REKLAMA

O patriotyzmie, bezpieczeństwie energetycznym, długu publicznym, politykach-kolaborantach i wierze z Aleksandrem Gudzowatym, prezesem Bartimpeksu, rozmawia Rafał Pazio.

[nice_info]Często Pan wspomina o oczekiwaniu na pozytywny impuls w polskim życiu społecznym. Można też znaleźć Pana wypowiedzi o potrzebie nowego patriotyzmu. Czy taki impuls może nadejść, skoro partie tak szczelnie się okopały?[/nice_info]

REKLAMA

Moim idolem osobowości jest Józef Piłsudski. Ciągle szukam takiej postaci. Dziś ukształtowały się grupy interesów politycznych i podjęły walkę. Dyskusja polityczna dotyczy defektów konkurujących ugrupowań. Politycy w ogóle nie mówią o Polsce, zapomnieli o Ojczyźnie. Mój ojciec, który był wielkim patriotą, zawsze mówił mi, że najważniejsze są trzy sprawy: matka, Ojczyzna i godność. Jestem przy tym bardzo tolerancyjny – w odróżnieniu od nowej władzy, która uznaje tylko siebie. Jak się ma jednego idola, czyli siebie, i wynikające stąd korzyści, to już się nie jest tolerancyjnym, bo zapomina się o pozostałych.

Patriotyzm, według mnie, to jest miłość, praca dla Ojczyzny, szacunek i gotowość. Nie uznaję jednak patriotyzmu śmierci. Martwy patriota to żaden patriota. Żywy patriota ma szansę zrobić coś dla Ojczyzny. Martwy jest ofi arą na rzecz Ojczyzny. Kim innym jest ofi ara, a kim innym patriota.

[nice_info]Jak w praktyce miałoby wyglądać dochodzenie prawdziwych patriotów do władzy? Napisał Pan przecież, że rządzi nami ekipa kolaborantów.[/nice_info]

Jest tu pewna trudność. Nie ma wielkiego proletariatu. Mamy dziś proletariat sprywatyzowany, osłabiony. Demonstracjami naruszającymi porządek publiczny nie ma co sobie zawracać głowy. Trzeba odtworzyć nową, patriotyczną elitę. Dziś politycy nie mają sprawności w zarządzaniu państwem. Zadłużenie doszło do maksimum. Rząd dryfuje do wyborów prezydenckich. Po wygranej obecnej ekipy nastanie ekonomiczny zamordyzm i wtenczas zaczną się niepokoje i zły czas dla Polski. Obecnie przecież polityka społeczna wyraża się jedną wielką pogardą dla ludzi.

Obawiam się, że możemy utracić konsolidację. Jesteśmy w Unii Europejskiej. Biedni, ale zadufani w sobie i pyszni. Może to i dobra cecha, ale musimy w Unii pokazać swoją osobowość. Przecież te wielkie państwa przykryją nas i jeszcze nauczą zdyscyplinowania. Za krótko jesteśmy wolnym narodem, żeby sobie pozwalać na eksperymenty. Brakuje myślenia patriotycznego. Czy jesteśmy w stanie się zjednoczyć pod jedną, biało-czerwoną fl agą? Nie można demonstrować, że tylko jedna linia jest prawidłowa, a pozostałe należy potępiać. Skutkiem sporu na górze jest apatia i frustracja.

Przypominają mi się czasy mojej młodości, kiedy były trzy języki: oficjalny, koleżeński i domowy. Politycy naśladują czasy powojenne. Nic nowego nie wymyślili. Towarzyszy im ten sam cynizm i pycha.

[nice_info]Napisał Pan, że to Lechowi Wałęsie demokracja się nie udała.[/nice_info]

Nie mogła się udać. Ujawniły się działania różnych grup interesów. Zaczęliśmy się potępiać, walczyć ze sobą. Nie mamy agresora zewnętrznego, więc tłuczemy się ze sobą. Utraciliśmy jedność. Ekonomicznie też nam się nie udało. Mamy okropne doświadczenia z prywatyzacją, gdyż politycy utracili miarę wartości. Banki oddali za grosze, a był to największy instrument państwa, którym można było tonować wszystkie upadki. Wzięli to obcy ludzie, którzy mają w nosie nasze interesy. Politycy jako powód prywatyzacji podali potrzebę lepszego zarządzania, a jednocześnie w firmach państwowych wprowadzili ustawę kominową. To oznacza, że żaden fachowiec o stanowisko w przedsiębiorstwie państwowym nie będzie zabiegał. Partie umieszczają tam swoich funkcjonariuszy.

