Czy udało się obronić kapitalizm?

11

W ten czwartek w głównej auli Szkoły Głównej Handlowej odbył się wykład dr Yarona Brooka z Ayn Rand Institute oraz debata gospodarcza pomiędzy zwolennikami, a przeciwnikami kapitalizmu. Działo się to w ramach wydarzenia „W Obronie Kapitalizmu” organizowanego przez portal obiektywizm.pl.

Wydarzenie rozpoczęło się o godzinie 18 wykładem dr Yarona Brooka. Dyrektor Instytutu Ayn Rand przeprowadził wykład na temat ‚Zła socjalizmu’, a następnie odpowiadał na pytania słuchaczy. Chętnych było całe mnóstwo. – Yaron Brook zrobił świetne wrażenie (…). To człowiek, który jest jedną z najlepszych reklam idei obiektywizmu na świecie – rekomendował amerykańskiego doktora jeden z słuchaczy wykładu, Jakub Al-Kindilchi. Pytania od publiczności zahaczały o najprzeróżniejsze tematy – od spraw stricte gospodarczych, przez aborcję, aż po dyskusję na temat religii chrześcijańskiej.

Następnie, po krótkiej przerwie odbyła się debata pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami kapitalizmu. Po jednej stronie stanęli Robert Gwiazdowski z Warsaw Enterprise Institute, Paweł Budrewicz z Centrum Adama Smitha oraz Mateusz Benedyk, prezes Instytutu im. Ludwiga von Misesa. Po przeciwnej stronie wypowiadali się Rafał Woś („Polityka”), Jan Zygmuntowski (partia Razem) oraz Piotr Szumlewicz, ekspert OPZZ.

Debata wywołała duże zainteresowanie, a publiczność była bardzo ciekawa argumentacji obydwu stron. Dyskutowano na temat istoty kapitalizmu, oraz gospodarczych przyczyn biedy, bogactwa, czy nierówności zarobkowych. Niektórzy mieli zastrzeżenia co do poziomu debaty: -Obydwie strony mnie zawiodły, ponieważ więcej było docinek i chwytów erystycznych, niż normalnej dyskusji – mówi „NCz” Al-Kindilchi. – Najlepszy poziom zaprezentował pan Mateusz Benedyk – kontynuował mój rozmówca.

Nie wszyscy byli jednak zadowoleni z wyboru dyskutantów. Nawet sami dyskutanci. – Było spore niezadowolenie, że ten panel jest męski (…). Wiemy, że kapitalizm prowadzi do utrwalenia struktur patriarchalnych. (…) Powinniśmy próbować temu zapobiegać, choćby wybierając skład do takiego panelu – apelował podczas debaty Rafał Woś. -Sądzę, że skupianie się na płci dyskutantów, zamiast tym, o czym mówią, to seksizm – nawiązał do wypowiedzi lewicowego publicysty Jakub Al-Kindilchi.

Organizatorzy już zapowiadają kolejne debaty i spotkania. To czwartkowe zostało zorganizowane przy patronacie m.in Stowarzyszenia KoLiber, Stowarzyszenia Libertariańskiego, Instytutu Misesa, Centrum im. Adama Smitha, czy Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Nagranie wykładu dr Yarona Brooka można zobaczyć tutaj, natomiast wieczorną debatę w tym miejscu.

wesprzyj_wolne_media_artykul
  • Błazen Stańczyk

    Warsaw Enterprise Institute, Centrum Adama Smitha , Instytut im. Ludwiga von Misesa. Dobrze, że są ciągle środowiska, które potrafią promować kapitalizm.

  • Marcin Banach

    „aż po dyskusję na temat religii chrześcijańskiej” i już wiadomo, że to strata czasu.

  • Q8

    Bardzo ciężko się to ogląda. Już drugi dzień mam tę „debatę” włączoną i tak oglądam po kilka minut co jakiś czas. Więcej naraz nie jestem w stanie, bo mi się mózg natężeniem głupoty i dyletanctwa przegrzewa. I nie mówię tu tylko o stronie lewej. Prawa strona też wygadywała kompletne głupoty. Nawet Gwiazdowski, który ma, było nie było, łeb na karku, nie ma zielonego pojęcia jak debatować i daje z siebie robić wariata…
    Jednym zdaniem „tragedia”.

    • Jurek Pazurek

      Ja z wielką przyjemnością oglądałem tę komedię ;-) Do tej pory myślałem, że Szumlewicz jest najgłupszym lewakiem jakiego oglądałem w mediach a po debacie wiem, że ma godnego następcę w postaci Zygmuntowskiego czy Wosia. Występ lewackiej strony według mnie był żenujący. Prawa strona broniła się jak mogła aby nie robić bydła takiego jak lewactwo więc nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc, że Gwiazdowski dał ciała?

      • Q8

        Nie wiem czy chce mi się to tłumaczyć. Zwłaszcza, że Pan, wnioskując z tego co Pan napisał, wydaje się nie rozumieć nawet podstawowego pytania, czyli „po co się robi debaty”.
        -Debaty są tworzone z neutralnego punktu widzenia. Celują głównie w ludzi niezdecydowanych.
        Ja dooglądałem w końcu tylko to połowy i do połowy przynajmniej, szarpnąłbym się na stwierdzenie, że lewa strona rozegrała swoje karty znacznie lepiej. Rozpaliła wiele ognisk zapalnych w lesie. Już w pierwszej rundzie sprowadziła Gwiazdowskiego go swojego poziomu i wytaplała go w błocie, co spowodowało, że do końca już nawet ten zaczesany komuch mówił do niego praktycznie per „ty”. Wyprowadziła ciosy i kontynuowała swoją linię, podczas gdy prawa strona fruwała po dziedzinie jak nadmuchany i wypuszczony bez zawiązywania balon.

