polska, 1 Sierpnia 2008

MF: 31 lipca został ustanowiony “Dniem Skarbowości”

admin

Minister Finansów Jacek Rostowski ustanowił 31 lipca “Dniem Skarbowości” w Polsce. MF poinformowało, że rozpoczęły się prace nad ustanowieniem symbolu oraz sztandaru, wspólnego dla całej administracji skarbowej.

Jak tłumaczy MF, wprowadzenie “Dnia Skarbowości” ma na celu, przede wszystkim, zintegrowanie środowiska administracji skarbowej i budowanie wspólnej tożsamości tej grupy zawodowej.

Wyjaśniając wybór daty dla “Dnia Skarbowości”, resort poinformował, że 31 lipca 1919 roku, gdy tworzyła się nowa państwowość II Rzeczpospolitej, uchwalona została ustawa wprowadzająca w Polsce trójstopniowy model organizacji administracji skarbowej. Była ona pierwowzorem funkcjonującego obecnie aparatu skarbowego.

MF podało, że w 2009 roku przypada 90 rocznica powstania polskiej administracji skarbowej. Dlatego od przyszłego roku, “Dzień Skarbowości” będzie uroczyście obchodzony przez wszystkie jednostki skarbowości z całej Polski.

Z okazji dzisiejszego “Dnia Skarbowości”, Minister Finansów, w liście skierowanym do pracowników administracji skarbowej napisał, że pracownicy aparatu skarbowego są “najistotniejszym elementem tej administracji”.

Podziękował też za zaangażowanie, dzięki któremu “administracja skarbowa staje się sprawniejsza i bardziej efektywna, a także coraz lepiej postrzegana przez podatników”.

12 komentarzy do artykułu “MF: 31 lipca został ustanowiony “Dniem Skarbowości””

  1. ktos:

    A kiedy zrobią dzień głupoty polityków? Ciekawe, czy wtedy w skarbówce nie będzie się pracowało…

  2. lala:

    administracja skarbowa staje się sprawniejsza i bardziej efektywna, a także coraz lepiej postrzegana przez podatników - facet ma cos z garem?

  3. Kali:

    Proponuję: 30 kwietnia - Dzień Podatnika.

  4. Znajomy Janusza z SD:

    Proponuję: Dzień Bredniopisarstwa i Kabaretu Politycznego - 21 listopada, św. Janusza.

  5. donpedro:

    Niewatpliwie minister ma racje - skarbowka jest “najistotniejszym elementem tej administracji”. Wymuszanie pieniedzy od podatnikow jest dla rzadu najwazniejsze, dlatego ta galaz administracji musi byc coraz ” sprawniejsza i bardziej efektywna”.

  6. Kali:

    Niewątpliwie skarbówka jest potrzebna, ale od razu święto tego rozrośniętego niczym nowotwór postkomunistycznego potwora, to gruba przesada.

  7. bugi38:

    “znajomy Janusza z SD”
    a co będzie na sztandarze czerwony pajacu,jak myślisz? bo po mojemu gest kozakiewicza(w majestacie prawa jesteś dojony z kasy i widać że ci z tym jest dobrze
    porypie czerwonolubny,używam podobnych zwrotów które tak lubisz,nawet stałem się podobny do ciebie ,czerwony pajacu.
    Jak zwykle znowu część pieniędzy pójdzie na zmarnowanie,no bo z czyich?twoich też komuchu

  8. Znajomy Janusza z SD:

    Jeśli organy skarbowe mają lepiej pracować (a taki jest zamysł) - jestem za. Gdy organy skarbowe źle działają - wtedy płacą tylko uczciwi i jest to skrajnie niesprawiedliwe. Trzeba przymusić więc też tych nieuczciwych, którzy po państwowych drogach jeżdżą, dzieci do szkół wysyłają, na policję przestępstwa zgłaszają - a uchylają się od płacenia.

  9. Mitch_Buchannon:

    Znajomy:

    “…dzieci do szkół wysyłają…”

    Spróbuj nie wysłać….hehehe…myślisz czasem zanim napiszesz???

  10. Konserwa:

    Tam gdzie są emocje, tam prawda się zaciera. Nie lubię pieniactwa. Co innego to dobry komentarz lub pamflet!

