstąpiono od nazwy “szkoła” - wyjaśnia dalej pani Kingdon - “było to, że wielu rodzicom słowo ’szkoła’ źle się kojarzyło.” ”
Jeśli rzeczywiście to jacyś przytumieni rodzice tego chcieli - ich prawo.
Podejrzewam jednak, że to projekt na zasadzie ‘jedni przekonywali drugich’, że rodzice niechętni, ale się zgodzili po wyłożeniu różnych argumentów, albo to po prostu zwykłe brednie i jakaś nadpobudliwa matka z dojściami tak zażądała.
5 Stycznia 2009 o 21:21
Dżizaz… to już jest tak idiotyczne, że nawet ŻM tego nie wybroni ;) i nie oświeci nas, czyli durnego Mikkolubstwa, jakie to słuszne i uzasadnione, chłe, chłe ;)
5 Stycznia 2009 o 21:58
lewackie bydleta niezle sie nudza na panstwowych posadkach. chle chle
6 Stycznia 2009 o 03:19
Nazwanie szkolnych kucharek - asystentkami produkcji w edukacyjnym centrum żywnościowym.
“Jest, dajmy na to, szef sztabu armii. Jak się do niego zwracać? No i wymyślili: szefsztarm. Naczelnik wydziału operacyjnego sztabu armii został naczoperodsztarmem. Były i takie stanowiska: zastępca dowódcy do spraw morskich - w skrócie zamkompomordzie.
[...] towarzyszu pierwszy pomocniku naczelnika organizacyjno-mobilizacyjnego zarządu sztabu okręgu! W skrócie pierpomnaczorgmobzarzsztabokrze!”
http://free.of.pl/s/stalin/absurdy/ramki.html
6 Stycznia 2009 o 11:16
Folwark zwierzecy.
6 Stycznia 2009 o 13:34
A tak się u nas nabijano za komuny z “kwiatków” nowomowy, takich jak np. “zwis prosty męski” (dla młodzieży: krawat)…
6 Stycznia 2009 o 15:16
Szsz, do chuja co z tym gównem się znowu dzieje?
6 Stycznia 2009 o 15:17
Ich - tych co to wymyślili też trzeba jakoś nazwać - debile i idioci nie bo to obraża idiotów i debili.
Proponujcie!
6 Stycznia 2009 o 16:15
Qweq - nazwy dla debili nie trzeba wymyślać, już jest - socjaliści.
6 Stycznia 2009 o 16:40
Bardziej opisowe, tak aby wpisywało się do ich konwencji. Np. skrajnie popierdolony zjeb, który musi nazywać rzeczy w pojebany sposób, bo jest pokurwiony do imentu.
6 Stycznia 2009 o 18:54
GEORGE CARLIN (najlepszy standup comedian jaki kiedykolwiek istnial) mial kiedys mega rant o liniach lotniczych, ktore stosuja tak samo skretyniale nazewnictwo jak w artykule.
Kto dobrze zna angielski to polecam.
7 Stycznia 2009 o 00:22
Z tego co obejrzalem na google video to ten GEORGE CARLIN to straszny lewak. przynajmniej w sprawach spolecznym ale po części również w ekonomii. Nie wierzy w Boga ale wierzy w efekt cieplarniany.
7 Stycznia 2009 o 00:41
Ciekawe jak nazwać tych co myją tam kilbe poolish-ing wykształciuchs
7 Stycznia 2009 o 02:54
A co na ten temat ma do powiedzenia (oczywiście wybitnego) monsieur Żakowski? :P
7 Stycznia 2009 o 06:56
a żygomatoł lewacki?
7 Stycznia 2009 o 11:02
# Gasparos:
7 Stycznia 2009 o 00:22
Z tego co obejrzalem na google video to ten GEORGE CARLIN to straszny lewak. przynajmniej w sprawach spolecznym ale po części również w ekonomii. Nie wierzy w Boga ale wierzy w efekt cieplarniany.
Nie wierzył ani w to ani w tamto, poszukaj dobrze.
7 Stycznia 2009 o 11:05
@Gasparos:
?!?
Kwestie wiary (Carlin punktuje katolickie absurdy po mistrzowsku) poruszal w wielu wystapieniach, ale co to ma wspolnego z opcja polityczna? Nie widze powiazania.
Globalne ocieplenie mialo swoje 5 minut, ale przeslanie bylo liberalne! Sam Carlin przyznal w nim ze ma dosc tego eco-bullshitu.
Albo przykladowo gdy Carlin robil np. wywod o konsumpcjonizmie wysmiewal tlustych ludzi i ich styl zycia i wszechobecne w USA markety, ale to nie mialo nic wspolnego z lewactwem. Ja tez nabijam sie z chodzacych baleronow :P
Jakies konkretne cytaty moze?
7 Stycznia 2009 o 14:01
u nas dworzec autobusowy przemianowali na centrum podróży
7 Stycznia 2009 o 16:59
I myślą, że dzieci będą mówić “idę do miejsca nauki”? Marzyciele…
13 Stycznia 2009 o 14:01
Jeśli dobrze rozumiem to “education centre nourishment production assistant” znaczy asystent produkcji żywnościowej centrum edukacyjnego a nie (jak to podano w artykule) “w edukacyjnym centrum żywnościowym”.