Laureatem nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii został Amerykanin Paul Krugman, profesor ekonomii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Princeton, specjalista w dziedzinie handlu międzynarodowego. Królewska Szwedzka Akademia Nauk nagrodziła Krugmana za sformułowanie nowej teorii, dotyczącej urbanizacji. Laureat zintegrował różne dotąd dziedziny badań handlu międzynarodowego i geografii ekonomicznej - wskazano w uzasadnieniu.
Przyznanie nagrody neokeynesiście, czyli przedstawicielowi szkoły podkreślającej rolę państwa w gospodarce, stanowi “przełom w decyzjach Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk i bez wątpienia jest znakiem czasu”. Nagroda dla Krugmana ma bardzo ciekawe tło. Regularnie publikujący na łamach dziennika “The New York Times” ekonomista od lat krytykował politykę ekonomiczną prezydenta USA George a W. Busha. Oskarżał też rząd o działania prowadzące do zwiększania różnic dochodowych między bogatymi i biednymi. Jego poglądy polityczne są ukierunkowane na Partię Demokratyczną.
“Nagroda w dziedzinie ekonomii Szwedzkiego Banku Państwa dla uczczenia pamięci Alfreda Nobla” została ufundowana w 1968 r., a po raz pierwszy przyznano ją w roku następnym. Z racji nazwy i intencji została przyjęta do “noblowskiej rodziny” nagród i jest wręczana przez szwedzkiego monarchę.
Z okazji wyboru Szwedzkiej Akademii Nauk polecamy książkę “Jak zrujnować gospodarkę, czyli Keynes wiecznie żywy” (do kupienia tutaj)
Istnieje 116 wersji Biblii. Wersja dla homosiów wyjdzie w 2009. 32 komentarzy
Sąd skazał członków ONR-u na 6 miesięcy w zawieszeniu, 1000 zł. grzywny, dozór kuratorski oraz zakaz publicznego wykonywania gestu! 17 komentarzy
Pierwsze spotkanie grupy refleksji w sprawie przyszłości Unii Europejskiej. 11 komentarzy
Turecki rząd zastanawia się nad wprowadzeniem kilku nowych obniżek. 11 komentarzy
Nowej komórka policyjna w ramach Europolu. 44 komentarzy
Zalecenie znalazło się w najnowszym raporcie tej instytucji! 41 komentarzy
14 Października 2008 o 09:56
No ale on tą nagrodę dostał za wykazanie, że pomyślność byznesu zależy od miejsca jego prowadzenia a nie za poglądy mniej lub bardziej lewicowe.
No niby wszyscy to wiemy, że nie należy sprzedawać piasku na pustyni ale on pierwszy tego dowiódł. Co prawda nie prowadzi nawet kiosku z warzywami aleć zawsze… mocą wiedzy teoretycznej ;P
i jeszcze jeden kwiatek z wikipedii:
Krugman zajmował się takimi zjawiskami jak wolny handel, globalizacja czy rozwój miast. W swoich pracach na przełomie lat 70. i 80. wykazał, że produkty mogą być tańsze, jeśli produkowane są w dużych ilościach przez wyspecjalizowane firmy (teoria ekonomii skali).
To nie wiedzieliśmy tego przed Krugmanem?! Wydawalo mi się, już taki np Ford zdawał sobie z tego sprawę.
14 Października 2008 o 10:23
“To nie wiedzieliśmy tego przed Krugmanem?! Wydawalo mi się, już taki np Ford zdawał sobie z tego sprawę.”
Durne mikkolubstwo nie widzi różnicy między zdawaniem sobie sprawy z faktów a teorią te fakty objaśniającą? To by poniekąd wyjaśniało, dlaczego mikkolubstwo jest nazywane durnym.
14 Października 2008 o 10:33
@2
A czymże Pana tak uraziłem? Najmocniej przepraszam, jeśli mój komentarz jakoś Pana dotknął. Nie jestem “mikkolubstwo” - pisałem wyłącznie w swoim imieniu.
Jednocześnie informuję, że jeśli kiedykolwiek napiszę “MY” to będę miał na myśli siebie i moje pasożyty. Tak, więc co najwyżej “mikkolubie” bo nie wiem czy moje “życie wewnętrzne” ma jakiekolwiek poglądy.
Jednak, polecam nachylenie się nad fragmentem wykazał, że produkty mogą być tańsze, jeśli produkowane są w dużych ilościac [...]
i przeczytanie go ze zrozumieniem. Wykazywanie, że produkty są tańsze w wielkiej skali dokonane w latach 70/80 ubiegłego stulecia uważam za mocno spóźnione.
14 Października 2008 o 12:05
Brawo towarzyszu Jajcenty oto słuszna postawa. Przed Wielkim Grzegorzem Lewickim tylko na kolanach.
14 Października 2008 o 13:12
@4
Tytuł towarzysza to otrzymałem ponieważ….?
Dla Szanownego Pana “sarkazm” to tylko siedmioliterowe słowo na “s” ?