    Jeżeli skarbówka ma być sprawniejsza bez zmniejszenia i uproszczenia ściągalności podatków - to trzeba zmieniać kraj. To jakiś absurd. A urzędników przybywa. Jak staną się dokładniejsi to będziemy mieli skutki “strajku włoskiego”. Jak nic nie będą robić, to wtedy ludzie odetchną. Jednak to będzie oznaczać, że nie są urzędnicy i podatki potrzebne - a na to też państwo nie może sobie pozwolić.

    Nie będę się silił na powoływanie się na wybitnych teoretyków tj. Max Weber czy Ludwig von Mises. Wolałbym przypomnieć co niektórym podstawowe zasady prawa Parkinsona, zaznaczając przy tym, że po raz pierwszy zaprezentował je “The Economist” kilkadziesiąt lat temu.

    Oto Prawo Parkinsona:
    “Im więcej czasu mamy na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zabiera. Powszechne uznanie tego faktu wyraża się w przysłowiowym powiedzeniu: „Najbardziej zajęty człowiek to ten, który ma mnóstwo czasu”. W ten sposób starsza pani, która nie ma nic do roboty, może poświęcić cały dzień na napisanie i wysłanie pocztówki do swojej siostrzenicy w Bognor Regis. Godzinę zabierze jej znalezienie pocztówki, drugą – szukanie okularów, pół godziny odnalezienie adresu, godzinę i kwadrans napisanie tekstu, dwadzieścia minut – wahanie, czy wziąć parasol idąc do skrzynki na sąsiednią ulicę. Cały ten wysiłek, który zajętemu człowiekowi zajmuje trzy minuty, może zatem dla innej osoby stać się dniem niepokoju, udręki i zmęczenia.
    Jeśli więc przyjmiemy, że zależność między pracą (zwłaszcza pracą biurową), a czasem niezbędnym do jej wykonania jest dość elastyczna, zobaczymy, że ilość pracy faktycznie wykonanej nie ma nic albo ma bardzo niewiele wspólnego z liczbą osób przy niej zatrudnionych. Brak aktywności nie musi być koniecznie równoznaczny z odpoczynkiem. Brak zajęcia nie musi ujawniać się w manifestacyjnym próżnowaniu. Praca, którą należy wykonać, nabiera znaczenia i staje się bardziej skomplikowana w stosunku wprost proporcjonalnym do czasu, jaki jej można poświęcić. Jest to fakt szeroko znany, lecz mniej uwagi poświęca się jego ogólniejszym konsekwencjom, zwłaszcza w zakresie administracji publicznej. Politycy i płatnicy podatków uznali (przy sporadycznych okresach zwątpienia), że wzrost liczby urzędników jest spowodowany zwiększeniem ilości pracy do wykonania. Cynicy, podając to przekonanie w wątpliwość, wyobrażali sobie, że przy większej liczbie urzędników niektórzy z nich mogli-by nic nie robić albo wszyscy mogliby pracować w mniejszym wymiarze godzin. Lecz ani wiara jednych, ani zwątpienie drugich nie mają z tym zagadnieniem nic wspólnego. W istocie rzeczy nie ma w ogóle żadnej współzależności pomiędzy liczbą urzędników a ilością wykonywanej pracy. Wzrostem liczby urzędników rządzi bowiem Prawo Parkinsona i wzrost ten będzie dokładnie taki sam bez względu na to, czy pracy będzie więcej, mniej, czy też nie będzie jej w ogóle. Znaczenie Prawa Parkinsona polega na tym, że jest to prawo wzrostu, oparte na analizie czynników rządzących tym wzrostem.
    Ważność tego niedawno odkrytego prawa musi opierać się głównie na danych statystycznych, które zostaną podane poniżej. Przeciętnego czytelnika bardziej zainteresuje wyjaśnienie czynników stanowiących podstawę ogólnej tendencji, którą to prawo definiuje. Pomijając (liczne zresztą) szczegóły techniczne, możemy na początku rozróżnić dwie siły napędowe. Dla naszego obecnego celu mogą one być reprezentowane przez dwa niemal aksjomatyczne twierdzenia. A mianowicie: 1.Urzędnik pragnie mnożyć podwładnych, a nie rywali, i 2. Urzędnicy przysparzają sobie nawzajem pracy, jedni drugim.”

