Francuskie echa szwajcarskiego zakazu budowy minaretów

Szwajcarskie referendum, w którym obywatele opowiedzieli się za zakazem budowania w tym kraju minaretów, odbija się szerokim echem także nad Sekwaną. Dla miejscowej klasy politycznej dzwonią dzwonki alarmowe. Z jednej strony wiatr w żagle złapał miejscowy Front Narodowy, który teraz może się odwoływać do idei referendum i powoływać na modelową przecież demokrację szwajcarską. Z drugiej strony władze obawiają się zrewoltowania społeczności muzułmańskiej i waśni o podłożu etniczno-religijnym. Tym bardziej że we Francji dyskutowany jest temat wprowadzenia zakazu noszenia przez kobiety islamskich strojów – „burek”.

[nice_info]Lewicowe media w związku z referendum piszą o faszyzmie, a nawet włączają tu temat… antysemityzmu (jeden z internautów popierających pomysł takiego referendum we Francji użył antysemickiego nicka). W tradycyjne tony uderzył też szef MSZ Bernard Kouchner. Dla niego szwajcarskie referendum to skandal i „wyraz nietolerancji, której nienawidzi”. Kouchner wrzuca wszystko do jednego worka i przy okazji mówi o „prześladowaniu religii” (zakaz dotyczący „burek” ma być walką kulturową o prawa kobiet). Minister wyraził nadzieję, że Berno szybko zmieni swoją decyzję, bo przecież minarety to nic ważnego.[/nice_info]

Ciekawie brzmi głos „katolickiego” „La Croix”. Mamy tu uzasadnienie zalatujące na kilometr marksizmem. Wg gazety, w dobie kryzysu ekonomicznego podrzuca się tematy zastępcze, a kryzys jak zwykle budzi strach przed „obcymi”. Ma to wyjaśnić takie, a nie inne wyniki szwajcarskiego referendum. Była minister i polityk frakcji chadeckiej UMP Krystyna Boutin twierdzi, że minarety to symbol ziem islamu, ale np. Francja do takich ziem nie należy. Jeden z badaczy z CNRS zauważa – nie bez racji – że pole konfliktu jest gotowe. Świecka Francja przyjmuje przecież „katolaicyzm”, świętując wg katolickiego kalendarza i przyjmując chrześcijańską kulturę.

[nice_info] Dyrektor CNRS Franek Fregosi dodaje, że Szwajcarzy sprawili Francuzom psikusa, wybierając na swoje głosowanie wyjątkowo trudny dla sąsiadów moment. Wymienia tu kryzys ekonomiczny, problemy z integracją czy toczoną właśnie nad Sekwaną publiczną dyskusję na temat tożsamości narodowej. Ciekawostką jest stwierdzenie, że minarety są tym samym, co kościelne dzwonnice. Fregosi dodał, że żaden z tych elementów nie jest jednak wierzącym koniecznie potrzebny.[/nice_info]

Comments are closed.