REKLAMA

Na Konwencie zderzą się dwie koncepcje UPR: „ostatniej kohorty” i realnego wpływu na władzę. Pierwszą reprezentuje JKM i Jego zwolennicy:

[nice_info]„Głęboko wierzę, że partie rosną przez rozłamy, a nie przez jednoczenie się. Jednoczenie się partii powoduje, że wszyscy muszą uzgadniać wszystko, związek partii staje się niedecyzyjny, nie wiadomo właściwie, która partia w tym momencie rządzi. (…) Dlatego też głęboko wierzę w partię małą, skupioną wokół ideologii, i partię, która po prostu czeka na okazję. My czekamy oczywiście na kryzys, tak jak Piłsudczycy czekali na wielką wojnę i doczekali się” (JKM w Wiśniowej Górze, 2009).[/nice_info]

REKLAMA

Problem w tym, że czekamy już 20 lat, straciliśmy całe zastępy wartościowych ludzi i jest nas już tylko garstka. Do tego bez realnego doświadczenia w rządzeniu państwem.

[nice_info]Druga koncepcja – nie do końca można powiedzieć, czyja personalnie, przyjmijmy, że „reformatorów” – widzi wartość w dokonywaniu nawet małych, ale konkretnych zmian w rzeczywistości politycznej. Oznacza ona żmudny marsz przez kolejne szczeble administracji, przygotowywanie wyspecjalizowanych kadr i – co najważniejsze – gotowość współdziałania w szerokim porozumieniu sił o nastawieniu wolnościowym i patriotycznym. Sami będziemy ciągle oscylować w okolicach 1-2%. Łącząc swoje wysiłki z innymi, mamy realne szanse uczynić z tych paru procent tzw. języczek u wagi, który przeważy szalę na stronę lepszej Polski.[/nice_info]

Taką szansę widzi Stanisław Michalkiewicz. Pozwolę sobie zacytować Jego powitanie uczestników ostatniego spotkania w Zielonej Górze: „Proszę Państwa, bardzo dziękuję Kołu Przyjaciół Radia Maryja za uprzejme zaproszenie i kolegom z Unii Polityki Realnej. To jest charakterystyczne, że takie połączenie tutaj występuje; to jest połączenie bardzo obiecujące”.

[nice_download]PAWEŁ CHOJECKI, PREZES OKRĘGU LUBELSKIEGO UPR[/nice_download]

REKLAMA