    Zapraszam do lektury. Więcej zob. http://ms-net.info/pliki/pdf/prawo_parkinsona.pdf

  11. Konserwa:

    Prezentując “prawo Parkinsona” chciałem ludziom uzmysłowić, że praca urzędników właściwie jest zbędna. Podatki szkodzą gospodarce i dobrobytowi. Do niektórych to jeszcze nie dotarło. Gospodarki funkcjonują nie dzięki państwom, tylko pomimo istnieniu podatków, urzędników i całej hałastry, która zawyża koszty funkcjonowania działalności przedsiębiorstw. Koniec końców i tak wszystko odbija sie na konsumencie, który płaci zawsze więcej za usługi i towary, niż gdyby podatków nie było. Siła nabywcza otrzymywanego dochodu się liczy. Co mi z tego, że dostane o 100 zł więcej, jak podwyżki cen towarów (czy to przez podatki, czy w wyniku większej ilości pieniądza w gospodarce) zneutralizują moją szczęśliwą “podwyżkę dochodu”!

    Na dodatek lord Keynes wiedział co mówił: mała inflacja nie jest zła dla polityków gospodarczych, bo na ludzi działa psychologiczna “iluzja pieniężna”. Ktoś by zapytał co to ma do podatków. Otóż inflacja to podatek nałożony bez ustawy. Siła nabywcza mojego pieniądza słabnie. Gdyby skarbówka nie majstrowała przy podatkach, a bank centralny przy ilości pieniądza - nawet biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości gospodarek - każdemu z nas żyłoby się lepiej. Jeszcze lepiej, bo bez kłamstwa fiskalnego! Trudno to tak zrozumieć?

    Dla tych co mówią o USA lub innych krajach Zachodu jako to się rozwinęły pomimo podatków lub dzięki wydatkom publicznym stymulującym gospodarkę, to bym zapytał - to jak by się rozwijały bez podatków i interwencji? Gospodarka USA nie wzrastałaby w tempie (średnio) 3% rocznie, tylko zdecydowanie szybciej. Amerykanie byliby jeszcze bogatsi. Ci co cieszyli się z 7% wzrostu polskiej gospodarki - prawdopodobnie bez interwencjonizmu tyle to byśmy mieli przy oznakach nadchodzącej recesji a nie szczytu koniunktury. Wysoki wzrost w kraja, które choć trochę się zliberalizowały tj. Chiny wynika z chęci doganiania. Gdyby Chiny poszył dalej w kierunku rynku - wzrost u nich byłby zdecydowanie wyższy!

    Literatura:
    Ogger G., Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm, PIW, Warszawa 1993.
    Rabushka A., Od Adama Smitha do bogactwa Ameryki, Centrum im. Adama Smitha, Warszawa 1996.
    Rosenberg N., Birdzell L.E., Historia kapitalizmu, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994.

    Zresztą kolejną ważną kwestią jest to, że sektor publiczny i interwencjonizm demoralizuje, choć nie każdy to rozumie. Ciekawy był spór dwóch znanych profesorów
    ekonomii Jamesa Buchanana i Richardem Musgravem. Zob. Buchanan J.M., Musgrave R.A., Finanse publiczne a wybór publiczny. Dwie odmienne wizje państwa, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 2005.

    Więcej o demoralizacji “państwa dobrobytu” - zob. C. Murray, Bez korzeni. Polityka społeczna USA 1950-1980, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2001.

    O “państwie dobrobytu”, które instytucjonalizuje a nie ogranicza, takie zjawiska jak bieda i bezrobocie pisało wielu znanych filozofów i ekonomistów. Zob. John Gray, O rządzie ograniczonym, Centrum im. Adama Smitha, Warszawa 1995.

