Wielki Wyrównywacz

W Salonie24 (portal) pojawiła się nowa twarz, Wielki Gej Al. Wielki Gej Al, mimo iż z jednej strony twierdzi, że geje w Polsce nie domagają się przywilejów i “chcą tylko równego traktowania”, to jednak sprzeciwia się “prawicowemu” poglądowi, że wszyscy powinni być traktowani tak samo. Bez ogródek pisze:

“Z pozoru pogląd ten jest słuszny, ale tylko z pozoru. Pogląd ten byłby słuszny gdyby wszyscy ludzie mieli równy start w życiu. Niestety tak nie jest. Jeden rodzi się bogaty drugi biedny, jeden jest członkiem elit, drugi dyskryminowanej powszechnie mniejszości etnicznej. Dlatego też, potrzebna jest w Polsce jak i na całym świecie dobra polityka wyrównywania szans. Grupy będące w słabszej pozycji ze względu na wielowiekową dyskryminację (geje, mniejszości etniczne i religijne) powinny być traktowane inaczej, aby w ten sposób wyrównać ich szanse względem innych obywateli, którzy nie doświadczają dyskryminacji. Tak samo jak bogatsi (ci którym udało się w życiu) powinni płacić wyższe podatki niż biedni co w większości cywilizowanych krajów jest już standardem”.

Wielki Geju Alu! Przecież to, że bogaci będą płacić wyższe podatki od biednych nie wyrówna wcale do końca szans. Szanse te będą równe jedynie wówczas, gdy wszyscy będą startować z tego samego pułapu finansowego i być wychowywani w jednakowych warunkach. A więc, jeśli chcemy zapewnić “równy start w życiu” w żadnym wypadku nie powinno się pozwolić na wychowanie jednych dzieci w bogactwie, podczas gdy inne będą wychowywane w biedzie. Należy je odebrać rodzicom i wychowywać w jednakowych warunkach w zuniformizowanych instytucjach wychowawczych. Nie należy też pozwalać na to, by dziedziczyły majątek rodziców, bo wtedy dzieci bogatych rodziców będą mieć i tak lepszy start w życie niż dzieci rodziców biednych.

Chciałbym też, abyś zwrócił uwagę na to, że geje, mniejszości etniczne i religijne nie są wcale jedynymi grupami będącymi w słabszej pozycji wskutek wielowiekowej dyskryminacji. Taką grupą są też na przykład brzydale, a zwłaszcza głupcy.

Czy te grupy nie powinny mieć np. zagwarantowanych preferencji przy przyjmowaniu na studia, do pracy, a także odpowiedniej reprezentacji w Sejmie, Senacie i organach samorządu terytorialnego? (Choć być może w przypadku głupców ten ostatni przywilej nie jest konieczny, bo i tak wystarczająco wielu ich dostaje się tam naturalną koleją rzeczy).

Czy w ramach polityki wyrównywania szans nie powinno być np. tak, że im niższe IQ, lub im brzydsza twarz (zgodnie z obiektywną oceną państwowej komisji ekspertów), tym więcej dodatkowych punktów preferencyjnych? Oczywiście jest zrozumiałe samo przez się, że jeżeli z powodu preferencji dla tych grup nie zostaniesz zatrudniony na stanowisku, o które będziesz się starał, to w żadnym przypadku nie uznasz tego za dyskryminację – podobnie jak nie uznasz za dyskryminację odrzucenia twojego podania o pracę z uwagi na to, że zasada równości (w postaci, jaką sam wyznajesz) wymaga, by przyjęto akurat osobę o innym kolorze skóry niż twój, bo kolor ten jest niewystarczająco reprezentowany w firmie.

W ogóle to zalecam, abyś przeczytał klasyczne opowiadanie Kurta Vonneguta “Harrison Bergeron”. Jest tam przedstawionych sporo pomysłowych metod, za pomocą których można wyrównać szanse. Na przykład ludziom silniejszym od swoich bliźnich można nakazać noszenie dodatkowych ciężarów, ładniejszym – noszenie oszpecających masek, a mądrzejszym – aparatów emitujących rozpraszający myśli hałas. A na np. spikerów można angażować ludzi z wadami wymowy, bo z jakiej racji mają mieć oni mniejsze szanse w tym zawodzie?

tekst pochodzi z bloga p. Jacka Sierpińskiego: tutaj

Comments are closed.