REKLAMA

Politycy Platformy Obywatelskiej postraszyli, że zawieszą, a później zlikwidują finansowanie partii politycznych z kieszeni podatnika. Postraszyli PiS, bo małe ugrupowania ta propozycja cieszy. Jarosław Kaczyński natychmiast odparł, że finansowanie z budżetu powstrzymuje korupcję, a nie finansowane partie zwrócą się o kasę do biznesu. Należy chyba rozumieć, że lider PiS wie, co mówi i dzieli się własnymi doświadczeniami.

[nice_alert]Jeżeli Jarosław Kaczyński zna niecne praktyki wyciągania pieniędzy od osób prawnych, powinien się tą wiedzą podzielić z opinią publiczną. Lider PiS zapomina lub nie chce mówić o tym, że partie korzystają jeszcze w inny sposób z pieniędzy budżetowych: działacze otrzymują często bardzo wysokie dochody z łupów partyjnych, czyli wysokich stanowisk w spółkach skarbu państwa lub w urzędach administracji publicznej. Tymczasem dyskusja o finansowaniu partii przybrała nieoczekiwany przebieg.[/nice_alert]

REKLAMA

Janusz Palikot chwali ojca Tadeusza Rydzyka za umiejętność prowadzenia zbiórek publicznych, a także zgadza się z pomysłem Marka Jurka (Prawica Rzeczypospolitej), wspieranym przez UPR, aby Polacy co roku mieli możliwość odpisywania 1 proc. podatku na rzecz partii.

Oddajcie 100 milionów

W ubiegłym roku podatnicy wydali na partie 100 milionów złotych. Platformie Obywatelskiej przysługiwała subwencja w wysokości niemal 38 mln zł, PiS – 35,5 mln zł, PSL – 14,2 mln zł, SLD – 13,5 mln zł, SdPl – ok. 3,3 mln zł, a Partii Demokratycznej – ok. 2,2 mln zł. Politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej twierdzą, że Donaldowi Tuskowi nie zależy na likwidacji finansowania. Zmowa z PSL polega na tym, żeby przed prezydentem Lechem Kaczyńskim położyć ustawę, której ten nie będzie chciał podpisać, przez co straci w oczach opinii publicznej. Tym samym uda się skompromitować głowę państwa. Politycy SLD narzekają, że to działalność PiS sprowokowała dyskusję o finansowaniu partii politycznych z budżetu.

[nice_info]Chodzi o obnoszenie się z kasą przy okazji ostatniej kampanii bilbordowej i medialnej. Jak obliczają dziennikarze, PiS wydało na bilbordy 4 mln zł, a na wkładki reklamowe w „Super Expressie” i „Fakcie” około 100 tys. złotych. Jeżeli PO uda się wprowadzić zmiany w ustawie, prezydent Lech Kaczyński będzie miał trudne zadanie. Obrona finansowania nie akceptowanego przez tzw. opinię publiczną może go wiele kosztować. Trudno się jednak zgodzić z argumentacją prezydenta, że partie, które nie otrzymają pieniędzy z budżetu państwa, na pewno wezmą je od nieuczciwych biznesmenów. Nie może być tak, że działacze partyjni nie wyobrażają sobie, iż można pieniądze zdobywać w inny sposób.[/nice_info]

Prawdopodobnie jednak posłowie Platformy Obywatelskiej przedstawią wariant awaryjny. W komisjach zaproponują obcięcie największym partiom, czyli PO i PiS, subwencji o połowę, a mniejszym – o 20-25 proc. Gdyby ta propozycja weszła w życie, PO dostałaby 19 mln zł, PiS – 17,8 mln zł, PSL – 10,65 mln zł, a SLD – 10,1 mln złotych.

Finansowanie partii w Polsce

W Polsce obowiązują trzy główne zasady finansowania działalności partii politycznych. Partia może mieć dochody z własnego majątku, dochody od osób fizycznych w postaci składek członkowskich, darowizn, spadków, zapisów oraz finansowanie z budżetu państwa. Zgromadzony przez partię majątek może być wykorzystywany jedynie do działalności w celach statutowych oraz na cele charytatywne. Ograniczono możliwości czerpania korzyści z operacji majątkowych, jakie partia może osiągnąć w drodze oprocentowania środków zgromadzonych na rachunkach bankowych i lokatach.

[nice_info]Partia polityczna może sprzedawać tekst statutu lub programu partii, a także przedmioty symbolizujące partię i wydawnictwa popularyzujące jej cele i działalność. Partia polityczna może użyczać posiadane przez siebie nieruchomości i lokale na biura poselskie, senatorskie oraz biura radnych gminy, powiatu albo województwa. Może także zaciągać kredyty bankowe na cele statutowe.[/nice_info]

Kolejnym sposobem pomnażania kapitału partyjnego są dochody od osób fizycznych, w tym od samych członków partii. Zabronione jest natomiast pobieranie jakichkolwiek datków mających wartość pieniężną od osób prawnych. Łączna suma wpłat od osoby fizycznej na rzecz partii politycznej nie może przekraczać w jednym roku 15-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Nie istnieje możliwość gromadzenia środków pieniężnych w formie zbiórek publicznych.

Podstawą majątku partyjnego są subwencje z budżetu państwa. „Dobrodziejem” polskich partii, a więc twórcą ich finansowania w obecnej formie jest Ludwik Dorn. Jedna z pracownic jego biura poselskiego twierdzi, że szef traktuje to rozwiązanie jako dzieło życia. Aby uzyskać możliwość zasilania kont bankowych środkami budżetowymi, partia musi uzyskać w wyborach do Sejmu, tworząc samodzielnie komitet wyborczy, co najmniej 3 proc. ważnie oddanych głosów na jej okręgowe listy kandydatów w skali kraju bądź 6 proc. ważnie oddanych głosów w skali kraju, jeżeli kandyduje w koalicji.

