Jak usprawnić niewydolny system sprawiedliwości? Prokuratorzy i komendanci policji lokalnego szczebla powinni być wybierani!

Przypadek Grzegorza Brauna woła nie tyle o pomstę do nieba, co o powsadzanie do więzienia tych wszystkich bufonów z sądu i policji, którzy przez swoje policyjno-sądowe działania gnębią człowieka i marnują pieniądze podatników. Przypomnijmy, że reżyser Grzegorz Braun przed niemal czterema laty został oskarżony o pobicie grupy policjantów, czego miał dokonać, mając na rękach kajdanki. Wg opinii samego Brauna, oskarżenie wynikało tak naprawdę z tego, że on sam był na tyle bezczelny, iż zwrócił uwagę na bezprawne, jego zdaniem, działanie funkcjonariuszy. – Jak on śmiał? Teraz mu pokażemy! – zakrzyknął zapewne ktoś na komendzie we Wrocławiu i lawina ruszyła. Cztery lata zajęły wrocławskim sądom i policji korowody, które przed miesiącem doprowadziły ostatecznie do umorzenia sprawy. Ale to jednak nie był koniec. Prokuratura stanęła na stanowisku, że nie może tak łatwo ulec. Złożyła apelację. I sąd apelacyjny kilka dni temu zarządził powtórzenie procesu!

Oznacza to, że czteroletnia zabawa za pieniądze podatnika będzie trwać kolejne lata, a Braun będzie co kilka miesięcy wydeptywał sądowe korytarze, by tłumaczyć kolejnym czynownikom, że nie jest ani Bruce’em Lee, ani nawet MacGyverem.

Ta historyjka to oczywiście tylko jeden z drobnych objawów raka, który toczy polski wymiar sprawiedliwości i policję. Porównanie do raka nie jest zresztą w tym wypadku właściwe – funkcjonalność tych organów państwa została po prostu przekierowana ze służby społeczeństwu na pracę usługową dla rządzącej elity oraz dla działalności samopomocowej.

Zamiast bezpieczeństwem i sprawiedliwością policjanci i pracownicy sądownictwa zajmują się więc załatwianiem sobie rozmaitych apanaży, a politycy im na to pozwalają – pod jednym tylko warunkiem: w zamian mają zapewnić sprawne ściąganie kasy ze społeczeństwa oraz uziemiać osobników, który za wysoko podskakują, takich jak na przykład Braun. A gdy zaginie jakieś dziecko, to zajmie się tym detektyw Rutkowski.

Wydaje się, że istnieje tylko jedna metoda, który ten system może rozbić. Zarówno prokuratorzy, jak i komendanci policji lokalnego szczebla powinni być po prostu wybierani – jak to ma miejsce np. w Stanach Zjednoczonych. Być może perspektywa wyrzucenia z pracy skłoni ich do przypomnienia sobie, za czyje pieniądze żyją. A trzeba przyznać, że żyją jak pączki w maśle – jak wyliczył ostatnio pewien ekspert, o ile średnio emerytura jednego obywatela kosztuje społeczeństwo poniżej 240 tys. złotych, to emerytura mundurowa stanowi średnio obciążenie rzędu prawie 1,4 miliona!

wesprzyj_wolne_media_artykul