Gdyby pieniądze z prywatyzacji nie szły na długi, należałoby prywatyzować. Polityk, który zarządza prywatyzację i wpływy ze sprzedaży przeznacza na konsumpcję długu, powinien trafić przed Trybunał Stanu. Politycy przygaszają napięcie, które jest skutkiem zadłużenia państwa, i nie szukają lepszych sposobów zarządzania. Nie muszą myśleć o rozwoju, bo pieniędzmi z prywatyzacji przygaszą pożar, ale doprowadzą Polskę do upadku. Nikt nie zrobił takiej symulacji, z której wynikałoby, jak szybko z zysku przedsiębiorstw państwowych nagromadziłaby się kwota, za którą je sprzedano. Myślę, że wytworzenie takiego zysku zajęłoby im średnio pięć lat. Straciliśmy pieniądze i własność.

[nice_info]Ale dziś mamy promocję prywatyzacji jako procesu nowoczesnego, potrzebnego, prorynkowego, itp.[/nice_info]

To są hasła dla małych głów, takie przykrycie, aby robić szwindelki. Kto nas uczył tej prywatyzacji? Przyjeżdżali ludzie opłacani z kredytu Banku Światowego, którzy reprezentowali instytucje konsultingowe. Uczyli nas, jak sprzedawać tanio.

[nice_info]Napisał Pan, że jak wszystko sprzedamy obcym, dopiero z nami zatańczą. Jak Pan to sobie wyobraża i co wtedy zrobią nasi politycy?[/nice_info]

Politycy zrzeszą się w klubach golfowych i będą mówić: „my są elita”. Nowi właściciele wezmą nas w reżim ekonomiczny. Owszem, będziemy mogli pić cocacolę, ale zgubimy narodowość.

[nice_info]Czy nazywając polityków kolaborantami, ma Pan też na myśli współpracę z wywiadami innych państw?[/nice_info]

Kolaboracja oznacza skłonność do takiej współpracy z obcymi strukturami – nie tylko służbami – która osłabia Polskę.

[nice_info]Użył Pan kiedyś określenia „Loża Minus Pięć”. To grupa trzymająca władzę?[/nice_info]

Chodzi tu o zwykłą, ordynarną mafię, która występuje w strukturach służb, pośród polityków i współpracujących z nimi niektórych biznesmenów. Mam bogate doświadczenie w tym zakresie, bo przeżyłem wszystko, co było w katalogu świństw. Pojawiły się groźby porwania dziecka, oczerniano mnie w mediach. Dziś są już udowodnione pewne fakty. Nie wiem, czy starczy prokuratorom odwagi, żeby je pokazać. To politycy tworzą „Lożę Minus Pięć”. Dla mnie jest to metafora związana z piątym poziomem piekła. Czy w tzw. nowym układzie gazowym czuje się Pan jakoś ograny przez polski i rosyjski rząd?

[nice_info]Nie dowiedziałem się, czemu zawdzięczam zaszczyt agresji wobec mnie ze strony rządu polskiego i rosyjskiego.[/nice_info]

Nikt się do mnie ofi cjalnie nie zwrócił. Dopóki nie powiedzą, dlaczego przeszkadzamy i dlaczego uderzono w koncepcję gazociągu Bernau-Szczecin, nie zrobię żadnego ruchu. Proszę zauważyć, że pierwsi zaczęli nas sekować Polacy. Polski wicepremier Janusz Steinhoff wystąpił do Rosjan przeciwko polskiej firmie.

[nice_info]Rząd ogłosił dziś, że tzw. bezpieczeństwo gazowe jest zachowane. Czy to prawda?[/nice_info]

Nie. Nie mają chyba prawidłowego bilansu potrzeb gazu. Poza tym może się zdarzyć wszystko. Powinniśmy mieć połączenie z systemem gazowym Unii Europejskiej. Wtedy można zawrzeć kontrakt z każdym. Tak byłoby w przypadku gazociągu Bernau-Szczecin. Chodziło o budowę 28 kilometrów w pasie granicznym. Przeciwstawiano temu rozwiązaniu wirtualne gazociągi – norweski czy duński. Dziś to Rosjanie dyktują warunki. Wcale się im nie dziwię. Mają swoje cele, są doskonali w negocjacjach. Jednak nasi powinni się umieć bronić. Moja firma potrafi ła współpracować z Rosjanami, ale nasza elita popsuła mi stosunki na Wschodzie.