14 Października 2008 o 15:26
Ach towarzyszu jestem pod wielkim wrażeniem waszej błyskotliwości i tzw. “sarkazmu”. Po wykazaniu przez was racji nasz najlepszy agent z całą pewnością popadł w wątpliwości. A stąd jak wiadomo już tylko krok do przewerbowania. Tylko czy zdołacie zapewnić Tow. Lewickiemu lepsze warunki finansowe za współpracę???
Ach naiwne idealistyczne mikkolubstwo. Przekonania przekonaniami a życie na poziomie kosztuje.
A tytuł otrzymuje towarzysz za wzorową współpracę z naszym najlepszym agentem.
14 Października 2008 o 16:01
@6
No wiecie, towarzyszu, staram się…
14 Października 2008 o 17:01
@ Jajcenty
“A czymże Pana tak uraziłem?”
Nie plujesz na “mikkolubstwo”, czyli wg logiki pachciarza jesteś “mikkolubem”.
“Nie jestem “mikkolubstwo” - pisałem wyłącznie w swoim imieniu.”
To tylko trick retoryczny towarzysza pachciarza. A co do mikkoluba - do tej pory nie dostalismy definicji tego słowa. To poprostu “słomiana kukła”;)
“Jednocześnie informuję, że jeśli kiedykolwiek napiszę “MY” to będę miał na myśli siebie i moje pasożyty. Tak, więc co najwyżej “mikkolubie” bo nie wiem czy moje “życie wewnętrzne” ma jakiekolwiek poglądy.”
Towarzysz pachciarz rozumuje w kategoriach kolektywnych, a nie indywidualnych. To takie lewicowe zboczenie. Mówi “wy mikkoluby”, “my normalni”, itd. - tym defektem umysłowym powienien się zająć jakiś lekarz…
14 Października 2008 o 17:18
@2
Wykazać to można w matematyce. W ekonomii to można tylko “wykazać” bo 1) matematyka tam sie miesza z ideologią, lobbyngiem, 2) w wielu przypadakch po prostu pytania są postawione w sposób nieścisły, a modele uproszcozne wzgledem rzeczywistości.
Tu mi bardziej wygląda na przypadek 2.
Nie bardzo sobie wyobrażam jak można wykazywać zjawiska dość średnio matematyzowalne, tzn. tam gdzie trudno budowac modele. Np. jak w sposób ścisły zbadać wpływ kodeksu buszido na rozwój elektroniki w Japonii. Albo sposobu karania złodziei w dawnej Szwecji do poziomu korupcji w Szwecji dziś. Nie da sie tego zrobić w sposób rzetelny. To wszystko spekulacje, gdybanie i dowody na zasadzie “to oczywiste”. Jedyne co jest w zasiegu to np. wnioskowanie statystyczne. Ale to jest zajęcie na prace magisterskie, a nie na noble.
AD REM
Coś mnie pokoricło sprawdzić jakie pan noblista ma korzenie. Tak jak myślałem. Słuszne. Takie same jak dwaj ostatni szefowie FED. he he.
Pamietajcie dziadki, że poglady są sprawą drugorzędną. Pierwszorzedna jest lojalność Plemieniu.
14 Października 2008 o 20:30
pomysl jest przedni….kazdy komentaz do “wlasciwej”osoby proponuje adresowac do Grzegorz Lewickiego ……..gosc sie od razu przymknal i to skutecznie, bo jak dlugo mozna zmieniac nicki
14 Października 2008 o 22:10
“W swoich pracach na przełomie lat 70. i 80. wykazał, że produkty mogą być tańsze, jeśli produkowane są w dużych ilościach przez wyspecjalizowane firmy (teoria ekonomii skali).”
To z Wikipedii, więc źródła tu kwestionowanego. Chyba słusznie, bo na przełomie lat 70. i 80. właśnie wyspecjalizowane firmy, produkujące w dużych ilościach przestawały właśnie produkować w powodu braku “wsadu dewizowego”. I nie był to jakiś wybryk lub zbieg okoliczności, tylko wada całego systemu. Te wyspecjalizowane firmy musiały określić (lub im określano) ile i co trzeba produkować.
Informacja w Wikipedii nie może być ścisła.
14 Października 2008 o 23:19
Mikkoluby w każdym niemikkolubie widzą mnie. Co za porypy…
Niedługo mikkoluby będą łazić po ulicach i wyzywać od pachciarzy żydomasonów Lewickich każdego przechodnia, który stwiedzi, że nie głosował i nie będzie głosować na porypów z UPR. :-)
No, ale do rzeczy:
Mikkolubstwo nie odróżnia rzetelnych obiektywnych badań naukowych od powierzchownego subiektywnego wrażenia. Jeżeli Heniek Ford sprzedawał tanio swoje bryki - to wcale nie musiało wynikać z efektu skali, lecz np. z marnej ich jakości.
Np. Mecedes klasy S jest sprzedawany w wiekszych ilościach niż niejeden model aut angielskich - a tanie eski nie są.
