Wojciech Popiela: Wrogowie wolności nie śpią

Zamiast zapowiadanych cudów postępuje przejmowanie służb przez ukorzenionych w PRL-u. Zamordyzm obleczony w miłość wprowadzany jest też w edukacji. Jak donosi niemiecka „Polska”*, od 1 września 2011 wszystkie dzieci będą przymusowo wcielane do państwowego systemu edukacji już od 6 roku życia. Przymusowe przedszkola są kwestią czasu.

Utrzymywane z naszych podatków panie Szumilas i Hall (obie PO) z MEN stanęły na wysokości zadania wykonując polecenia w pokorze i w cichości. Unia Europejska jest zachwycona. Indoktrynacja szkolna będzie kontynuowana o rok wcześniej, a budowanie człowieka europejskiego będzie postępowało.

Już obecnie pod pozorem troski o dzieci zmusza się rodziców do oddawania ich szkole na długie godziny, gdzie siedzą w świetlicach szkolnych. Pretekstem jest przymus doprowadzania i odprowadzania dzieci do szkoły do późnego wieku dla ich bezpieczeństwa. Do niedawna to rodzice decydowali czy dziecko może samo iść i wracać ze szkoły. Krok po kroku władza rodzicielska staje się fikcją. Przy milczącej aprobacie polskich rodziców.

Zwolennikom wolności pozostaje troska o dzieci w domu. Póki jeszcze dzieci mogą rozmawiać z rodzicami bez udziału urzędasów z MEN.

Jest to bowiem druga strona medalu. Każdy kto miał do czynienia z nauczycielami wie, że to najbardziej skomunizowana grupa zawodowa w Polsce (tak ich kształcą już na studiach). Wyjątki należą do chwalebnej rzadkości. Dość powiedzieć, że jeden ich związek zawodowy był bezwstydnie sojusznikiem wyborczym komunistów, o dalszej przeszłości tego związku nie wspominając.

Każdy też wie, że niż demograficzny zmusza do łączenia klas i… poszukiwania przez nauczycieli innego zajęcia niż uczenie cudzych dzieci w państwowej szkole. By przypodobać się tej grupie, socjalistyczny rząd AWS-UW pana Buzka wprowadził tzw. reformę szkolnictwa polegającą na tym, by z 12 lat szkoły (podstawówka + liceum/technikum/zawodówka) wykroić 3 szczeble (podstawówka + gimnazjum + …). Dało to zatrudnienie w gimnazjach dla nowych dyrektorek i dyrektorów, sekretarek i pionów w kuratoriach, co uchroniło nauczycieli od poszukiwania innego zajęcia, a nam podniosło koszty utrzymywania bezpłatnych szkół. Na tym samym polegała panabuzkowa reforma administracji tworząca powiaty – zgodnie z rozkazem UE by były trzy szczeble łupienia podatników.

Ponieważ proces postępuje, więc MEN dbając o swoich tworzy, obniżając wiek szkolny, oczekiwany przez UE przymus przedszkolny, gdzie będzie zatrudniał (utrzymywał) kolejnych nauczycieli. A rodzice – jak w Belgii – będą musieli się tłumaczyć i pisać usprawiedliwienia, dlaczego dziecko nie pojawiło się w przedszkolu… W Belgii takie praktyki mają miejsce nawet od trzeciego roku życia, ale wiadomo, że każdy Belg musi być pionierem europejskości.

Uśmiech może być fałszywy. Prawdę lub kłamstwo wyczytać można z oczu. Dlatego logo PO jest ich pozbawione.

(źródło)

Comments are closed.