        Można by o tym pisać długo, ale tak jak pisałem wcześniej, nie wiem czy mi się chce, zwłaszcza, że nie wiem czy ktoś chce o tym słuchać.

        A Gwiazdowski po prostu nie miał zielonego pojęcia co robić. Jemu się wydaje, że debata to jest wykład. Nic bardziej błędnego. Debata to nie jest wykład. W debacie nie ma znaczenia, czy masz racje, czy nie. Jedyne co ma znaczenie, to czy potrafisz przekonać do swoich poglądów słuchających ludzi.

      • Q8

        Nie wiem czy chce mi się to tłumaczyć. Zwłaszcza, że Pan, wnioskując z tego co Pan napisał, wydaje się nie rozumieć nawet podstawowego pytania, czyli „po co się robi debaty?”.
        Debaty są tworzone z neutralnego punktu widzenia. Celują głównie w ludzi niezdecydowanych.
        Ja dooglądałem w końcu tylko to połowy i do połowy przynajmniej, szarpnąłbym się na stwierdzenie, że lewa strona rozegrała swoje karty znacznie lepiej. Rozpaliła wiele ognisk zapalnych. Już w pierwszej rundzie sprowadziła Gwiazdowskiego go swojego poziomu i wytaplała go w błocie, co spowodowało, że do końca już nawet ten zaczesany komuch mówił do niego praktycznie per „ty”. Wyprowadziła ciosy i kontynuowała swoją linię, podczas gdy prawa strona fruwała po dziedzinie jak nadmuchany i wypuszczony bez zawiązywania balon.

        Można by o tym pisać długo, ale tak jak pisałem wcześniej, nie wiem czy mi się chce, zwłaszcza, że nie wiem czy ktoś chce o tym słuchać.
        A Gwiazdowski po prostu nie miał zielonego pojęcia co robić. Jemu się wydaje, że debata to jest wykład, albo wywiad, albo jakaś mieszanka obu. Nic bardziej błędnego. Debata to nie jest ani jedno ani drugie. W debacie nie ma znaczenia, czy masz racje, czy nie. Jedyne co ma znaczenie, to czy potrafisz przekonać do swoich poglądów słuchających ludzi. Debatowanie jest jak boks. Blokujesz to co potrafisz. Unikasz tego, czego nie potrafisz zablokować. I nie możesz zapomnieć o atakowaniu. Nie da się wygrać bez atakowania.

        • Jurek Pazurek

          Nie wiem czy jesteś po prostu głupi czy złośliwy. Oprócz ciebie tak samo odebrali tę debatę tylko Woś, Szumlewicz i Zygmuntowski. Ale było was jedynie czterech więc stanowiliście zdecydowaną mniejszość. Reszta sali swoimi brawami doceniła umiejętności Gwiazdowskiego bo została przekonana przez prawicę, że lewactwo po prostu bredzi. W pewnym momencie Woś sam stwierdził, że kapitalizm jest silniejszy więc socjalizm nigdy go nie pokona. Czym zaorał sam siebie i tych dwóch kretynów siedzących obok. Zygmuntowski po tej wypowiedzi – wiadomo, że nic nie zrozumiał – dalej bredził, że socjalizm jest efektywniejszy od kapitalizmu. Po prostu komedia. W każdym razie studenci bezwzględnie określili, która strona ich przekonała do swoich racji. I było to zwycięstwo Benedyka, Budrewicza i Gwiazdowskiego.

          • Q8

            Tak Tak. Od pierwszej sekundy.
            Gwiazdowski jeszcze się odezwać nie zdążył, a już cała sala była przekonana, taki z niego tytan rzemiosła… pff

            • Jurek Pazurek

              Jeśli twierdzisz, że Gwiazdowski nie radzi sobie z przekonaniem do własnych poglądów to znaczy, że jesteś durniejszy od Szumlewicza, Wosia i Zygmuntowskiego razem wziętych.

              • Q8

                Długo Ci nie zajęło, szanowny Panie, przejście na ad personam… Ha, i to jeszcze jak bardzo żałosne ad personam! Ja przecież nigdzie, nigdy nie napisałem, że sądzę, że „Gwiazdowski nie radzi sobie z przekonaniem do własnych poglądów”(czy cokolwiek tam miało być napisane. btw, dwója z gramatyki proszę Pana) To co natomiast napisałem, to to, że na tym spotkaniu się nie popisał. To jest różnica.

                Wytłumaczyłem Panu punkt po punkcie dlaczego sądzę, że Gwiazdowski i reszta nie popisali się wcale. Ba, mógłbym tę kwestię rozwinąć jeszcze kilkukrotnie, bo to co opisywałem wcześniej było opisywane skrótowo, jako że miałem przeczucie, że Pan, jest jednym z tych zatwardziałych dyletantów, którzy wierzą w kapitalizm jak w religię, więc nie ma sensu się wysilać i budować hipotezy którą Pan i tak zbędzie argumentem „nie, bo nie”.
                I nie myliłem się.

                Gwiazdowskiego spotkałem w życiu kilkukrotnie i jestem zdania, że to całkiem rozsądny facet. Śmiem twierdzić, że gdyby go zapytać o to, czy jest zadowolony ze swojego wystąpienia na owej debacie, to nie sprawiłoby mu problemu przyznać, że im tam specjalnie nie pykło. Również za sprawą problemów będących poza jego kontrolą. Ale cóż, życie!

  • CLF

    „kapitalizm prowadzi do utrwalenia struktur patriarchalnych.” Nie, nie prowadzi. Kapitalizm jest poza kontrola i nie wiadomo dokad on w przyszlosci doprowadzi.