REKLAMA

Coraz większy sprzeciw wśród kierowców budzi zwiększanie kar za tzw. wykroczenia drogowe. Jak pokazują statystyki, większe represje nie wpływają znacząco na poprawę bezpieczeństwa na drogach, ale zasilają budżet państwa. Poprawie ulegają także statystyki policyjne dotyczące ścigania przestępczości. Rocznie liczba „przestępców” wyprodukowanych przez drogówkę to ponad 160 tys. osób.

[nice_info]Komenda Główna Policji chwali się, że w pierwszym półroczu 2009 roku spadła liczba wszczętych postępowań o przestępstwa kryminalne przy jednoczesnym wzroście wykrywalności. W pierwszym półroczu 2009 roku wszczęto ogółem 467.360 postępowań karnych. Spadła liczba postępowań w sprawie przestępstw kryminalnych, co nie oznacza, że spadła liczba takich przestępstw. [/nice_info]

REKLAMA

Komenda Główna Policji informuje, że szczególną wagę przywiązuje do walki z przestępczością dotkliwą społecznie, czyli kradzieżami, włamaniami, bójkami, rozbojami czy pobiciami. Nie można jednak oprzeć się wrażeniu, przynajmniej analizując wiadomości telewizyjne, że tak naprawdę policja przede wszystkim ściga tzw. przestępców drogowych. Statystyki ujawniają dramatyczne dane dotyczące ruchu drogowego. W pierwszej połowie 2009 r. doszło na drogach całego kraju do 19.756 wypadków, w których zginęło 1911 osób a 25.259 odniosło rany. Ze statystyki wynika, że w Polsce na drogach dziennie ginie 10 osób.

[nice_info]Policjanci z KGP wskazują, że w pierwszej połowie 2009 r. było o 3250 wypadków mniej niż rok temu. Zginęło też mniej osób (o ponad 500). Chwalą się, że wyeliminowali z ruchu 82.008 nietrzeźwych kierujących. Co szóste postępowanie karne dotyczy przestępstwa drogowego. Łącznie w 2009 r. zarzuty usłyszało już 72.555 podejrzanych, wśród których 65.596 to podejrzani o kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości.[/nice_info]

Już od kilku lat liczba osób, które popełniają przestępstwo z art. 178 a § 1 („Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”), pozostaje na poziomie około 80 tys. rocznie. Natomiast liczba osób, które łamią § 2 („Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”), wpisuje się w przedział od 70 tys. do 90 tys. przypadków. Tym samym rocznie policja stwierdza 160 tys. tego typu przestępstw drogowych. Czy to oznacza, że przez najbliższe sześć lat powinniśmy przygotować milion miejsc w polskich więzieniach? A może powinniśmy wynająć od Rosjan łagry?

Od kiedy zmieniono definicję przestępstwa drogowego, liczba tego rodzaju przestępstw wzrosła siedmiokrotnie. W 1990 r. zanotowano 29.141 przestępstw drogowych przy 760.325 przestępstwach kryminalnych. W 2000 r. stwierdzono 19.894 przestępstw drogowych przy 1.133.152 przestępstwach kryminalnych. W 2001 r. nastąpił siedmiokrotny wzrost liczby przestępstw drogowych – do 138.817. W 2008 roku stwierdzono 167.984 przestępstw drogowych przy 735.218 przestępstwach kryminalnych.

[nice_alert]Widać wyraźnie, że zmiana definicji przestępcy drogowego znacznie poprawiła statystyki wykrywalności przestępczości ogółem. Nie zmniejszyła się za to liczba wypadków drogowych. Fakty te nie robią jednak wrażenia na politykach. Nikt nie dąży do przeprowadzenia debaty publicznej na ten temat. Istnieje też inna pokusa, dla której rządy chętnie zwiększają kary za wykroczenia w ruchu drogowym. Prezes Rady Ministrów 5 listopada 2008 r. rozporządzeniem w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatu karnego ustalił nowe stawki, gdzie większość grzywien nie przekracza 200 zł, ale aż w 21 przypadkach to kwota 250 zł, w 50 przypadkach – 300 zł i co najmniej w 31 przypadkach – 500 zł. [/nice_alert]

Policjanci z drogówki stali się poborcami podatkowymi. W 2008 r. do kasy Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego wpłynęło ponad 71 mln zł z mandatów karnych. To daje wpływy około miliarda złotych rocznie w całej Polsce. Za miliard złotych można by wybudować co najmniej 100 km autostrady, ale te pieniądze na ten cel nie idą. Każdy urząd wysyła je na rachunek skarbu państwa. Stamtąd przyznaje się coraz wyższe kwoty urzędom wojewódzkim, m.in. po to, aby skuteczniej egzekwowały mandaty. Samorządy ochoczo współfinansują zakup sprzętu do ścigania kierowców. Dodatkowo Senat przyjął ustawę, na mocy której karani mandatami mają być nawet ci, którzy przekroczą prędkość o 1 km/h. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że w całej sprawie chodzi tylko o to, aby wyciągnąć od kierowców jak najwięcej pieniędzy i poprawić policyjne statystyki dotyczące wykrywania przestępców.

REKLAMA