[nice_info]Władze eksponują pomysł z gazoportem?[/nice_info]

Taki gazoport nie przeszkadza. Ale trzeba za niego dużo zapłacić z pieniędzy podatników. Proszę zauważyć, że nasza propozycja Bernau-Szczecin to króciutki, tani odcinek. Ale z niego zrezygnowano.

[nice_info]W jednej wypowiedzi stwierdził Pan, że afery, które pokazuje się opinii publicznej, odwracają uwagę od prawdziwych afer, pozostających w cieniu.[/nice_info]

Oczywiście chodzi o prywatyzację. Rosjanie mają na to wspaniałe określenie: delta. Po prostu powstają delty. Jak już mówiłem, prywatyzacja w celu łatania dziury budżetowej jest dla mnie przestępstwem.

[nice_info]Obecny dług publiczny to 700 miliardów złotych. W ogóle się o tym nie mówi.[/nice_info]

A dlaczego? Jest absolutna cenzura wiadomości. Na tym tle dziwię się trochę dziennikarzom. Ludzie sami będą pytać, dlaczego nas nie uprzedzali. Dziś dziennikarze zabiegają o przychylność polityczną. Proszę zauważyć: mamy wysoki współczynnik obciążenia demograficznego, wielu ludzi na utrzymaniu i na to wszystko nakłada się jeszcze tak ciężkie zadłużenie. Trzeba o tym mówić, aby doszło do zmiany.

[nice_info]Dosyć pozytywnie wypowiada się Pan o Lechu Wałęsie. Pojawiają się jednak informacje o związkach byłego prezydenta ze służbami specjalnymi PRL.[/nice_info]

Zarzuty wobec Lecha Wałęsy świadczą o braku wyczucia politycznego. Dla mnie Wałęsa może być „Bolkiem”, „Lolkiem”, „Kaziem” – kim chce. Ja go oceniam za to, co zrobił. Poprowadzenie ludzi do takiego protestu bez przelewu krwi jest przejawem bohaterstwa, nawet jeśli było się „Bolkiem”. Wtedy to wszystko musiało być jeszcze trudniejsze. Jeżeli faktycznie byłby „Bolkiem”, czy oznaczałoby to, że to tamta władza zrobiła przewrót? Wałęsa jest dziś jedynym poważnym autorytetem na świecie. Powinniśmy go umacniać.

[nice_info]Czy ma Pan jakieś sympatie polityczne?[/nice_info]

Mam jedną: Polacy.

[nice_info]W jakim systemie powinna rozwijać się gospodarka?[/nice_info]

Na pewno w warunkach swobody gospodarczej. Własność może być albo prywatna, albo polska. Ważne jest, żebyśmy zaczęli dobrze pracować. Pojawia się jednak inne niebezpieczeństwo, gdy powstanie państwo europejskie.

[nice_info]Ale traktat lizboński jest krokiem ku takiemu państwu.[/nice_info]

Zakamuflowali ten traktat, a głosy polityków nie były merytoryczne. Niebezpieczne jest to, że powstaje nowa grupa urzędników, olbrzymia armia ludzi o własnej drodze kariery. Będą się tam prześcigać ze swoimi pomysłami. Będą tworzyć rozwiązania w formule globalistycznej, a globalizm stał się przyczyną kryzysu. Globalizacja to koncentracja, a koncentracja bez umiaru powoduje wybuch. Dodatkowo w warunkach przyspieszonego świata brakuje nam uczuć wyższego rzędu.

[nice_info]Ktoś powinien o nie zadbać?[/nice_info]

Ten, kto ma szansę.

[nice_info]Kościół?[/nice_info]

Moim zdaniem tak, chociażby z organizacyjnego punktu widzenia. Kapłani są przygotowani, jeszcze gdzieniegdzie mają autorytet i szansę na scalanie społeczeństw.

[nice_info]Irytuje Pana brak wiary w Stwórcę.[/nice_info]

Tak. Im się więcej wie, tym bardziej Bóg jest potrzebny. Kiedyś rozmawiałem z astronomem kanadyjskim o globalizacji wszechświata. Rano byliśmy prawie ogłupiali od ilości niewiadomych. Stwórca wyznacza drogę do ładu, na podstawie wiary w Stwórcę można przywrócić wartości. Są ludzie, którzy szydzą z religii. To, że nie są nic warci, to jest inna sprawa. Przede wszystkim eksperymentują na społeczeństwie. Ich cynizm się udziela, a przecież musi być jakaś wiara, bo inaczej dojdziemy do strasznych wniosków.

[nice_info]Dziękuję za rozmowę.[/nice_info]

REKLAMA