Zatem dokładne badania są potrzebne, by znaleźc właściwą przyczynę.
———
P.S.
Mało kto wie, że Ford marnie skończył. Następne jego auta po modelu T sprzedawały się źle - bo na starość na mózg mu rzuciło i stracił kontekt z rzeczywistością. Mikke pierdzielący w sąsiednim bredniotonie o Fordzie - antysemicie chyba nie wie, że obsesja antysemicka wystąpiła u niego w tym czasie, gdy mózg mu zaczął szwankować, co również odbiło się na jego interesach w motoryzacji.
14 Października 2008 o 23:42
Jeśli chodzi o ekonomię skali to już na początku lat 70. jeden gość ścigał się z Texas Instruments w liczbie produkowanych kalkulatorów, bo w tej liczbie upatrywał szansy na uzyskanie kosztów na konkurencyjnym poziomie. Japońce też już wtedy stosowali metodę opanowywania rynku z ceną wg kosztów z sytuacji, gdy ten rynek opanują.
Jeżeli tylko o to by chodziło, to byłoby to naukowe wykazanie, że jeżeli pada deszcz, to można zmoknąć. Mi się zdaję, że informacja trzyma ogólny poziom Wikipedii.
“Jeżeli Heniek Ford sprzedawał tanio swoje bryki - to wcale nie musiało wynikać z efektu skali, lecz np. z marnej ich jakości.
Np. Mecedes klasy S jest sprzedawany w wiekszych ilościach niż niejeden model aut angielskich - a tanie eski nie są.”
Jeżeli mówimy o angielskich autach masowych, to one właśnie są beznadziejnej jakości, więc się słabo sprzedają.
14 Października 2008 o 23:52
gość z wpisu 12 (awantury) , swoje przypuszczenia traktuje jak pewniki. Pomijając jego typowo psycholską fobię, jego pozostałe wynurzenia to typowe bredzenie paranoika
15 Października 2008 o 11:06
Wodz, swoje przypuszczenia traktuje jak pewniki. Pomijając jego typowo psycholską fobię, jego pozostałe wynurzenia to typowe bredzenie paranoika
15 Października 2008 o 19:01
Panie Zenku!
Pan to robi, żeby ucywilizować, czy żeby powkurzać? Jeżeli to pierwsze, to może bym mógł jakoś pomóc?
16 Października 2008 o 08:02
@Kozior
Nie, nie chce nikogo wkurzac. W tym akurat wypadku chodzilo mi o to, ze rownie dobrze ten stek obelg mozna zastosowac do Wodza (normalnie wypisz, wymaluj zarzuty przeciwnikow Wielkiego Cybernetyka). Niczemu to nie sluzy, takie obrzucanie sie blotem, przynosi chwilowa ulge frustratowi, ale to wszystko. Prawda sie obroni sama, bez blota.
16 Października 2008 o 09:23
@ Prawie Matematyk (9)
Używanie języka i metod matematyki w naukach niematematycznych, do jakich zalicza się ekonomię, w odczuciu wielu, nie tylko specjalistów z tych dziedzin, nadaje im rangę Nauki przez duże N. Im więcej matematyki, tym więcej w tym wszystkim nauki. Znajomy opowiadał mi kiedyś zabawną historię dotycząca właśnie tego zagadnienia. Otóż na uczelni technicznej doktorant bronił pracę doktorską, która była poświęcona jakiemuś tam problemowi, a która obficie korzystała z matematyki. Praca został znakomicie oceniona, ale po obronie rozmowa dwóch członków komisji - matematyka i inżyniera od problematyki której praca była poświęcona wyglądał mniej więcej tak:
Matematyk do Inżyniera: A właściwie jaki problem inżynieryjny został w pracy rozwiązany?
Inżynier do Matematyka: Inżynieryjny? Żaden, no ale pod strony matematycznej praca była nowatorska, tylko ja akurat na matematyce się specjalnie nie znam, więc ocenić jej z tej strony nie mogę.
Matematyk do Inżyniera: Od strony matematycznej była innowacyjna? W żadnym razie. Prawdę powiedziawszy to nie było tam żadnej poważniejszej matematyki o innowacyjności nie mówiąc.
Inżynier do Matematyka: Psia krew! A więc praca była o niczym.
—————–
Ale to oczywiście jedna strona zagadnienia. Inna to używanie słowa “wykazać” w dyscyplinach takich jak ekonomia. Np. Keynes naprodukował rozmaite teorie, które niby coś tam wykazały. Zastosowanie ich jednak w praktyce prowadzi w krótszym lub dłuższym okresie czasu do katastrofy, (vide przypadek Grecji za czasów socjalisty Papandreu, który postanowił wdrożyć koncepcje Keynesa w całej okazałości i zaledwie w ciągu dekady doprowadził kraj na skraj upadku), a mimo to lewacy tak chętnie korzystają ze spuścizny Keynesa, chociaż jest ona ewidentnie błędna. Słowo “wykazał” ma w ekonomii inne znaczenie niż w matematyce, czasami zupełnie inne.