Powołajmy króla

Do nowego pomysłu PO koalicyjni partnerzy odnoszą się z rezerwą. – Najoszczędniej byłoby zlikwidować Sejm, Senat i powołać króla – zażartował szef klubu PSL Stanisław Żelichowski. Politycy Platformy Obywatelskiej zapowiadają zlikwidowanie finansowania. Jednocześnie jednak minister finansów w rządzie Donalda Tuska podwyższył wsparcie dla partii o 6,5 procent. Zanim w zasadach finansowania cokolwiek się zmieni, liderzy ugrupowań zgarną większą pulę pieniędzy budżetowych. O zmianach w sposobie finansowania partii politycznych mówi lider Prawicy Rzeczypospolitej Marek Jurek. Zdaniem byłego marszałka Sejmu, obywatele powinni sami decydować o przekazaniu pieniędzy ze swoich podatków na popierane przez siebie partie. Polacy mieliby sami każdorazowo delegować część swych podatków na wskazane przez siebie ugrupowania. Byłby to dodatkowy element dyscyplinujący partie. Marek Jurek zauważa, że dziś środki budżetowe są wykorzystywane do obniżania poziomu życia politycznego, do finansowania agresji międzypartyjnej czy pozornych działań politycznych, tzw. polityki
wizerunkowej.

[nice_info]„Polsce potrzebna jest rzeczywista odnowa polityczna, polegająca na przywróceniu w polityce znaczenia przekonań, bezinteresowności i odpowiedzialności. Czas odejść od propagandy partyjnej, popisującej się bezideową agresją w przerwach między reklamą proszku do prania a płynu do mycia naczyń” – czytamy w oświadczeniu Prawicy Rzeczypospolitej.[/nice_info]

Podobny pogląd wyraził Janusz Palikot. Uznał, że partie polityczne powinny być finansowane między innymi z odpisów od podatku na organizacje pożytku publicznego albo ze zbiórek. Proponuje chodzenie z puszkami, zabieganie o odpis od podatku lub o inną formę finansowania, byleby odejść od socjalistycznej metody finansowania z budżetu państwa. Unia Polityki Realnej uważa, że subwencje dla partii politycznych z budżetu powinny zostać zlikwidowane, a nie jedynie zawieszone na dwa lata – jak proponuje Platforma Obywatelska. Według UPR, jest niemoralne, że pieniądze podatników przeznacza się na partie niekoniecznie popierane przez tych podatników.

– Jak wyjaśnić elektoratowi UPR, że ich pieniądze są przeznaczane np. na PSL? Przecież to kradzież w majestacie prawa – mówi Bolesław Witczak, prezes UPR. – Wróćmy do pomysłu, aby każdy mógł sam decydować, na jaką partię przeznaczy 1 proc. swojego podatku. Jest to kompromisowe rozwiązanie, które powinno spotkać się z akceptacją wszystkich partii – dodaje prezes.

UPR nie zgadza się z argumentem, że obecny system zapobiega patologiom w opłacaniu partii. – Teraz też biznes może opłacać wielkie partie i robić to pod stołem. To się nazywa łapówka. Takie problemy
rozwiązuje silny wymiar sprawiedliwości. Trzeba wzmocnić polskie prawo i sądy, żeby zapobiegały patologiom – argumentuje prezes Witczak.

[nice_download]Wybrane ksiażki w e-księgarnii:[/nice_download]


Tylko u nas!Korwin – wolnościowiec z misją” (JKM, Sommer): Pierwszy wywiad rzeka z najbardziej znanym polskim orędownikiem wolnego rynku! Kim naprawdę jest JKM?

Tylko u nas w takiej cenie!Mitologia efektu cieplarnianego” (Tomasz Teluk): Jedyna książka na rynku demaskująca ekofaszystów zarabiających na szantażu globalnym ociepleniem!

Mamy ją jako jedni z pierwszych!Sprawa Lecha Wałęsy” (Sławomir Cenckiewicz): „SB a Lech Walesa” ale w wersji przystępnej dla nie-historyka! Bez rozbudowanych przypisów i aneksów źródłowych ale z kapitalnym językiem narracji! Uzupełniona obszernym biogramem Wałęsy oraz sporą liczbą fotografii i fotokopii dokumentów!

Rekomendacja dr Roberta Gwiazdowskiego i Romana Kluski!Krótki kurs ekonomii praktycznej” (Krzysztof Dzierżawski): Autor demaskuje fałsz socjalistycznych haseł, uczy pragmatyzmu gospodarczego, ukazuje alternatywne do obecnych rozwiązania dla Polski!

Końcówka nakładu!Podatki czyli rzecz o grabieży” (Korwin Mikke) + „Czy można usprawiedliwić podatki” (T. Sommer): Pakiet dwóch klasycznych książek w świetnej cenie! Ograniczona liczba egzemplarzy!

oraz… niezwykle inspirujące „Listy do młodego konserwatysty” (Dinesh D’Souza), wnikliwa diagnoza współczesnego świata w „Zachodzie i całej reszcie: globalizacja a zagrożenie terrorystyczne” (Roger Scruton), apologia zdrowego rozsądku w „Prawach człowieka i ich krytyce” (Adam Wielomski, Pawel Bala) i kilkanaście innych nowości!

[nice_download]UWAGA: Przedruk artykułów (w całości lub części), jest możliwy jedynie: a) za podaniem klikalnego źródła b) tylko w niezmienionej formie: artykuł + informacje poniżej artykułu np. o ewydaniu, nowych publikacjach w sklepie;[/nice_download]

REKLAMA