    O tym jak kształtowały się wydatki w XX wieku, i jak bezradni wobec państwa są współcześni ekonomiści (prosząc o zmniejszenie wydatków publicznych do chociażby 30%. Czemu nie do 10% lub do 0%?) - zob. Tanzi Vito, Gospodarcza rola państwa w XXI wieku, „Materiały i Studia”, nr 204, NBP, Warszawa 2006 (dostępne na http://nbp.pl/publikacje/materialy_i_studia/ms204.pdf)

    Nigdy nie straci swojej wartości praca amerykańskiego publicysty piszącego w duchu szkoły austriackiej - z0b. Henry Hazlitt, Ekonomia w jednej lekcji, Wydawnictwo Znak, Kraków 2004.

    Zapraszam do lektury!

  12. warter:

    Witam, dla mnie bomba czyli definicja liberala (centrum) “Nie jest to prawdą w Izbie Gmin, gdzie nie dopuszczono do powstania takiego bloku. Ale na innych konferencjach blok centralny jest niezwykle ważny. Zasadniczo ów blok tworzą następujące typy ludzi: a. Ci, którym nie udało się zrozumieć żadnego z memorandów napisa-nych wcześniej i jeszcze przed wieloma tygodniami rozesłanych wszystkim, którzy mieli być obecni. b. Zbyt głupi, żeby w ogóle zrozumieć obrady. Łatwo ich rozpoznać, po-nieważ mają skłonność do szeptania między sobą: „O czym ten facet gada?” c. Głusi, którzy siedzą osłaniając ucho dłonią i mruczą: „Że też ludzie nie mogą mówić głośniej”. d. Ci, którzy jeszcze nad ranem byli zalani w trupa, zwlekli się z łóżka (nie wiadomo po co) z piekielnym bólem głowy i z przekonaniem, że i tak wszystko nie ma sensu. e. Starcy, których punktem honoru jest utrzymywanie dobrej formy – oczywiście lepszej niż całego mnóstwa tych młodzików. „Przyszedłem tutaj na piechotę – szepczą. – Nieźle jak na osiemdziesięciodwuletniego mężczyznę, prawda?” f. Słabeusze, którzy niewyraźnie obiecali popierać obie strony i nie wie-dzą, jak z tego wybrnąć. Zastanawiają się nad tym, czy lepiej powstrzymać się od głosowania, czy udać chorych.” pozdrawiam
    ps serdecznie dziekuje p. konserwa

Skomentuj (nie musisz być zalogowany aby komentować artykuły)

Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

TWÓJ KOSZYK

Twój koszyk jest pusty.
Zajrzyj do sklepu

REKLAMA

Konkurs z Pania prezydnet w tle
oblicza postępu, 7 Stycznia 2009

Poprawność polityczna po szwedzku (część II)

Jak politycznie poprawne prawo paraliżuje szwedzkie szkolnictwo wyższe. 11 komentarzy

europa, oblicza socjalizmu, 7 Stycznia 2009

Jaki jest rekord przerostu biurokracji?

Za zmianę żarówek w ratuszu odpowiedzialnych jest 18 pracowników! 16 komentarzy

absurd totalny, oblicza socjalizmu, 7 Stycznia 2009

Strażak w każdej firmie!?

Każdy pracodawca musi wyznaczyć pracownika odpowiedzialnego za ochronę przeciwpożarową! 32 komentarzy

europa, polska, 7 Stycznia 2009

Ojciec irlandzkiego “NIE” tworzy w Polsce antyeuropejski ruch

Declan Ganley zachęcony irlandzkim sukcesem zapowiedział stworzenie międzynarodowej listy w wyborach do PE. 23 komentarzy

oblicza postępu, 7 Stycznia 2009

Jezus na krzyżu zbyt straszny dla dzieci

Postęp w anglikańskim kościele. Pastor ukrywa krzyż. 21 komentarzy

polska, 5 Stycznia 2009

PiS nie powalczy z układem. PO wycofuje się z “cudu”.

Tusk przestanie mówić o “drugiej Irlandii”. Dla odmiany PIS “zamierzy się z kryzysem gospodarczym”. 26 komentarzy



KOMENTARZ SATYRYKA

Wasiukiewicz Komentarz Satyryka nr 01 - 02 (2009)


  • WolnośćVolenti non fit iniuria
  • WłasnośćMy home is my castle
  • SprawiedliwośćLex retro non agit