Zwyczaje sylwestrowe w tradycji ludowej

W tradycji ludowej Podkarpacia w wieczór poprzedzający Nowy Rok nie organizowano – jak dziś – hucznych zabaw. Na wsiach pojawiały się natomiast tajemnicze postaci – przebierańcy, zwane drabami lub bekusami. Ich wizyta miała zapewnić urodzaj i dobrobyt.

Przebierańcy na twarzach nosili zwierzęce maski, wykonane najczęściej ze skóry, z odstraszającymi elementami: dużymi zębami, czerwonymi nosami. Na głowę wkładali szpiczaste czapki ze słomy, odziani byli w kożuchy, z futrem na wierzchu, przepasane słomianymi powrósłami.

Według znanego rzeszowskiego etnografa Andrzeja Karczmarzewskiego odwiedziny drabów miały symbolizować wizytę zmarłych przodków. Wierzono bowiem, że opiekują się one zza światów domostwem. Natomiast strój, w którym draby odwiedzały domostwa, podkreślał sprawczą i magiczną moc życzeń. – Kożuch to symbol dobrobytu, bogactwa. Natomiast słoma to siedlisko dusz. Z tym wierzeniem związany był także zakaz wyrzucania zawiązanego powrósła, by nie więzić w nim dusz – podkreślił Karczmarzewski.

W innych rejonach zamiast drabów w zwierzęcych maskach, wizyty składały grupy, w skład której wchodziła Cyganka trzymająca słomianą lalkę, Cygan, para młodych, Żyd, dziad, policjant. Grupy te tańcząc i składając życzenia, stwarzały radosny, wesoły nastrój, co było pomyślną wróżbą na nadchodzący rok.

Robiły także złośliwe psoty, gdy uznały, że gospodarze byli niegościnni i nie przyjęli ich godnie. Cyganka wrzucała np. słomianą kukłę do garnka z gotującą się potrawą. Czasami przebierańcy kradli też jedzenie z komory.

– Taka kradzież była jednak bardziej obrzędowa. W tym czasie następowało rozluźnienie norm społecznych. To, co normy społeczne zakazywały na co dzień, w tym dniu było dozwolone – wyjaśnił etnograf.

Kradzież jedzenia miała także zapobiec przerwaniu łańcucha życzeń, który powstał dzięki odwiedzaniu wszystkich domostw, nawet najbiedniejszych. Za dar słowa i życzenia przebierańcy otrzymywali rozmaite podarunki. Najczęściej częstowano przybyszów ciastem, wędlinami lub specjalnie wypiekanym chlebem. Jeżeli jednak skąpy lub niechętny im gospodarz nie obdarował ich, przebierańcy podarek brali sobie sami.

Życzenia składane gospodarzom w ich domach były magicznym zaklinaniem urodzaju i bogactwa. Mawiano: „gdzie drab przybędzie, tam szczęście będzie”. Ponieważ życzenia te miały zapewnić obfitość plonów, bogactwo, dlatego też wyolbrzymiano w nich rozmiary płodów rolnych, warzyw i owoców.

Jedną z najpopularniejszych form składania życzeń w wieczór sylwestrowy był wierszyk, który zachował się do dziś: „na szczęście, na zdrowie, na ten Nowy Rok, żeby wam się rodziła kapusta i groch, ziemniaki i proso, żebyście nie chodzili boso”. Później dodawano „ziemniaki jak pniaki, a bób jak chodaki”.

Comments are closed.